Dodaj do ulubionych

Objadki u tesciowej!

12.06.06, 14:03
Dla mnie niedzielne objadki u tesciowej to istny horror!Probowalam zerwac z ta tradycja ale maz nie dal za wygrana,stwierdzil ze raz w tygodniu nie umre od tego!Ja osobiscie niecierpie zup ,ale w niedziele musze zjesc talez tlustej mazi i nie ma to tamto.Zadne argumenty niepomagaja!Tesiowa traktuje nas jak dzieci,nierozumie ze ktos czegos nielubi albo ze cos niesmakuje.Kieruje sie zawsze swoim smakiem... nic nie da sobie powiedziec ze np,lepiej na oleju smazyc niz na smalcu i sloninie....
Obserwuj wątek
    • oliwka117 Re: Objadki u tesciowej! 12.06.06, 14:06
      Oj, to niedobrze. Ale dopóki nie przekonasaz męża to nic nie wskórasz. Powiedz,
      że nie masz ochoty jechać i już. A co to sami nie robicie obiadków?
    • annb nie chcesz nie idziesz 12.06.06, 14:50
      proste
      nie z czasownikami pisze się oddzielnie
    • triss_merigold6 Nie chcesz = nie idziesz 12.06.06, 15:11
      Niedzielę można fajnie spędzić a na obiad iść do restauracji. Nie smakuje?
      Mówisz, dziękuję ale to dla mnie za tłuste.
    • annubis74 Re: Objadki u tesciowej! 12.06.06, 15:20
      Niestety birąc ślub bierzemy faceta niejako z dobodziejstwem inwentarza, wiec
      czasem oznacza to, ze również z mamusią meża i jej kuchnią. Jedno rozwiązanie
      nie chcesz = nie idziesz, ale raczej wtedy, jeśli mamusia oprócz braku
      zdolności kulinarnych posiada inne wady, chcesz dopiec teściowej i mezowi na
      dodatek. Ja polecam jednak ograniczenie rodzinnej tradycji metodą drobnych
      kroków, zamiast mówić, ze nie lubisz jej obiadków i chodzic tam nie bedziesz,
      to wymyśl jakąś imprezkę na niedzielne popołudnie (np wyjazd za miasto), za
      jakiś czas kolejną, po jakims czasie tradycja rodzinnych biadków lekko
      osłabnie, możesz zaprosic też dla odmiany teściową na obiad do Was, podając to
      co Ty gotujesz - przełamiesz monopol:)
      • annb nie zgadzam się 12.06.06, 15:25
        autorka wątku nie musi się tłumaczyc z tego ze nie chce iśc do matki męża na
        obiad
        nie chce - > nie idzie
        koniec kropka
        • annubis74 Re: nie zgadzam się 12.06.06, 15:34
          hmmm brzmi bardzo prosto, tylko czasem trudniej to zastosowac w praktyce, gdyby
          Twój mąż, facet, parner powiedzial Ci: nie ide na obiad do Twojej mamy koniec
          kropka nie przeszłabys nad tym do porzadku dziennego. Poprawne kontakty z
          teściami utrzymuje sie głownie przez wzgląd na męża.
          • triss_merigold6 Re: nie zgadzam się 12.06.06, 15:35
            Nic bym nie powiedziała. Zresztą najpierw bym zapytała faceta jakie ma plany na
            weekend.
          • annb Re: nie zgadzam się 12.06.06, 15:41
            mój mąż nie jest zmuszany do jadania obiadów u mojej mamy
            proste
          • burza4 Re: nie zgadzam się 12.06.06, 19:09
            annubis74 napisała:

            > hmmm brzmi bardzo prosto, tylko czasem trudniej to zastosowac w praktyce,
            gdyby > Twój mąż, facet, parner powiedzial Ci: nie ide na obiad do Twojej mamy
            koniec > kropka nie przeszłabys nad tym do porzadku dziennego. Poprawne
            kontakty z > teściami utrzymuje sie głownie przez wzgląd na męża.

            Najwyższy czas, żeby jadać u siebie. Rozumiem raz na jakiś czas wpaść do
            rodziców, ale co tydzień??? czy młode małżeństwa naprawdę nie mają sobie nic do
            zaoferowania, że perspektywa obiadu we własnym domu jest witana awanturą???
          • trusia29 Re: nie zgadzam się 23.06.06, 13:16
            a nie można iśc i nie jesć wszytkiego? tylko to co smakuje? moim zdaniem można
      • triss_merigold6 Re: Objadki u tesciowej! 12.06.06, 15:30
        Tez się nie zgadzam. Obiady raz na jakiś czas - ok. Ale bez tłumaczenia, że tak
        co tydzień to nie możemy itd.
        Nie wiem jak Ty, ale ja nie zjem czegoś co mi totalnie nie smakuje bez względu
        na to kto ugotował.
        • pani.herbatka Re: Objadki u tesciowej! 14.06.06, 17:22
          Ja powiedziałam stop każdemu weekendowi u teściów jeszce przed slubem! Zgadzam
          sie że rodzice sa ważni, ale wszystko powinno mieć swój umiar. Zanim wyszłam za
          mąz mieszkałam z moim partnerem ,,na karte rowerową". Po całym tygodniu pracy
          zamiast wypoczywać, prze 2 lata non stop jeździłam na weekendy do mamusi,
          jadłam niedobre obiadki i bawiłam dzieci jego braci. Z czasem zaczęło mnie to
          meczyć, ponadto chciałam spotykac się ze znajomymi, pójśc do teatru, do kina
          czy poleniuchować w domu, ale niestety nie mogłam bo co weekend jechaliśmy do
          jego rodziców. Na początku delikatnie próbowałam dawać do zrozumienia, że może
          ten weekend spędzilibyśmy inaczej, ale mój luby udawał, że nie wie o co chodzi.
          Potem zaczęłam wykrecac sie zmęczeniem, złym samopoczuciem, to jechał sam...W
          końcu pękłam, wybuchłam i powiedziałam, że mam dosyc tego schematu i jestem tym
          zmęczona! Mocnym argumentem był fakt, że on moich rodziców odwiedza raz na pół
          roku. Poszliśmy na kompromis, obiadki u mamusi są raz w miesiącu, a my w końcu
          zaczęlismy wychodzic do teatru, do kina, uratowałam zaniedbane
          przyjaźnie...Trzeba mówić wprost, że Twoje potrzeby tez są ważne!
      • swinka-morska Re: Objadki u tesciowej! 12.06.06, 15:30
        Po co wymyślać jakieś zasłony dymne?
        Nie chcesz - nie idziesz w ogóle, albo idziesz i jesz to, na co masz ochotę.
        Nałożą na siłę - zostawiasz na talerzu.
        Drugi raz tego pewnie nie zrobią.
        Proste.
        • annubis74 Re: Objadki u tesciowej! 12.06.06, 15:41
          ok, zgadzam sie, ze można powiedziec, to mi nie smakuje, dla mnie jest to za
          tłuste, niezdrowe itd, jesli teściowa nie chce nas specjalnie umartwic, może
          nastepnym razem przygotuje coś innego
          a zaslony dymne... jak zwał tak zwał, ja akurat nie jestem zwolenniczką
          bezwzględnej prawdy w takich sytuacjach, bo tupanie nogą i mówienie "moja noga
          nie postanie wiecej na obiedzie u Twojej mamy", jest troche dziecinne, troche
          egoistyczne i stawia całą kwestie na ostrzu noża.
          • annb dziecinne i egoistyczne 12.06.06, 15:43
            jest zmuszanie dorosłej osoby do jadania po cudzych domach bo się mamusia
            obrazi.
            do małzeństwa trzeba dorosnąć
            • annubis74 Re: dziecinne i egoistyczne 12.06.06, 15:54
              njlepiej zabarykadowac sie z meżem w 4-ch ścinanch, teściowej za próg nie
              wpuszczac, gotowac mężowi tylko to co Ty lubisz, a jak zateskni do kuchni
              mamusi to spakowac walizy. :DDDDDD obśmiałąm sie jak norka

              do małżeństwa trzeba dorosnąc, zgadzam sie, co oznacza umiejetnośc szukania
              kompromisów oraz zrozumienie, ze są w życiu małzeńskim wieksze problemy niż
              niedzielny obiad u tesciowej o który nie warto kruszyc kopi.
              • chiara76 moment, a ja nie rozumiem... 12.06.06, 15:56
                czy po Ślubie automatycznie trzeba wszędzie iść razem? Jak nie pasuje
                dziewczynie, to nie idzie i już, a chłop chyba może iść sam?
              • burza4 Re: dziecinne i egoistyczne 12.06.06, 19:10
                żeby dorosnąć, trzeba odciąć pępowinę...
                • annb dziwi mnie ze ktośtak bardzo broni obiadków 12.06.06, 20:58
                  czyzby jakis problemz mówieniem nie?
                  annubis - jak często jadasz u tesciow?
                  • annubis74 Re: dziwi mnie ze ktośtak bardzo broni obiadków 13.06.06, 13:44
                    :))))))) czyzbys chciała przeprowadzic małą analize psychologiczną mojej osoby
                    annb:)))))))
                    u teściów jadam kilka razy w roku (w tym głownie z okazji świat itp)
                    Rozczarowalam? przykro mi:) nie mam problemu z mówieniem nie i to jeszcze jak,
                    tylko:
                    1)mam w życiu ciekawsze tematy do rozmyslan
                    2) zakładam, ze rodzinny obiad polega nie tylko na wtłoczeniu w siebie jakiejs
                    ilości zarcia, ale dla niektórych jest to okazja do rodzinnego spotkania, dla
                    niektórych rodzin ważna. Gdyby na mnie trafiło starałabym sie przełamac monopol
                    obiadków rodzinnych, ale stopniowo i taktownie
                    • chiara76 Re: dziwi mnie ze ktośtak bardzo broni obiadków 13.06.06, 13:46
                      annubis74 napisała:

                      > :))))))) czyzbys chciała przeprowadzic małą analize psychologiczną mojej
                      osoby
                      > annb:)))))))
                      > u teściów jadam kilka razy w roku (w tym głownie z okazji świat itp)
                      > Rozczarowalam? przykro mi:)



                      sorry, że się wtrącam, ale tu dochodzimy do sedna problemu.

                      Może po prostu na zasadzie "Syty nie rozumie głodnego" trudno Ci zrozumieć
                      dziewczynę. Ty spotykasz się z Teściami okazjonalnie, a ją ktoś naciska na
                      cotygodniowe spędy. Jest różnica i na pewno Ty jesteś w tej bardziej
                      komfortowej sytuacji.

                      Japonia
                      GRECJA i wyspy greckie
                      • annb o to to właśnie 13.06.06, 13:53
                        chiara76 dzieki
                        o to mi chodziło
                        dobrze jest radzic komus-idz poświęć się, małżeństwo to kompromisy, skoro
                        samemu się ma normalne układy, i nie jest się do niczego zmuszanym.
                        a spotkanie rodzinne-no tez miło, tylko ze tutaj nie ma dyskusji tylko monolog,
                        jedz bo zle wygladasz, jedz bo to bo tamto
                        układ-rodzic-dziecko
                        nie partnerzy

          • triss_merigold6 Re: Objadki u tesciowej! 12.06.06, 15:44
            A kto mówi żeby w ten sposob? Normalnie można powiedzieć: nie mam ochoty na
            coniedzielne spotkania z twoją matką i rytualne obiady, ustal z nią spotkania
            np. raz w miesiącu.
            • natalya20 Re: Objadki u tesciowej! 12.06.06, 17:44
              zacznij ty ich zapraszac na obiad:) tym sposobem bedziesz jadla to co lubisz:)
              po co tesciowka ma sie przemeczac
      • agnes9923 Co ja joz nie wymyslalam ....... 12.06.06, 19:46
        Od samego poczatku naszego malzenstwa sie utarlo ze w niedziele objadek u mamusi.Na poczatku zagryzalam zeby i pokornie szlam na te objadki jako dobra synowa.Zawsze sie nasluchalam jaki to synek chudy a ja jaka mizerna.Po pewnym czasie zaczely mi sie te niedzielne objadki ULEWAC!Ale doszlo do tego ze jak nie przyszlismy na objad to tesciu nam go przywiozl...paranoja !!!Wymyslalam grile ze znajomymi, wypady za miasto ale potem tyklo obraza i muchy w nosie!Dlaczego wieczorem tego grila nierobimy , a dlaczego to a dlaczego tamto???
    • arbuzunia obJAdki 12.06.06, 17:48
      objadki? no błagam, rozumiem że ortografia nie jest mocną stroną każdego ale to
      już przesada!

      agnes9923 napisała:
      > Ja osobiscie niecierpie zup ,ale w niedziele musze zjesc talez tlustej mazi
      > i nie ma to tamto.Zadne argumenty niepomagaja

      tego już zupełnie nie rozumiem, ja jak nie chce to nie jem i koniec, nikt mnie
      nie zmusi!
      • tanczacy.z.myslami No i prawidłowo... 13.06.06, 14:59
        arbuzunia napisała:

        > objadki?

        "Objadki" od czasownika "objadać się".
        W końcu problemem autorki wątku są niezdrowe obiadki, tfu..., obJAdki u
        teściowej, no nie? :))
    • agnes9923 Latwo powiedziec......... 12.06.06, 19:37
      Wiele razy prosilam tesciowa by np. nie nalewala mi zupy......reakcja byla zawsze taka sama - Ty(tz.ja)tak marnie wygladasz musisz zjesc to cie wzmocni!Wczoraj powiedzialam mezowi w drodze na ten przyslowiowy objad ze jak znowu mama uprze sie z zupa to zrobie awanture!Tesciowa zaczela nakrywac do stolu i ja grzecznie prosze by mi nienalewala i sie zaczelo.....a dlaczego, a co mi jest a ja taka mizerna itp.Maz widzial joz ze zaczynam sie wpieniac i sam wreszcie powiedzialby mi tej zupy nie wmuszala.Oczywiscie obraza na calego....dowiedzialam sie ze wydziwiam!
      • jollka2 Re: Latwo powiedziec......... 12.06.06, 21:34
        Niestety jak raz okażesz uległość i kogos do tego przyzwyczaisz, to potem gdy
        sie sprzeciwisz jest szok. Musisz pokazac, że jestes dorosla i konsekwentna.
        Nagada się, nagada i w końcu kiedys znudzi. W glowie mi sie nie mieści, że
        teściowa traktuje Cie jak dziewczynkę "jedz sierotko, źle wyglądasz" ! Musisz w
        końcu tupnąć noga i pokazać, że jesteś dorosłą osobą, bo na razie zachowujesz
        się troche jak dziecko i ona tak Cie traktuje. Będzie dobrze, tylko bądź miła i
        jednoczesnie konsekwentna.
        Powodzenia!
      • annubis74 Re: Latwo powiedziec......... 13.06.06, 13:47
        hmmm chyba musisz popracowac nad meżem, bo tesciowa rzeczywiscie chyba rokuje
        małe szanse na przemiane, troche to zabawne co piszesz (ze tesciowa mówi, ześ
        mizerna) chociaż pewnie na dłuższa mete może wkurzac jak cholera
        • triss_merigold6 Warunkowanie - metoda behawioralna 13.06.06, 13:52
          Jest prosta metoda behawioralna, która działa. Proponują zupę. Mówisz "Nie,
          dziękuję". Nalewają zupę. Ignorujesz i nie jesz. Na pretensje
          odpowiadasz "Mówiłam, że dziękuję za zupę". Działa nawet u tych z ilorazem
          inteligencji 60.
          • annb po 5 razie dają spokój :) 13.06.06, 13:53
            testowane na ludziach
            • triss_merigold6 Re: po 5 razie dają spokój :) 13.06.06, 14:00
              Ewentualnie obrażają się co również daje pożądany wynik czyli SPOKÓJ.:)
              • annb a przecież nei ma cenniejszej rzeczy na świecie 13.06.06, 14:18
                niż spokój
                swięty spokój
          • swinka-morska Re: Warunkowanie - metoda behawioralna 13.06.06, 14:09
            Jest jeszcze szansa, że teściowie z tych co to "lepiej się pochorować niż
            zmarnować" - wtedy szybciutko przestaną dokładać na siłę.
            • annb naleją w słoiczki, zakręcą i dadzą na drogę 13.06.06, 14:19
              a słoiki mają to do siebie ze lubią się tłuc ;)
    • g0sik Re: Objadki u tesciowej! 13.06.06, 16:02
      Ja tam jestem wredna, gdybym dostała taką zupę na siłę to po zjedzeniu 1 łyżki
      powiedziałabym - dziękuję nie zjem więcej, bo ta zupa mi nie smakuje. I tak za
      każdym razem aż do skutku. Gwarantuję, ze po jakimś czasie nawet najbardziej
      zawzięta teściowa bałaby się mnie na obiad zaprosić..
    • ravicowa Re: Objadki u tesciowej! 14.06.06, 16:37
      U mnie jest podobna tradycja. Trochę mnie to denerwuje, ale się już właściwie
      przyzwyczaiłam. Jak nie mam ochoty, to nie idę. Mąż mówi wtedy że się źle czuje
      albo mam dużo pracy (dużo pracuję również w domu). Rodzice przyjmują to
      normalnie. Pakują mi obiad do słoików, z czego się cieszę bo bardzo rzadko
      gotujemy w domu. Gdy wyjeżdżamy za miasto - nie ma sprawy. Dostajemy na wynos
      wieczorem.Mama męża nas dokarmia permanentnie, w niedzielę z reguły tyle daje
      nam jedzenia, że starcza na cały tydzień. Problemem jest jednak, by to wszystko
      zjeść. Tym bardziej, że czasami chcemy zjeść na mieście czy coś zamówić. I dosyć
      mamy trochę już tych mięsnych potraw.Mąż jest bardzo delikatny i nie powie
      mamie, że za dużo, po co etc. Tak poza tym teściowa jest w porządku.To nie jest
      chyba aż tak wielki problem w moim przypadku.
      • ravicowa Re: Objadki u tesciowej! 14.06.06, 16:40
        W mojej wypowiedzi nastąpiła sprzeczność - niby się ciesze ale mnie to denerwuje
        : - ). Właściwie stwierdzam że lepiej jak mamy tego jedzenia za dużo w
        zamrażarce, aniżeli byśmy tych obiadów nie mieli, bo biorąc pod uwagę naszą
        awersję do gotowania - zginęlibyśmy z głodu : - )
    • itacare Re: Objadki u tesciowej! 14.06.06, 20:32
      Normalnie jakbym o swojej teściowej czytała, na szczęście sprzed kilku lat.
      Cała rodzina mojego męża ma jakiegoś hopla na punkcie pożywienia. Jak ktoś nie
      je, to jest chory albo nienormalny. A ja się wiecznie odchudzam, więc bokiem mi
      te zawiesiste mazie wychodziły. Szczęśliwie wychodziły raz na parę tygodni, bo
      mieszkamy daleko od teściów.
      Pomogło stanowcze powtarzanie" "nie, dziękuję." A jak mi nakładali, to albo
      zostawiałam na talerzu albo ostentacyjnie zwracałam się do męża: "jeszcze jedna
      porcja dla ciebie, kochanie." Teraz sam krzyczy, żeby mi nie nakładać :)
    • mikams75 Re: Objadki u tesciowej! 19.06.06, 13:53
      wiem jak ciezko jest powiedziec, a jeszcze gorzej zrealizowac zdanie - nie
      chce=nie jade. Mezowi na pewno byloby przykro, tak jak tobie byloby przykro, ze
      on nie chce jechac do twoich rodzicow a podczas wizyty u Twojej mamy
      krytykowalby glosno zupe, ze tlusta, za slona itd. Takie zachowanie jest przykre
      dla strony, ktora sie postarala, zaprosila. A zaczynanie wojny podjazdowej w
      rodzinie przez jakas tam zupe nie ma sensu, bo zepsuta atmosfera bedzie sie
      ciagnela przez lata.

      Rozumiem swietnie, ze masz dosc tych wizyt, ze szkoda na to niedzieli itd.
      Musisz sie postarac ograniczyc wizyty - na poczatek raz na jakis czas do Twoich
      rodzicow - o to tesciowie nie maja prawa sie obrazac i gdyby marudzili, musisz
      to powiedziec. Z czasem niech to bedzie co druga niedziela u Twoich rodzicow
      (ewentualnie wojkow, siostry itd), nawet jesli to bedzie wyimaginowana wizyta.
      Sama zapros tesciow na obiad - niech zobacza, ze glodni nie chodzicie i cos tam
      potrafisz upichcic.
      Dobrym rozwiazaniem jest tez wizyta na kolacje - bo w ciagu dnia byliscie
      zaproszeni np. na grilla, wiec przyjezdzacie pozno, najedzeni, ale radosni, ze
      ich widzicie, bo przeciez przyjezdzacie sie z nimi spotkac a nie objadac ;-))
      Weekend mozecie sobie zaplanowac inaczej a w "zamian" za to odwiedzicie ich w
      tygodniu, po pracy. Taka wizyta trwa krocej, rano musicie wczesnie wstac. Zalety
      - ty nie gotujesz po powrocie z pracy, wizyta jest krotka, a niedziela dla was.

      Mysle, ze uzywajac roznych podstepow mozesz ograniczyc te wizyty. Stawania
      okoniem wobec rodziny nie polecam, bo tesciow nie trzeba kochac, ale tolerowac a
      przezwyczajenia starszych osob sa czesto trudne do zmiany. Gotuje taka zupe od
      30 lat i wszyscy jedza, a tu nagle sprzeciw! Haha, to moze byc szokujace dla
      starszej osoby. Jak na sile naklada, to niech maz zjada twoja porcje (u mnie tak
      bywa).





    • malibu9 Re: Objadki u tesciowej! 19.06.06, 16:21
      Moja teściowa jest wybitnie nadopiekuńcza. Zawsze się martwi żeby u każdego na
      talerzu było wystarczająco DUUŻOOO jedzenia. Ja natomiast nie tyle co jestem
      przyzwyczajona do kuchni mojej mamy,a po prostu nie jadam dużo i nie dlatego że
      nie chcę-nie jestem w stanie. Kiedyś nie chciałam urazić teściowej i chorowałam
      z przejedzenia róznymi ostro-słono-słodko-kwaśno mieszankami. Pomimo że teściowa
      lubi gotować to szczerze mówiąc nie zawsze jej to wychodzi. Moja wątroba i
      żołądek strasznie cierpiały,często z bólu nie mogłam usnąć w nocy. Wszystko do
      czasu,gdy pamiętnej Obiadowej Niedzieli na stole pojawił się krowi ozór,zaraz po
      pomidorówce i torcie truskawkowym z bitą śmietaną. Rodzina mojego męża
      oczekiwała na moją reakcję..teściowa szczytowała bo to jej popisowe danie..ale
      to było już ponad moje siły..nie zjadłam bo poczułam że nie zdąrzę tego strawić
      i zanim się skończy obiad,ja "oddam" całość z nawiązką. Pomimo że mój Mąż często
      wyśmiewa się ze mnie że jem jak francuski piesek(i przy tym sam się zajada moimi
      potrawami;)),stanął w mojej obronie i wytłumaczył swojej mamie że są granice
      tuczenia. Skończyło się na długiej litanii,że jestem taka chudziutka i taka
      drobniutka i że chciała dobrze. Rozumiem to w pewnien sposób jednak nie lubię
      gdy ktoś narzuca mi co i w jakich ilościach mam pochłaniać na czas. Dziś mówię
      stanowcze NIE dziękuję, bo moje zdrowie i samopoczucie ma dla mnie największe
      znaczenie:)
    • trusia29 możesz odmówić 23.06.06, 13:15
      Jesli czegoś nie lubisz nie musisz jeść. U mojej teściowej było podobnie -
      zmuszala mnie do jedzenia, ale odmawiałam zawsze wtedy, gdy czegoś nie lubilm.
      Nie bede w siebie pchała buraków, bo na sam ich zapach mi niedobrze, podobnie
      zupy z pływajacymi warzywami. Po jakims czasie przestala mnie zmuszać - chce to
      jem, nie to nie. I ty zrób tak samo, przecież lejkiem ci nie wleje do gardla
      • ex-m Re: możesz odmówić 23.06.06, 23:00
        Wiecie że faktycznie z tymi mamami naszych partnerów jest coś nie tak.Po cholerę
        one sie dwoja i troja,stojąc przy kuchni i gotujac żarcie i jeszcze inni
        wybrzydzaja a to że musza iść na ten obiad,a to żę zupa niedobra,a to ze za dużo
        czy za tłusto .Zamiast sie położyc do góry dupą i nie przejmowac sie dziećmi na
        stare lata robia jakies głupie obiadki i nie wiedza ze je obmawiamy z tego powodu.
        • annb bo nie potrafią inaczej? 23.06.06, 23:30
          bo mają mózg zryty matkopolkizmem?
          bo odmawiają dorosłym osobom prawa do samostanowienia i wybierania tego co chcą
          i będą jesc? i gdzie jeśc?
          dla niektórych naprawdę lepiej by było gdyby się połozyły do góry czym kto ma
        • triss_merigold6 Re: możesz odmówić 23.06.06, 23:36
          Bo nie mają innych zainteresowań ergo głupie są.
          Nikt im nie każe gotować pół dnia tłustego żarcia więc nie ma powodów żeby być
          im za to wdzięcznym.
          A tak w ogóle to cześć Bersi. P
          • ex-m Re: możesz odmówić Witaj triss 24.06.06, 12:20
            Noooooo ty to naprawde masz duzo w tym temacie do powiedzenia.Zmieniasz tesciowe
            i chłopów jak rękawiczki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka