ja chcę dziecka a on nie

23.02.06, 13:22
Mam 29 lat, jestem prawie 2 lata po ślubie i młodszego o 4 lata męża. Między
nami układa się dobrze, mamy gdzie mieszkać, mamy stałe prace, co prawda bez
kokosów ale są stałe pieniądze, posiadamy auta. Jesteśmy ze sobą długo, bo
przed ślubem chodziliśmy ze sobą parę lat. Problem dotyczy tego, że bardzo
zapragnęłam mieć dziecko, tak z potrzeby serca,a sęk w tym, że mój mąż nie
chce jeszcze. Chciałam zacząć starania już parę miesięcy wcześniej, ale on
nie chciał o tym słyszeć, teraz mi mówi, że za rok na wiosnę. Dla mnie
natomiast jest to trudne, nie wytrzymam tyle, nie chcę. Mam przecież już
swoje lata, boję się, że mogę miec problemy z zajściem. Co mam robić, czy go
przekonywać? Poradźcie proszę.
    • judith79 Re: ja chcę dziecka a on nie 23.02.06, 13:32
      hemmm jak by to powiedziec? jakis czas temu wpadl mi w rece porednik o tym
      jakie pytania trzeba przed slubem zadac, usmialam sie z tego jak norka a tu sie
      okazuje, ze jednak znalezli by sie i tacy co by im sie przydal.
    • vigga Re: ja chcę dziecka a on nie 23.02.06, 13:41
      Problem jest duży, bo jak będziesz faceta zamęczać prośbami o dziecko, to
      możesz mu ten temat zupełnie obrzydzić. Może być i tak, że jakbyś np "wpadła",
      to on by się do tej myśli szybko przyzwyczaił i ucieszył.
      A może po prostu wynegocjujcie jakiś pośredni termin - powiedz mu że tak od
      razu to może się nie udać a poza tym ciąża w końcu trwa 9 miesięcy!!! To chyba
      dużo czasu żeby oswoić się z myślą o rodzicielstwie.
      • judith79 Re: ja chcę dziecka a on nie 23.02.06, 14:47
        >Może być i tak, że jakbyś np "wpadła",
        to on by się do tej myśli szybko przyzwyczaił i ucieszył.
        "slubuje milos, wiernosc i UCZCIWOSC" cos ci to mowi? wrabianie chlopa w
        dziecko to jest zwykle skurwysynstwo i tyle. w zwiazku sa dwie osoby i jedynym
        sposobem rozwiazywania takich problemow jest rozmowa i kompromis a nie durne
        zalozenie, ze czyjes chcenie jest wazniejsze od czyjegos niechcenia.
        • kiecha3 Re: ja chcę dziecka a on nie 23.02.06, 17:24
          judith.. ty potrafisz ubrac w słowa moje mysli... nie umiałabym, lepiej..

          do autorki wątku.. zrozum go onmoże tak mocno niechciec jak ty chciec...
          • martalek Re: ja chcę dziecka a on nie 26.02.06, 21:39
            a ja bym przystala na jego propozycje ze moze za rok, a tak za pare miesiecy
            moze 3-4 jakas zaplanowana wpadka? :) faceci to nie kumaja w ogole ze nasz
            zegar biologiczny tyka szybciej niz ich.
            • kiecha3 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 09:03
              zaplanowana wpadka??????? Jesuuuuuuu ... trzymajcie mnie bo rozszarpię
              monitor... czy wy baby jesteście głupie jakieś?? durne??? zaplanowac to możesz
              obiad albo że idziesz na zakupy... nikogo nie należy uszczęsliwiać na siłę...
              jeżeli facet zdobył się na odwagę i powiedział że nie jest gotowy i nie
              chce...to tylko pozazdroscić takiego odpowiedzialnego chłopa..
              a wy jak dzieci.. jak takie małe dziewczynki w sklepie z zabawkami.. mama
              powiedziała ze nie kupi to będa tupać i drzeć się... tak kombinować by ją
              zmiękczyć...

              najpierw zróbcie sobie testy na inteligencję... dopiero rozsiewajcie swoje geny
              po świecie... za dużo mamy imbecyli już...
              • anusia29 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 11:04
                ostry mail, ale... nie sposób się nie zgodzić. Na takiej nieuczciwości
                jak "zaplanowana" wpadka budowac rodzinę??? A co mu obiecywałaś/łyście przed
                ołtarzem??? M.in. UCZCIWOŚĆ.
                Poza tym dlaczego jego niehcenie ma być ważniejsze od jej chcenia?
                A poza wszystkim - przecież on chce, tylko za rok, to w czym problem? Nie za 15
                lat, kiedy może być nieco późno, ale za ROK.
              • judith79 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 16:46
                Kiecha chyba sie w Tobie zakocham:) moze maly zootechniczno-dyslektyczny
                klubik:P?
                • kiecha3 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 18:36
                  judith.. z tobą zawsze...

                  wiem ze ostry mail..ale gotuje się we mnie jak słysze ( czytam) takie durnowate
                  teksty... trzeba mieć siano zamiast muzgu...

                  jego niechcenie jest ważniejsze, bo nie opiera się tylko na wydumanym "chceniu"
                  ale na dokładnym przemyśleniu sytuacji i zrozumieniu że proponowana przyszłość
                  gościa przerasta.. wolę żeby facet mi powiedział "nie teraz".. i podał powody
                  takiej decyzji.. niz zgodził się na siłę na dzieciaka..lub co gorsza..niż
                  miałabym go zmuszać zaplanowaną wpadką...(dla mnie słowa zaplanowana i wpadka
                  się wykluczają nawzajem, ale może tylko ja tak to rozumiem.. zawsze byłam
                  trochę inna ;) )...
    • kocio-kocio Re: ja chcę dziecka a on nie 23.02.06, 13:57
      Pracuj nad nim!
      Wyszukaj danych o spadku płodności po 30 i mu pokaż!
      Są całe stada dziewczyn, które zwlekały i teraz mają kłopot.
      Na przykład ja: mam niemal 31 lat i próbujemy zajść już prawie rok.
      Nie ma żadnej wyraźniej przyczyny niepłodności, a jednak nie wychodzi.
      Lekarze mówią, że to może być przyczyna wieku - komórki jajowe już nie są
      najlepszej jakości...
      • kocio-kocio errata 23.02.06, 13:57
        Oczywiście nie "przyczyna wieku" tylko "wina wieku" :o)
        • kasia191273 miałam podobną sytuację 23.02.06, 16:28
          Piszę 'miałam', bo od niedawna została odstawiona antykoncepcja i staramy się o
          dziecko. Mam skończone 32 lata i o 6 lat młodszego męża. Rozmowy przed ślubem
          były na ten temat i wiedziałam, że dziecko chce mieć. Pytanie tylko: kiedy?
          Trudno- choć są ponoć takie przypadki- żeby dwudziestoparolatek sam z
          siebie 'czuł' potrzebę dziecka. Mój nie czuje na razie żadnego parcia w tej
          sprawie i wyobraża sobie z pewnością jeszcze parę lat tylko we dwoje. Po
          wieeeeelu rozmowach jednak o tym, że późne rozpoczęcie starań może oznaczać np.
          konieczność dłuższego leczenia w razie jakichś kłopotów, co znów o kilka lat
          przesuwa sprawę oraz dzięki- o ironio losu!!!!! - pomocy mojej teściowej, która
          jest lekarzem i od pewnego czasu truje mu w listach o tym, że czeka na wnuki i
          że ze względu na mój podeszły (hihhii) wiek trzeba się zabrać do działania,
          została podjęta decyzja...
          Nie umiem podsunąć idealnego rozwiązania: niektórych zachęcają ciąże znajomych,
          innych wręcz przeciwnie, niektórzy po rozmowach się zmieniają, inni dostają
          ataku furii przy podejmowaniu tego tematu. Tak czy owak nie wolno niczego robić
          bez porozumienia się w tej sprawie ( 'wrabianie' w dziecko czy jako to się
          ślicznie nazywa uważam za amoralne), należy natomiast w takim samym stopniu
          realizować własne, jak i jego oczekiwania. Tzn. nie odsuwać własnych planów - a
          taką skłonność mają starsze od mężów żony- na dalszą przyszłość, bo 'on jest
          jeszcze młody'. Skoro ma już 25 lat, nie jest dzieckiem i wiążąc się z Tobą
          wiedział, że będzie musiał specyfikę takiego związku i na swoje barki wziąć.
          Pozdrawiam ciepło. Kasia
      • anusia29 Re: ja chcę dziecka a on nie 26.02.06, 22:13
        a ja mam 32, zaszłam jako 31 latka w pierwszym cyklu strań. Wiek o niczym nie
        swiadczy. Są łatwozachodzące 40 latki i trudno 20.
        • leopoldina Re: ja chcę dziecka a on nie 26.02.06, 23:25
          twoj maz nie zdaje sobie sprawy, ze kobieta traci jedna komorke miesiecznie? ile ci ich pozostalo?
          na mezczyzn dzialaja cyfry-powiedz mu ile kosztuje zaplodnienie in vitro, ile leczenie nieplodnosci, itp., w razie takiego przypadku bedzie musial zrezygnowac ze wszystkich dobr-bedzie chcial miec dziecko i wszystko za nie odda!
          uswiadom mu, ze w ciaze nie zachodzi sie tak od razu, no dobra czasem sie zachodzi, ale nie wszyscy maja tak dobrze.
          • anusia29 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 11:05
            ale ma ich kilka tysięcy...
            • vigga Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 12:26
              Muszę sie tu wytłumaczyć, że nie proponowałam autorce wpadki. To było tylko
              gdybanie, jak by facet zareagował. Mój np jest taki, że trzeba za niego
              podejmować niektóre decyzje i on mi juz wiele razy mówił, że taka wpadka
              rozwiązałaby problem. I mimo że na razie świadomie nie planujemy dzieci, to
              jestem pewna że by się bardzo ucieszył i nie żałował.
              A poza tym w czasie ślubu pada tez pytanie czy przyszli małżonkowie chcą mieć
              dzieci. Ja rozumiem że przed ślubem to ciąża nie jest mile widziana, ale ślub
              bierze się m.in. po to żeby założyć rodzinę tzn miec dzieci. Dla mnie taki
              facet to egoista i ja bym tak nie wierzyła że za rok mu się diametralnie zmieni.
              • anusia29 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 12:38
                podczas slubu nie pada pytanie czy chce się miec dzieci, ale czy obiecuje się
                je po katolicku wychoowac jesli obdarzy nimi Bóg (taka wersja jest w Kościele
                katolickim)
              • anusia29 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 12:38
                i z miloscią je przyjąć
                • vigga Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 13:43
                  Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was
                  Bóg obdarzy?
                  Dla mnie jest to równoznaczne z deklaracją, że chce sie mieć dzieci. Jeśli
                  któreś z małżonków ukrywało fakt, że dzieci miec nie chce, to jest to podstawa
                  do unieważnienia małżeństwa. A sam ślub jest dla mnie deklaracją, że jest się
                  gotowym na podjęcie wszystkich zobowiązań.
                  • anusia29 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 14:43
                    no nie to znaczy dokładnie tyle - " czy - jesli będziecie mieli dzieci (=jesli
                    Bóg obdarzy), obdarzycie je miłoscią i wychowacie po katolicku?" "obdarzenie"
                    przez Boga a chcenie to dwie rózne rzeczy
              • kiecha3 Re: ja chcę dziecka a on nie 27.02.06, 18:44
                Mój np jest taki, że trzeba za niego
                > podejmować niektóre decyzje i on mi juz wiele razy mówił, że taka wpadka
                > rozwiązałaby problem. I mimo że na razie świadomie nie planujemy dzieci, to
                > jestem pewna że by się bardzo ucieszył i nie żałował.

                dziewczyny.. ja rozumiem że niektórzy panowie potrzebują czasem żeby baba za
                nich decydowała... sama mam podobnego faceta..( chić musze go pochwalić, że
                ostatnio corazbardziej zaczyna sie "usamodzielniać") ale taką decyzję powinno
                się zostawić im samym do podjęcia... Absolutnie rozumiem że wpadka by rozwiązała
                problem podjęcia tak odpowiedzialnej decyzji.. sama liczę że nie będę musiała
                jej kiedyś podejmować..bo nie zdecyduję sie nigdy... a wpadka postawi mnie przed
                faktem.. ale nie bęe planować wpadki....
                odeszłam od tematu.. sokri.. chciałam napisac że nalezy dużo rozmawiac z
                chłopem. po to by poznać jego zdanie...i ukazać mu swoje... takie pogadanki..
                czasem w lużnym tonie, czy w żartach..dużo daja.. więcej wiemy o sobie.. i
                lepiej rozumiemy ta druga -kochaną osobę..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja