iminlove
20.08.06, 09:57
... nie sa przypadkiem tylko wytworem ich wyobrazni?
Pisze, bo weszlam na forum i znow wiekszosc postow jest w stylu: 'on olewa mnie i dziecko', 'wazniejsi sa koledzy', 'on wyjezdza na tydzien', 'tesciowa jest okropna'... Wiem, ze moga to byc sytuacje nie nalezace do rozowych, ale bez przesady, przeciez to nie jest koniec swiata!
Ja jestem pewnie mlodsza od wiekszosci z Was, a zdazylam juz przezyc ojca, ktory z powodu rozwodu z moja Mama nie odzywal sie do mnie przez trzy lata, bylego chlopaka - psychopate, ktory straszyl, ze przeze mnie zabije siebie i chlopaka, w ktorym sie zakochalam, oraz dwuletni zwiazek z cyklu 'dzieli nas 300 km'. Przezylam. Bylo momentami niefajnie, ale tylko momentami.
Chodzi mi o to, ze jest jakas skala. Ktos, kto ma rozowe zycie, robi problem z tygodniowego wyjazdu swojego lubego. Ktos, kto jest ciezko chory moze cieszysc sie z tego, ze sie rano obudzil...
Problem w tym, ze nie mozna sie zapomniec. Jeszcze w czerwcu na przyklad mialam cholernie ciezka sesje. Egzamin za egzaminem. W pewnym momencie uleglam masowej histerii pod tytulem 'nie zdamy ubezpieczen'. Ale w ramach odstresowania postanowilam pojsc z kolegami na wystawe World Press Photo. Poszlismy, obejrzelismy zdjecia (ojciec, wkladajacy zwloki szescioletniego syna do trumny skleconej z kartonu; kobieta w zaawansowanej ciazy przykladajaca brzuch do trumny ze zwlokami meza - zolnierza przywiezionymi z Iraku) i egzamin z ubezpieczen przestal istniec. Ludzie na swiecie maja wieksze problemy i my tez pewnie bedziemy miec kiedys wieksze problemy. Trzeba zachowac lzy i histerie na inne chwile.
Jezeli maz Cie terroryzuje, bo 'on tu zarabia' - tez zacznij zarabiac. I albo niech sie przystosuje i zacznie normalnie zachowywac, albo bierz dziecko i zacznij zyc sama - ale jak czlowiek. Jezeli maz chce sie zabawic z kolegami - nie bron mu, nie marudz, bo czym wiecej marudzisz, tym czesciej on ucieka. Jesli woli kolegow niz Ciebie - znajdz takiego, ktory bedzie wolal Ciebie. Jezeli tesciowa jest zolza - przestan na nia liczyc, ignoruj ja - zycie jest zbyt krotkie, by klaniac sie w pas jakiejs wiedzmie. Ale tesciowa tez czlowiek - czasami wystarczy ja tylko troche oswoic. Etc...
Sa problemy nie do przeskoczenia. Nie poradzimy nic na smierc czy chorobe. Ale z reszta - ja w to wierze - mozna sobie poradzic...
Pozdrawiam wszystkie Forumowiczki:)