losted1 03.05.06, 22:04 jestem na 5 min. przed rozwodem...nie wiem jednak czy to jest to czego naparwdę chcę. Kocham i wierzę, że jestem kochana.....nie rozumiemy się jednak... w ogóle praktyczie... tak adecyzja zapadłą Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
annajustyna ??? 03.05.06, 22:05 Pogadac na spokojnie!!! Zadzwon do jeszcze meza i spokojnie sprobujcie porozmawiac! Odpowiedz Link
anetazw Re: ??? 04.05.06, 10:19 po prostu powiedz że go kochasz i nie chcesz rozwodu. Rozumiem Cię doskonale. Nie będę opisywać swojego małżeństwa a le dopiero wczoraj zrozumiałam jakie to ważne żeby powiedziec i pokazywać że się kocha. Ze warto się przytulić w nocy, nawet gdy są kłótnie i warto się starać. Mój mąż wczoraj powiedział ze chce się rozstać na jakiś czas... i potrafił powiedziec naszemu 2,5 letniemu synkowi którego kocha nad życie ze rodzice będą mieszkać osobno. Ale potem w nocy przytulił się i rano też.. a ja nic nie rozumiem Odpowiedz Link
ewelita Re: ??? 08.05.06, 11:46 Widać, że on również kocha i mocno przezywa. Może warto na jakis czas odpocząć od siebie, ochłonąć, zastanowić się, czy chcecie byc razem, spróbować rozmawiać. Zabrnęliście w ślepą uliczkę, czas ochłonać. Rozwieść się zawsze można, sztuką jest przetrwać kryzys i rozwiązać problemy. Powodzenia!! Odpowiedz Link
anetazw Re: ??? 08.05.06, 12:02 temat "rozstania się na jakiś" czas powraca w naszych rozmowacvh, tyle tylko że o tym rozmawiamy a nie wiąże się z tym zadne działanie. Gdyby mój mąż chciał odpocząć to wie że może się wyprowadzić na jakiś czas, ale obawiam się że po prostu jet mu tak wygodniej i tyle... do tego dochodzi fakt iż nie ma się gdzie wyprowadzić. Mówi że jest na rozstaju, że gdyby chciał odejść to by to już dawno zrobił.. Odpowiedz Link
abneptis Re: co robić....? 04.05.06, 21:04 rozwieść się zawsze możecie. Poprostu do niego jedź i powiec co ci leży na sercu:) zawsze warto walczyć --------------- sygnaturka fatal error Odpowiedz Link
trusia29 Re: co robić....? 04.05.06, 22:29 jesli byście sie naprawde kochali, nie byłoby rozwodu... jako rozwódka i przyszla zona tak myslę Odpowiedz Link
zmagda1 Re: co robić....?do anetazw.... 08.05.06, 22:38 Anetazw - u mnie wystapila identyczna sytuacja, maz (po kilku klutniach i cichych dniach) powiedzial, ze chce odpoczac - odpoczac od mnie, wiesz jaki to dla mnie cios, opadly mi rece, mamy 2 letnia coreczke, ktora aktualnie jest na etapie kochania mamy i taty - wrecz przepada za naszym towarzystwem, bardzo sie garnie do nas obojga, pyta, czeka na nas itp. Powiem Wam, ze zawziety maz nie przyjal mego przytulenia, juz 3 dzien zyje sobie sam (mieszkamy razem i nie wchodzimy sobie w droge), mam wrazenie ze mala doskonale wyczuwa te sytuacje, stala sie jakas smutniejsza, chce abysmy wszyscy w troje byli blisko, lapie nas za rece itp. Ja nie wiem co mam robic, sytuacja okropna, nie na moje nerwy, z jednej strony juz mam dosc calego naszego malzezstwa (nie od dzis sie klucimy, a szczegolnie o drobnostki, najlepsze ze zawsze jest to niby moja wina), chcialabym byc kochana, czuc sie jak kobieta w prawdziwym zwiazku rodzinnym.....Jestem samokrytyczna i owszem nie raz wina jest po mojej stronie, ale nie zawsze....- jak twierdzi on. Nie pamietam kiedy powiedzial ze mnie kocha, ladnie wygladam itp....Jakos to wszystko stwarza u mnie wielka blokade i po raz setny nie mam juz ochoty wyciagnac reki i prosic go o normalnosc....Boze juz sama nie wiem co robic, a on na dodatek jest tak zawziety, dodam ze wyniosl sie z sypialni na kanape do pokoju....I co powiecie w mej sprawie, walczyc, zostawic, ja juz nie potrafie podjac zdecydowanej decyzji w sprawie naszego malzenstwa.... Odpowiedz Link
kiecha3 Re: co robić....?do anetazw.... 09.05.06, 05:54 zostaw to tak jak jest.. tłumacz tylko dziecku,że rodzice mają kłopot, nie umieja się dogadać i przez jakiś czas tata śpi na kanapie.. nie zostawiaj jej w zawieszeniu.. dla dziecka nawet najgorsza prawda jest leprza niż domysły... Moim zdaniem powinnas mu pokazać że dasz sobie radę i bez niego... Nie płaszcz się kolejny raz prosząć o normalność... jak facet nie chce to nie.. nie daj się wgonić poczucie winy.. nigdy nie jest tak, ze zawsze tylko jednej strony wina... a na przyszłość... trochę więcej otymizmu i luzu.. nie każda pierdoła jest warta tylu nerwów Powodzenia Odpowiedz Link