Dodaj do ulubionych

obowiązki chrzestnych

20.02.06, 20:10
Jak interpretować obowiązki chrzestnego? Bo mówi się przy chrzcie, że
chrzestni mają "pomagać rodzicom w wychowaniu dziecka". Rozumiemy to z mężem
tak: pamiętamy o dziecku, odwiedzamy go, bawimy się z nim, co nie znaczy, że
swoją rodzinę, siebie nawzajem i swoje sprawy zostawiamy samym sobie. Od
pośiwęceń to są chyba rodzice. Usłyszeliśmy, że mój mąż ma psi obowiązek
zastępować dziecku ojca, bo ojciec dużo pracuje... A chrzestny to nie? Z tym
że to zastępowanie miałoby polegać na dosłownym nianczeniu dziecka i
przejmowaniu się tylko nim, bo rodzice widzą sie z nim raz na tydzień, jak
dobrze pójdzie...
Obserwuj wątek
    • ilekobietamalat Re: obowiązki chrzestnych 20.02.06, 20:31
      ja swojego chrzesniaka nie widzialam od miesiecy..
      a jedyne 'obowiazki' jakie zamierzam wypelniac to kupowanie duzych i fajnych
      prezentow na uirodziny, komunie i inne takie..
      swojego chrzestnego widzialam 2 razy w zyciu..
      wymaganie zeby rodzice chrzestni opiekowali sie dzieckiem, czy 'zastepowali
      ojca' jest conajmniej glupie.. takie PROSBY moga wynikac tylko i wylacznie z
      przyjazni i bliskich stosunkow, a nie dlatego ze trzymalo sie swieczke w
      kosciele przez 5min:>

      natomiast z religijnego punktu widzenia to chodzi chyba o to, ze jak rodzice
      nie chca, to wy musicie dziecko prowadzac za raczke do kosciola;)
      ale ja nie wiem, jestem niewierzaca.
      • noblondich Re: obowiązki chrzestnych 20.02.06, 21:25
        Ja mam jedną chrześnicę.Ma 4 latka.Gdy zostałam chrzestną byłam jeszcze panną
        bez zobowiązań i nie miałam swoich dzieci.Jej rodzice nie są dla mnie żadną
        rodziną.Poprosiła mnie o to moja przyjaciółka.
        Szczerze powiem - mam wyrzuty,że nie jestem dobrą chrzestną.Gdy była malutka
        częściej ją odwiedzałam,miałam więcej czasu,częściej też jej kupowałam jakieś
        drobne prezenty,jakieś śpioszki,grzechotki,czasem pieluchy.Oczywiście jak była
        okazja typu urodziny,dzień dziecka,Mikołaj to był trochę większy prezent.Od
        kiedy sama mam rodzinę to się to trochę pozmieniało.Po pierwsze nie mam już
        tyle czasu,po drugie ona już jest trochę większa i delikatnie mówiąc nie jest
        spokojnym dzieckiem.
        Wiem,że może to normalne u dzieci w tym wieku,że w miejscu nie potrafi
        usiedzieć i energia ją roznosi,ale ilekroć znajomi z nią przyszli do mnie to w
        domu był dosłownie dom wariatów.Ona nie rozumie słowa "niewolno" i myśli,że
        wszystko może,nikogo nie słucha.Nie wiem co to będzie dalej.Boję się obok niej
        zostawić mojego rocznego synka,bo już kilka razy został przez nią czymś
        uderzony,bądź też przewrócony.Jak idę do nich to go nie zabieram,bo za dużo
        mnie to stresu kosztuje.Wychodzi więc na to,że chodzę coraz rzadziej.
        Oni to mogą odbierać tak,że przychodzę tylko od okazji do okazji,kupuję prezent
        i odfajkowane.Samej też czasem mi się wydaje,że tak robię i mam przez to
        wyrzuty.Nie wiem jednak co innego miałabym zrobić w tej sytuacji.Nie chcę się
        wtrącać w jej wychowanie ani się mądrzyć,dlatego stoję z boku,robię to co
        wypada i czekam,że może się to kiedyś zmieni,jak będzie starsza.
        Jak miałabym coś powiedzieć na podstawie chrzestnych mojego dziecka to jest
        tak.Chrzestna trochę podobna do mnie - od okazji do okazji,powód raczej taki,
        że nie chce się wpraszać, nie chce się wtrącać.Chrzestny przychodzi
        częściej,zabiera małego na spacer, pobawi się z nim,ale to może dlatego że
        mieszka blisko i ma dużo czasu.
        Ogólnie twierdzę,że bycie chrzesnym to same obowiązki właściwie nie do końca
        wiadomo jakie, każdy oczekuje czegoś innego.
        I na ogół jest to jednostronne,tzn. chrzesny cały czas coś daje z siebie a
        właściwie nic z tego nie ma.
        Warto by czasem pamiętać o tym, że jak "chrzestny ma zastąpić dziecku ojca czy
        matkę" to niech to nie będzie tylko jednostronna relacja.
        A niestety jest tak, że mało który chrześniak swojej "matce chrzestej" wyśle
        kartę na urodziny.



        • oliwka117 Re: obowiązki chrzestnych 20.02.06, 22:18
          To jest tak, że mojemu mężowi rodzina ładuje wszystkie możliwe obowiązki, bo on
          jest wspaniałym człowiekiem, który na wiele się zgadza. Przynajmniej tak było
          zanim założył własną rodzinę. Teraz ma mniej czasu, dużo pracuje i chciałby
          jeszcze znaleźć czas dla nas. Rodzina tego nie chce przyjąć do wiadomości i
          próbuje naginać ile może. Często więc słyszymy jakie to on ma właśnie obowiązki
          wobec tego dziecka. Tylko dlaczego rodzice przede wszystkim nie poczuwają się do
          własnych obowiązków?
          • noblondich Re: obowiązki chrzestnych 20.02.06, 22:38
            Sytuacja jaką przedstawiasz to jest totalne nieporozumienie.Nie rozumiem jak
            można na siłę wymagać od kogoś aby przejął czyjeś obowiązki rodzicielskie.Nie
            ważne czy to chrzestni, dziakowie ,itd.
            To rodzice się decydują na dziecko i to oni je powinni wychowywać. Reszta
            rodziny może pomagać w tym o ile robią to z dobrej woli a nie z przymusu.



    • niebieskadziewczyna Re: obowiązki chrzestnych 21.02.06, 00:19
      Rodzice chrzestni powinni byc zaangazowani w zycie dziecka. Po to wlasnie sa.
      Maja otoczyc swoich chrzesniakow/chrzesnice szczegolne opieka.
      Dlatego nie wybralabym kogos kto daleko mieszka i bedzie widywac moje dziecko
      raz na 10 lat.
      Poza tym wybralabym kogos kto w razie jakiegos wypadku, gdyby cos mi i mezowi
      sie stalo, zaopiekuje sie naszym dzieckiem. Dlatego nie wybieram kogos z kim
      najlepiej mi sie imprezuje, tylko kogos kto w razie czego bedzie dobra matka
      zastepcza, ojcem zastepczym dla mojego malenstwa.
      Wybor chrzestnych to bardzo wazny wybor. I takaz jest ich rola!
      • oliwka117 Re: obowiązki chrzestnych 21.02.06, 07:48
        Też uważamy, że mały chrześniak to ktoś bardziej szczególny niż inne dzieci.
        Rozumiemy, że mamy się interesować dzieckiem i tak właśnie robimy. Widujemy je
        częściej niż rodzice! I tu jest właśnie problem, bo rodzina wymaga abyśmy
        dosłownie zastępowali dziecku ojca, który duuuuużo pracuje. Dla nas to jakieś
        nieporozumienie, bo to nie my decydowaliśmy się na dziecko...Jak będziemy
        rodzicami to na pewno się poświęcimy. Teraz mamy czas na pracę i takie życie na
        jakie mamy ochotę. Ale mało kto to rozumie...
        • annb to rodzina ma problem 21.02.06, 12:18
          nie ty
          :)
    • annb widzisz oliwka 21.02.06, 12:06
      jak ktośnie jest gotowy na dziecko a się 'zdarzy' to dorabia ideologię iż
      nianczenie dziecka jest obowiązkiem chrzestnych
      • oliwka117 Re: widzisz oliwka 21.02.06, 13:46
        Zgadzam się. Uważamy z mężem, że naszym obowiązkiem będzie zajmowanie się swoim
        własnym dzidziusiem a nie czyimś "w ramach przygotowania". Będziemy wtedy padali
        na twarz ze zmęczenia, ale podzielimy trud wychowania między siebie tylko i
        wyłącznie.
    • kawka74 Re: obowiązki chrzestnych 21.02.06, 12:30
      Oliwko - niech rodzina spada na bambus. Chrzestny może zastąpić ojca w razie
      nagłej, dramatycznej konieczności, a nie wtedy, kiedy rodzony tatulo zaniedbuje
      swoje obowiązki wobec własnego potomka. Kit mu w oko, że dużo pracuje, niech
      sobie wynajmą pana nianię za żywą mamonę.
      Rodzice chrzestni to nie darmowe nianie.
      • oliwka117 kawka74 21.02.06, 13:40
        Dzięki kawka74! Rozbroiłaś mnie. Ja osobiście swojego chrzestnego widzę raz na
        parę lat, bo przeprowadził sie do innego miasta dawno temu. Ani ja ani moja mama
        nie mamy do niego absolutnie o to pretensji! Ma swoją rodzinę, ale pamięta o
        mnie. Tłumaczenie, że tatuś dziecka dużo pracuje i dlatego nie bierze udziału w
        jego wychowaniu to dla nas nieporozumienie...
        • kawka74 Re: kawka74 21.02.06, 22:07
          Tłumaczenie, że tatuś dziecka dużo pracuje i dlatego nie bierze udziału w
          > jego wychowaniu to dla nas nieporozumienie...
          Dla mnie to jest chucpa. Trzeba mieć zaiste tupet, żeby żądać czegoś takiego.
          Także nie przejmuj się, a męża odpowiednio zbuntuj ;)
          • oliwka117 Re: kawka74 21.02.06, 22:12
            Dzięki. Myślę, że nie trzeba go specjalnie jakoś buntować, bo ma już chyba dosyc
            roli tego od wszystkiego. Wiesz, teraz to naprawdę widzę, że nie myślę jakoź
            źle, inaczej, że nie jestem pozbawioną uczuć wariatką, tylko naprawdę myślę
            prawidłowo. To nie nasza broszka, że ktoś ma dziecko.
            • kawka74 Re: kawka74 22.02.06, 08:15
              Nie jesteś pozbawioną uczuć wariatką, tylko masz odpowiednią dozę zdrowego
              rozsądku, żeby nie dać się walić pałą po plecach komuś, kto jeszcze ma do
              Ciebie pretensje, że się za mało schylasz ;)
    • judith79 Re: obowiązki chrzestnych 21.02.06, 12:48
      hmm zawsze mi sie wydawalo, ze to raczej taka czysto tradycyjna funkcja i nie
      nalezy jej traktowac doslownie, jak widac bywaja jednak tacy, ktorzy sadza,
      inaczej. w zasadzie jesli wam to nie odpowiada to nie rozumiem dlaczego nie
      powiecie, ze nie wasz bachor nie wasz problem i chowac go nie zamierzacie?
      • oliwka117 do judith79 22.02.06, 08:29
        hm, dajemy to do zrozumienia. Ale najgorsze jest to, że rodzina rozumie, że
        rodzice się nie zajmują?!! Bo są "zapracowani" i mają taką sytuację. Dziwne i
        niezrozumiałe jest dla nas to, że właśnie dlatego nam się wmawia funkcje
        rodzicielskie i my czujemy na sobie pretensje tak jakbyśmy nie mieli prawa żyć
        własnym życiem. A wytłumaczenie jest takie, że przecież rodzina, że tak trzeba,
        że my mamy pewnie mniej zajęć.... itp, itd. Więc uświadamiamy ile my mamy do
        zrobienia, ale to tylko woda na młyn...
        • judith79 Re: do judith79 22.02.06, 11:21
          moze poprostu zamiast dawac do zrozumienia musicie prosto z mostu walnac, ze
          nie chcecie chowac codzych dzieci, nie wychodzic z pozycji winnego i sie
          tlumaczyc tylko najnormalniej na swiecie powiedziec "nie" bo skoro mialo sie
          czas na zmachanie dzieciaka to niestety ale trza tez znalezc na jego
          wychowanie. a jesli rodzinka taka wyrywna do bronienia zacnych rodzicow i
          wciskana wam tak zwanego zbuka to niech sie sama zajmie.
          • oliwka117 Re: do judith79 22.02.06, 11:58
            Chyba trzeba będzie przeprowadzić terapię wstrząsową i coś odpalić jak tak dalej
            pójdzie, narazie bawimy się w dyplomatów, ale mamy dosyć. Co do rodziny, to
            owszem jedna osoba zajmuje się się dzieckiem zamiast rodzicieli i czasami ma już
            dosyć, ale ma wtedy pretensje do nas!!! Że niby trzeba zrobić to czy tamto, że
            jak się możemy nie przejmować itd, że my też mamy obowiązki; inni dużo gadają a
            robią tak sobie...
    • viinga Re: obowiązki chrzestnych 21.02.06, 13:08
      Obowiązki rodziców chrzestnych:
      - wyznaczeni przez rodziców
      - przyjęli sakramenty: chrzest, eucharystia, bierzmowanie
      - nie są ojcem ani matką przyjmującego chrzest
      - należą do Kościoła katolickiego
      - jeśli są małżonkami, to żyją w sakramentalnym małżeństwie
      - wyrzekają się szatana
      - wyznają wiarę Kościoła, w której dziecko otrzymu je chrzest
      - otrzymują specjalne błogosławieństwo
      - trzymają świecę i podają białą szatkę do chrztu
      - pomagają w chrześcijańskim wychowaniu dziecka
      - prowadzą autentyczne życie chrześcijańskie
      - żyją wiarą, nadzieją i miłością
      - modlą się za chrześniaka
      - kupią odpowiednią do wieku dziecka książkę religijną
      - zabiorą na pielgrzymkę do sanktuarium
      - w razie nie wypełniania obowiązków chrześcijańskich przez
      rodziców

      cytat z lublin.sercanie.org.pl/strona/doc/0701chrzest.html
      wynika z tego ze zajmują się chrześcijańskim wychowaniem dziecka, a nie jego
      wychowaniem zamiast ojaca.
      • oliwka117 do viinga 21.02.06, 13:33
        Wielkie dzięki! Sama chciałam pogadać z jakimś księdzem. Wynika z tego zatem, że
        mój mąż ma jedynie obowiązek "krzewienia" wiary w dziecku, jeśli tego nie
        wypełniają rodzice. Gadanie więc o zastępowaniu dziecku ojca jest bezpodstawne i
        krzywdzące dla nas, bo to gadka w stylu: ile się da to mu wciśniemy... Wiem, że
        to wszystko to raczej wymysły, ale skoro się słyszy o "swoich" obowiazkach non
        stop, to robi się przykro i zaczyna się wierzyć, że może rzeczywiście ma się
        robić to czy tamto. Dzięki wszystkim za wsparcie!
        • viinga Re: do viinga 21.02.06, 13:38
          oczywiście że tak, a wmawianie chrzestnym jakiś obowiązków swiadczy tylko o
          niedojrzałosci rodziców
          • oliwka117 Re: do viinga 21.02.06, 13:43
            To jest trochę tak, że rodzice dziecka wymyślili sobie, że cała rodzinka będzie
            im chować dziecko. Tak wygląda z ich zachowania,bo mają nieuzasadnione pretensje
            jeśli ktoś nie podziela ich zdania. Dziwne i przykre jest to, że nawet jeśli są
            już przy dziecku to szukają pretekstu, aby się nim nie zajmować...
    • apaszka26 Re: obowiązki chrzestnych to posluchaj tego: 22.02.06, 11:28
      moja chrzestna prawie wogole nie interesowala sie moja osoba,owszem raz do roku
      odwalala jakis prezencik na urodziiny,to wszystko,dziewcze zostalo w wieku 18
      lat, moja matka chrzestna-uwazam to za karygodny blad moich rodzicow,no ale
      coz.....nigdy nie interesowala sie tak naprawde co u mnie w zyciu sie
      dzieje,nigdy nie zadzwonila jak szkoly konczylam,jak zdawalam mature
      nic...nawet jak mialam znecanie sie psychiczne i bicie przez mojego ojca i
      matke po czesci tez..mialam 10 lat i bylam bezradna.....w wieku ok 16,20 lat
      chcialam nawiazac jakiekolwiek glebsze stosunki z chrzestna i co?pokazala mi
      tylek!pokazala zebym jej tylka nie zawracala placzac jak bardzo mi bylo zle w
      dziecinstwie i jakie ma to teraz konsekwencje,oczekiwalam tylko poklepania po
      ramieniu z zapewnieniem"masz mnie"!czy to duzo?
      • oliwka117 współczucia 22.02.06, 12:01
        Rozumiem Cię i współczuję, tym bardziej, ze byłam w podobnej sytuacji. Moją
        chrzestną widziałam ostatnio na chrzcie. Nigdy w życiu nie zainteresowała się
        mną, ale trudno. Teraz nawet nie wiem czy żyje, bo kompletnie nie mamy z nią
        kontaktu od wielu lat. Dlatego nie rozumiem gadki w stylu:wielkie obowiązki, dla
        mnie to po prostu nadinterpretacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka