Dodaj do ulubionych

samolubny mąż

20.10.06, 11:24
Witam, od trzech miesięcy jestem mężatką, oczekującą szczęśliwie na przyjście
naszego dzidziusia na świat. Niestety ciąża przebiega dosyć niespokojnie,
ciągłe osłabienie, zawroty głowy, bóle brzucha nie pozwalają mi wykonywać
czasem najprostszych zadań domowych, nawet bez pomocy osób trzecich nie moge
wyjsc na miasto, bo odrazu słabne. Mąż jeszcze studiuje, ja skończyłam
studia, ale ze względu na mój stan nie mogę iść do pracy. Scenariusz więc
powinien być taki, że skoro siedze w domu, to ja sie nim zajmuje, a maz
konczy studia by zaczac prace. Tak tez on sam wyobraza sobie nasze zycie.
Kiedy wraca z uczelni, siada prosto do komputera i spedza tam wiekszosc
wieczoru. Zdarzało sie tez ze budził mnie nad ranem buczacym wentylatorem w
komputerze. Jest wychowany tak, ze mamusia wszystko za niego robiła, nie
nauczyła go sprzatac, nawet po sobie. Obecnie mieszkamy kątem u moich
rodzicow bo brak srodkow nie pozwala na zamieszkanie we własnym mieszkaniu
(ktore juz gotowe czeka na nas). Mąż nie pomaga mi jednak w obowiazkach
domowych, nie sprztanie po sobie, nie zmyje garnkow, nie zrobi zakupow, czeka
az zrobie mu jedzenie, bo jak sam mowi on na to wszystko nie ma czasu ( a
siedzi przed kompem godzinami). Czuje sie bardzo przez niego zaniedbywana,
siedze w domu, czesto sama a jak on przychodzi to uwaza ze nalezy mu sie
relaks i moze robic na co ma ochote. Nie zabierze mnie na spacer, ani do
znajomych. A jak mu sie zale na swoja sytuaje to wysmiewa moje problemy,
mowiac ze przesadzam. Oczywiscie kocham mojego męża, nie żałuje, że za niego
wyszłam, ale nie rozumiem czemu jest takim samolubem i jak mam do niego
dotrzeć?
Obserwuj wątek
    • lenchen Re: samolubny mąż 20.10.06, 11:28
      Może on nie kocha cię na tyle, żeby dostrzec twoje potrzeby?? Może też nie jest
      na tyle dojrzały? Wygląda na to, że on nie dojrzał do małżeństwa, partnerstwa i
      do tego, żeby przejąć odpowiedzialność za innych (ciebie i dziecko).
    • annb Re: samolubny mąż 20.10.06, 11:40
      stokrotka82 mam jedno pytanie
      wybacz ale musze zapytac
      dlaczego dalas sobie zrobic dziecko z dzieciakiem ??
      na co liczylas?
      no nie chce wyjsc na zlosliwą ale qrcze nie rozumiem jak to się dzieje ze
      inteligentna dziewczyna , po studiach,
      nie widzi ze facet ktory jest jej mezem i ojcem , się do tego zupelnie nie
      nadaje
      no chyba ze wpadka i slub pod przymusem to nie mam pytan
      • zonka9 Re: samolubny mąż 20.10.06, 11:58
        Hm...no to masz ciezko orzech do zgryzienia. Jesli romowy nie pomagaja, to olej
        Go tak jak on to robi. Twoj maz achowuje sie jak Pan i wladca a co bedzie po
        porodzie??!!! Pomysl - nie rob mu jedzenia, a gdy bedzie sie upominal, powiedz,
        ze wlasnie sie relaksujesz:) Wiem, to zlosliwe, ale w wielu wypadkach
        zadzialao. A moje przedmowczyniemaja racja - to jeszcze dziecko...niestety.
        • vincentyna Re: samolubny mąż 20.10.06, 12:07
          A Ty zanim wyszlas za niego za maz, to nie wiedzialas ze on samolubny len, do tego dzieciak
          skonczony zajmujacy sie tylko grami ???
          Widzialy galy co braly, wiec teraz nie placz, sama sobie takiego meza wybralas, nikt cie nie zmuszal,
          prawda?
          Moze myslalas ze chlop sie po slubie zmieni?
          I jeszcze dziecko sobie z tym wyrosnietym dzieciakiem zafundowalas. Coz, wyglada na to, ze ty tez
          wcale dorosla nie jestes. Wyszlas za maz za dzieciaka, bez pracy, maz w szkole siedzi, katem u
          rodzicow mieszkacie, piekne perspektywy dla dziieciaka.
    • agnes_plus Re: samolubny mąż 20.10.06, 12:08
      Zaław sobie zaświadczenie od lekarza o ciężkim przebiegu ciąży i machaj mu pod
      nosem, jak zażąda obiadu.
    • magdusinska Re: samolubny mąż 20.10.06, 12:12
      Wiesz co to ten typ, do którego słowa i to ciche nie wystarczą. A zapewniam
      Cię, że sprzątać to on potrafi, ale nie chce. Nie daj się wmanewrowac w te jego
      poglądy. Musisz twardo egzekwować pomoc. Może ustal obowiązki, które mąż
      przejmuje na stałe. Mój na przykład wynosi śmieci, myje łazienki,podłogi,
      pomaga w zakupach, zmywa naczynia. No i czasami jest taki dodatkowy obowiązek-
      zatroszczyć się i pomóc żonie w ciężkich dla niej dniach wg jej rozkazu:)U nas
      wisi to na lodówce. Piszesz, że mieszkacie z rodzicami. Może on ma za dobrze.
      Mama wszystko zrobi, a on nic tylko siedzi. Proponuje, abyś porozmawiała z
      rodzicami. Tak nie może być, bo gość cię zamęczy.
    • titiritka Re: samolubny mąż 20.10.06, 12:34
      Witaj,
      gdy czytałam Twoją notkę widziałam tam trochę swojego małżeństwa sprzed roku. Niektórzy faceci rzeczywiście mają problemy ze zrozumieniem i zastosowaniem partnerstwa w małżeństwie. Częściowo wynika to z ich niedojrzałóści, jak sugerują koleżanki, a częściowo z tego, jak zostali wychowani.
      Mój mąż pochodzi z domu, gdzie matka wszystko wokół wszystkich robi, nie skarży się, nie narzeka- taki model. Oczywiście gdy nie byliśmy jeszcze małżeństwem narzeczony był wymarzony, skakał wokół mnie, pomagał we wszystkim. Po śłubie, a zwłaszcza po tym, jak urodził się nasz synek on zachowywał się tak, jakby nic się nie zmieniło. Ja miałam mnóstwo dodatkowych obowiązków, a on uważał, że jeśli jest zmęczony po pracy to nic w domu robić nie musi. Strrrrasznie mnie to wkurzało. I nie siedziałam cicho. Rozmawiałam, tłumaczyłam, że życie każdego z nas sie zmieniło i musimy podzielić się obowiązkami. Mówiłam jak irytuje mnie, gdy pobawi się 5 minut dziennie z meleństwem i obowiązki ojcowskei uważa za spełnione.
      Były momenty gdy żałowałam, że dałam się "wrobić" w taki kierat. Wszystko zmieniło się, gdy mąż złamał nogę. Siedział unieruchomiony w domu. Widział ile trzeba zrobić i jakie czasochłonne jest utrzymywanie porządku, dbanie o dziecko itd. A dodatkowo musiałam pomagać mu w poruszaniu się, robić zakupy (od początku był to obowiązek męża). Ja nauczyłam się wtedy, że cierpliwość popłaca, że czasem lepiej zacisnąć zęby, nie awanturować się tylko robić swoje, a zostanie to docenione. A mój mąż zobaczył, że jego żona nie leży cały dzień na kanapie. Rozmowy i zwykłe prośby (Kochanie, posprzątaj po obiedzie, proszę.. JJakoś źle się dzisiaj czuję) są, w naszym przypadku bardziej skuteczne od pretensji i krzyków (które też praktykowałam). Acha, i jeszcze jedno- ważne jest mówienie wprost czego chcesz, a nie rzucanie aluzjami- faceci naprawdę nie wiedzą o co chodzi. A jak powiesz "składaj ubrania na pół i kładź na taboret", to lepiej trafia niż "czemu po sobie nie sprzątasz?!" .:)
      Teraz jest tak, że często nie muszę nawet prosić, a mąż sam z siebie w czymś mi pomoże.
      I może póki co nie wierz tym, którzy mówią, że on Cie nie kocha, zaniedbuje. Może po prostu nie wie jak, nie umie się Tobą zająć tak, jak tego oczekujesz. Niektórym trzeba powiedzieć wszystko wprost.
      Rozpisałam się tak, bo wierzę, że nasz przykład może jakoś Wam pomóc. Napisz gdy będzie poprawa! Pozdrawiam.
      • kim5 Re: samolubny mąż 20.10.06, 13:04
        Ty chciałabyś, żeby on był bardziej opiekuńczy - on tego nie robi.
        On oczekuje, że będziesz mu gotować, sprzątać etc. Ty robisz to, czego on
        oczekuje. I ten układ - wygodny dla niego - działa. Więc po co miałby się
        wysilać?

        Dlaczego Ty o niego dbasz, a on o Ciebie nie? Nie gotuj, nie sprzątaj.
        Małżeństwo to nie jest układ bezwarunkowy, gdzie jedno ma się wygodnie urządzić
        kosztem drugiego. Niech sam sobie ugotuje, dwie rączki ma. Jesteś w ciąży -
        zadbaj o siebie. Oboje w związku mają obowiązki, nie tylko żona.
        • oliviaaa1 Re: samolubny mąż 20.10.06, 13:21
          jak najszybciej uciekajcie na swoje, wtedy powienien mieć większą ochotę na zajmowanie się swoim gniazdem! przy teściowej, żonie..po co ma nos wychylać i tak ma wszystko zrobione, daj mu czas, a jak już będziecie na swoim to konkretnie Ty robisz to a ja to. Ja też siedzę w domu już 18miesięcy, a mąż pracuje i jak wraca to mi pomaga, oczywiście nie codziennie (są tacy?) myje naczynia, wynosi śmieci, w weekendy coś ugotuje, sporadycznie ale czyści, łazienke na błysk:) kibelek, wanna, zlew, kafelki..mm:) na swoim jest inaczej, u siebie też nigdy nic nie robił, a jak w domu atmosfera miła to aż się chce coś robić, czasami nawet obydwoje chcemy myć naczynia i co, można namówić męża na sprzątanie? można. tylko bez marudzenia, bo mu wszystko bokiem wyjdzie.
          • kim5 Re: samolubny mąż 20.10.06, 14:47
            A mi mąż nie POMAGA! My obydwoje zajmujemy się domem. Nasz wspólny dom - nasze
            obowiązki. Nie widzę powodu, dla którego którekolwiek ma być stworzone do
            odwalania czarnej roboty.
            No chyba, że ktoś pasjonuje się sprzątaniem etc.
            • titiritka Re: samolubny mąż 20.10.06, 15:44
              Zgadzam się z kim5. :) Też często ochrzaniał mojego gdy stwierdzał, że w czymś tam może mi pomóc. Potem jednak doszłam do wniosku, że skoro, póki co siedzę w domu z dzieckiem to mogę się zająć większością spraw domowych. A on mi pomaga. :)
              Pozdrawiam.
              • nishka Re: samolubny mąż 20.10.06, 19:14
                Podpisuję się pod Titiritką w każdym słowie: oprócz tego że ona ma syna ja córki
                :) Dodam jeszcze że spójrz na to "mądrze" i bądź świadomaże on został tak
                wychowany, zinternalizował taki obraz: kobieta zapieprza, mężczyzna odpoczywa i
                relaksuje się. Przed Tobą dużo pracy, żeby to z niego wykorzenic. Ale jedyną
                skuteczną metodą jest POZYTYWNE ODDZIAłYWANIE: przyjazne tłumaczenie, prośby a
                nie żadne ataki ani pretensje (bo takie on jednym uchem wpuszcza, drugim
                wypuszcza). POza tym , szczególnie gdy urodzi się dziecko, ANGAżUJ go w jak
                najwięcej czynności: typu zawsze on niech kąpie dzidzie itd.
                powodzenia- nie poddawaj się, będzie dobrze.
                A
                • goscinnie_ino Re: samolubny mąż 21.10.06, 21:28
                  na samolubów mam takie sposoby:
                  a) konkretne i szczere powiedzenie co mi robi jego zachowanie,
                  b) przedstawienie własnego położenia (też pracuję, też się męczę, też
                  chciałabym odpocząć itp)
                  c) wychwalanie pod niebiosa jak już uda sie mu zrobic cokolwiek (tak, tak, od
                  małych kroczków się zaczyna, a chwalenie to najlepszy sposób motywowania)
                  d) być w tym wszystkim spokojna, ale stanowcza!

                  i najczęściej działa :-)
                  mój rekord to Ojciec - przez 30 lat nic nie robił w domu. przyjechał do mnie
                  remontować świeżo zakupione mieszkanie. owszem, pracował dzielnie, ale ja też
                  pracowałam zawodowo na 2 etetach, wracałam do domu gotować obiad i znowu do
                  papiórów, a Tatko co chwilę - Kasiu, zrób herbatę, umyj naczynia (w mojej
                  kuchni!!!!), podaj szczotkę itp. zastosowałam punkty a-d i efekt był
                  niesamowity! doszło do tego, że pomył mi podłogi i okna ;-) Mama była w szoku!

                  podpisuję się pod słowami tych, które piszą, żeby pogadać z mężem. masz prawo
                  do odpoczynku tak samo jak on, albo i lepiej, bo jesteś w ciąży!!! po wysiłku
                  intelektualnym na uczelni, odrobina pracy fizycznej jest nawet wskazana ;-)
            • tadaam to jest nas dwie :) 23.10.06, 11:49
              a taka byłam samotna w swoim szczęściu :)))))))
    • tadaam po kolei 23.10.06, 11:46
      - nie sprzątaj po nim, jak cos powie to komentuj "o, nie sprzątnęło się?"
      - nie rób mu jeśc
      - nie rób zakupów (tylko dla siebie)
      - nie rób prania (tylko swoje)

      Na początku może być trudno przechodzić 5 dni koło starych skarpetek, ale z
      czasem do niego trafi. jedna zasada: nie możesz czekać 5 dni aż cos zrozumie a
      w 6 zrobić wszystko sama!
      Czasami rozmowy nic nie dają. Są takie typy facetów, ktorym trzeba pokazać :)
      Powodzenia!
      I napisz czy pomogło... za jakieś 3 tygodnie :)
    • zonajoanna przyswyczajenie do służby 24.10.06, 10:07
      Współczuję.
      To nie wiedziałaś za kogo wychodzisz? Nie myśleliście o tym,żeby zamieszkać
      razem przed ślubem? Niestety przyzwyczajenia do służby nie da się zmienić.Radzę
      zachowywać się jak on. Kiedy przyjdzie z uczelni i usiądzie przed komputerem ty
      poczytaj książkę, bądź obejrzyj coś w telewizji. Broń Boże nie skacz wokół
      męża!!!!
    • gianejja Re: samolubny mąż 24.10.06, 14:34
      witam...

      założyłam swoj wątek o obrażalstwie mojego męża, ale widać że nie musiałam bo
      nie jestem osamotniona w tym temacie...

      czasami dochodzę do wniosku, że jedyne co możemy zrobić to wychowywać dzieci
      tak, aby unikneły tych "naszych' błędów w przyszłości....
    • wodnik_szuwarek_drugi Re: samolubny mąż 24.10.06, 14:53
      bo brak srodkow nie pozwala na zamieszkanie we własnym mieszkaniu

      chce zauważyć że prezerwatywy kosztuja kilka złotych. w obliczu bękarta to nie
      taki straszny wydatek, ale przecież guma zabija spontan więc lepiej rżnąć się
      na żywca
      • magdusinska Re: samolubny mąż 25.10.06, 13:25
        wodnik_szuwarek_drugi napisał:

        > bo brak srodkow nie pozwala na zamieszkanie we własnym mieszkaniu
        >
        > chce zauważyć że prezerwatywy kosztuja kilka złotych. w obliczu bękarta to
        nie
        > taki straszny wydatek, ale przecież guma zabija spontan więc lepiej rżnąć się
        > na żywca

        Mam nadzieję, że kiedyś ci pęknie balonik i będzie wielkie buuuuummmm. Może
        wtedy pewne rzeczy przecisną ci się do mozgu i delikatnie rozproszą głupotę.
    • stokrotka82 Jak to wygląda teraz 25.10.06, 08:22
      Ok, na faceta trzeba mieć sposób, czy kiedyś go znajdę? Może to jeszcze nie
      sukces, ale zauważyłam poprawę w zachowaniu mojego męża. Oczywiście nie
      nawrócił się z dnia na dzień, bo przemyślał swoje zachowanie i okazał skruchę.
      Po pierwsze nie zrywam się z łóżka, kiedy on wstaje na uczelnię. Skoro ma czas
      siedzieć na komputerze, to ma czas zrobić śniadanie dla siebie i dla mnie. Robi
      więc jedzenie a ja ewentualnie potem zmywam. Jeśli chcę by coś sprzątnął, jasno
      i wyraźnie mówię mu co chcę by zrobił, narazie nie odmówił. Jak zalega jakieś
      brudne ubranie w pokoju, to go nie sprzątam sama i czekam aż jemu zacznie
      przeszkadzać, albo aż sobie o nim przypomni w drodze do łazienki.
      Poza tym, znowu zaczęłam mieć prywatne życie, jeśli tylko dzidzia na to
      pozwala, wychodzę na miasto, a mężuś (co mnie zdziwiło) dał mi nawet drobniaki
      na soczek ;) i jakoś dziwnie ma dla mnie ostatnio więcej czasu, nawet na
      spacerek mnie wczoraj zabrał i stwierdził, że musimy częściej tak sobie
      spacerować bo to bardzo przyjemne :)
      A jeśli chodzi o ciążę, to staram się z nim coraz więcej o tym rozmawiać, jak
      mu powiedziałam, że dzidzia strasznie sie wierci i mnie kopie, to od tamtej
      pory przykłada ucho do brzucha i albo z nią rozmawia albo wyczekuje kiedy znów
      się rozbryka żeby on też to poczuł.
      Czy będzie teraz lepiej? Nie wiem, poprawa jest i to mnie cieszy, ale jego
      droga do dojrzałosci jest daleka. Coprawda mój mąż tak jak i ja powinien być
      już po studiach i pracować, ale późno zdecydował się co ma studiować. Żeby była
      jasność nie jesteśmy zupełnie bez środków do życia, bo mąż ma mały dochód ze
      swojej "działalności" ale nie może rozwinąć skrzydeł ze względu na studia. A
      to, że mieszkamy u moich rodziców to po prostu oszcędności, które też zaczynają
      uwierać :( Coś mi się wydaję, że niedługo przeniesiemy się do siebie, może tam
      trochę skromniej ale we dwoje, sami znajdziemy drogę do szcęścia.

      p.s. mam takie wrażenie, że złośliwość niektórych osób na forum jest objawem
      wyłącznie braku dojrzałości albo ewidentnego zakompleksienia. Myśle, że każdy z
      nas ma jakiś problem, poważny lub mniej poważny, każdy popełnia błedy (przy
      czym ja nigdy mojego małzenstwa błedem nie nazwe) a mozliwość podzielenia się
      nimi z innymi osobami, spojrzenie na sprawe ich oczami, ich doświadzceniem, ma
      pomóc rozwiązać trudną sytuację, dlatego proszę o wypowiedź osoby, które chcą
      mi pomóc swoją radą, a nie wylać na "mnie" kubeł zimnej, zawistnej wody.
      • magdusinska Re: Jak to wygląda teraz 25.10.06, 13:22
        No i tak dalej. Tłumacz jak krowie na miedzy i paluchem pokazuj. Albo zrozumie
        sam, albo nie. Moj czasami zapomina, ale lepiej dla mnie, gdy prosto z mostu
        przypomnę o obowiązkach niż miałabym wszystkim zajmować się sama. Powodzenia.
      • titiritka Re: Jak to wygląda teraz 26.10.06, 11:52
        Cieszę się, że jest poprawa! :) Gratuluję i życzę dalszych sukcesów wychowawczych! :)
        Pozdrawiam.
      • bez.wyksztalcenia Re: Jak to wygląda teraz 26.10.06, 13:22
        dlatego proszę o wypowiedź osoby, które chcą
        > mi pomóc swoją radą, a nie wylać na "mnie" kubeł zimnej, zawistnej wody.

        kubel zimnej, zawistnej wody?! A czego tu zazdroscic - maz len, oboje bez
        pracy, katem u rodzicow.... I w takich warunkach czlowiek decyduje sie na slub
        i dziecko? Nie miesci mi sie w glowie. Po prostu.
        • magdusinska Re: Jak to wygląda teraz 26.10.06, 14:55
          bez.wyksztalcenia napisała:

          czego tu zazdroscic - maz len, oboje bez
          pracy, katem u rodzicow.... I w takich warunkach czlowiek decyduje sie na slub
          i dziecko? Nie miesci mi sie w glowie. Po prostu.

          To niech ci się zmieści, bo tak też można żyć. Nie wszyscy muszą czekać ze
          ślubem do 30-tki i z dzieckiem do 40-tki, tylko dlatego, że mając lat 20 parę
          nie zarabiaja kokosow. I nie muszą do ołtarza gnać jako stare panny z zaciasną
          mozgownicą.
          • bez.wyksztalcenia Re: Jak to wygląda teraz 26.10.06, 15:38
            > To niech ci się zmieści, bo tak też można żyć. Nie wszyscy muszą czekać ze
            > ślubem do 30-tki i z dzieckiem do 40-tki, tylko dlatego, że mając lat 20 parę
            > nie zarabiaja kokosow. I nie muszą do ołtarza gnać jako stare panny z
            zaciasną
            > mozgownicą.

            jest pewna roznica miedzy zarabianiem ca. srednia krajowa, a byciem bezrobotnym
            jak autorka watku i jej maz
            no coz, na swiecie przed 30 ludzie sie nie pobieraja - inwestuja w samorozwoj.
            tylko w polsce ten ped: bezrobotny, ale sie zeni, na dzieciaka nie ma, ale w
            ciazy. gratuluje podejscia
            • bez.wyksztalcenia ps: 26.10.06, 15:39
              za ciasna - tak jest poprawnie
              niektorzy w ogole nie musza gnac do oltarza:)
      • horpyna4 Re: Jak to wygląda teraz 27.10.06, 11:09
        Stokrotka, tak trzymaj. Początek bardzo dobry, bo najtrudniejsze jest, żeby
        facet zrozumiał. Będziesz konsekwentna, to będzie dobrze. Jeszcze mu wmówisz,
        że to, co robi w domu i dla Ciebie, to dla niego sama przyjemność. I tak ma być.
    • aserath Re: samolubny mąż 27.10.06, 10:58
      jak najszybciej przerwij to błędne koło. najpierw z nim porozmawiaj i wyjaśnij,
      ze po to mu bozia ręce dala zeby sam kolo siebie robił (oczywiscie bardziej milo
      i delikatnie) i ze nie jestes jego matką tylko zoną. A potem określ zasady: np.
      prac mu mozesz, ale nie będziesz np. robic mu indywidualnych kolacji, alni
      wynosi c po nim talerzy. A potem konsekwentnie tego przestrzegaj. Bez
      konsekwencji z twojej strony - nicczego nie osiągniesz niestety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka