enriqua
21.02.07, 10:17
Moi tesciowie - dla mnie obcy ludzie, z ktorymi nijak nie czuje sie zwiazana.
Na domiar zlego - maz ostatnio doszedl do wniosku, ze bardziej "mamo, tato" to
do moich rodzicow lubi mowic, ze to oni sa dla niego rodzicami. Minelo juz 8
miesiecy od slubu, a ja wciaz nie mowie do nich "mamo, tato" - i nie chce tego
robic, nie w ciagu najblizszych kilku lat, moze kiedys sie przyzwyczaje, ale
dla mnie te slowa znacza duzo, nie moge tak mowic ze wzgledu na tradycje.
Dodam, ze moi rodzice z mezem na "mamo, tato" przeszli dzien po slubie, w
ympatycznej atmosferze, oboje mu to zaproponowali. A ja? Siedzac z tesciem w
samochodzie, 3 miesiace po slubie, on stwierdzil, ze jest taka tradycja i ze
on mi proponuje, zebym do nich tak mowila i ze rozmawial o tym z zona. Ze
strony tesciowej - nic, zero propozycji, zachety, usmiechu...
Nie bede sie rozpisywac, ze tesc ma prostaczkowe zagrania, jego ulubiona
rozrywka jest byc bezrobotnym, pic piwo najtansze z biedronki, nie myc zebow
(i chwalic sie tym na lewo i prawo), i ze utrzymuje z nim poprawne kontakty ze
wzgledu na meza. Podobnie z tesciowa. Troche mi podpadli pare razy, w
rozmaitych kwestiach.
Ostatnio dosc zabolal mnie fakt, ze tesciowa w ogole do nas nie chce
przyjechac - tzy miesiace temu wyremontowalismy mieszkanie, a ona na zadne
zaproszenia nie reaguje (co prawda nie mowimy jej za kazdym razem dzwoniac czy
bedac u niej - przyjedz, nie zapraszamy goraco , ale sami nam mowili, ze do
rodzicow i dzieci to sie zwykle bez zaproszen, a jedynie uprzedzajac, e sie
bedzie - przyjezdza).
Czy ktos ma tak jak ja, ze nie chce mowic per mamo, tato do tesciow? Jak z
tego wybrnac? Na razie sie udaje bezosobowo...