mimima
25.12.05, 11:54
Mam pewien problem, postaram się w skrócie opisać moją sytuację. Otóż jestem z
facetem 4 lata, rok temu odeszłam do innego co trwało ok, 1,5 miesiaca.
Przeprowadziłam się do innego miasta. Po tym czasie wróciłam...Wybaczył,
przyjął. Dzień przed wigilią miałam wypadek. Cudem ocalałam. Pierwsze co mi
przyszło do głowy to, to że juz nigdy nie zobaczyłabym tamtego. Nie myślałam o
terźniejszym. Tamten mężczyzna, wciąż mnie kocha i powiedział, że będzie
czekał choćby całe życie. I tak właśnie jest, czeka juz rok...ja kocham go
bardzo i tęsknię. Jednak nie umiem skrzywdzić znów tak bardzo obecnego, raz
juz mu to zrobiłam, ale z drugiej strony...cierpieć i sie poświęcać. Wiem , że
to jest straszne, tak tez sie czuje z tą myśla. I przyznaje, ze tylko kobiety
potrafia byc tak podłe. Wymysliłam więc, że postaram sie tak zrobic, że chcęć
rozstania wyszła od niego. Jest tylko mały problem on naprawdę mnie mocnokocha
(obecny) i jest w stanie wybaczyc mi wszystko. Pomóżcie co mam zrobić...