Dodaj do ulubionych

Co zrobić...

25.12.05, 11:54
Mam pewien problem, postaram się w skrócie opisać moją sytuację. Otóż jestem z
facetem 4 lata, rok temu odeszłam do innego co trwało ok, 1,5 miesiaca.
Przeprowadziłam się do innego miasta. Po tym czasie wróciłam...Wybaczył,
przyjął. Dzień przed wigilią miałam wypadek. Cudem ocalałam. Pierwsze co mi
przyszło do głowy to, to że juz nigdy nie zobaczyłabym tamtego. Nie myślałam o
terźniejszym. Tamten mężczyzna, wciąż mnie kocha i powiedział, że będzie
czekał choćby całe życie. I tak właśnie jest, czeka juz rok...ja kocham go
bardzo i tęsknię. Jednak nie umiem skrzywdzić znów tak bardzo obecnego, raz
juz mu to zrobiłam, ale z drugiej strony...cierpieć i sie poświęcać. Wiem , że
to jest straszne, tak tez sie czuje z tą myśla. I przyznaje, ze tylko kobiety
potrafia byc tak podłe. Wymysliłam więc, że postaram sie tak zrobic, że chcęć
rozstania wyszła od niego. Jest tylko mały problem on naprawdę mnie mocnokocha
(obecny) i jest w stanie wybaczyc mi wszystko. Pomóżcie co mam zrobić...
Obserwuj wątek
    • hubertus81 czegoś nei rozumiem... 25.12.05, 12:12
      Hej. Ja czegoś nie rozumiem. Skoro raz od niego odeszłaś od neigo to tego drugiego, którego tak bardzo kochasz to dlaczego po 1,5 miesiąca wróciłaś do tego pierwszego? bo dzwonił? błagał? dlaczego? skoro lepiej jest Ci z tym drugim...skoro oboje Ciebie kochają i chcą być z Tobą to bądż z tym którego kochasz... a ten drugi wie że wróciłaś do tego nr 1? jeżeli tak i nadal na Ciebie czeka to chyba na serio Ciebie kocha i tęskni...bądż egoistką i pomyśl w tym przypadku o sobie...chcesz zestarzeć się z facetem z którym jesteś z litości??

      pozdrawiam

      Wesołych Świąt...
    • mimima Re: Co zrobić... 25.12.05, 19:40
      Tak, ten drugi wie,ze wróciłam do pierwszego. A do pierwszego wróciłam chyba
      właśnie dlatego, że dzwonił, błagał. Było mi go bardzo szkoda...w końcu prawie 4
      lata...
      • metnia Re: Co zrobić... 25.12.05, 21:52
        To są tylko 4 lata. przed wami jeszcze 60. wyobrazasz to sobie?! mnie natomiast ciekawei, ze ten "tamten" nie walczy o Ciebie... moim zdaniem ( a bylam w analogicznej sytuacji) tamten Cie wcale tak mocno nie kocha, to tylko fascynacja a tego obecnego ty po prostu nie kochasz. ja pojscilam obydwu w cholere i od 4 lat jestem bardzo szczesliwa :))) z innym :)
        • mimima Re: Co zrobić... 26.12.05, 13:01
          Co znaczy walczyć i czy tak naprawdę chodzi tylko o to? Odeszłam, on kochał i
          kocha. Nie musi walczcyć i nikomu tym nic udowadniać. Czasami walka nie pomaga,
          bo nikogo na siłę do siebie nie przywiążemy...A kochac, to kocha mocno, bo minął
          prawie rok od tego czasu, a ja ciągle tkwie w jego sercu...
          • metnia Re: Co zrobić... 26.12.05, 22:06
            jestes slepa, usprawiedliwiasz faceta ktory nic nie robi zeby byc z Toba, co to znaczy ze czeka?, jak nic nie robi to mu nie zalerzy! uswiadom to sobie. gdybys byla mezata i dzieciata to jeszcze rozumeim, pozadny facet nie chce rozbijac rodziany ale tak... tchorz i tyle.! robisz z siebie meczennice, albo w ta albo w tamta! szkoda mi obecnego Twojego faceta, bo on to ma najgorzej w tym kabarecie
            • mynia_pynia Re: Co zrobić... 27.12.05, 09:09
              A przepraszam co ma zrobić tamten facet??
              W mordę dać??
              Też miałam taką sytuacje i moje koleżanki też. Plotkowałyśmy o tych tchórzach i
              jedyne co nam przyszło do głowy, że faceci chcą aby to była nasza decyzja, że
              jak coś nie wyjdze to nie będzie płaczu że to ich wina, że nie będzie
              możliwości wyrzytów że to przez ciebie, że to ty mnie zmusiłeś.
              Niektóre baby są poprostu głupie ni nie umieją przyznać się później do SWOJEJ
              porażki i szukają winnych.
      • mati29 Re: Co zrobić... 29.12.05, 12:41
        zacznij pisac scenariusze do oper mydlanych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka