Dodaj do ulubionych

u niego w domu

20.08.06, 20:26
mieszkamy w mieszkaniu męża. Czuję się głupio chociaż on nigdy mi nic nie
wypomniał, nawet słowa. Czuję się głupio bo nie jestem tu nawet zameldowana
czyli w każdej chwili teoretycznie może mnie wystawić za drzwi. druga sprawa
cokolwiek kupuję ze swoich pieniedzy do mieszkania a jest ono do remontu, to
mam świadomość że ich nigdy nie odzyskam. nie wiem co powinnam zrobić, czyję
się gorsza. czuję się na jego łasce. nie mam możliwości na kupienie
mieszkania czy np. spłacenie mu 50 %. ledwo wiążę koniec z końcem. tak sobie
marudze i wyżalam się bo wiem że nie ma na to rozwiązania, zostałomi tylko
ufać że mu się kiedyś nie odwidzę. jest tu ktoś w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • oxygen100 Re: u niego w domu 20.08.06, 20:37
      skoro tak to nie kupuj. inwestuj w siebie a nie w stare mieszkanie. Jakies
      ciuchy sobie fajne kup czy kosmetyki czy cos co lubisz. Jestes tego warta:))
      • malgorzata_i_mistrz Re: u niego w domu 20.08.06, 20:39
        No ale wtedy facet może stwierdzić, że nieużyta jakaś, do domu nic nie kupuje,
        tylko pindrzy się dla innych ;)

        ___________________________

        Twoja matka była chomikiem.
    • malgorzata_i_mistrz Re: u niego w domu 20.08.06, 20:41
      Dziwnych sformułowań używasz. Ja kupuję, ja mam problem, ja ledwo wiążę koniec z
      koniecem... Jak najdalsza jestem od uwspólniania wszystkiego w małżeństwe, ale,
      do cholery, przez niektóre sprawy idzie się razem. Po coś tego męża sobie
      brałaś, nie?

      ___________________________

      Twoja matka była chomikiem.
      • annb wziać slub z rozwodem w tle 20.08.06, 20:44
        nalezy zbierac kwitki, fatury i inne takie
        ;)
    • margaritta27 Re: u niego w domu 20.08.06, 20:48
      piszę że ja ledwo wiążękoniec z końcem bo gdybym zarabiałakrocie to bym
      odkupiła od niego 50% i wtedy bym się czuła u siebie.
      ja nigdzie teraz nie czuję się u siebie... nie mam domu... u rodziców juz nie
      mam pokoju... przemeblowali na ich potrzeby. u męża też nie jestem u siebie
      tylko u niego.
      • malgorzata_i_mistrz Re: u niego w domu 20.08.06, 20:55
        Chyba się nie zrozumiemy. Fakt, ja mam chłopa, który - kiedy płaczę w poduszkę,
        że mam problem ze sobą - spokojnie odpowiada, że nie ja mam problem, ale my mamy
        problem. Wiedziałam, co brać :)

        ___________________________

        Twoja matka była chomikiem.
      • annb czy on ci wypomina ze mieszkasz 20.08.06, 21:14
        u niego??
    • caysee Re: u niego w domu 20.08.06, 21:14
      To jakas chora sytuacja jest, ze ty mieszkajac u meza czujesz sie jak na jego
      lasce. Jestescie malzenstwem!

      Poza tym - czy wiesz, ze jesli by cie policja wylegitymowala i bys powiedziala,
      ze tam dluzej mieszkasz, to bys dostala mandat?
    • kiecha3 Re: u niego w domu 21.08.06, 07:49
      to chyba jestes bezdomna... borozumiem że od rodziców się wymeldowałaś?????
      • horpyna4 Re: u niego w domu 21.08.06, 10:57
        To chyba jakaś podpucha, bo trudno mi uwierzyć, że ktoś może wpakować się w coś
        takiego i jeszcze przepraszać, że żyje. Ale jeżeli to prawda, to dziewczyna
        powinna się zameldować. A jak jej pan i władca się nie zgodzi, to niech się
        wyprowadzi tam, gdzie jest zameldowana. Proste. I jeszcze może na niego donieść.
    • maszkarona Re: u niego w domu 21.08.06, 11:10
      Mam podobną sytuację, opisana tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=46901712
      jeśli mogę Ci coś poradzić to:
      1. Nie kupuj NIC do tego mieszkania
      2. Odkladaj swoje pieniądze na swoje konto
      3. Znajdź lepszą pracę, taką która da Ci zdolność kredytową
      4. Namów go na sprzedaż tego mieszkania i przeprowadzkę do nowego, na które
      wezmiecie wspólny kredyt. Zrób to koniecznie zanim będziecie mieć dziecko!
      5. Niczego mu nie oddawaj, w tym mieszkaniu nigdy nie będziesz u siebie.
      • malgorzata_i_mistrz Re: u niego w domu 21.08.06, 11:18
        Maszkarona, Twoja sytuacja jest patologiczna. W normalnym związku sprawy zwykły
        przedstawiać się, hmm, ociupinkę inaczej.

        ___________________________

        Twoja matka była chomikiem.
    • sar36 Re: u niego w domu 21.08.06, 12:39
      Z mojego - męskiego - punktu widzenia:
      A nie możesz o tym wszystkim porozmawiać z mężem?

      Poza tym, to nie jest tak, że nakłady na jego mieszkanie (czyli jego majątek
      osobisty) są nie do odzyskania (w razie czego), co nie oznacza, że jest to
      łatwe - trzebaby to udowodnić przed sądem.
      • maszkarona Re: u niego w domu 21.08.06, 13:00
        sar36 napisał:

        > Z mojego - męskiego - punktu widzenia:
        > A nie możesz o tym wszystkim porozmawiać z mężem?

        o czym ona ma rozmawiać? gdyby chcial to by ją zameldowal. widać nie chce.
        mam podobną sytuację, na początku zapytalam tylko czy będę zameldowana w tym
        mieszkaniu to uszyszalam, że jak splace jego mamie polowe kasy za to mieszkanie
        to moze o tym pogadamy.
        • j_o_asia Re: u niego w domu 21.08.06, 13:15
          Ja mieszkam w mieszkaniu mojego męża (dostał po dziadku)razem płacimy rachunki,
          robimy teraz remont tego mieszkania (razem ustalamy jego wyglad)- za męża kasę,
          nie jestem "u niego" zameldowana (meldunek u mamy) i wcale nie czuję, że to jest
          JEGO mieszkanie. To jest NASZE mieszkanie. Nasze wspólne gniazdo.
          Jesteśmy przecież małżeństwem!




          • maszkarona Re: u niego w domu 21.08.06, 13:27
            j_o_asia napisała:

            > Ja mieszkam w mieszkaniu mojego męża (dostał po dziadku)razem płacimy rachunki,
            > robimy teraz remont tego mieszkania (razem ustalamy jego wyglad)- za męża kasę,

            dobrze robisz, że swojej kasy w to nie inwestujesz. jak dokladalam do nowych
            okien i innych dupereli, a teraz wiem że to bylo wyrzucenie pieniędzy w bloto.

            > nie jestem "u niego" zameldowana (meldunek u mamy) i wcale nie czuję, że to jes
            > t
            > JEGO mieszkanie. To jest NASZE mieszkanie. Nasze wspólne gniazdo.
            > Jesteśmy przecież małżeństwem!
            >

            nie jesteś u siebie, tylko _czujesz się jak u siebie_
            fakt, że jesteście malżeństwem w świetle prawa nie ma żadnego znaczenia, taki
            mamy w Polsce ustrój majątkowy. Nie macie żadnego _wspólnego_ gniazda, tylko Ty
            gnieździsz się u niego ;) tak to można ująć. Tylko, że to wcale nie jest
            śmieszne :(

            Też na początku mieszkania u mojego mężą czulam się _jak u siebie_ i zobacz do
            czego doszlo. Nigdy, przenigdy nie wprowadzilabym sie już do _czyjegoś_
            mieszkania - mąż nie mąż to nie ma znaczenia.
            >
            >
            >
          • annubis74 Re: u niego w domu 22.08.06, 15:19
            to dobrze że sie tak czujesz i oby tak zostało
            nie wiem skąd bierze sie mój życiowy pesymizm, ale prawda jest taka, że póki w
            związku dzieje sie dobrze nikt nie zastanawia sie nad pieniedzmi podzialami
            mieszkania, majątkiem, tym co jest moje a co twoje - tyle tylko że kiedy
            kłopoty spadają jak grom z jasnego nieba sytuacja troche sie zmienia
        • chicarica Re: u niego w domu 27.08.06, 10:50
          > mieszkaniu to uszyszalam, że jak splace jego mamie polowe kasy za to mieszkanie
          > to moze o tym pogadamy.

          Wiesz co, maszkarona, gdybyś spłaciła jego matce połowę kasy za mieszkanie
          (oczywiście w formie umowy kupna jej części) to nie MOŻE byście o tym pogadali,
          ale Z PEWNOŚCIĄ Twój posrany mężulek nie miałby w tej kwestii nic do gadania,
          mogłabyś się zameldować albo nie, zależnie od Twojego własnego widzimisię.
          Dziewczyno, w coś Ty się wpakowała? Nic nie spłacaj jego matce, wiej stamtąd jak
          najszybciej i ciesz się, że nie zmarnowałaś jeszcze całego życia na tego
          palanta. Mężuś-srężuś niech sobie z mamusią pędzi szczęśliwy żywot, skoro tak mu
          bardziej pasuje, bo najwyraźniej on w ogóle nie ma ochoty stanowić z Tobą i
          Waszym dzieckiem rodziny. Zajmij się też zadbaniem o byt Twojego dziecka i Twój,
          a nie o dobre samopoczucie wszystkich naokoło poza Tobą.
          Nie wiem, czy nie przydałaby się tu jakaś terapia, bo na moje niefachowe oko to
          masz jakiś problem z tym dbaniem o wszystkich naokoło.
    • waria83 Re: u niego w domu 21.08.06, 13:09
      ja jestem po tej drugiej stronie - dawno temu oddziedziczylam mieszkanie po
      babci i teraz mieszkam z nim wraz z mezem, ktory ( z roznych przyczyn) w
      mieszkaniu tym nie jest zameldowany, co jednak nie przeszkadzalo mu
      zainwestowac spora kase w to mieszkanie, a juz w ogole nie przyszlo nam do
      glowy, ze ktos mieszka u kogos! to mieszkanie jest nasze. meza tak jak ciebie
      nie stac zeby wykupic polowe mieszkania, ale nawet jakby mial pieniadze to nie
      podejrzewam zeby wpadl na pomysl wykupu:)tak wiec, moze sama sobie stwarzasz
      problemy?
      • maszkarona Re: u niego w domu 21.08.06, 13:20
        waria83 napisała:

        > ja jestem po tej drugiej stronie - dawno temu oddziedziczylam mieszkanie po
        > babci i teraz mieszkam z nim wraz z mezem, ktory ( z roznych przyczyn) w
        > mieszkaniu tym nie jest zameldowany, co jednak nie przeszkadzalo mu
        > zainwestowac spora kase w to mieszkanie, a juz w ogole nie przyszlo nam do
        > glowy, ze ktos mieszka u kogos! to mieszkanie jest nasze. meza tak jak ciebie
        > nie stac zeby wykupic polowe mieszkania, ale nawet jakby mial pieniadze to nie
        > podejrzewam zeby wpadl na pomysl wykupu:)tak wiec, moze sama sobie stwarzasz
        > problemy?

        gdybyś chciala moglabyś uwzględnić męża w akcie notarialnym (wspolwlasność
        rozszerzona, czy jakoś tak to sie nazywa), jednak tego nie zrobilaś, nie pisz
        więc że mieszkanie jest _wasze_ bo to nie prawda, ono jest _twoje_. twój mąż
        może czuć się tam _jak u siebie_ i chwala Ci, że stwarzasz taką atmosfere, ale
        on u siebie nie jest.
        • horpyna4 Re: u niego w domu 21.08.06, 14:33
          Ale zameldowanie nie ma nic wspólnego z własnością. Tyle, że ułatwia w razie
          czego wystawienie walizek za drzwi, więc widać tu od razu złą wolę właściciela
          mieszkania. I chociaż mieszkanie nabyte przed ślubem stanowi odrębną własność
          małżonka, to wszystko, co zostało kupione później, jest własnością wspólną.
          Zrozumcie wreszcie, że meldunek nie ma z tym nic wspólnego!
          • maszkarona Re: u niego w domu 21.08.06, 15:07
            horpyna4 napisała:

            > Ale zameldowanie nie ma nic wspólnego z własnością. Tyle, że ułatwia w razie
            > czego wystawienie walizek za drzwi, więc widać tu od razu złą wolę właściciela
            > mieszkania. I chociaż mieszkanie nabyte przed ślubem stanowi odrębną własność
            > małżonka, to wszystko, co zostało kupione później, jest własnością wspólną.
            > Zrozumcie wreszcie, że meldunek nie ma z tym nic wspólnego!

            ja akurat pisalam o akcie notarialnym, a nie meldunku.
            bez meldunku nawet bezpieczniej, bo wlasciciel moze w kazdej chwili
            "wspolokatora" wymeldowac, a wtedy ten zyskuje status bezdomnego, co w naszym
            pięknym karju oznacza wyrzucenie na margines - nawet konta w banku nie mozna w
            takiej sytuacji otworzyc.
            ciesze sie, ze nie mam meldunku u męża - moze mnie nie wpuścić, moze nie wydać
            moich rzeczy, ale nic więcej nie może mi zrobić.

            z ta wlasnością wspólną nie zupenie masz racje, bo jesli wydalam np. kase na
            okna do domu meza to przecież ich sobie nie zabiore ;) wspólny moze być
            samochód, kino domowe, itp. ale naklady na remont są praktycznie nie do
            oddzyskania ;/
            • j_o_asia do maszkarona 21.08.06, 15:21
              To co mi napisałaś w odpowiedzi jest po części prawdą a po części nie.
              Bo o ile prawnie - to mieszkanie jest jego, to mentalnie i emocjonalnie - jest
              nasze.
              Ja w swoim przypadku rozdzielam te dwie rzeczy. I gdyby odpukać, coś sie stało,
              nie rościłabym sobie praw do tego mieszkania - bo prawnie należy ono do mojego męża.

              I niezależnie od tego czy to mieszkanie jest nasze wspólne czy jego - pod kątem
              prawnym, to mieszkanie w którym jesteśmy jest NASZYM mieszkaniem.

              Wracając do wątku autorki postu - odniosłam wrazenie ze Ona własnie nie czuje
              się jak u siebie w sensie mentalnym a nie prawnym, i w tym kontekście pisałam o
              swoim przypadku.

              Pozdrawiam.
              • maszkarona Re: do maszkarona 21.08.06, 15:43
                j_o_asia napisała:

                > To co mi napisałaś w odpowiedzi jest po części prawdą a po części nie.
                > Bo o ile prawnie - to mieszkanie jest jego, to mentalnie i emocjonalnie - jest
                > nasze.
                > Ja w swoim przypadku rozdzielam te dwie rzeczy

                tych 2 rzeczy nie można rozdzielać, ale czlowiek uczy sie tego w miare
                zdobywania doświadczenia życiowego.

                gdyby Twój mąż mial na względzie Twoje dobro to uczynilby Cie wspolwlacicielka,
                ale widac on o Tobie nie pomyslal. Z reszta nie musialby darować Ci polowu domu,
                w akcie notarialnym mozna określi % wlasnosci, będąc wlascicielem choćby nawet w
                10% jest się zabezpieczonym przed wywaleniem na bruk, bo nalezy sie splata tych
                10%. Myslalam dokladnie tak samo jak Ty, a teraz mąż wyznaczyl mi termin
                wyprowadzki z dniem 1 października, szukam wlaśnie czegoś do wynajęcia.
                • j_o_asia Re: do maszkarona 21.08.06, 16:00
                  To że nie uczynił mnie współwłaścicielem wcale nie oznacza, że nie dba o moje
                  dobro - gdyby co, jak juz o tym rozmawiamy - mam drugie mieszkanie, tam gdzie
                  mieszka moja mama i gdzie jestem zameldowana. Więc mam gdzie się wyprowadzić
                  gdyby co oczywiście. Choć wierzę ze do takiej sytuacji nigdy nie dojdzie.
                  Poza tym jak mam rościć sobie jakiekolwiek prawo do tego mieszkania jak to jest
                  mieszkanie należące do rodziny mojego męża a teraz do mojego męża?
                  • maszkarona Re: do maszkarona 21.08.06, 16:16
                    Ty nie masz prawa rościć sobie praw, ale on sam z siebie powinien o Tobie
                    pomyśleć. Pewnie, że upominanie sie byloby mocno nie na miejscu. Wtedy
                    wybadaloby abyś Ty uczynila go wspolwlascicielem swojego lokum. Z resztą będąc
                    osoba bogata z domu jesteś w innej sytuacji, niż autorka wątku, czy ja. Może
                    rzeczywiście kojarzyć się ze sobą powinni tylko ludzie na podobnym poziomie
                    majatkowym?
                    Tylko, że fortuna kolem sie toczy, co akurat dobrze widać na moim przykladzie...
            • horpyna4 Re: u niego w domu 21.08.06, 15:43
              Maszkarona, połowa nakładów na remont i wyposażenie jest do odzyskania,
              zwłaszcza, jeżeli są kwity. Bo to są wydatki wspólne, nawet jak płaciłaś za
              wszystko, to odzyskasz połowę. Ważne, żeby na rachunkach była data późniejsza
              od daty ślubu.
              • maszkarona Re: u niego w domu 21.08.06, 15:49
                horpyna4 napisała:

                > Maszkarona, połowa nakładów na remont i wyposażenie jest do odzyskania,
                > zwłaszcza, jeżeli są kwity.

                nie "zwlaszcza", a "tylko" jeżeli są kwity i o to jest oddzielna sprawa w sądzie.
                jezeli nie mam kwitów na okna to jak udowodnię, że w ogóle zostaly wymienione?


                Bo to są wydatki wspólne, nawet jak płaciłaś za
                > wszystko, to odzyskasz połowę.

                no wlasnie jego kasa jest w 100% jego, a moja jest w 50% moja, oczywiscie jesli
                są rachunki :P

                ja sie nie bede o te okna i panele procesować, nie je sobie wsadzi...

                >Ważne, żeby na rachunkach była data późniejsza
                > od daty ślubu.
        • waria83 Re: u niego w domu 24.08.06, 19:53
          wiesz taki akt notarialny wiaze sie z pewnymi kosztami, na ktore aktualnie nie
          mamy ochoty wydawac, bo nie widzimy takiej potrzeby. Zgadzam sie z Toba, ze pod
          wzgledem prawnym mieszkanie jest moje, ale tak jak juz napisalam nikomu jakos
          to nie przeszkadza. Przed slubem mieszkalismy razem ( w innym mieszkaniu) i nie
          kolekcjonowalismy kwitow, faktur, rachunkow itd. zeby pozniej udowadniac co
          jest czyje.Tak wiec wszystko chyba zalezy od charakteru osob i poziomu
          wzajemnego zaufania.
        • pink75 W kwestii formalnej 25.08.06, 18:31
          maszkarona napisała:
          gdybyś chciala moglabyś uwzględnić męża w akcie notarialnym (wspolwlasność
          > rozszerzona, czy jakoś tak to sie nazywa),

          Nieprawda, w przypadku nieruchomości (jak i innych rzeczy) otrzymanych w
          spadku, darowiźnie, na podstawie zapisu, zgodnie z polskim prawem nie można
          rozszerzyć własności. Waria83 nie mogła tego zrobić.

    • funia3 Tak hipotetycznie....Pytanie 21.08.06, 15:24
      wlasciwie jak to jest prawnie zalatwiane w przypaku zgonu malzonka-
      przepraszam ,ze tak stawiam pytanie, ale mnie zafrapowalo. jesli jestescie
      malzenstwem i mieszkanie/dom jest jego a nie ma sie dzieci, to rozumiem, ze
      dziedziczy je zona, rodzice malzonka i jego rodzenstwo? bo brak tzw. zstepnych.
      czy ktos wie, jak to jest dokladnie????????
      • maya1981 Re: Tak hipotetycznie....Pytanie 21.08.06, 15:33
        Wg Kodeksu Cywilnego : W braku zstępnych spadkodawcy powołani są do spadku z ustawy jego małżonek, rodzice i rodzeństwo.
        Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu bądź z rodzicami, bądź z rodzeństwem, bądź z rodzicami i rodzeństwem spadkodawcy, wynosi połowę spadku.
        Udział spadkowy każdego z rodziców, które dziedziczy w zbiegu z rodzeństwem spadkodawcy, wynosi jedną czwartą części tego, co przypada łącznie dla rodziców i rodzeństwa. Pozostałą część dziedziczy rodzeństwo w częściach równych.

        Szczegóły są w KC Księga Czwarta:Spadki
        • maszkarona Re: Tak hipotetycznie....Pytanie 21.08.06, 15:55
          maya1981 napisała:

          > Wg Kodeksu Cywilnego : W braku zstępnych spadkodawcy powołani są do spadku z us
          > tawy jego małżonek, rodzice i rodzeństwo.
          > Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu bądź z rodzicami, bądź z r
          > odzeństwem, bądź z rodzicami i rodzeństwem spadkodawcy, wynosi połowę spadku.

          czyli musi splacić rodziców i rodzeństwo

          tego, nie wiedzialam, nie zastanawialam sie nawet nad zyciem po smierci ;)
          to tylko potwierdza, ze bez wspolwlasnosci kohabitacja (malżeńska, czy nie
          malżeńska) nie ma sensu.

          > Udział spadkowy każdego z rodziców, które dziedziczy w zbiegu z rodzeństwem sp
          > adkodawcy, wynosi jedną czwartą części tego, co przypada łącznie dla rodziców i
          > rodzeństwa. Pozostałą część dziedziczy rodzeństwo w częściach równych.
          >
          > Szczegóły są w KC Księga Czwarta:Spadki

          jeśli jest dziecko, to dziedziczy tylko ono, czy ktoś jeszcze?
          • maya1981 Re: Tak hipotetycznie....Pytanie 21.08.06, 16:22
            W pierwszej kolejności dziedziczy zawsze dziecko (dzieci) oraz małżonek w częściach równych, z zastrzeżeniem że małżonkowi należy się co najmniej 1/4 spadku.
            oczywiście jestli mąż nie sporządzi testamentu w którym wskaże innego spadkobiercę, ale wtedy zawsze zostaje droga sądowa o podważenie testamentu albo o wypłatę tzw. zachowku, gdyż z racji ustawy Tobie lub dziecku przysługuje
            • funia3 do maya1981 21.08.06, 16:38
              nie chce wyjsc na dziwadlo, ale pociagne motyw dalej- a jesli nie mamy dzieci i
              moj maz jest jedynakiem, to rozumiem, ze odnosi sie do mnie
              Art. 935. § 1. W braku zstępnych, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa
              spadkodawcy cały spadek przypada jego małżonkowi.
              po prostu lepiej wiedziec... niz sie zdziwic.
              • maya1981 Re: do maya1981 21.08.06, 16:47
                Niestety nie jestem prawnikiem więc na 100 % nie dam gwarancji :))) ale z tego co piszesz wynika, że dziedziczysz jako jedyny spadkobierca ;)
                • funia3 Re: do maya1981 21.08.06, 16:58
                  no, od razu mi lepiej ;))) wiesz, tylko obilo mi sie, ze u znajomych znajomych
                  byla taka sytuacja i dzielono majatek przez kuzynostwo. cos tylko mi to nie
                  pasuje.
                  • maya1981 Re: do maya1981 21.08.06, 17:53
                    Każda sytuacja jest inna, poza tym z rodziną każdy wie jak się z nią wychodzi...przepis przepisem ale jak dalsza rodzina się uprze na spadek to nie ma mocnych i sprawa sądowa gotowa :))
    • mimarika Re: u niego w domu 21.08.06, 17:30
      hmm, jednej rzeczy nie rozumiem : dlaczego, mimo, iż jesteście małżeństwem Twój
      mąż nie zameldował Ciebie?? Zapomniał..? Nie wiem.
      A co do kupowania rzeczy do mieszkania - przecież kupujesz dla Was obojga,
      Oboje z tego korzystacie, więc tu nie wiedzę problemu. Nadal jednak nie
      rozumiem, czemu Cienbie nie zameldował mąż??
      • calineczka2 Re: u niego w domu 23.08.06, 22:07
        Jednej rzeczy nie rozumiem - czy wy wszystkie "niezameldowane" z tego watku
        macie rozdzielnosc majatkowa? Jak nie, to pieniadze, ktore zarabiacie, sa w
        polowie wasze, w polowie meza - to sie tyczy jego dochodow takze.

        Wiec jesli maz kupuje cos do mieszkania, to tak jakbyscie WY kupowaly i vice
        versa.

        Bo jak nie ma rozdzielnosci, pieniadze sa wspolne. Niewazne, za co kupujemy
        zaslony, a za co jedzenie. Wychodzi na jedno.

        Chyba, ze sie myle, to mnie poprawcie.

        • nimfffa Re: u niego w domu 24.08.06, 16:43
          Dlaczego on cie nie zamelduje?
          • beata2802 Re: u niego w domu 24.08.06, 17:16
            nimfffa napisała:

            > Dlaczego on cie nie zamelduje?

            A sama nie może iść i się zameldować?
            • maszkarona Re: u niego w domu 25.08.06, 09:54
              beata2802 napisała:

              > nimfffa napisała:
              >
              > > Dlaczego on cie nie zamelduje?
              >
              > A sama nie może iść i się zameldować?

              nie ma prawa.
              bez zgody wlasciciela nie mozna sie zameldowac. np. moj maż nie wyrazil zgody na
              zameldowanie naszego naszego dziecka i nie jest ono u niego zameldowane. gdybym
              nie byla wlascicielka innego mieszkania, w ktorym moglam je zamledowac to nasze
              dziecko zgodnie z prawem byloby bezdomne.
          • ikcaj Re: u niego w domu 24.08.06, 17:19
            bo pewnie jest zameldowana gdzies indziej (np. u rodzicow) i jest to dla niej
            wygodne (np. z punktu widzenia dziedziczenia czy tez innych relacji rodzinnych -
            z rodziną różnie to bywa). Sama autorka nie mówi nic o tym, że mąż jej nie chce
            zameldować. Być może też ma ona za dużo czasu do przemyśleń, kilka kompleksów
            ponad normę i stąd te myśli. Mąż zarabia więcej, prawda ?

            Nie rozumiem wypowiedzi w stylu "mąż powinien uczynić z mieszkania
            współwłasność" A niby z jakiej racji się pytam ?! To jakieś chore
            podejście...tak jakby wymagać, by po ślubie małżonkowie mieli po tyle samo
            rzeczy, ubrań, a pieniądze były sumowane, dzielone na pół i rozdawane małżonkom.
            Co innego "wspólny kocioł", a co innego jakieś chore równanie w dół - w stylu
            :masz za dużo to oddawaj. Mieszkanie jest męża, może na nie zapracował, może
            dostał po babci, bez znaczenia...W życiu różnie się układa i tworzenie takich
            "zabezpieczeń" jest dla mnie niemoralne. A faktury warto trzymać...
            • maszkarona Re: u niego w domu 25.08.06, 09:52
              ikcaj napisał:

              > bo pewnie jest zameldowana gdzies indziej (np. u rodzicow) i jest to dla niej
              > wygodne (np. z punktu widzenia dziedziczenia czy tez innych relacji rodzinnych
              > -
              > z rodziną różnie to bywa).

              meldunek nie ma nic do dziedziczenia.

              zameldowanie w innym miejscu, niż faktyczne zamieszkanie jest bardzo niewygodne,
              np. kiedy po ślubie zmienia się nazwisko wszystkie dokumenty trzeba wrabiac w
              miejscu zameldowania. wlasnie ze wzgledu na sprawy urzedowe warto miec staly
              meldunek w miejscu faktycznego zamieszkania. co wiecej zamieszkiwanie gdzies bez
              meldunku jest wykroczeniem i nalezaloby miec przynajmniej meldunek czasowy, co
              oczywiscie nie umozliwia zalatwienia zadnych spraw urzedowych.

              resztytwojej wypowiedzi nie bede nawet komentowac, bo jest ponizej krytyki
              • ikcaj Re: u niego w domu 27.08.06, 01:12
                mylisz sie, w wielu przypadkach meldunek (a co za tym idzie pewien dowod
                zamieskziwania w danym miejscu) wiele pomaga. Znam z zycia. Ja rowniez nie
                pozdrawiam ;)
            • p.s.j Re: u niego w domu 31.08.06, 12:03
              Z punktu widzenia dziedziczenia miejsce zameldowania ma taki wpływ na sprawę,
              jak pogoda panująca w chwili śmierci spadkodawcy
    • mikams75 Re: u niego w domu 25.08.06, 16:23
      chyba masz jakis problem ze soba i nie sadze aby meldunek zmienil twoje
      podejscie. Pomysl kupienia polowy mieszkania od meza jest dla mnie zupelnie bez
      sensu.
      Nie wiem jak rzadzicie sie pieniedzmi ale cos tu jest nie tak.
      Ja tez sie wprowadzilam do meza, co mi w niczym nie przeszkadzalo zeby
      mieszkanie przemeblowac i urzadzic wg mojego gustu. Mieszkanie sama wybieralam,
      bo mialo byc dla nas jeszcze przed slubem, choc to maz je finansuje. Wydatki na
      mieszkanie naleza do wspolnych wydatkow tak samo jak jedzenie czy wakacje.
      Meldunek mam u rodzicow, bo z roznych wzgledow tak jest lepiej.

      Czujesz sie na jego lasce, ledwo wiazesz koniec z koncem a on? Domyslam sie, ze
      lepiej zarabia. I co? Ty jesz chceb ze smalcem, bo np. odkladasz na splate
      mieszkania dla niego a on majac lepsze zarobki chodzi sobie do restauracji?
      A jak bedziecie miec dziecko to jak sie podzielicie? A jak ktores z was straci
      prace, bedzie chorowac? Podejrzewam, ze problem nie jest w samym mieszkaniu, ale
      gdzies glebiej.
    • lewe_oko Re: u niego w domu 25.08.06, 18:06
      Współczuję Ci bardzo i rozumiem. Mam identyczną sytuację lecz z dwóch powodów
      gorszą: a) nie jesteśmy małżeństwem b)to mieszkanie nie jego, a jego rodziców.
      Generalnie układa nam się bardzo dobrze, ale czuję idiotycznie dokładając się do
      mebli i sprzętów, kiedy nie mam nawet pierścionka zaręczynowego! A on twierdzi,
      że chce się żenić, tylko jakoś do tego nie dochodzi. I tak naprawdę sądzę, że
      nie zalezy mi na ślubie jako takim (dopóki nie ma dzieci), ale sytuacja w której
      ja nie-żona, dużo gorzej zarabiająca, bez mieszkania, samochodu, możliwości
      kredytu dokładam się do facto jego rzeczy i mieszkam w mieszkaniu jego rodziców
      i jeżdzę ich samochodem (na papierze ich własność). Nie co Ci poradzić, dziwi
      mnie, że Twój mąż nie proponuje Ci zameldowania sie w tym mieszkaniu. Po ślubie???
      • maszkarona Re: u niego w domu 25.08.06, 18:30
        lewe_oko napisała:

        > Współczuję Ci bardzo i rozumiem. Mam identyczną sytuację lecz z dwóch powodów
        > gorszą: a) nie jesteśmy małżeństwem b)to mieszkanie nie jego, a jego rodziców.
        > Generalnie układa nam się bardzo dobrze, ale czuję idiotycznie dokładając się d
        > o
        > mebli i sprzętów, kiedy nie mam nawet pierścionka zaręczynowego!

        nie dokladaj sie do niczego.
        nawet jak bedziesz miala juz obrączkę, bo ślub niczego tutaj nie zmieni - nadal
        nie bedziesz u siebie.
        • mikams75 Re: u niego w domu 25.08.06, 19:48
          dziewczyny, odrobina zaufania by sie przydala.
          Jakbyscie wynajmowaly mieszkanie/pokoj u obcych to byscie musialy placic za
          wynajem. Czy mezowi tez placicie za wynajem? Czy tylko dokladacie sie do
          wspolnych wydatkow typu rachunki?
          Dla tych co slubu nie maja jest prostsze rozwiazanie - kupujesz 1 sprzet nie na
          spolke i zostawiasz sobie rachunek. On kupuje inny w calosci. Jak sie
          rozstajecie kazdy zabiera swoje i po klopocie.
          • maszkarona Re: u niego w domu 25.08.06, 20:26
            No, ale ja mialam zaufanie, a teraz mam termin wyprowadzki 1 października,
            wyznaczony przez męża. Litościwy jest, bo mogl po prostu mnie nie wposcic
            pewnego dnia. Nasze dziecko oczywiście mam sobie zabrac.
            • horpyna4 Re: u niego w domu 25.08.06, 20:34
              Ludzki pan... a mógł zarżnąć...
            • chicarica Re: u niego w domu 27.08.06, 10:55
              Na Twoim miejscu kupiłabym dobrego szampana i otworzyła w ramach uczczenia
              początku Twojego nowego, lepszego życia, Maszkarona. Serio.
          • lewe_oko Re: u niego w domu 26.08.06, 11:53
            Zgadzam się, że zaufanie jest potrzebne. Dlatego kupuję wespół z nim meble do
            mieszkania etc. Moim jedynym "ale" jest to, że nie jesteśmy małżeństwem. Po
            ślubie nie będę miała już takich oporów w dokładaniu się. Jeśli nie miałabym
            zaufania do męża, to po co w ogóle ślub? Wydaje mi sie, że biorąc go trzeba
            wierzyć, że się uda i że to ten jedyny. Tyle, że my jesteśmy parą już wiele lat,
            a zaręczyny strasznie się jakoś oddaliły... Widać to on mi nie ufa.
    • iza30_1979 Re: u niego w domu 27.08.06, 09:32
      niezbyt to jest dla mnie zrozumiale
      jestescie malzenstwem a kazdy kupuje za swoje pieniadze?
      dziwne wogole jest to ze masz takie mysli czyli cos jestn nie tak
      i dlaczego nie mozesz sie tam zameldowac co stoi na przeszkodzie
      pozdr
    • margaritta27 Re: u niego w domu 31.08.06, 02:28
      wyjaśniam: nie jestem zameldowana u męża bo jestem u rodziców ze wzgledów
      spadkowych.
      ale smutno mi bo mąż nigdy nawet nie zaproponował mi meldunku.
      druga sprawa wcale nie zarabia odemnie wiecej, wrecz odwrotnie.nie ma teraz
      pracy i wszystkie koszty nawet stare zadłuzenia tez płace ja. czyli inwestuje
      wszystko w coś co nie jest moje i w kazdej chwili mozna mnie wystawic za drzwi.
      mam zaufanie ale juz kiedys ktos mnie zawiodl i poza tym patrze twardo na zycie.
      wiem ze dzis zapłace rachunki, wymienie okna a jutro maz mi moze powiedziec
      dowidzenia i laduje bez dachu nad glowa i bez kasy. to niesprawiedliwe. a
      placac dlugi w adminisracji i remontujac nic nie dam rady odłożyc.nic
      a jak nie wyremontuje to tragedia, mieszkanie jest tragiczne. zdewastowane
      • chicarica Re: u niego w domu 31.08.06, 09:32
        A może lepiej po prostu weź kredyt, kup mieszkanie i w nim zamieszkajcie?
        Tylko najpierw rozdzielność majątkowa. Skoro mąż ma coś swojego, Ty też możesz.
      • justm Re: u niego w domu 06.09.06, 14:56
        najrozsądniejsze jest zbieranie kwitów, paragonów, faktur tylko na ciebie -
        masz cokolwiek z czym możesz potem iść do sądu....
        tylko jak wiadomo sprawa trwa lata, kosztuje nie tylko materialnie, ale i
        psychicznie.

        ja nie rozumiem - dlaczego ze wg spadkowych u rodziców?
        jeśli rodzice umrą - to przecież niezależnie od meldunku i tak dziedziczysz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka