Dodaj do ulubionych

upatry maz

30.11.06, 22:22
Drogie dziewczyny pomozcie jak postepowac z upartym mezem,bardzo
upartym.Jestesmy po slubie 4 lata,mamy 2 synow, mieszkanie ,prace tzn maz ma
bo ja jestem w domu z dziecmi,niby wszystko jest ok ale jak sie nie poklocimy
najczesciej o pierdoly.nie chce mi wtedy pomagac ani przy dzieciach ani w
pracach domowych.Chce zaznaczyc ze kiedy jest miedzy nami ok to robi zakupy
,zmywa,pomaga przy chlopcach itp,nie trzeba go prosic.Najczesciej na moje prosby
kiedy sa ciche dni odpowiada milczeniem,zacina sie w sobie albo mi mowi ze jak
jestem taka wyszczekana to mam sobie sama radzic ze wszystkim.nie mozna mu nic
wytlumaczyc, jak chce usiasc porozmawiac to milczy,albo rzuca jakis tekst ze
odechciewa mi sie wszystkiego i chce mi sie ryczec z bezsilnosci.On w ogole
nie potrafi sluchac,czesto mam wrazenie ze taka sytuacja to ma byc dla mnie
kara za zle moje zachowanie,aha maz zawsze uwaza ze wszystko jest moja wina i
nigdy mnie za nic nie przeprasza bo uwaza ze niema za co nawet jesli powie cos
przykrego,zawsze to ja wyciagam reke pierwsza ,no moze ze 2 razy on byl
pierwszy ,jestem z natury takim czlowiekiem ktory nie umie sie dlugo gniewac
tym bardziej ze mieszkamy razem, a on wrecz przeciwnie.Pomozcie co robic jak
znim postepowac zeby bylo ok ,nie chce klotni,chce zeby nasze dzieci
wychowywaly sie w fajnym domu .Opisze teraz sytuacje ktora miala miejsce kilka
dni temu,w pon robilam pranie co sie dalo to do pralki a co nie to w rekach ,
wsrod tych rzeczy byly nowe sponie mojego meza ktore bardzo farbuja namoczylam
je ,maz wrocil z pracy i posprzeczalismy sie wiec juz nici z jego prania
,spodnie do dzis leza w miednicy nie uprane poniewaz powiedzial mi ze skoro
uznalam ze sa brudne to sama mam je wyprac on nie bedzie i juz!ja powiedzialam
ze nie chocby mialy tam zgnic to sie za nie nie wezme.Ale dzis mysle juz
inaczej moze ustapic?z drugiej strony ile mozna,za pare lat bede zyla po jego
dyktando jak sie teraz poddam.Fakt tesciowa mo meza nic nie nauczyla ani
prania ,ani gotowania ,ani sprzatania nic wszystko robila ona albo tesc,ja
meza troche nauczylam ale ja przez 4 lata nie naucze go tego wszystkiego co
powinien umiec za kawalerskich czasow .Prosze ,pomozcie moze ktoras z was
miala podobna sytuacje ,co robic bo ja juz niewiem,chce zaznaczyc ze moj maz
jest spkojnym czlowiekiem,zarabia na dom,nie szweda sie z kolegami,jest
odpowiedzialny ,potrafi byc zabawny i jest uczuciowy ale momentami zastanawiam
sie czy dobrze zrobilam wychodzac za niego za maz.......
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka