Dodaj do ulubionych

rodzina a ślub/wesele

17.03.07, 15:05
chciałam zapytać jak i w jakiej formie wasze rodziny uczesniczyły w waszym
slubie/weselu itp.
ja naprzykład jestem... zawiedziona postawa moich teściów
gdy ogłosilismy ze sie pobieramy... tesciowa powiedziała "aha"- to tak w
przenosni, w kazdym razie wielkiej radosci nie było
nie powiem abym ich przedtem szczególnie kochała, ale konfliktów tez nie
było, zawsze zachowywałam sie miło i neutralnie, oni tez
ale wiem ze nie widzeli we mnie najlepszego materaiłu na zone dla synka
gdy raptem niecałe 3 mies wynajęliśmy mieszkanie i zamieszkaliśmu razem, wiem
ze tesciowa było oburzona, choc mi wprost nigdy tego nie okazała, najwyzej
półsłówkami, aluzjami
zaczelismy sami planować ślub: maz miał kilka tys. oszczedności, wiedziałam
juz wczesniej ile dostane od mojej rodziny (samotnej matki i babci) z tej
okazji, tak więc planowalismy tak by się zmiescic w tym budzecie
planowaliśmy kolację dla kilkunastu osób w ładnej restauracji i podróż
poslubną
tymczasem jego rodzice ... chyba 2 mies przed slubem się zdeklarowali ze w
ramach prezentu slubnego...zapłacą, nie pamietam jak to sformuowali, za
kolację czy za poł kolacji (ostatecznie pozniej wyniosła ona 2600)
w rezultacie wyszło tak:
dostalismy od tesciów 2 tys. i ... kwiatki
natomiast od mojej samotnej matki niewiele zarabiającej dostalismy 2x wiecej
od kilku osób postronnych z obu rodzin dostalismy tez trochę, czasem wiecej
niz oczekiwalismy

dlaczego jestem zawiedziona postawa tesciów?
bo w porównaniu z moja rodziną sa osobami znacznie zamozniejszymi, nie zeby
bogatymi, ale jednak...
poza tym w przeciagu 4 mies. po naszym slubie wydali ponad 10 tys. na nowe
mebeliki do swojego domku itp. a bynajmniej na loterii nie wygrali
teraz chca kupić samochód za 20-30

jestem nadal miła i neutralna, tesciowa tez, ale mają swiadomość ze
takie "ochłapy" rzucili na slub ukochanego synka ze mną...
... nie byli u nas od grudnia (15-20 km odl.)
może po swietach ich łaskawie zaproszę...................

a jak było u was? może nie az tak żle?
jestem ciekawa bo nie mam porównania...

ps. całe koszty wyniosły ok.12-13 tys



Obserwuj wątek
    • suzann_e a co do teściowej 17.03.07, 15:09
      ... to nie zamierzam mówic do niej matko...
      NIGDY

      ps. bo tesc jest bardziej ok, ale troche pod pantoflem
      • kaska123 Re: a co do teściowej 17.03.07, 15:59
        Mam wrazenie, ze uwazasz, ze tesiowie powinni wszystkie oszczednosci wydac na
        wasz slub. Wiesz, to ich sprawa ze kupuja samochod, meble czy cokolwiek i to
        nie Twoja sprawa tak naprawde. Byly juz tu kiedys watki, dziewczyny pisaly
        jakie to okropne tesciowe, bo do slubu sie nie chcialy dolozyc, a sobie
        mieszkanie mebluja.
        Dali ile chcieli i tyle, a ze Twoja rodzina majaca mniejsze mozliwosci dala
        wiecej to fajnie i milo z ich strony.
        Rozumiem Twoj zal i Twoje argumenty, ale nie wygrasz. Ludzie sa rozni.
      • syriana Re: a co do teściowej 17.03.07, 16:02
        wiesz, idiotycznie się czyta takie rzeczy

        ani rodzice ani teściowie NIE mają obowiązku finansować przyjęcia w
        jakiejkolwiek części

        oczekiwanie na gest z ich strony, a potem rozliczanie która strona dała mniej, a
        która więcej (choć jest zasobniejsza i ją stać) jest niesmaczne, niedojrzałe i
        bez klasy

        zasada jest prosta - robisz / kupujesz / wydajesz pieniądze w życiu na to, na co
        Cię stać, nie oczekując że rodzice ochoczo się dołożą

        teściowie mieli prawo nic nie dawać, Twoja samotna matka również
        mogą robić ze swoimi pieniędzmi co tylko mają ochotę, a Tobie nic do tego
        • martabg Popieram w 100% n/t 17.03.07, 16:25
          • suzann_e ............ 17.03.07, 16:50
            wcale nie chciałm aby wydali wszystkie swoje oszczednosci na nasz slub, nie
            chciałam zadnego wesela do którego wtracali by sie na kazdym kroku
            w pewien sposób sie cieszę, bo nie czuje sie w zaden sosób zobowiązana i moge
            ich miec w d... za przeproszeniem
            10 lat temu znaczenie bardziej sie wydatkowali na wesele dla coreczki, tyle ze
            ta była w ciązy i bez grosza, więc co ludzie by powiedzieli...

            a mój mąż przyznał, ze wstydzi sie za swoich rodziców....

            ale co mi tam... widuję ich rzadziej niz raz w miesiacu, nieczego nie oczekuję,
            przestali nam juz wciskac pewne graty, gdy zacząłam je odsyłać i dobrze mi z tym

            tylko tesciowa tak rzuca np:
            w trakcie rozmowy z osobą trzecia w mojej obecnośći:
            "no ja wesela nie robiłam, więc nie spodziewałam sie ze dostane od X
            zaproszenie..." (nie zaprosiła X na nasz slub)
            wiem skadindąd ze by chciała, bo pochodzi z "tego typu" rodziny, niedługo jej
            siostra z męzem robią wesele na 60 os. dla synka i narzeczonej (z rodzicami
            narzeczonej rzecz jasna), n nikt tam w kase nie opływa

            ale ja na poczatku powiedziłam ze chce mieć slub po swojemu...
            chyba stwierdziła ze skoro nie beedzie "po niej" to mam się odp...
            i jestesmy kwita

            a tak przy okazji, nawet gdybym dostała x razy tyle, i tak bym jej tak samo nie
            trawiła
            • triss_merigold6 Re: ............ 17.03.07, 16:53
              Cóż. Moi teściowie sfinansowali ślub swojej córki, w bieli i z brzuchem do
              ołtarza szła.P Synowi nie dali ani grosza i zero jakiejkolwiek organizacyjnej
              pomocy. Trudno. Plus gigantyczny, że nie mogli się wtrącać.:)
            • syriana Re: ............ 17.03.07, 16:57
              nie trawisz, ale jest nie do końca dobrze, że mieszkając tak blisko od grudnia u
              Was nie byli...?

              > ale ja na poczatku powiedziłam ze chce mieć slub po swojemu...
              > chyba stwierdziła ze skoro nie beedzie "po niej" to mam się odp...
              > i jestesmy kwita

              no jednak do tego odpierdolenia dorzuciła Ci trochę kasy

              opanuj się, bo naprawdę żenujące rzeczy piszesz
              rozumiem, że każda mężatka ma jakieś tam prawo narzekać na teściową i pewnie
              wyolbrzymiać jej cechy, ale choć setki takich jak Twój wątków już czytałam, to
              jestem wyjątkowo zniesmaczona
              • triss_merigold6 Re: ............ 17.03.07, 16:59
                Widzisz... brzydko jest obiecywać i nie dotrzymywać słowa. Tego się nawet
                dwulatkowi nie robi.:)
                • syriana Re: ............ 17.03.07, 17:10
                  obiecali 2600, dali 2000 + kwiatki
                  pewnie jakaś wyjątkowo wyrośnięta wiązanka to była.. hmm..

                  ps. Triss, śniło mi się dzisiaj, że w jakimś centrum handlowym szukałam tej
                  pacynki, którą Twój Synek zgubił ;)
                  potęga forum
                  • triss_merigold6 Re: ............ 17.03.07, 17:12
                    :))))
                    Pacynka się znalazła, pół personelu centrum jej szukało. Strasznie mnie to
                    podbudowało, ludzie byli przemili, życzliwi i w ogóle super. Potem wszystkim
                    obeszłam i dziękowałam, mało się nie poryczałam ze wzruszenia.
                • michal_powolny1 Re: ............ 21.03.07, 17:42
                  Nie rozumiem w czym rzecz. W luźnej rozmowie powiaedzieli że dadzą kasę
                  i dali. No tak 2 tysiące to grosze, jakieś ochłapy. Powiedz to nauczycielom,
                  uradują się na pewno.
            • cas-cada Re: ............ 17.03.07, 17:07



              <<a tak przy okazji, nawet gdybym dostała x razy tyle, i tak bym jej tak samo nie
              trawiła

              Poprostu baba miała nosa i wiedziała co robi.
            • annubis74 Re: ............ 18.03.07, 08:22
              brrrr nie chciałabym mieć tak roszczeniowej synowej jak ty
              myśmy nasze skromne wesele finansowali sami
              później dostaliśmy spore sumy od jednych i od drugich rodziców w ramach
              prezentu slubnego, które pokryłyby koszty wesela, ale gdyby z jakichś powodów
              przyszli tylko z kwiatkiem - to też ich sprawa dla mnie żaden problem
              rodzice (jedni i drudzy) przez x lat wychowywali, utrzymywali, finasowali nas
              wieć nie widze powodów by mieli jeszcze finansować fanaberie w postaci wesela.
              napisałaś że twoja samotna mama i babcia finansowały ci wesele, twój narzeczony
              mial oszczędności a ty miałaś w tym jakiś udział oprócz fochów i dąsów
    • triss_merigold6 Re: rodzina a ślub/wesele 17.03.07, 16:10
      Nasz ślub i obiad na b. niewielką liczbę osób sfinansowaliśmy sami. Rodzice
      męża nie dali nawet symbolicznego prezentu nie mówiąc nawet o jakiejkolwiek
      kwocie. I bdb. moim zdaniem ponieważ NIKT nie czuł się upoważniony do wtrącania
      się.
      • lenchen Re: suzann_e 17.03.07, 18:37
        suzann_e , masz typowo roszczeniową postawę co mnie - nie ukrywam - lekko
        brzydzi. Zarówno twoja mama/babcia, ty, jak i twoi teściowie mają prawo robić
        ze SWOIMI pieniędzmi to co im się podoba. Nie zaglądaj nikomu do portfela i nie
        rozliczaj, bo na pewno sama nie chciałabyś, żeby cię tak traktowano i
        wpieprzano się w twoje finanse. Jeżeli teściowie dołożyli się do wesela, to o
        co chodzi? Przecież mogli w ogóle nie dać żadnej kwoty. Nie umiesz się z
        niczego cieszyć?? No i - przepraszam za brutalną prawdę - nie dziwię się
        teściowej, że woli mieć z tobą chłodne stosunki - sama na to pracujesz.
        • caysee Re: suzann_e 17.03.07, 20:13
          Ja sie podpisuje pod postem lenchen. To ich pieniadze i maja prawo wydawac je na
          co chca, tak samo jak twoja rodzina.
        • zuzana03 Re: suzann_e 17.03.07, 21:39
          Ja tez sie zgadzam z lenchen, nikt nie ma obowiazku nikogo sponsorowac. Moja
          siostra prawie 10 lat przedemna miala tez duze i drogie wesele, ktore w polowie
          sponsorowali nasi rodzice, ja mialam skromne przyjecie, za ktore zaplacilismy z
          mezem sami i nigdy mi nie przyszlo do glowy aby miec o to zal. Nawet czuje sie
          lepiej, bo pieniadze ktoreby pewnie zainwestowali w nasze przyjecie wydali na
          swoje potrzeby, a ja juz duzo od nich w zyciu dostalam i napewno nie z jednego
          wyrzekli sie w swoim zyciu dla dzieci
    • tracer81 Re: rodzina a ślub/wesele 17.03.07, 21:15
      >ale wiem ze nie widzeli we mnie najlepszego materaiłu na zone dla synka

      Po tym co nabazgrałaś, to stwierdzam iż mieli rację...
    • vanjam Re: rodzina a ślub/wesele 17.03.07, 23:37
      Mi też sie wydaje, że nie możesz żądać od nikogo, żeby finansował Twoje życie.
      Jeśli rodzice mają taką ochotę, ich sprawa, ale na pewno nie obowiązek. U nas co
      prawda moi rodzice sfinansowali 3/4 imprezy, teściowie po weselu po prostu
      stwierdzili, że nie mają pieniędzy, mieli oddać za parę dni i do tej pory nie
      oddali. Ale do wesela bardzo sie wtrącali. Jeździliśmy zapraszać jakąś rodzinę,
      której mój mąż nie znał, ale tak sobie teściowie zażyczyli, stwierdziliśmy, że
      ok ,skoro chcą za to płacić. Niestety nie zachowali się w porządku, ale już się
      przekonałam, że to są ludzie, którzy robią wszystko dla pozorów, ale nie mają
      za grosz ambicji i kultury. Tak więc róznie to z weselem bywa, ale wydaje mi
      się, że tego nie można żądać, po prostu każdy rodzic ma prawo zadecydować, na co
      wydaję kasę.
      Inna sprawa, że moi teściowie się do czegoś zobowiązali dobrowolnie (bo mąż
      chciał zapłacić za "siebie" ze swoich oszczędności, ale nie, oni stwierdzili, że
      mu na to dadzą, wymyślali rzeczy, za które i tak potem zapłacili moi rodzice, a
      oni nawet teraz telefonów nie odbierają...), a nie stać ich teraz na zwykłe
      "przepraszam".
    • pampkini Re: rodzina a ślub/wesele 18.03.07, 01:32
      Powiem Wam, że dobijają mnie niektóre posty na tym forum. Po prostu widzę
      Królewnę, która w bieli podąża do ołtarza i myśli: JESTEM TAKA DOROSŁA. A
      później ma pretensje, że teściowie za mało dali albo w kwestii utrzymania liczy
      na swego męża.
    • patrycja.ros Re: rodzina a ślub/wesele 18.03.07, 11:35
      Masz dziwna postawę roszczeniową. Na dobrą sprawę teściowie nic nie powinni -
      mogli z własnej woli wam pomóc, w taki a nie inny sposób.
      My z mężem sfinansowaliśmy wszystko sami- sukienkę , garnitur,obrączki ,
      kościół, przyjęcie -wszystko i na dobra sprawę cieszyliśmy sie z obecności
      naszych najbliższych i z tego co otrzymaliśmy.
      • kalina81 Re: rodzina a ślub/wesele 18.03.07, 22:17
        sorry ,ale ta żałość, że teściowei sobie za 10 tys mebelki kupili to mnie do
        womitów do prowadziła. Raany! dziewczyno, ich pieniądze i ch meble, a tobie nic
        do tego, dali 2 tysie widać tyle chcieli, Twoja mama dała więcej, widać tyle
        chciała dać. Jesteś dorosła, założyłaś rodzinę i licz na siebie i męża, a
        teściom pozwól się nacieszyć ich pieniędzmi.
        • suzann_e ...bardzo się ciesze ze nie byli u nas od grudnia 18.03.07, 23:41
          uważcie ze mam roszczeniową postawę...
          ale ja im naprawde nic nigdy wprost nie powiedziałam, niczego nie oczekiwałam,
          niczego nie żądałam
          ...oni natomiast domagali się zaproszenia jeszcze 5 dodatkowych osób
          zaprosiłam, nie protestowałam, jednak pozniej tamtym cos wypadło i nie mogli
          przyjechać... tak dzieki temu mielismy 2000 a nie 1500
          ... ależ jestem zła, co?

          tylko w mojej rodzinie, przynajmniej tej najbliższej, zawsze było, i jest
          inaczej: rozmawiamy: dostaniesz ode mnie tyle a tyle, bo tylt mogę, lub tylko
          tyle, bo mnie nie stać
          przynajmniej w takich istotnych kwestiach
          może poprostu moja rodzina uznała, ze skoro ja nadal studiuję, to powinna się
          bardziej poczuwać do"prezentu ślubnego", choć ja nie stać i wcale tyle nie
          oczekiwałam
          a rodzina męża, ze skoro on od pewnego czasu pracuje, nie poczuła sie do tego,
          choć ją stać
          rozumiem ze gdyby teściowi byli biedni, nic nie mieli itp. mogliby nam nawet
          nic nie dawać i wcale bym się urażona nie czuła
          ale przykro jest mieć swiadomości, ze tesciową dała swojemu dziecku (mojemu
          męęowi)z takiej okazji mniej wiecej tyle ile miesiecznie wydaje na jedzenie
          (najdroższe serki i inne takie)
          mój mąz jest w tej kwestii moim przeciwieństwem, daleko mu do postawy
          roszczeniowej...naprawdę bardzo daleko
          ...ale i on stwierdził, że " WSTYDZI SIĘ ZA SWOICH RODZICÓW"

          w innym watku czytałam o "złych rodzicach" i relacji z dziecmi, i ktos napisał,
          ze jednak to rodzice, więc dzieci powinny poczuwać sie do obowiązku w pomocy
          itp.
          no właśnie, RODZICE a nie obcy ludzie!!!!!!
          my też jesteśmy DZIECMI,ich dziecmi, więc może i oni mogliby poczuć sie do
          czegoś, szczególnie jesli nie jest to dla nich problemem
          ...ale pewnie odpowiecie, ze skoro jestesmy dorosli to powinnismy być
          odpowiedzialni, niezalezni i liczyć tylko na siebie
          ... i słusznie w pewnym sensie
          ale skoro tak to niech sobie za 20 lat tesciowa pielegniarke wynajmuje, bo ja
          przy niej stać nie bedę

          a jesli powiecie, ze przecież nas wychowali, wykształcili, dawali jesć i spać,
          to ja odpowiem ,ze to ich "psi obowiązek", skoro sobie ktoś dziecko robi, to
          musi być "odpowiedzialnym"

          ps. ona nigdy do mnie nie dzwoni, jak coś chcą, to zawsze tylko teść
          • crunch4 Re: ...bardzo się ciesze ze nie byli u nas od gru 19.03.07, 04:27
            Ciagle krecisz napisalas ze tesciowa miala zaplacic za koszty restauracji lub
            za pol, pozniej napisalas ze obiecala ze za cala a dala tylko 2000 a koszty
            były 2600. Teraz znowu piszesz ze koszty byly 2000 a gdyby nie te piec osob
            ktore nie przyjechalo to by bylo 1500. Raz piszesz ze sie nie wtracala teraz ze
            tak. Wcale nie masz racji bo rodzice nie maja obowiazku robic przyjecia.
            Chcesz wyjsc za maz wychodz, maz mial kilka tysiecy na sukienke i garnitur
            wystarczy , przyjecia nie musi byc. Tesciowej obowiazkiem jest oddawanie
            pieniedzy synowi? To co ze kupili meble i jedza drogie serki. Maja jesc tanie i
            nic nie kupowac zeby spelnic twoje zachcianki? Albo moze pozyczke wziasc ,
            zrobic huczne weselicho synkowi a potem splacac cale zycie ,bo przeciez sa
            starzy i nic nie potrzebuja. Jestes niesprawiedliwa .
          • syriana Re: ...bardzo się ciesze ze nie byli u nas od gru 19.03.07, 09:14
            nie pogrążaj się bardziej niż już jesteś

            zauważ łaskawie, że wszystkie dziewczyny, które się wypowiedziały, jednoznacznie
            oceniły Twoją postawę
    • sloncezaoknem Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 10:25
      Przecież nie mają obowiązku Wam pomagać ani płacić za cokolwiek. To ich
      zarobione własnymi rękami pieniądze i mają prawo z nimi robić, co im się żywnie
      podoba. A już wyliczanie kto ile dał - fuj, bardzo brzydko.
    • cas-cada Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 15:54
      suzann_e napisała:
      > dlaczego jestem zawiedziona postawa tesciów?
      > bo w porównaniu z moja rodziną sa osobami znacznie zamozniejszymi, nie zeby
      > bogatymi, ale jednak...
      > poza tym w przeciagu 4 mies. po naszym slubie wydali ponad 10 tys. na nowe
      > mebeliki do swojego domku itp. a bynajmniej na loterii nie wyg

      > teraz chca kupić samochód za 20-30

      suzann_e napisała:
      uważcie ze mam roszczeniową postawę...
      ale ja im naprawde nic nigdy wprost nie powiedziałam, niczego nie oczekiwałam,
      niczego nie żądałam.


      Pogubiłas sie,sama nie wiesz co piszesz.Jedno do drugiego pasuje jak garbaty do
      ściany.


      > a jesli powiecie, ze przecież nas wychowali, wykształcili, dawali jesć i
      spać,
      > to ja odpowiem ,ze to ich "psi obowiązek", skoro sobie ktoś dziecko robi, to
      > musi być "odpowiedzialnym"

      Myśle ze gdyby ci dali o czym marzyłas to i tak nie załatwiłoby sprawy..Osoba
      ktora liczy tylko na cudze nie sprawdza sie w życiu.


      jestem nadal miła i neutralna, tesciowa tez, ale mają swiadomość ze
      > takie "ochłapy" rzucili na slub ukochanego synka ze mną...


      Dali tyle ile uważali a ty nie zagladaj im do portfela bo tam nic nie
      wkładasz.Ich pieniadze i ich wydatki.Licz na siebie.
    • arwen8 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 16:12
      Doskonale rozumiem Twoje uczucia, Suzann_e, ale to prawda, że ani rodzice, ani
      teściowie nie mają obowiązku pomagać swoim dorosłym dzieciom. Niestety, nie
      mają też obowiązku cieszyć się szczęsciem swoich dzieci i emocjonalnie
      przeżywać ich ślub. Najwyższy czas wyzbyć się złudzeń co do "idealnych"
      rodziców/teściów, bo takich w rzeczywistości jest dość mało.

      Również Ty i Twój mąż nie macie żadnego obowiązku wspierać finansowo,
      materialnie czy emocjonalnie swoich rodziców/teściów. Miłość, szacunek, pomoc
      wśród osób dorosłych powinny się opierać na zasadzie wzajemności, a nie
      jednostronności. Jeśli jedna strona tylko daje, a druga tylko bierze, to nie
      jest to zdrowa relacja. Nie przejmuj się teściami (nie masz też żadnego
      obowiązku ich w ogóle zapraszać), tylko skup się na swoim związku z mężem. To
      Wy jesteście teraz dla siebie najważniejsi, a nie rodzice/teściowie.
      • michal_powolny1 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 18:27
        Otóż nieprawda. Poczytaj sobie coś taiego jak Kodeks rodzinny i opiekuńczy.
        Bardzo ciekawa lektura.
        Zresztą to co wypisuje na rodziców swojego męża suzann_e jest obrzydliwe.
        Dali w prezencie tyle ile mogli i chcieli. Normalny człowiek cieszy się z tego
        że rodzina/znajomi się cieszą. Nienormalni patrzą na zawartość kopert i się
        obrażają jeżeli w kopercie od cioci C była tylko stówa a w kopercie od
        teśćiowej 150 zeta. Teraz rozumiem dlaczego teściowa miała o tobie złe zdanie.
        Nie wylicza się członkom rodziny co robią z własnymi pieniędzmi. Ich budżet ich
        wydatki.
        • arwen8 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 19:00
          Suzann_e nie chodziło jedynie o pieniądze. Ciekawe, że wszyscy się skupili
          wyłącznie na tym aspekcie jej postu, pomijając całkowicie m.in. następujące
          słowa:

          "ja naprzykład jestem... zawiedziona postawa moich teściów
          gdy ogłosilismy ze sie pobieramy... tesciowa powiedziała "aha"- to tak w
          przenosni, w kazdym razie wielkiej radosci nie było"

          A co do "Kodeksu rodzinnego", to broni on przeważnie interesów rodziców (nawet
          tych najbardziej toksycznych). Ale kto powiedział, że ustawodawstwo polskie
          jest nieomylne i jedyne słuszne na świecie? Ustawy tworzą osoby, które mają
          swoje problemy, lęki i interesy, a te z kolei znajdują swoje odbicie m.in. w
          takich ustawach (np. chociażby taka ustawa o aborcji).

          Dla mnie takie bezmyślne powoływanie się na coś, co wymyślili inni nie jest
          najmądrzejszym sposobem na życie.
          • michal_powolny1 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 21:50
            A co miało być? Najazd Hunów? Teściowa nie okazuje emocji źle, okazuje źle,
            chce pomóc źle, nie pomaga źle, daje kasę-źle bo za mało, nie daje kasy-źle bo
            nie daje, teściowa dzwoni i oferuje pomoc źle bo się wtrąca, nie dzwoni i nie
            oferuje pomocy źle, intersuje się wnukami źle bo je rozpuszcza, nie intereuje
            się wnukami żle bo jest wyrodną babcią. To jaka teściowa byłaby by idealna?
            Taka jak żywy bankomat, bezpłatna niania i kasa zapomogowo-pożyczkowa no i
            oczywiście jak robot na zawołanie. Teściowa nie ma prawa mieć swojego życia,
            chorować, nie ma prawa prosić syna o pomoc, nie ma prawa mieć własnego zdania
            ani własnych pieniędzy. Tak to idealna teściowa. Ciekawe gdzie takie
            znajdziecie?
            Ja ze smutkiem mogę powiedzieć tylko jedno. Ja rodziców żony nie poznałem i nie
            poznam. Leżą na Powązkach. Prawda jaka to radość pogadać z kamienniem? Moja
            żona ma tylko teściową (moją mamę, mój ojciec nie żyje) i jakość jej nie
            przeszkadzają ani jej telefony, wizyty, ani rady czy komentarze. No cóż inna
            kultura. A tutaj na forum to tylko zarąbać teściową.
            • ericca1 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 21:56



              No nareszcie znalazł sie facet ktory dał Wam szkołe głupie baby,czy wy choć
              cokolwiek z tego postu wniesiecie w swoje życie? Fakt,na trzeba kultury.
            • arwen8 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 22:04
              Trochę się zagalopowałeś, Michale. Mowa w tym wątku była ani o idealnej
              teściowej, ani o Tobie czy Twojej rodzinie, lecz o konkretnej sytuacji autorki
              wątku.
              • michal_powolny1 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 22:10
                Otóż autorka wątku skarży się na trzy rzeczy:
                teściowa dała mniej kasy niż w luźnych romowach sugerowała,
                teściowa nie wykazywała entuzjazmu z powodu ślubu
                teściowa jest be bo nie odwiedza.
                Z tej prostej wyliczanki można wysnuć wniosek że:
                -teściowa nie ma prawa do własnych pieniędzy-no bo po weselu kupiła meble! a
                dała w prezencie drobne 2 tysiące,
                -teściowa powinna skakać z radości z powodu ślubu,
                -teściowa powinna też młodych odwiedzać wtedy kiedy oni sobie tego życzą co w
                języku tego forum oznacza: teściowa ma służyć za pomoc domową.
                • pampkini Re: rodzina a ślub/wesele 21.03.07, 13:25
                  Zanim obrzucicie albo zignorujecie Michała, to weźcie pod uwagę to, co chce Wam
                  przekazać: dojrzały człowiek potrafi się z drugim dogadać, zamiast nadąsać się i
                  obsmarować teściową na jakimś forum.
          • ericca1 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 21:50
            > "ja naprzykład jestem... zawiedziona postawa moich teściów
            > gdy ogłosilismy ze sie pobieramy... tesciowa powiedziała "aha"- to tak w
            > przenosni, w kazdym razie wielkiej radosci nie było"


            No tez cos,miała skakac do gory z radości?. Ludzie dorosli sie pobieraja,to ich
            decyzja a rodzice moga jedynie przyjac informacje do wiadomosci.
          • michal_powolny1 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 21:59
            Ciekawe czy czytaliśmy ten sam kodeks rodzinny i opiekuńczy?
            Jest to regulacja która w mądre paragrafy (thu artykuły) ubrała zasady
            powszechnie stosowane-obowiązku alementacyjnego w rodzinie. No chyba że rodzina
            to taka zabawka, jak się znudzi bach do kosza?
          • michal_powolny1 Re: rodzina a ślub/wesele 21.03.07, 13:41
            Kodeks rodzinny i opiekuńczy broni tylko interesów rodziców? Ciekawa teoria.
            Mnie uczono że przekłada na język norm prawnych obyczaj pomocy w rodzinie. Ale
            pewno mnie źle uczono i sam obyczaj jest głupi.
        • annabel81 Re: rodzina a ślub/wesele 20.03.07, 19:20
          Jeśli chodzi o prawo rodzinne, to przypominam o konstrukcji niegodności alimentowania. Jak się rodzice postarają, to nic im przysługiwać nie będzie.
          • lolinda1 W ramach rozluznienia 21.03.07, 08:34
            Nie oceniam nikogo, ale jest pewna prawidłowość.
            Dużo moich znjomych i kuzynek wychodzi za maż, powtarza się taka sytuacj.
            Rodzice pana młodego daja 400 złoty w kopercie i kwiatki, jednocześnie
            twierdzą,że cała reszte młodzi powinni sobie zaoszczędzić i zorganizować.
            Oczywiście bardzo dobrze.
            Nastepnie za rok wydają córke za maż i wyciągają pieniądze z pod ziemi, jest
            wesele na 100, 2 orkiestry i suknia z FraNcji a np. oara mloda jeszcze nie
            pracowała.
            Zmierzam do tego, że taka przypadłosć dotyczy rodziców pana młodego, spotykam
            się z tym nagminnie.
            Jest cos takiego,ze na slub córki pieniądze się zawsze znajdą a jeżeli chodzi o
            syna to "aha"
            Nie chce sie spierać tylko piszę swoje obserwacje.

            • syriana Re: W ramach rozluznienia 21.03.07, 09:49
              często się zdarza, że rodzice mają swoje "ulubione" dziecko
              i to jemu od najmłodszych lat okazują więcej uczucia, troski, pieniędzy, itepe..

              oczywiście jest to absolutnie naganne z punktu widzenia psychologii i relacji
              rodzinnych, a także nic innego jak strzelanie sobie w stopę, bo to dziecko
              "gorsze" czuje mniejszą więź z rodzicami i w przypadku jakichkolwiek problemów,
              jest mniej skłonne od pomocy im

              ale tak bywa, cóż na to poradzić
              czasem zdarza sie w przypadku córek, czasem synów

              oczywiście, że żal i rozgoryczenie z tego powodu są zrozumiałe i na miejscu, ale
              publiczne wylewanie kubeł pomyj na teściową, jest żenujące i poniżej
              jakiegokolwiek poziomu

              koniec
            • michal_powolny1 Re: W ramach rozluznienia 21.03.07, 13:44
              No i co z tego? Czego ma to rzekomo dowodzić? Kasa rodziców to nie kasa dzieci
              nieprawdaż? Mają prawo zrobić z nią co chcą. Jednemu dadzą mieszkanie, drugiemu
              wesele.
              • arwen8 Re: W ramach rozluznienia 21.03.07, 14:29
                michal_powolny1 napisał:

                > Kasa rodziców to nie kasa dzieci nieprawdaż? Mają prawo zrobić z nią co chcą.

                A teraz odwróć sytuację. Kasa dzieci to nie kasa rodziców, a dorosłe dzieci
                mają prawo zrobić z nią co chcą (tak samo jak rodzice mają prawo robić co chcą
                ze swoją kasą), a więc wcale nie muszą wspierać rodziców.
                • michal_powolny1 Re: W ramach rozluznienia 21.03.07, 14:40
                  W normalnych rodzinach w sytuacjach kryzysowych rodzice wspierają dorosłe
                  dzieci, dorosłe dzieci wspierają rodziców, wieź tą wzmacnia KRiO wprowadzając
                  pojęcie obowiązku alimnetacyjnego nie tylko rodziców (dziadków) wobec
                  nieletnich dzieci (wnuków) ale rozciągjąc go na obowiązki wewnątrrz rodzny.
                  I zważmy że cała debata nie dotyczy sytuacji kryzysowej lecz pretensji
                  niektórych panienek że teściowa nie dała kasy na wesele własnego syna. Powtórzę
                  wesele. I tu się pojawiają trzy pytania:
                  -czy wesele jest niezbędnym elemnetem ślubu
                  -czy ślub równa się wydatki na poziomie powyżej 1000 zeta
                  -czego oznaką ma być ślub? Dorosłości a może zmiany piaskownicy?
                  • suzann_e ............................... 21.03.07, 15:24
                    mogę tylko dodać, że dla mnie forum internetowe jest jak najwłasciwszym
                    miejscem na wylewanie kubła pomyj na wszystkich...
                    bo jest to wirtualny kubeł pomyj...
                    i dzieki temu w zycieu prywatnym, realnym ,tego nie musze robić
                    tutaj publicznie coś robie? chyba sobie kpicie (syriana?)bo kim ja niby jestem?
                    i odnosnie kogo to robię?

                    i moze dodam cos od siebie, bo nie wszyscy mnie zrozumieli chyba i wyciagają
                    błędne wnioski:
                    1. tesciowa ma prawo do swoich pieniedzy jak kazda obca osoba, jak i ja je mam
                    2. może jej wydawać na co chce i nic mi do tego
                    3. nie musi niczego , absolutnie niczego dawac synkowi w prezencie slubnym
                    4. nie musi wykazywać entuzjazmu, tak jak nikt nie musi z powodu czyjegokolwiek
                    ślubu, zreszta nie byłam zaskoczona
                    5. nie musi mnie odwiedzać gdy tego chcę, nie musi mnie wcale odwiedzać, bo ja
                    wcale tego nie chcę, nie mam takiej potrzeby, mamy inne poglądy
                    6. tesciowa pomoca domową? wolż zapłacic gosposi
                    7. kolacja na 15 osób to jeszcze nie WESELE

                    w związku z wyjasnieniami powyzszymi,mam pretensje tylko o to, że:
                    1. rzuca aluzje i "ona weselse nie urządzała", jakby to była moja wina ze
                    wszystko załatwilismy sami i po swojemu
                    2. tesciowa nie ma prawa narzekać iz "nasze małżenstwo 10 lat nie przetrwa"
                    3. tesciowa nie zachowuje sie miło czestując mnie na kazdym obiedzie "padliną",
                    choc dobrze wie ze ja miesa nie jem
                    4. nie ma prawa sie czepiać co jej synek je, ze taki chudy, robic ciagłe aluzje
                    do mojego sposobu odzywiania
                    5. skoro ona ma prawo robić wszystko co chce i jak chce, to nie się ode mnie
                    odp.. bo ja tez mam do tego prawo

                    DLACZEGO WY SĄDZICIE IŻ MAM PRETENSJE O TO ZE NIE DAŁA KASY?
                    nie wcale tak nie jest
                    nie mam o to pretensji i nic nie chce
                    chciałam jedynie poznac zdanie innych nt. takiej (jej) postawy w danej sytuacji

                    ale wy zaczęliscie osądzać mnie...cóż, takie to urok forum, na którym nigdy sie
                    wszystkiego nie dopisze w pełni zrozumiale i do konca
                    w każdym razie dzięki za opinie jaką to jestem wyrachowaną suką liczącą kase
                    tyle to ja tez o sobie wiem
                    • michal_powolny1 Re: ............................... 21.03.07, 17:56
                      Teściowa nie ma prawa przygotować na obiad/kolację tego co lubi i dobrze jej
                      wychodzi.
                      Teściowa nie ma prawa troski o zdrowie syna.
                      Teściowa nie ma prawa w jakikolwiek sposób odnieść się do przeszłości tj.
                      imprezy ślubne syna.
                      Teściowa nie ma prawa także troski o los rodziny.
                      To do czego ma prawo?
                      Oczywiście do napisania podania do suzann_e o prawo do spotkania z synem a
                      mężem suzann_e. To ostatnie to był żart. Może głupi ale żart.
                      • arwen8 Re: ............................... 21.03.07, 18:04
                        Najbardziej szanujesz i bezwzględnie przestrzegasz Czwarte Przykazanie, prawda?
                        • michal_powolny1 Re: ............................... 21.03.07, 18:12
                          Możesz mi przypomnieć bom nie wierzący?
                          • arwen8 Re: ............................... 21.03.07, 18:25
                            Wielu "nie wierzących" zostało również wychowanych w tym samym duchu - szacunku
                            dla rodziców. BEZWZGLĘDNEGO szacunku!
                    • arwen8 Re: ............................... 21.03.07, 18:01
                      Suzann_e, nie tłumacz się, ponieważ większość komentujących Twój post i tak
                      skupia się wyłącznie na kwestii finansowej, bo tak jest im wygodniej. Bo wtedy
                      można natychmiast zacząc pluć nie próbując wniknąć głębiej w całą sytuację,
                      którą opisałaś.

                      Masz pełne prawo odczuwać żal w stosunku do teściów, bo oczekiwanie radosnej
                      reakcji najbliższych osób na wieść o ślubie jest oczekiwaniem w pełni
                      zrozumiałym, naturalnym. Niestety, rzeczywistość okazuje się często zupełnie
                      inna. Żeby lepiej zrozumieć przyczyny owego "aha" na wieśc o Waszym ślubie,
                      musiałabyś znać szczegóły dzieciństwa Twojego męża. Być może wtedy taka reakcja
                      teściów nie zaskoczyłaby Ciebie, bo okazałoby się, że w ten sam sposób od wielu
                      lat reagowali na sprawy związane z ich synem, na jego sukcesy i jego próbę
                      dzielenia się radością.

                      Nie każdy rodzic cieszy się szczęściem swojego dziecka. Nie każdy rodzic
                      potrafi zrozumieć swoje dziecko i pokochać takim, jakie jest. Warto więc w
                      wieku dorosłym uświadomić sobie, że rodzice wcale nie są tacy idealni,
                      doskonali, a niektórzy są wręcz toksyczni. Ale to temat-rzeka...
                      • michal_powolny1 Re: ............................... 21.03.07, 18:11
                        A na czym miałaby by polegać okazanie radości? Uchalanie się? Urządzenie
                        popijawy? No jak?
                        Jak moja siostra oświadczyła że zakłada rodzinę to dostała od nas buziaki
                        i cześć. I była to normalna reakcja.
                        Jak obroniliśmy z sistrą podwójne prace magisterskie to jakość nie urządzaliśmy
                        imprezy. A czy mama czy tata się cieszyli. No pewnie, pogratulowali.
                        • arwen8 Re: ............................... 21.03.07, 18:22
                          michal_powolny1 napisał:

                          > A na czym miałaby by polegać okazanie radości? Uchalanie się? Urządzenie
                          > popijawy? No jak?

                          Przcież sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie poniżej:

                          > Jak moja siostra oświadczyła że zakłada rodzinę to dostała od nas buziaki
                          > i cześć. I była to normalna reakcja.

                          Autorka wątku nie dostała takiej "normalnej reakcji".
                      • annubis74 Re: ............................... 21.03.07, 19:07
                        tak, teściowa powinna kilkakrotnie podskoczyć w miejscu po usłyszeniu tej
                        wiadomości a następnię rączym truchtem przegalopować przez miasto wieszcząc
                        wszem i wobec dobrą nowinę.
                      • rejka Re: ............................... 21.03.07, 20:16
                        arwen8 napisała:

                        > Suzann_e, nie tłumacz się, ponieważ większość komentujących Twój post i tak
                        > skupia się wyłącznie na kwestii finansowej, bo tak jest im wygodniej. Bo wtedy
                        > można natychmiast zacząc pluć nie próbując wniknąć głębiej w całą sytuację,
                        > którą opisałaś.

                        Nie dlatego, że wygodniej, ale dlatego, że autorka postu napisała tak:
                        dlaczego jestem zawiedziona postawa tesciów?
                        bo w porównaniu z moja rodziną sa osobami znacznie zamozniejszymi, nie zeby
                        bogatymi, ale jednak...
                        poza tym w przeciagu 4 mies. po naszym slubie wydali ponad 10 tys. na nowe
                        mebeliki do swojego domku itp. a bynajmniej na loterii nie wygrali
                        teraz chca kupić samochód za 20-30

                        Kończy zas stwierdzeniem, że teściowie nie byli u nich od świąt i może ich
                        łaskawie zaprosi.
                        Tam, gdzie mnie łaskawie zapraszają, też nie chodzę.
                    • annubis74 ? 21.03.07, 19:03
                      >kolacja na 15 osób to jeszcze nie WESELE

                      i za kolacje dla 15 osób zapłaciliście 12-13 tys jak sugerowałaś w 1 poście.
                      myśmy za tyle zorganizowali całość (ślub, ciuchy, obiad na 35 osób) + to nie w
                      jakiejś remizie tylko w bardzo fajnej restauracji w centrum miasta.
                      Zapłaciliśmy za to sami może dlatego rozsądniej wydawaliśmy zapracowane przez
                      siebie pieniądze niż takie wyciągnięte z cudzej kieszeni
                      widać że drogo sie cenisz!

                      > DLACZEGO WY SĄDZICIE IŻ MAM PRETENSJE O TO ZE NIE DAŁA KASY?

                      może dlatego, że pretensje i roszczenia finansowe pojawiają sie w każdym
                      kolejnym Twoim wpisie.
                      • arwen8 Re: ? 21.03.07, 19:11
                        annubis74 napisała:

                        > > DLACZEGO WY SĄDZICIE IŻ MAM PRETENSJE O TO ZE NIE DAŁA KASY?
                        >
                        > może dlatego, że pretensje i roszczenia finansowe pojawiają sie w każdym
                        > kolejnym Twoim wpisie.

                        A może dlatego, że niektórzy odpisując świadomie skupiają się tylko i wyłącznie
                        na tym aspekcie postów autorki wątku?
                        • to-wlasnie-ja Re: ? 21.03.07, 20:27
                          Pozwolcie , ze dodam kilka slow od siebie. Michale, byc moze dlatego, ze nie miales okazji poznac swoich tesciow , a byc moze tez dlatego, ze w Twojej akurat rodzinie nie zdarzyly sie niemile i niesympatyczne sytuacje na linii synowa - tesciowa nie do konca rozumiesz autorke postu. Zreszta, mezczyzna tez inaczej patrzy na te sprawy . Autorka probuje napisac , ze tesciowa najnormalniejw swiecie wsadza szpile , zapewne z milym usmiechem lub dla odmiany ciezkim westchnieniem . Jakie? Uwagi do dalszych czlonkow rodziny typu- rozumiem ze wesele Ci sie nie podobalo, nie bylas zaproszona ( niepotrzebne skreslic ) , ale JA GO NIE ROBILAM ... i tu ciezkie westchnienie...Albo uwagi na temat wygladu syna typu- jak Ty wychudles odkad wyszedles z domu...Chyba Ci ta kuchnia zony nie bardzo sluzy... Nie zadanie sobie odrobiny trudu, aby do obiadu na ktory prosi sie tez wegetarianke dolozyc chocby jajko , rybe czy tez cokolwiek innego.
                          Reakcja na slub syna? najnormalniejsze w swiecie szczere gratulacje i usmiech. Tylko tyle, czy to az tak duzo?
                          W swoich opiniach Michale zdajesz sie zapominac , ze to forum MLODZIUTKICH MEZATEK , a wiec czesto osob,ktore dopiero ucza sie bycia zona i matka ( a nie jest to latwe w malo przyjaznej atmosferze rodzinnej ) .I juz na sam koniec- podobnie jak Ty uwazam, ze ostatnimi laty rzeczywiscie wzrosla ilosc postaw bardzo roszczeniowych ze strony mlodych ludzi .
                          • arwen8 Re: ? 21.03.07, 20:58
                            to-wlasnie-ja napisała:

                            > Uwagi do dalszych czlonkow rodziny typu- rozumiem ze wesele
                            > Ci sie nie podobalo, nie bylas zaproszona ( niepotrzebne skreslic ) , ale JA G
                            > O NIE ROBILAM ... i tu ciezkie westchnienie...Albo uwagi na temat wygladu syn
                            > a typu- jak Ty wychudles odkad wyszedles z domu...Chyba Ci ta kuchnia zony nie
                            > bardzo sluzy...

                            Takie "uwagi" to zwykłe UMNIEJSZANIE własnego syna i synowej. Na dodatek
                            stosowane publicznie. A więc chore, toksyczne zachowanie.
                            • michal_powolny1 Re: ? 22.03.07, 01:15
                              Umnijszanie, szpile? Tak,tak, tak, tak. Gadajcie sobie tak.
    • trusia29 Kolejna świeta krowa 21.03.07, 15:40
      Dziewczyny, kiedy zrozumiecie, ze każdy robi ze swoimi pieniędzmi co chce????
      Syn zostal wychowany, wyksztalcony i rodzice nie mają obowiązku na niego łożyć
      (chyba, ze w szczególnych sytacjach, np. poważnej choroby). Nie lubię mojej
      teściwej, wiem ,ze ma pieniądze a mnie ich nie daje (do wesela nie dolozyla
      nic) ale o to nie mam pretensji!!!! Autorka watku zachwouje się jak święta
      krowa, której SIE NALEŻY...
      • cas-cada Re: Kolejna świeta krowa 21.03.07, 21:21
        Myśle Droga Suzann ze twoja tesciowa chocby ci posmarowała pupcie miodem to i
        tak bedziesz na niej psy wieszać.Poprostu taka juz jesteś i moze zmiec cie
        notoryczne przyjmowanie dóbr materialnych inaczej tesciowa nie ma żadnych szans
        być traktowana jak matka męża.Myśle tez ze wyczuła problem i wie co robi.Syna
        sie chowa nie dla siebie i sadze ze ona tez tak mysli i w zwiazku z tym uwaza
        ze takowe inwestycje nie maja sensu bo całe swoje stare lata przebiegłyby jej
        na systematycznym okupowaniu się.Szkoda ze nie mozna wysłuchac obu stron ale co
        prawda to prawda nieobecni nie maja racji.
        • arwen8 Re: Kolejna świeta krowa 21.03.07, 21:37
          cas-cada napisał:

          > tesciowa nie ma żadnych szans być traktowana jak matka męża.

          Czyli jak? Jak się "poprawnie" traktuje matkę męża według Ciebie?
          • cas-cada Re: Kolejna świeta krowa 21.03.07, 21:47
            Odpowiem Ci choc widze ze nikt specjalnie nie wdaje sie w dyskusję z Toba z
            prostej przyczyny.Dla mnie osobiście mozna traktowac ja zimno,obojetnie,nie
            odwiedzać ,nie zapraszać ale nie żadać.Czytałam gdzies wypowiedzi młodych
            kobiet ze matka męza to ta gorsza matka wiec z załozenia jest czymś co
            przeszkadza.
            Ja natomiast traktuje matkę męza jak matkę męza.Otoż ciesze sie ze wychowała go
            na dobrego człowieka i nic wiecej mi do szczescia niepotrzebne.Dzieci wychowuje
            sama,babcia jesli chce moze je odwiedzic bez zapraszania,dzwonic i
            rozpieszczac.Nie obciązam tesciowej niczym ale wiem ze jak bedzie jej potrzebna
            pomoc to pomoge choc ja staram sie byc samodzielna i nie korzystam z jej
            pomocy,daje sobie rade sama.Sa przedszkola,żłobki i płatne nianie.Wydaje mi sie
            ze to tez jest szacunek dla tesciowej.
            • suzann_e Re: Kolejna świeta krowa 21.03.07, 22:24
              bże drogi.....
            • suzann_e .................. 21.03.07, 22:26
              boze drogi....
              za 12 -13 tys był sub, samochód, obraczki kosciół, ciuchy, kolacja, fotograf,
              wino, tort, kwiaty w kosciele i podróz poslubna za granicE ze tak powiem...
              • suzann_e Re: .................. 21.03.07, 22:29
                podróz za 6 tys bo taka jedna w zyciu miec chciałam i pewnia dlatego tesciowa
                poczuła sie tak urazona..., bo nie chciałam spraszac jej licznej rodzinki
                • suzann_e Re: .................. 21.03.07, 22:33
                  jestem pewna ze gdybym chciała wesele " po niej" z jej rodzinką, to chętnie by
                  sfinansowała
                  • ericca1 Re: .................. 21.03.07, 22:49
                    Gdyby chciała to by cie o to nie prosiła.To jej syn sie żenił .Zreszta pewnie
                    uwazała ze meble i samochod jej bardziej potrzebne niz upijanie gosci.
                • annubis74 Re: .................. 22.03.07, 09:24
                  dziewczynko

                  myśmy mieli podróż poślubną za prawie 8 tys.
                  tylko w przeciwieństwie do Ciebie sami sobie na nia zarobiliśmy
                  i nie musieliśmy doić żadnej rodziny
                  dorośnij
                  chyba już czas
              • ericca1 Re: .................. 21.03.07, 22:33
                Suzannko,jak sie nie ma miedzi to sie w domku z mamusia siedzi.Tescie nic kotus
                nie musza tak jak i twoja mamusia nic nie musi.Chciałas zrobic pokazówke trzeba
                było najpierw zarobic na to..Nikt tez nie powiedział ze musisz miec weselicho
                .Miałas marzenia bo czułas kase teściów a teraz pozostał smutek i żal a skutkiem
                jest wyzalanie i obrabiania pupci tesciom na forum..To naprawde wszystko na co
                cie stać?>
                • suzann_e _________________________________ _______ 22.03.07, 03:01
                  ależ wy jestescie za przeproszeniem...żenujący... sama nie wiem co powiedzieć
                  drugie tyle czego nie napisałam, to sobie dopowiecie,
                  wyciagniecie wnioski i to nie nawet takie które mnie złoszczą, ale takie, z
                  których smiać mi się chcę bo są " najprawdziwiej nieprawdziwe"

                  autorka powyzszego już mnie totalnie rozbawiła
                  pewnie przeczytała co drugą linijkę i teraz pisze:

                  Chciałas zrobic pokazówke trzeba było najpierw zarobic na to..Nikt tez nie
                  powiedział ze musisz miec weselicho.Miałas marzenia bo czułas kase teściów a
                  teraz pozostał smutek i żal a skutkie m wyzalanie i obrabiania pupci tesciom na
                  forum..

                  chciałam mały skromny slub może w jakiejś górskiej kapliczce, tylko my,
                  swiadkowie i ksiądz, nie trzeba by było sukieki (za i tak raptem 700stów
                  by "jakos" wyglądać),bez tej polskie szopki, nadecia zadęcia i wszystkiego
                  kwiatów w kosciele, samochodu, jedynie obrączki, może jakiś stary organista i
                  ktoś z aparatem na pamiatkę
                  a pozniej zostalibysmy tam sami ciesząc się naszą podróżą poślubną
                  a po powrocie kolacja dla rodziny, nawet nie w restauracji tylko w domu
                  wiem, ze nie byłoby wielu prezentów, bo i od kogo?
                  wiem ze moja rodzina nie miała nic przeciwko takiemu rozwiazaniu, jest raczej
                  liberalna i wiem ze dostałabym od nich mały "posag" na nową drogę zycia i mając
                  w zanadrzu małe oszczędnosci wszystko byłoby ok
                  albo np. tylko slub tutaj i podróz poślubna, a goscie niech sie sobą zajmą
                  takie własnie miałam marzenia..........................

                  niestety moj kochany mąż oswiadczył, ze nie możemy tak potraktować jego
                  rodziny, bo "obrażą się do końca życia" a znajac tesciową wcale bym się nie
                  zdziwiła (choć mnie to najzupełniej nie obchodziło) ale to w koncu matka jego
                  tak więc zgodziłam sie na slub tu, na miejscu ze wszystkimi itp.
                  postawiłam jednak taki warunek:
                  skoro ma być tu, dla ludzi, to nie chce wygladać jak wymięta hippiska, ale
                  troche bardziej do rzeczy :czy sukienka szyta za 700zł jest droga, nie sadzę
                  samochód był piekny ale bez przybrania, taniej, organista samouk, ksiadz
                  znajomy, wiązankę kupiłam rano w pobliskiej kwiaciarni, fryzjer 60zł, buty nie
                  na raz, ale brązowe, normalne do chodzenia na pozniej
                  restauracja w centrum miasta, z wyższej półki ale nie najdroższa,
                  i skoro wszystko tak oficjalnie to chciałam tez fotografa, bo w talent cioć i
                  wujków wierzę, ale niekoniecznie ten fotograficzny video brak
                  orkiestry brak, wodzireja brak...
                  slub był ładny, uroczysty....
                  ....czasem jednak załuję ze nie postawiłam na swoim, mąż by się w końcu pewnie
                  zgodził...

                  może mój błąd tkwi w tym, że nie rozmawialismy z tesciami lecz wszystko
                  uzgadnialismy pomiedzy sobą a ich tylko poinformowaliśmy

                  bo faktem jest to, ze ja zgodziłam się na tę formułe slubu ze względu na męża,
                  on zaś chciał tak, bo uważał ze nie mozna tak zupełnie olac rodziców

                  a oni własciwie nic o tym nie wiedzą do tej pory
                  może gdybysmy im powiedzieli, ze chcemy pobrać sie sami itp. i dodali, ze jak
                  chcecie kolację to płaćcie, bo nam ona do szczescia nie potrzebna to:
                  1. powiedzieliby, ok, zapłacimy za kolację
                  2. ok, dowidzenia

                  i bardzo bym się cieszyła za te "ok dowidzenia", bo do kolacji pewnie zaczeliby
                  się wtracać
                  ale może ktos zauważy że wyszło "prawie" tak, "prawie" w atmosferze
                  niedomówien, może ewentualnie...eh

                  i tu mój mąż WSTDZI SIE za swoich rodziców, no powiedzcie mi dlacze tak
                  powiedział, wprost nie tylko mnie ale i mojej matce a swojej tesciowej?
                  powiedzcie "mądrzy" DLACZEGO?????????????
                  • lolinda1 Adwokat diabła 22.03.07, 08:20
                    My z mężem nie chcieliśmy wesela, ale nasz mamy jednak nalegały.
                    Mieliśmy taki tradycyjny podział , narzeczony orkiestra , samochód itd a
                    narzeczona restaurację.
                    Muszę przyznać, ze moi teściowie stanęli na wysokości zadania,
                    moja mama również, oczywiście nie mój ojciec.
                    Moi rodzice maja podział majątkowy, czasami sie tak życie układa.
                    Moja mama zapłaciła za restauracje ze swoich oszczędności, chciała i bez
                    problemu.
                    Myśmy sie uczepili tej TEŚCIOWEJ, ja mam taki kłopot z własnym OJCEM.
                    Dostałam od niego NIC(oczywiście nie ma obowiązku, bo zmienia samochód), ale
                    czepiał sie wszystkiego i bardzo się obraził jak nie zaprosiłam kuzynostwa z
                    jego strony.
                    Komentarze typu: w tej restauracji robią stypy albo twoi znajomi kradną wódkę
                    lub też ciocia Grażynka uszyła by ładniejszą suknie nie ułatwiają przygotowań
                    do ślubu. Napisałam te najzabawniejsze komentarze.
                    Niby nic a mnie szlak trafiał i bardzo rozumiem męża suzanne_e, bo to jest
                    rodzic i serce się kraje.
                    Zmierzam do tego, że również rodzice są bez kultury i szacunku i świetymi
                    krowami.
                    Myślę,ze na szacunek nawet u własnego dziecka trzeba sobie zapracować (na
                    litośćnie mówie o finansach) nie wystarczy sprowadzić go na swiat, to zdanie
                    kieruję do michała_powolnego.
                    My z moja mamunia imprezujemy z każdego powodu (na jej koszt), kupimy sobie po
                    ciachu zrobimy dobra kawę i mamy bal:)
                  • trusia29 Re: _________________________________ _______ 22.03.07, 09:57
                    suzann_e napisała:

                    > i tu mój mąż WSTDZI SIE za swoich rodziców, no powiedzcie mi dlacze tak
                    > powiedział, wprost nie tylko mnie ale i mojej matce a swojej tesciowej?
                    > powiedzcie "mądrzy" DLACZEGO?????????????


                    Bo mu pewnie trujesz od kilku miesięcy, jak to twoja mamusia dala dużo a jego
                    mało itd. I wode z mózglu chlopu robisz. Zobaczymy jak dlugo
                  • sara-marco Re: _________________________________ _______ 22.03.07, 13:57
                    i tu mój mąż WSTDZI SIE za swoich rodziców, no powiedzcie mi dlacze tak
                    > powiedział, wprost nie tylko mnie ale i mojej matce a swojej tesciowej?
                    > powiedzcie "mądrzy" DLACZEGO?????????????


                    Powiem Ci tak że pewnie kiedys o tobie powie to samo.


                    > chciałam mały skromny slub może w jakiejś górskiej kapliczce, tylko my,
                    > swiadkowie i ksiądz, nie trzeba by było sukieki
                    > albo np. tylko slub tutaj i podróz poślubna, a goscie niech sie sobą zajmą
                    > takie własnie miałam marzenia......




                    Też mi sie tak wydaje,mogłabys nawet byc w dresie.Dziewczyno po co tobie
                    rodzina.Sama nie bardzo wiesz o co ci chodzi.Czepiasz sie jak widac i lezy ci na
                    żoładku tesciowa ktorej nie znosisz do bólu.Męzuś nie dostał posagu.Porozmawiaj
                    z tesciową moze jescze jakas kasa została a noz a moze ja przekonasz i cos ci
                    odpali.
                  • maya28 Re: _________________________________ _______ 05.04.07, 09:59
                    To, że uznaliście, że jednak nie wypada rodziny nie zaprosić to jest Wasz
                    wybór. Piszesz:
                    bo faktem jest to, ze ja zgodziłam się na tę formułe slubu ze względu na męża,
                    > on zaś chciał tak, bo uważał ze nie mozna tak zupełnie olac rodziców

                    Namowił Cię mąż, ale wciąż to była Wasza wspólna decyzja, nie wymuszona przez
                    teściów. My też tak uznaliśmy dlatego zrobiliśmy przyjęcie dla najblizszych (
                    60 osób). Ale fakt, że chcieliśmy miec najbliższych przy sobie w tym dniu, to
                    nie powód, żeby rodzice za to płacili. Nie rozumiem Twojego rozgoryczenia.
                    Ja byłam rozczarowana, jak teśc wyrażał głośno swoje niezadowolenie, ze nie ma
                    wodki na stołach, tylko w barze ( i tak przytaszczył ją sobie na stół, upił się
                    i poszedł spać przed podaniem tortu). Bo oczekiwałam tylko życzliwości i
                    świetowania z nami tego dnia, w miłej atmosferze. A niektórzy goście z rodziny
                    zachowywali sie jak wczasowicze na zorganizowanym wyjeździe, ktorzy głośno
                    wypowiadaja organizatorowi niedociągniecia ( Wszyscy mieli opłacone noclegi i
                    pobyt do niedzieli wieczorem - poprawiny, które były tylko ze względu na
                    upodobania teściów do biesiadowania) Ciocia marudziła po weselu, ze w jej
                    pokoju nie było mydła przy wannie tylko przy umywalce :)
                    A ja i tak nie mam jakiś pretensji do nich. Bo to była nasza decyzja na
                    zorganizowanie tego dnia, nasze pieniądze. Staram sie cieszyć wspomnieniami
                    tego pieknego dnia, weekendu, a nie zatruwać samą siebie jakimiś wyrzutami.
                    wykończy Ciebie samą takie podejście roszczeniowe do życia.
          • annubis74 Re: Kolejna świeta krowa 22.03.07, 09:20
            > Czyli jak? Jak się "poprawnie" traktuje matkę męża według Ciebie?

            z szacunkiem
            tak jakbyś chciała aby traktowano twoją matkę
            ja z moimi teściami też nie do końca znajduje wspólny język, ale zawsze
            pamiętam, że są to ludzie, którzy mojego meża wychowali na fantastycznego
            człowieka. przy spotkaniach okazuje im szacunek, przypominam męzowi żeby do
            nich zadzwonił. Nie robię tego z intencją przypodobania się lub w oczekiwaniu
            że sypną mi kasą - po prostu dlatego, ze uważam że tak należy
            • syriana Re: Kolejna świeta krowa 22.03.07, 12:23
              hmmm.. w Twoim pierwszym poście, na główny plan wyszedł problem finansowy i
              Twoje pretensje pod adresem teściowej o niedofinansowania

              to było powodem, dla którego większość odpisujących i ja również, pojechaliśmy
              po Tobie równo - z postu wyraźnie bił Twój roszczeniowy stosunek do rodziny męża

              a co do "wylewania kubła pomyj na teściową w internecie" to szczerze powiem, że
              jest to dla mnie równie żenujące i niskie jakbyś jej obrabiała dupę w realu, za
              jej plecami

              mam tylko jedno pytanie do Ciebie - czy kiedykolwiek próbowałaś usiąść z teśiową
              i pogadać z nią szczerze?
              wyjaśnić jej swoje żale? zapytać czemu ona ma do Ciebie taki stosunek, jaki ma?

              wiesz, od Twojego ślubu nie minęło pewnie wiele czasu
              pomyśl ile masz przed sobą lat kontaktów z teściową, a w przyszłości pewnie
              babcią Twoich dzieci

              może należałoby te relacje unormować a nie mieć odwagę do tupania nóżką tylko w
              złudnie anonimowym światku internetu
    • mike2005 Re: rodzina a ślub/wesele 04.04.07, 00:20
      suzann_e napisała:
      > zaczelismy sami planować ślub: maz miał kilka tys. oszczedności

      No to, kurde, trafiłaś na istnego Onassisa.

      > dlaczego jestem zawiedziona postawa tesciów?
      > bo w porównaniu z moja rodziną sa osobami znacznie zamozniejszymi, nie zeby
      > bogatymi, ale jednak...
      > poza tym w przeciagu 4 mies. po naszym slubie wydali ponad 10 tys. na nowe
      > mebeliki do swojego domku itp. a bynajmniej na loterii nie wygrali
      > teraz chca kupić samochód za 20-30

      Normalnie nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać.

      Skąd wy się bierzecie...
    • olga85 Re: rodzina a ślub/wesele 04.04.07, 13:00
      uważam, że człowiek odpowiedzialny i dorosły- a tacy powinni być ludzie którzy
      mają zamiar się pobrać nie powinny liczyć na to że rodzice im zrobią wesele.
      mało- jeżeli nie jesteś w stanie zrobić sobie wesela to jak masz zamiar się
      utrzymać?
      Moja siostra gdy wychodziła za mąż to grosza do wesela nie dołożyła- i teraz ma
      ciągle problemy finansowe.
      druga trochę się dołożyła- i jako tako jej sie wiedzie.
      ja i mąż nadal splacamy kredyt za wesele (rodzice męża w prezenci ślubnym
      dołożyli się do ślubu- jestem im wdzięczna, ale nie oczekiwałam tego), mama
      zrobiła poczęstunek u siebie w domu dla gości z mojej strony.
      Oczywiście to o niczym nie świadczy.
      Ale uważam, że oczekiwanie, że ktoś zrobi ci wesle jest żałosne- bądź wdzięczna
      za to co ci dali, mogli nie dać nic. Nie zmuszali was przecież do ślubu- prawda?
      _______________________oOo________________________
      Co robią koty?
      -skakają.
      • arwen8 Re: rodzina a ślub/wesele 04.04.07, 15:58
        olga85 napisała:

        > ja i mąż nadal splacamy kredyt za wesele

        Czy to wg Ciebie oznacza, że jesteście ludźmi "odpowiedzialnymi i dorosłymi"?
        • sara-marco Re: rodzina a ślub/wesele 04.04.07, 17:07
          Ludzie odpowiedzialni to ludzie ktorzy wiedza co chca zrobic ze swoim zyciem i
          tacy nie podwieszaja sie rodzicom.Jesli sa dorosli i zakładaja rodzine to musza
          byc o tymm przekonani że poradza sobie z utrzymaniem siebie i swojego domu.Co to
          za dorosłosc jesli kazdy patrzy co mamusia da na wiano i ile bedzie dokładac
          miesiecznie co by sie wygodnie i bezstresowo żyło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka