Dodaj do ulubionych

pomocy - co robić?

28.09.06, 12:42
terminy zaklepane - święta, menu wybrane suknia się szyje, my spraszamy gości...
Byliśmy kilka dni temu w miejscowości oddalonej o 300 km od naszego miejsca
zamieszkania żeby zaprosić wujostwo mojego narzeczonego i kuzynów:(( I chyba
się zaryczę na śmierć:( Okazało się że jeden z kuzynów wrócił właśnie z
Londynu i... wychodzi ...patrzę...my się znamy:((( Akurat zaczynałam studia,
rzucił mnie chłopak, oblałam egzamin, koleżanka wyciągnęła mnie na imprezę w
jej chacie no i stało się. tamtego chłopaka znałam z widzenia, bo przychodził
do kumpeli do akademika razem z jej chłopakiem, ale miał opinię lovelasa. No
ale stało się, chciałam odreagować, jeden sex na imprezie - nie powiem, było
fajnie. Nawet chciał czegoś więcej - spotkań, rozmów, ale opinia jaka o nim
krążyła ... nie odpowiadał mi. Potem wyjechał do Londynu. No i .. jak w
kiepskim filmie, a ja jestem ZAŁAMANA. Ten palant zamiast siedzieć cicho i
trzymać gębę na kłótkę to zadzwonił do mojego narzeczonego z tekstem "Ale ci
się kocica trafiła...no wrrrrr"!!!:((((((((((((( Mogłabym powiedzieć, że mści
się, bo nie chciałam być z nim i że do niczego nie doszło, ale on naopowiadał
mojemu, że najbardziej go rajcowały moje dwa pieprzyki w miejscu, że tak się
wyrażę nieogólnodostępnym, więc jestem spalona. Mój narzeczony najpierw chciał
jechać kuzynowi gębę obić, albo co gorszego, ale teraz ... wszystko się
skupiło na mnie, bo mówi, że nawet jak mu dołoży, to nic nie da, bo nie może
się związać z dziewczyną, która była tak łatwa:(( Wiedział, że nie jestem
dziewicą, ale nie przypuszczał, że się puściłam z kimś takim jak jego kuzyn:((
Mówi, że jest mi w stanie wybaczyć seks, ale z wielkiej miłości a nie tak:(( A
to było tylko raz i bardzo żałuję
Część gości nadal nie zaproszona, nawet nie mogę powiedzieć mojej rodzinie
dlaczego, narzeony chce czasu... a ja jestem ZAŁAMANA
Obserwuj wątek
    • pelargonia30 Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 12:56
      moze rzeczywiscie twemu narzeczonemu przyda sie czas, moze musi to sobie
      poukładać wszytsko. Choć nie uwazam osobiscie, zeby taki powód był na tyle
      ważny żeby zmienic zdanie w kwestii slubu. Chyba kazdemu zdarzaja siebłedy
      nłodosci. A o tym jaki jest powód przełozenia slubu nie musicie informować
      dalszej rodziny.
      • bo-so Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 12:59
        następnym razem dla odreagowania bij poduchę albo idź pobiegać
      • spoti Re: pomocy - co robić? 30.09.06, 14:45
        Nie rozumiem Twojego narzeczonego... przecież to było przed tym jak się poznaliście wiec o co chodzi? Każdy popełnia błędy! Jemu się nigdy nie zdarzyło?
      • ritta76 Re: pomocy - co robić? 30.09.06, 20:37
        Czas???? Jaki czas? To było wieki temu, nie znali się i miała prawo robić co
        chciała. Tym bardziej ,że to była powiedzmy chwila słabości..... Po co
        rozgrzebywać stare rany i robić dziurę w całym? Ciekawe co by było gdyby on był
        w takiej sytuacji. Jak on się jeszcze zastanawia to niech go licho!!!!
    • oskaar1 Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 13:53
      Przykro mi bardzo, ja jako facet to bym nie tylko kuzynowi gębę obić... ale i
      jaja powykrecac!

      Mimo wszyskiego powiedz Twojemu jak bardzo go kochasz, ze Tobie tak pzykro i
      wstyd... I przepros swojego za to co sie stalo. Daj mu do wyboru czy chce slub
      czy nie. Nie wstyc sie swoich obecnych uczuc zalamania tez... Niech on to
      widzi.. Rozmawiajcie duzo z soba.

      Kazdy facet ma swoje ego, honor itd, jemu pewnie tez nie jest latwo, pomoz mu...
      swoimi uczuciami do niego.
      Z kula olowiana idzie sie cieszko do oltaza...
    • sigmasigma Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 14:05
      Moj narzeczony tez mial przygode na studiach i kiedy sie o tym dowiedzialam
      przez tydzien nie moglam przestac plakac. Nie mogalm uwierzyc, ze on jest
      zdolny do sexu bez milosci. Od dnia kiedy mi powiedzial minal rok, a ja sie z
      tego smieje. Tez na poczatku zachowywalam sie dziwnie, chcialam zerwac itd. Dla
      Twojego faceta to byl szok. Zwlaszcza, ze mialas pecha i trafilas na jego
      kuzyna, ale on z czasem sie z tym pogodzi. Jestem pewna, ze Ci wybaczy.
      Mezczyzni potrafia wybaczyc zdrade i jeszcze wychowac dzieci z tej zdrady.
      Takie mlodziencze szalenstwo jak Twoje to drobiazg. Teraz groznie wyglada, ale
      minie troche czasu i zuplenie straci swoja moc. Sama nie przekladaj terminu,
      nie poddawaj sie. Caly czas powtarzaj swojemu facetowi, ze starsznie zalujesz,
      ze go kochasz i chcesz zostac jego zona jak najszybciej. I wogole sie przejmuj
      tym co on mowi. W nerwach ludzie mowia i robia rzeczy ktorych potem zaluja. Ty
      zachowaj sie inaczej. Ze spokojem, jak zdarta plyta powatarzaj, ze go kochasz i
      chcesz byc jego zona. Powtarzaj mu takze, ze to byl blad, ze wszyscy popeniaja
      bledy, ze Ty bys mu wybaczyla, ze prosisz go zeby walczyl o Wasza milosc. Aha i
      przypadkiem sie na niego nie obrazaj. Glowa do gory!!! Zycze powodzenia
    • lucy215 Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 15:16
      A Twój narzeczony w młodości nie fikał? :)
      To się nazywa pech...
    • panisiusia Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 15:25
      Jeśli nie zatajałaś przed nim prawdy, to powinien za jakiś czas do siebie dojść.
      Gorzej, jeśli nieco się przed nim "wybielałaś" i na przykład ma poczucie, że
      gdyby nie kuzyn, to by się nie dowiedział...
      • annubis74 Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 15:35
        nie no litości.....
        naprawdę opowiadacie swoim mężom lub facetom każdy seksualny epizod z Waszego
        życia?
        Co nieco wiem o przeszłości mojego meża, on o mojej, ale detalicznie nie
        opisywałam mu każdego faceta z którym spałam i nie dlatego, żebym coś
        ukrywała... tylko po co?
    • loona22 Jak w telenoweli :) 28.09.06, 15:26
      No cóż, narobiło się troszkę. Postawa kuzyna narzeczonego, jest karygodna. To
      co było kiedyś nie powinno mieć racji bytu dziś. Nie powinno się
      wywlekać "brudów " przeszłości, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nie byłaś
      z terazniejszym facetem. To Twoja prywatna sprawa,co robiłaś kiedyś i Twój
      przyszły mąż nie powinien mieć o to do Ciebie pretensji. Nie łam się i
      porozmawiaj z narzeczonym na spokojnie, przedstaw mu wszystkie argumenty. Jak
      jest na tyle inteligentny to powinien zrozumieć. Pozdrawiam.
    • annubis74 Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 15:32
      a ten Twój był prawiczkiem dopóki Ciebie nie spotkał?
      mogę zrozumieć że potrzebuje chwili, żeby się oswoić ztą myślą no ale bez
      przesady
      poza tym ten jego kuzyn to palant a on też nielepszy
      • wytrwala Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 15:40
        kuzyn to dupek :-) a twoj narzeczony zachowuje sie jak palantunio troszke....
        moglby miec takie waty jakbys go zdradzila z kuzynem, ale ty kiedy przespalas
        sie z jego kuzynem nie bylas w ZADNYM zwiazku, nawet wtedy jeszcze nie znalas
        swojego narzeczonego, wiec o co mu biega? Niech przebiegnie sie wkolo domu to
        mu przejdzie ta dziecinna reakcja. Winny jest tylko jego kuzyn ktory odarl
        twojego narzeczonego z dumy - dal mu chamsko do zrozumienia, ze ru chal jego
        kobiete a dla faceta moze to byc trudny kes do przelkniecia.
    • czekolada_orzechowa to jest chore 28.09.06, 15:47
      jeśli dobrze zrozumiałam, bzyknęłaś tego palancinę jako singlówa bez
      zobowiązań, tak??? To w ogóle gdzie macie problem??? Czy Twoj narzeczony jest
      muzułmaninem, któremu religia zabrania się ożenic z nie-dziewicą? Czy Ty
      udawałaś prawiczkę jak dotąd?
      Narzeczony powinien temu dupkowi obić ryjca za to, że cię obnosi na jezyku po
      mieście, a nie prosić o czas do namysłu. Tez dupek , tak na oko, moze to dobry
      moment, zeby go wymienić na lepszy model?
      • cullen1 Re: to jest chore 28.09.06, 17:32
        I kurna racja! Co bylo a nie jest... jak ja bym miala sie zastanawiac nad
        kazdym one night stand mojego meza, to bym osiwiala i pochowala sie za zycia.
        Ludzie! Kazdy ma przeszlosc. Albo sie go z nia bierze albo nie. Ojejku.
        • lukrecja30 Re: to jest chore 29.09.06, 22:31
          O rety jak sie tak czyta to sie dopiero widzi jaki jest k....ski swiat.
      • ritta76 Re: to jest chore 30.09.06, 20:40
        ŚWIĘTA RACJA!!!!
        Powinien jechać i sprać mu gębę że Cię oczernia bo to nie jego sprawa co
        robiłać x lat temu jako singielka. I on się zastanawia???? Dupek! To ??Ty się
        zastanów. Dobrze Ci radzę.
    • g0sik Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 16:38
      Może chłopina się boi, ze kuzyn pochwali się całej rodzinie....jeśli już tego
      nie zrobił...

      A może ma jakieś kompleksy i ubzdurał sobie, że nie chce żony, która
      może "pójśc z każdym" i że tylko na "taką" go stać.......

      Daj mu czas, niech myśli...
    • kawka74 Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 16:53
      jeśli nie bzykałaś się z kuzynkiem w czasie związku z obecnym narzeczonym, to
      IMO tenże obecny narzeczony może Ci naskoczyć
      widać, że rodzina - i pan Papla, i pan Obrażalski, jeden i drugi prezentuje
      bardzo ciekawe zachowania
      w każdym razie nie widzę powodu do poczucia winy, kajania się, przepraszania i
      posypywania głowy popiołem
    • trusia29 Re: pomocy - co robić? 28.09.06, 21:02
      Zacznijmy od tego, że nie zrobiłas NIC złego. Mialaś wtedy męża lub faceta ??? -
      nie, zrobilas komus krzywdę - nie, więc o co chodzi???? Byłas młoda, wolna i
      obojgu wam to odpowiadało. A Twoj mąz przyszły to taki świętoszek znowu?
    • summer2306 Re: pomocy - co robić? 29.09.06, 15:29
      ja zapytalabym go czy kocha cie i slub z toba planuje tylko dlatego ze nie
      wiedzial o eskcesach z mlodosci?
      jesli tak to nie wart jest twoich lez
      czlowieka nie kocha sie za to z kim spal ale za to jakim jest
      cos mi sie wydaje ze twoj facet jest strasznie malostkowy
      i jego ego nie ma nic tu do powiedzenia
      trzymaj fason laska i nie zalamuj sie
      pozdrawiam :))
    • judith79 Re: pomocy - co robić? 29.09.06, 16:31
      Mówi, że jest mi w stanie wybaczyć seks, ale z wielkiej miłości a nie tak:((
      buhahaaa, pytanie czy ty jestes w stanie zniesc taka glupote...z wielkiej
      milosci. niech zacznie rwac zakonniczki albo gimnazjalistki skoro szuka
      dziewczki. czasem jak sie tak poczyta to czlowiek naprawde docenia co ma w
      domu, ehhh.
    • sweetty Re: Męski punkt widzenia 30.09.06, 13:30
      Mężczyzna ma prawo do oceny kobiety tak jak kobieta ma prawo do oceny
      mężczyzny, zwłaszcza jeżeli to ma być ta jedyna/jedyny na całe życie, do
      założenia rodziny i posiadania dzieci itd.
      Najwyraźniej wypowiadające się tu panie w ogóle nie rozumieją mężczyzn w tym
      względzie, więc wyjaśnię:
      Dla kobiety ważne chyba jest aby była tą jedyną przytulaną, pożądaną, otoczoną
      ciepłem i opieką, obdarowywaną komplementami i prezentami.
      Dla mężczyzny ważne jest aby był tym jedynym, z którym kobieta sypia.
      Teraz tak:
      W kobiecie zapali się lampka ostrzegawcza jeżeli on już wiele kobiet otaczał
      opieką i przytulał, ale było to krótkotrwałe bo potem nagle zmieniał obiekt
      swojej troski i uczucia - przypięta zostanie mu łatka "babiarz"
      W mężczyźnie zapali się lampka ostrzegawcza jeżeli partnerka spała już z połową
      miasta - zostanie jej przypięta łatka "puszczalska"
      Hipokryzją pachną te stwierdzenia pań, że tamci faceci z przeszłości się w
      ogóle nie liczą i nie rozumieją mężczyzn, dlaczego to ma dla nich jakiekolwiek
      znaczenie. Facet po prostu chce wyczuć czy były to nieszczęśliwie ulokowane
      uczucia miłości w facetach, którzy okazali się być może lekkoduchami, czy
      raczej panienka jest puszczalska. A że większość robi to mało delikatnie i w
      ogóle niesubtelnie to już inna sprawa. Ale to jest najważniejsze: robią tak
      ponieważ ich partnerka nie jest im obojętna i chcą aby ten związek był
      szczęśliwy i długotrwały. Chyba nikt nie lubi poroża (kobiety raczej też nie) i
      stąd ta cała gra.
      pozdrawiam
      • oskaar1 Re: Męski punkt widzenia 30.09.06, 15:05
        Jako mężczyzna klaniam sie przed Toba.

        Dokladnie tak jest jak piszesz.

        A ja myslalem ze takie Kobiety istnieja tylko w snach....
        • madziaq Re: Męski punkt widzenia 30.09.06, 19:50
          Witam,

          ja nie jestem mężczycną, a jednak się wyłamię spośród ogólnego głosu, że jeśli
          ma się ochotę bzykać z kim popadnie, to ewentualnemu mężowi / żonie nic do tego,
          o ile w czasie rzeczonego bzykania było się tak zwanym singlem. Otóż ja np.
          MIAłABYM duże obiekcje, gdybym wiedziała, że mój narzeczony miewał "znajomości
          na jedną noc". Mam takie zasady, że jest dla mnie ważne, że byliśmy dla siebie
          pierwszymi kochankami i mam nadzieję, że będziemy jedynymi. Gdybym się
          dowiedziała, że miał przede mną kobiety, o których mi "zapomniał powiedzieć",
          nie wiem, jakby się potoczył nasz związek. Podobnie, gdyby on się dowiedział o
          moich jakichś facetach. A szczególnie na jedną noc. MOże i jestem staroświecka,
          ale uważam, że seks nie jest potrzebą taką jak jedzenie, którą trzeba
          zaspokajać, nieważne z kim. Dla odreagowania to się idzie na siłownie, a nie
          łapie do łóżka pierwszego faceta, który się nawinie...
        • kawka74 Re: Męski punkt widzenia 30.09.06, 20:19
          > A ja myslalem ze takie Kobiety istnieja tylko w snach....
          Bo tak jest. W życiu bowiem damy owe okazują się szperać w korespondencji męża,
          czytać jego gg i egzaminować z każdej minuty spędzonej poza domem. Na wszelki
          wypadek.
          IMO wnioskowanie co do zachowań partnera na podstawie jakości jego życia w
          pojedynkę to jakieś nieporozumienie.
    • ritta76 Re: pomocy - co robić? 30.09.06, 20:48
      Raszetka- proszę, to Ty się zastanów co do niego. Dla mnie to totalny palany
      (sorry). Powinien jechać i gębę obić temu lalusiowi,że śmie cokolwiek złego na
      Ciebie mówić. To nie jego sprawa co robiłaś x lat temu jako singielka. A on
      potrzebuje czasu????? No nie...ludzie......Ciekawa jestem tylko co by zrobił na
      Twoim miejscu.A ten kuzynek to co? Świętoszek? Każdy sądzi po sobie.
      • anusiaczek87 Re: pomocy - co robić? 05.10.06, 11:54
        raszetka napisz jak sie sprawa potoczyla..
    • exit.ka Re: pomocy - co robić? 05.10.06, 12:59
      Jedyne przeprosiny jakie powinny mieć miejsce w tej
      sytuacji, to kuzyna wobec Ciebie - zachował się
      jak...!! oczerniając Cię.
      Z tego co napisałaś wynika, że żałowałaś tego
      co się stało już dużo wcześniej, więc nie widzę powodu
      dla którego masz się kalać przed swoim narzeczonym.
      Piszę to z punktu widzenia tej drugiej strony tzn.
      mój M. był moim pierwszym i jak do tej pory jedynym, ale
      on ma za sobą barwną przeszłość złożoną z pojedyńczych
      wyskoków jak i pełnych pożądania i namiętności (dwóch może trzech)
      związków. Jednakże czy daje mi to prawo osądzać go? Oceniam go jedynie
      w kategoriach naszego związku, a co było kiedy mnie
      jeszcze nie znał...?
      Narzeczony powinien zdecydowanie stanąć w Twojej obronie
      i wyrazić się jasno, że nie życzy sobie takiego traktowania
      swojej przyszłej żony. Że to co było zanim się poznaliście
      nie ma większego znaczenia, a że "Lovelas" sobie z tym
      nie radzi to już jego problem - został odrzucony
      i teraz się mści (w razie jakiś przecieków do rodziny w ten
      sposób możecie argumentować jego paskudne zachowanie).

      I nie znajduje tu wytłumaczenia dla twojego chlopaka, że
      ucierpiało na tym jego EGO, duma... plama na honorze. Tak samo
      jak nie powinno być argumentów typu: "a Ty to co? - święty byłeś
      zanim się poznaliśmy?" , bo może się okazać że jednak był i co wtedy?

      Pozdrawiam
      i życzę powodzenia
    • rruda Re: pomocy - co robić? 06.10.06, 10:57
      Raszetka nie łam się. Kazdy z nas jest zdolny do seksu bez milości. Niestety w
      naszym społeczeństwie tylko mężczyzni mają do niego prawo. Kobieta jest łatwa, a
      facet to dopiero gosć. Ego Twojego Kochania dostało po uszach i to bardzo. Jeśli
      nie jest w stanie Cię zrozumieć i przejść nad tym do porządku dziennego to ja
      bym się zastanowiła. A kuzynowi trzeba gębę obić i to zdecydowanie. Nie dość, że
      dziwka z niego to jeszcze mało dyskretna.
    • magdusinska Re: pomocy - co robić? 06.10.06, 11:09
      No, a na Kościół się gada, bo głupot wymaga. Czyli jednak księża rację mają, że
      seks przedmałżeński to niedozwolony jest. Widocznie już kiedyś podobne
      doświadczenia mieli. No cóż Kościół to ma tych doświadczeń całe mnóstwo, z 2000
      lat. I słuchać trza było:)
    • mike2005 Re: to jest chore 31.12.06, 04:51
      > jeśli dobrze zrozumiałam, bzyknęłaś tego palancinę jako singlówa bez
      > zobowiązań, tak??? To w ogóle gdzie macie problem??? Czy Twoj narzeczony jest
      > muzułmaninem, któremu religia zabrania się ożenic z nie-dziewicą? Czy Ty
      > udawałaś prawiczkę jak dotąd?
      > Narzeczony powinien temu dupkowi obić ryjca za to, że cię obnosi na jezyku po
      > mieście, a nie prosić o czas do namysłu. Tez dupek , tak na oko, moze to
      dobry
      > moment, zeby go wymienić na lepszy model?

      Normalnie uwielbiam cię czytać:)
      • yvona73pol Re: to jest chore 31.12.06, 06:28
        sweettie, napisalas:
        Dla kobiety ważne chyba jest aby była tą jedyną przytulaną, pożądaną, otoczoną
        ciepłem i opieką, obdarowywaną komplementami i prezentami.
        Dla mężczyzny ważne jest aby był tym jedynym, z którym kobieta sypia.

        znaczy, ze poki twoj facet spelnia to powyzsze to moze sie seksic z polowa
        miasta, tak?
        otoz, dla mnie (kobiety) wazne jest tez, zeby moj wlasnie tego nie robil...
        a w druga strone to chyba mialo byc, ze jak kobieta sypia tylko z mezem, to z
        innymi moze sie obdarzac czulosciami? bo skoro z nimi nie sypia....
        pokretne troche to myslenie, nie?
        poza tym sie nie zgodze, ze potrzeby seksualne mozna wytlumic, bo nie mozna, i
        czasami daje to o sobie znac, a chociazby dla zdrowia prychicznego, ulec
        trzeba ;)))))))))
    • enith Re: pomocy - co robić? 31.12.06, 08:33
      > Mówi, że jest mi w stanie wybaczyć seks, ale z wielkiej miłości a nie tak:((

      Ciekawam jak zapatrywałby się twój zazdrosny obrażalski chłopaczek na moją
      kuzynkę, która miała w życiu 13 partnerów seksualnych i wszystkich (wierzcie lub
      nie) z wielkiej miłości! Kto jest tu puszczalski: Raszetka, która miała jeden
      jedyny epizod one night stand czy ta, co w swoim życiu zrobiła to z 13 facetami
      z "wielkiej miłości", o której pieprzy Raszetki chłopak najwyraźniej nie mając
      pojęcia, o czym mówi?
      Raszetka, nie masz za co przepraszać. Przeszłość to przeszłość. Jeśli narzeczony
      tego nie rozumie, proponuję poważnie zastanowić się nad zerwaniem zaręczyn.
      • yvona73pol Re: pomocy - co robić? 31.12.06, 10:19
        a w ogole co to za okreslenie "wybaczyc seks"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka