drodczubkow
01.08.06, 22:49
A wlasciwie jeszcze nie-tesciami, bo dopoki z nimi mieszkamy to ja sie na slub
nie godze. Pierw mieszkanko potem hajtanko. Bo zycie malzenskie ma byc
samodzielne i na luzie,a nie z nimi na karku, chocby nie wiem jak byli
sympatyczni. W kazdym badz razie ze wzgledu na dzielaca nas bardzo duza
odleglosc zdecydowalismy sie zamieszkac razem juz teraz, tzn ja wprowadzilam
sie do niego i jego rodzicow. Warunki mieszkaniowe super, mamy 2 pokoje tylko
dla siebie (studio do pracy + syplialnia), w mieszkaniu sa dwie lazienki,
tesciowa gotuje (bo dla mnie to najwieksza kara, jaka moze mnie spotkac;)), ja
zmywam, chlopak sprzata i prasuje, ja ogarniam wiec wszystko spoko. Wszyscy sa
mili i zyczliwi, ale chyba za bardzo. Nie maja kompletnie zadnych znajomych, z
nikim sie nie widuja, nie spotykaja, sami tez nigdy i nigdzie nie wychodza,
nie pracuja, non stop siedza w domu i albo mowia w kolko o tych samych nudnych
rzeczach lub zadaja idiotyczne pytania (mama, ktora zreszta jest jedno z
najmniej inteligentnych osob, jakie w zyciu spotkalam), lub powtarzaja to co
uslyszeli w audycjach radiowych czy TV (tata, ktory zresza naduzywa alkoholu).
Ponadto oboje trwonia pieniadze na pierdoly lub kupowanie rzeczy, ktore juz
maja i nie sa w stanie oszczedzic na nicpowaznego, jak np okna, ktore trzeba
wymienic, nie mowiac juz o oplatach za mieszkanie, ktore musi czesto pokrywac
moj chlopak z oszczednosci, ktore ma na nasze mieszkanie. Ja mimo mojego
bardzo dobrego wyksztalcenia nie znalazlam jeszcze pracy, wiec jestem na ich
utrzymaniu (czasami kupuje jedzenie ze swoich oszczednosci, bo bardzo nieswojo
sie czuje w roli pasozyta). Dopoki nie znajde pracy nie mozemy zaciagnac
kredytu na mieszkanie i musimy mieszkac z nimi. Oni naprawde sie staraja i sa
mili, ale przez ten ich kompletny brak zycia osobistego zbytnio interesuja sie
naszym, zadaja za duzo pytan, co przechodzi czasem we wscibskosc i ja juz po
prostu nie daje rady cigale z usmiechem na ustac i odpowiadac jak jest
pieknie, podczas gdy w srodku az mi sie gotuje i wyc mi sie chce,przez co
chodze rozdrazniona i staje sie opryskliwa dla mojego chlopaka. Wykancza mnie
juz ta sytuacja, choc i tak wiem,ze jestem w bardzo dobrym polozeniu patrzac
na wszystko przez filtr. Czasami tylko mnie taki dol lapie i wlasnie teraz tak
mam - musialam sie wypisac, zeby sobie pomoc. Dzieki jak ktos te nonsensy
rozpieszczonej dziewuchy czytal.