Dodaj do ulubionych

Chory mezczyzna.;)

17.11.06, 11:53
Jakis czys temu w "Miescie kobiet" na tvn poruszony byl problem chorego
mezczyzny. Myslalam ze umre ze smiechu. Chyba wszyscy panowie gdy sa chorzy
dostaja malpiego rozumu.Mam na mysli super metody lecznicze, a o wizycie u
lekarza nie ma mowy chyba ze jest w stanie agonalnym.
Czy Wasi mezowie maja swoje teorie medyczne. Moj np. wszystkie choroby leczy
cola i zamienia sie w dzidzie. Oczywiscie lezenie pokotem w tym samym ubraniu
pare dni rozumie sie samo przez sie, umierajacy maz przy lekkim przeziebieniu
tez. No i moje ulubione dochodzace z sypialni:
-Cos bym zjadl.
-Co kochanie?
-A no sam nie wiem, cos dobrego...
Obserwuj wątek
    • diegosia Re: Chory mezczyzna.;) 17.11.06, 12:08
      Ha, skad ja to znam :)
      Moj do lekarza nie chodzi - no dobra, ja tez nie - wiec lezy w lozku pare dni i jest baaaaardzo
      nieszczesliwy. Dlatego moim zadaniem jest ulzenie mu w tym cierpieniu: przyniesc gazete, zabawiac
      rozmowa i oczywiscie gotowac dziwaczne rzeczy typu ryz na mleku czy kasza manna z malinami.
      Mnie ta rola pielegniarki-pocieszycielki bawi, wiec nie mam z nia problemu.
      jest jednak inny - to maz zawsze przywleka choroby z pracy i ZAWSZE jak on juz zdrowieje, zarazki
      przenosza sie na mnie :-( No, ale mna to juz sie nie ma kto zajmowac, bo mezczyzna musi wracac do
      BARDZO WAZNYCH spraw w pracy... i ja zostaje sama ze swoim nieszczesciem :-(
      • paula.anna Re: Chory mezczyzna.;) 17.11.06, 19:55
        diegosia napisała:

        > Ha, skad ja to znam :)
        > Moj do lekarza nie chodzi - no dobra, ja tez nie - wiec lezy w lozku pare dni
        i
        > jest baaaaardzo
        > nieszczesliwy.

        mam pytanie teoretyczne, bo lubię wiedzieć. jeśli nie idzie do lekarza, a
        zostaje w domu pare dni, a pracuje- to bierze urlop? czy ma własną działalność
        jak mój m?
    • ania_1609 Re: Chory mezczyzna.;) 17.11.06, 12:24
      Ja jestem przewlekle chora i mój mąż jesli tylko jest w domu opiekuje się mną
      bardzo troskliwie. Ale kiedy dopadnie go jakiś zarazek albo ból brzucha, to
      koniec. :-)) Fakt, że bierze leki, jak trzeba, idzie do lekarza, ale jęczy przy
      tym niemiłosiernie. Kiedyś chciał jechac na pogotowie z taka sprawą, że
      popukałam się po głowie. Ale ja się wtedy nim opiekuję, przytulam go,
      pocieszam, pytam: Kochanie dalej boli?
      Ale to i tak nic w porównaniu do tego, jak choruje mój brat: dla niego
      przeziebienie to jest stan agonalny, on nic nie moze robić, nic jeść, tylko mu
      przynieś gazetę albo włącz tv. Na szczęście moim bratem nie muszę się
      zajmować :-)))
    • onka7 Re: Chory mezczyzna.;) 17.11.06, 14:06
      Hihi, ja to mam dopiero skomplikowany przypadek...
      Mój sam jest lekarzem i to najmądrzejszym na świecie:) Jak zachoruje to
      poprostu idzie spać i generalnie nie lubi kontaktu(denerwują go wszelkie
      pytania, herbatki gadkiitd). Unika leków oczywiście jak ognia i prawie nic nie
      je(tylko śpi jak wariat). Później mu przechodzi i humorek wraca.
      Od kiedy się znamy tzn. już od 5 lat nie byłam u "normalnego" lekarza(jak
      mówię), no bo niby po co? ale źle na tym wychodzę bo mąż leczy mnie raczej bez
      zbytniego zaangażowania tzn mówi"mleczka z miodkiem sobie podgrzej Kotku.."
      • magda1217 Re: Chory mezczyzna.;) 17.11.06, 17:15
        Mój ostatnio był jeszcze lepszy - przytrzasnął sobie rano palec klapą od
        bagażnika, wraca wieczorem do domu ze zbolałą miną, pokazuje rzeczony palec (no
        fakt, skóra przy paznokciu rozcięta, krwiak pod paznokciem, jak przy tego typu
        urazach)i mówi, że cały dzień nosił plaster,a koledzy w pracy bardzo przejęli
        sie jego losem i radzili mu iść do lekarza, bo przecież tzw. mięso mu wychodzi,
        ha ha. Potraktowałam to z poważną miną. Ale zabił mnie tekstem późnym wieczorem
        mówiąc: "ale ja nie wiem jak będę mógł w nocy spać z tym chorym palcem, jeszcze
        mi się coś stanie, wykrwawię się". Nie wytrzymałam wybuchnęłam śmiechem,a on
        się obruszył, że mu nie współczuję.
        O wszelkiego typu przeziębieniach już nie wspomnę :)
      • paula.anna Re: Chory mezczyzna.;) 17.11.06, 19:59
        onka7 napisała:

        > Hihi, ja to mam dopiero skomplikowany przypadek...
        > Mój sam jest lekarzem i to najmądrzejszym na świecie:) Jak zachoruje to
        > poprostu idzie spać i generalnie nie lubi kontaktu(denerwują go wszelkie
        > pytania, herbatki gadkiitd).

        onka7, ja mam podobnie,z tym, że mój mąż jest lekarzem weterynarii ;)i oprócz
        snu, lubi się też ze sobą "popieścić", pomarudzić, poczuć się "zaopiekowanym".
        u niego jedno nie wyklucza drugiego
    • caysee Re: Chory mezczyzna.;) 17.11.06, 22:12
      Moj tata jest wlasnie takim typem, do lekarza daje sie zaciagnac w skrajnych
      przypadkach. A maz podchodzi do swojego zdrowia z rozsadkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka