konwalia9
15.06.06, 23:26
Czytając to forum zauważyłam, że w Polsce jest praktycznie normą, że po
ślubie młodzi nie żyją normalnie tzn. samodzielnie- teściowie mają klucz do
mieszkania, teściowa mówi synowej jak ma urządzać mieszkanie i co gotować
synkowi. A już najlepsze są niedzielne obowiązkowe obiadki albo sytuacja
typu: młdzi mieszkają dwie klatki dalej od rodziców i rodzice codziennie
siedzą u dzieci, gotują obiady i wychowują wnuki. A najgorsze jest to, że to
już chyba nasza taka polska mentalność- niby się tymi relacjami nie
przejmujemy (my, matki-Polki) ale i tak żyjemy w jakimś stopniu
podporządkowane teściom. Ja na przykład mam w sobie coś takiego ,że niby
myślę sobie: to moje życie i zrobię jak chcę ale nawet jeśli postawię na
swoim to sam fakt, że mam powyższe refleksje świadczy o tym, że mentalnie
jestem podporządkowana jakiejś sile wyższej tzn. teściom. Też tak macie czy
kompletnie "olewacie" to, co mówią rodzice męża czy Wasi? Co o tym sądzicie?