asiek06
05.02.07, 14:33
Po prostu chcę się wyżalić i tyle. Pewnie niektóre z Was stwierdzą, że
przesadzam ale cóż ja tak nie uważam. Wczoraj była niedziela-w sobotę
planowaliśmy, że jak mąż wróci z egzaminu-studiuje zacoznie i ma teraz sesję-
to pójdziemy na spacer, potem wrócimy do domku-zjemy sobie obiadek i później
obejrzymy mecz piłki ręcznej. Pragnę nadmienić, że nawet nie pamiętam kiedy
ostatnio spędziliśmy w taki sposób niedzielę-spacer itd.,mąż zazwyczaj
weekendy spędza w pracy albo na uczelni więc większość sobót i niedziel
spędzam sama ze sobą. Po godzinie 14 zostałam poinformowana-postawiona przed
faktem dokonanym, że mąż przyjedzie do nas z kolegą bo kolega nie ma Polsatu
a chce obejrzeć mecz. Pomimo mojego protestu i mówienia mężowi, że plany były
inne zostałam zignorowana. Po godzinie 15 pojawił się mąż z kolegą swoim-ja
udawałam dobrą żonę-zjedliśmy razem obiad a potem do godziny po 18 we trójkę
oglądaliśmy mecz. Mieszkamy w kawalerce więc nie bardzo miałam wyjście jak
siedzieć z nimi. Po meczu kolega poszedł do domu-a my się pokłóciliśmy-
oczywiście mąż uważa, że nic złego nie zrobił. Nasz spacer się nie odbył i w
ogóle wszystko wyszło nietak jak miało być:(Jeszcze mi się dostało, że robię
pranie w niedzielę i że na środku pokoju stoi suszarka z ciuchami jak ludzie
do nas przychodzą!!a skąd miałam wiedzieć, że ktoś przyjdzie-zresztą zawsze
robię pranie w weekendy jak jest na to czas. Kurcze-człowiek się stara, dom
posprzątany, obiad podany, ciuchy wyprane żeby były na kolejny tydzień pracy
i jeszcze facet ma pretensje!!No i się wyżaliłam.