Dodaj do ulubionych

Co wy na to?

22.04.07, 20:05
Mój mąż przed slubem zarzekal sie,ze na zadna impreze nie pójdzie beze mnie,
nie bedzie chodzil na piwo z kolegami i ze(sic!) nie bedzie tańczyl z innymi
kobietami. Podkreslam,ze nie wymuszalam na nim tych obietnic, to byla jego
wizja związku. A teraz...W tym tygodniu byl na wyjezdzie sluzbowym z kolegami
i kolezankami z pracy, zabawil sie niezle, zatrul się, że hej!A co
najsmieszniejsze- ode mnie wymaga siedzenia w domu, nie zyczy sobie, zebym
wychodzila sama wieczorami z koleżankami. Jak mówi- to byl wyjazd sluzbowy i
forma dbania o karierę ;-)a mi nie wolno...
Obserwuj wątek
    • wielorak Re: Co wy na to? 22.04.07, 20:13
      ciekawy wątek, chętnie poczytam odpowiedzi, niestety sama nie mogę się
      wypowiedzieć, ponieważ jestem "po tej drugiej stronie" ;-)

      z tym, że nie poszłam na imprezę organizowaną na moim służbowym wyjeździe i z
      nikim nie tańczyłam, nawet z kobietami ;-)

      ale nie wiem jeszcze jak jest po tej drugiej stronie tzn po stronie osoby, która
      zostaje.
      acha ja też coś wspomniałam przed wyjazdem mojemu M., żeby nigdzie nie wychodził....
    • malgorzata_i_mistrz Re: Co wy na to? 22.04.07, 20:24
      Chory układ, IMO.

      ________________________

      <Obi> mielismy sprawdzian z religii
      <Obi> ostatnie zadanie to bylo ,,zaprezentuj wybrany przez siebie Zakon, podaj
      date zalozenia, alozyciela, i ideologie"
      <Obi> opisalem Zakon Rycerzy Jedi
    • triss_merigold6 Re: Co wy na to? 22.04.07, 20:29
      My na to, że klatki są fajne dla kanarków ale nie dla ludzi.
    • annb w kwestii technicznej 22.04.07, 20:31
      mamakm w jaki sposob wynaga?
      mowi?grozi?błaga/szantazuje
      jak kolezanki chca Cię wyciagnąć z domu t rzuca sie i zalega w progu jako ten
      rejtan?
      • mamakm Re: w kwestii technicznej 22.04.07, 20:50
        No, to wlasciwie pierwszy jego tego typu wypad.
        Zarzeka sie ,ze bylo mu upiornie smutno beze mnie. Hmmm... na pewno ;-)
        Mowi, ze to bylo li tylko spotakanie sluzbowe,ze nie wypadalo odmowić i takie
        tam,ze wyslal go szef, a to zasadnicza różnica.Ze sam , z wlasnej inicjatywy
        nie poszedlby na zdna impreze beze mnie. Ale,ale.Szef go wysla na konferencje,
        nie kazal mu bawić sie na imprezkach towarzyszacych. Pewnie rzeczywiscie glupio
        bylo odmowić, siedziec samemu w hotelu, gdy koledzy poszli. Mnie szef zapewne
        nie wysle na cos takiego,ale kilka dni temu mialam okazje pojsc na degustacje
        win z kolezanka. Nie poszlam, bo on sobie tego nie zyczyl.
        Kwestie techniczne wygladaja nastepujaco- do tej pory grozil i szantazowal.
        • annb Re: w kwestii technicznej 22.04.07, 20:54
          mamakm - w przysiedze malzenskiej nie ma
          i nie wypuszcze cie z domu az do smierci
          temu panu cos sie pomylilo ;)
        • malgorzata_i_mistrz Re: w kwestii technicznej 22.04.07, 21:01
          Skupiasz się na tym, że facio poczuł zew wolności i wybył na party. Nie to jest
          głównym problemem tutaj, tak samo, jak nie jest nim to, że chce siedzieć w
          domu/nie chodzić na imprezy/latać z gołą dupą pomalowaną na błękitno po
          centrum/co tam mu jeszcze do głowy wpadnie. Jego lajf, jego sprawa (choć, jak
          widać, guzik może, a nie dotrzymywać obietnic). Za to problemem, i to poważnym,
          jest to, że TOBIE - osobie przecież nie ubezwłasnowolnionej - zabrania, czego
          sam mieć nie chce/nie może. Przerabiałam taki układ i wierz mi, zdrowy normalny
          człowiek nie będzie wymagał takich rzeczy od partnera, zawsze kryją się za tym
          jakieś kompleksy, zaniżone poczucia wartości i inne cuda na kiju. Masz siłę tak
          żyć, Twoja wola. Ale będzie ciężko, zwłaszcza jak się okaże, że małżeństwo nie
          takie cudne, jak Ci się wydawało, a Ty z dzieckiem, bez kogokolwiek, do kogo
          mogłabyś otworzyć usta po pomoc.

          _________________________

          <Obi> mielismy sprawdzian z religii
          <Obi> ostatnie zadanie to bylo ,,zaprezentuj wybrany przez siebie Zakon, podaj
          date zalozenia, alozyciela, i ideologie"
          <Obi> opisalem Zakon Rycerzy Jedi
    • oxygen100 Re: Co wy na to? 22.04.07, 20:43
      efekt jest taki ze za rok dwa bedziesz siedziala udupiona w domu zapewne z
      dzidzia a buhaj bedzie ruchal az milo kolezanki po imprezach na wyjazdach.
      • mamakm Re: Co wy na to? 22.04.07, 20:54
        Dzidzia juz jest, ma 9 miesiecy. Bogu dzieki, pracuję:-)
        • oxygen100 Re: Co wy na to? 22.04.07, 20:56
          zrobi Ci druga jak zechcesz za bardzo szalec :P skoro jedna zrobil nasienie ma
          jurne i o dobrych parametrach:P
          • mamakm Re: Co wy na to? 22.04.07, 20:56
            Pigulki biorę,hehe
      • annb i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 20:55
        ze to nie kolezanki a wazni klienci
        i ze szef mu kazal ;)
        • wielorak Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:00
          nie zgadzam się z niektórymi wypowiedziami na tym forum.
          ja również wyjeżdżam na różne spotkania i delegacje z pracy, połączone z
          imprezami. na imprezie obecność nie jest obowiązkowa i nikt mnie do niej nie
          zmusi. natomiast jechać muszę. można sobie posiedzieć troszkę z innymi
          uczestnikami wyjazdu ale wcale nie trzeba nie wiadomo jak imprezować itepe.

          zachowanie na takiej imprezie zależy od charakteru. ja mam z kim być i z kim żyć
          i nie potrzebuję nawiązywać nowych znajomości. mój M. się martwi i stresuje ale
          zupełnie niepotrzebnie. do niczego nie dochodzi na takiej impreze przynajmniej z
          mojej strony.
          oczywiście są różne osoby i jak ktoś szuka przygody to ją znajdzie.
          • annb Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:05
            wielorak -impreza nie jest rownoznaczna z przygoda
            nie rozumiem jak mozna wymagac od drugiej strony aby warowala przy ognisku
            domowym
            dla mnie to po prostu kosmos
            • mamakm Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:08
              Moj mezus podobno nie imprezowal na tej rzeczywistej imprezie. Mini balange
              ucieli sobie w pokoju hotelowym ,w piatkę.
              • malgorzata_i_mistrz Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:15
                Przyznaj się - trollujesz, prawda? Nie możesz być prawdziwa, nie, nie, nigdy w
                to nie uwierzę!

                _________________________

                <Obi> mielismy sprawdzian z religii
                <Obi> ostatnie zadanie to bylo ,,zaprezentuj wybrany przez siebie Zakon, podaj
                date zalozenia, alozyciela, i ideologie"
                <Obi> opisalem Zakon Rycerzy Jedi
              • oxygen100 Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:17
                To nie chwal sie tylko wyslij na badania do poradni wenerologicznej. Skoro
                bawili sie w piatke (w pięciu??) to ze sporym prawdopodobienstwem mogl Ci
                zawlec syfa do domu
                • mamakm Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:21
                  Nie trolluję :-)To mój pierwszy prawdziwy facet, no i mąż, pewnie dlatego tak
                  sie dalam podpuscic:-)
                  • malgorzata_i_mistrz Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:34
                    Że się dałaś podpuścić, wierzę. Jak byłam młoda i głupia, też się dałam nabrać.
                    To, co mnie uderza, to to, że na każdy post odpowiadasz: "a mój mężuś był na
                    imprezie". Wnioskuję z tego, że dla Ciebie najważniejszym problemem jest właśnie
                    ta - pewnie niewinna i nieszkodliwa - impreza, nie to, że masz męża szantażystę,
                    który nie pozwala Ci wychodzić z domu. Niepojęte to jest dla mnie.

                    __________________________

                    <Obi> mielismy sprawdzian z religii
                    <Obi> ostatnie zadanie to bylo ,,zaprezentuj wybrany przez siebie Zakon, podaj
                    date zalozenia, alozyciela, i ideologie"
                    <Obi> opisalem Zakon Rycerzy Jedi
                    • mamakm Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:55
                      Wiesz co, zadne ze mnie "zwierzę imprezowe". Pracuje, mamy male dziecko, trochę
                      jestem zmeczone, wiec jesli malo tych imprez w moim zyciu, jakos mi to
                      szczególnie nie doskwiera. Niemnieja czasami poszlabym z dzieczynami tu i tam.
                      Bledne bylo chyba poczatkowe zalozenie w naszym zwiazku, na co ja przecież sie
                      zgodzilam. On jeszcze tego -podobno-nie widzi i nadal chce, zeby bylo jak do
                      tej pory-wszedzie razem, jak papuzki nierozlaczki, a ta jego impreza... To
                      przeciez wyprawa sluzbowa. A przeciez gdy kierownik tej wycieczki bedzie chcial
                      go gdzieś zabrać, to przeciez on pojdzie-nie ma dwóch zdań. Bo to ktos wazny w
                      pracy, opiniotwórczy, od niego zalezy postep w karierze. A niech idzie:-) Ale
                      ja tez sobie wyskocze i wcale nie bede sie go sluchać:-)
        • wielorak Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:23
          a teraz zdanie mojej drugiej połówki:

          Osobiście nie wierzę w przymusowe wyjazdy w miejsca typowo rekreacyjne, których
          gwoździem programu jest impreza i nocleg w hotelu, gdzie część merytoryczna jest
          w zasadzie cieniem spotkania. Cel takich wyjazdów jest jasny - niezobowiązujące
          spotkanie grupy ludzi połączone z okazaniem dystansu do siebie (jak to trafnie
          Kuba Wojewódzki przedstawia). Tak czy owak cala istota takich wyjazdów spełnia
          rolę swego rodzaju odskoczni pod pretekstem obowiązków służbowych. Nikt nikogo
          jeszcze nie zwolnił za nieobecność pracownika na spotkaniu połączonym z imprezą
          (a raczej na imprezie połączonej ze spotkaniem). Owszem są spotkania typowo
          szkoleniowe, ale to jest zupełnie inns sprawa - część merytoryczna i papa.
          Tymczasem jakiekolwiek tłumaczenia sprowadzające się do przedstawiania
          wyszukanych argumentów dotyczących konieczności wyjazdu, obowiązkowej obecności,
          nakazów przełożonego do...można mnożyć argumenty w zależności od bogactwa
          fantazji tych, którzy czegoś chcą. Przecież to nie jest szkoła Giertycha, jest
          to raczej coś w rodzaju "Inny Swiat" Grudzińskiego, do którego niektórych
          ciągnie to co zakazane, a z drugiej pcha chęć oderwania się od partnera.
          Wyszukana argumentacja stanowi dowód tego, że takie odskocznie komuś się
          podobają - tylko czekać aż ktoś odskoczy nieodwracalnie łamiąc wszelkie zasady
          moralności, dobrego smaku, swoją nieskazitelność wobec bliskiej osoby. Jednak
          najbardziej zaskakujące jest to, że wobec swojej połówki żąda tego, czego sam
          nie jest w stanie dać. Takie zachowanie to klasyczny przypadek egoizmu. W takim
          związku najważniejsze jest aby mówić sobie prawdę, trzymać się wspólnych zasad i
          swojej koncepcji na związek, a przede wszystkim starać się sobie nawzajem ufać.
          W moim przekonaniu złamanie powyższego przez którąś ze stron daje podstawy ku
          temu, by się poważnie zastanowić nad dalszym SWOIM życiem.
          • mamakm Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:31
            Coz , moze nie byl to przymus bezposredni,ale swoiste wyróżnienie. Mój maz
            raczkuje, tak jak ja zreszta, w swojej pracy, mamy tyle samo lat, w tym samym
            czasie skonczylismy studia, niemniej trafil na szefa, ktory umozliwil mu
            szkolenie sie w czymś ,co wiaze sie z duza kasą, prestizem i dostepne jest
            nielicznym i to najczesciej duzo starszym od nas. Ja to rozumiem. Program
            konferencji byl b. ciekawy. Ale kto u diaska, kazal mu isc w dniu przyjazdu do
            pokuoju hotelowego jednego ze starszych kolegow i pić? Faktem jest,ze mąz nie
            pije, tzn- rzadko pije wódkę, okazjonalnie pije piwo, wino ;-) Boli mnie to,ze
            pili z kolezankami. Kiedyś utrzymywal,ze takie zachowanie, to-za przeproszeniem-
            k....stwo.
            • annb Re: i bedzie sie zarzekal 22.04.07, 21:36
              mamakm no cóz, gdyby miał większą praktykęw wychodzeniu samemu
              to wiedziałby ile może wypić aby nie umrzec
              wszystko jest dla ludzi, ale nie każdy potrafi z tego z umiarem korzystac
              ciekawe czy juz z niego sobie w pracy żartują że żółtodziób się pochorował bo
              chciał starszym kroku dotrzymac
              ech te chrzty bojowe
              nic by sie nie stało gdyby odmowił
    • chiara76 Re: Co wy na to? 22.04.07, 21:22
      współczuję takich dziwnych układów...
      • wielorak Re: Co wy na to? 22.04.07, 21:29
        wiem, że drugiej osobie niczego zabronić nie wolno i nie ma co trzymać "kogoś na
        łańcuchu". ja wiedziałam, że na żadną imprezę nie idę to dlaczego mój M. może
        gdzieś pójść. hm po jego wypowiedzi jestem troszkę zbita z tropu. ostatecznie
        dałam wolną rękę ale wolałabym (już mu wcześniej to mówiłam) żebyśmy na imprezy
        chodzili razem
        • wielorak Re: Co wy na to? 22.04.07, 21:40
          z drugiej strony jak ktoś chce zrobić skok w bok to wcale nie potrzebuje jakiś
          wyjazdów służbowych.......................
          • malgorzata_i_mistrz Eureka!!! n/t 22.04.07, 21:42
            _________________________

            <Obi> mielismy sprawdzian z religii
            <Obi> ostatnie zadanie to bylo ,,zaprezentuj wybrany przez siebie Zakon, podaj
            date zalozenia, alozyciela, i ideologie"
            <Obi> opisalem Zakon Rycerzy Jedi
    • deodyma Re: Co wy na to? 23.04.07, 07:09
      to samo bylo u jednej z moich kolezanek. dzis sa oboje prawie 9 lat po slubie.
      on imprezuje non stop. jak nie w knajpach po pracy, to kolegow przyprowadza do
      domu. natomiast gdy kolezanka gdzies wyjdzie nie daj boze, to jest wtedy
      wyzywanai od roznych. ostatnio poszla na miasto z inna kolezanka i przez
      przypadek spotkala kolegow meza z pracy. jak mu o tym powiedziala, dopiero sie
      zaczelo. zostala zwyzywana prez niego od szmat, kurew, wycieruch... zarzucil
      jej, ze pracuje w agencji towarzyskiej a tak w ogole to pewnie jego koledzy ja
      przelecieli... ona wie, ze to nie jest normalne, ale tak go kocha, ze nie
      wyobraza sobie zycia bez niego.
      • vharia Re: Co wy na to? 23.04.07, 13:42
        deodyma napisała:

        > tak go kocha, ze nie
        > wyobraza sobie zycia bez niego.

        W sytuacji jak wyżej nie jest to miłość, tylko zaburzenie, które, bogu dzięki, można i trzeba leczyć.
        Również ono (owe chore przywiązanie) ma źródło w problemach osobowości i kompleksach, taj samo jak i żądania pana rodem z kosmosu.
        Jestem bardzo przeciwna nazywaniu miłością problemów emocjonalnych, które maja różni ludzie a które to unieszczęśliwiają nie tylko ich posiadaczy, ale zwykle również niczemu nie winne potomstwo a w dalszej perspektywie nawet pana(czasem i panią)- terrorystę.
        • deodyma Re: Co wy na to? 24.04.07, 18:32
          tlumaczylam jej to. niestety, jak grochem o sciane.
    • czekolada_orzechowa Lol! Afganistan:)? 23.04.07, 16:13
      Według mnie układ małżenski, który daje różnym stronom różne przywileje,
      zalatuje na milę średniowieczem albo Talibanem. Z kolei układ, w którym
      obydwoje małżonkowie wychodza wyłącznie razem, a jeśli nie wychodzą, to razem
      siedzą i latami gapią się sobie w oczy, byłby dla mnie wystarczającym powodem
      do zabicia się z rozpędu o ścianę. A zabranianie komuś dorosłemu czegokolwiek,
      co jest legalne, jest wbrew prawu naszego kraju.
      Jeśli zaś chodzi o możliwość zdrady, to dla chcącego nic trudnego, co to za
      problem- szybki numerek na klatce schodowej przy wynoszeniu śmieci np. Nie
      trzeba nigdzie wychodzić ani wyjeżdżać.
    • bugbuddy Re: Co wy na to? 24.04.07, 18:40
      mamakm napisała:

      > Mój mąż przed slubem zarzekal sie,ze na zadna impreze nie pójdzie beze mnie,
      > nie bedzie chodzil na piwo z kolegami i ze(sic!) nie bedzie tańczyl z innymi
      > kobietami. Podkreslam,ze nie wymuszalam na nim tych obietnic, to byla jego
      > wizja związku.

      Bzdura i głupota w jednym.

      > A teraz...W tym tygodniu byl na wyjezdzie sluzbowym z kolegami
      > i kolezankami z pracy, zabawil sie niezle, zatrul się, że hej!A co
      > najsmieszniejsze- ode mnie wymaga siedzenia w domu, nie zyczy sobie, zebym
      > wychodzila sama wieczorami z koleżankami. Jak mówi- to byl wyjazd sluzbowy i
      > forma dbania o karierę ;-)a mi nie wolno...

      A to już drugi Afganistan...
    • turzyca Re: Co wy na to? 24.04.07, 23:54
      "A co najsmieszniejsze- ode mnie wymaga siedzenia w domu, nie zyczy sobie,
      zebym wychodzila sama wieczorami z koleżankami. Jak mówi- to byl wyjazd sluzbowy
      forma dbania o karierę ;-)a mi nie wolno..."

      A ja na to: Ty obiecywales, ze nie bedziesz tanczyl z innymi kobietami. Ja nic
      nie obiecywalam, ide na tance do Iwony. ;P
      Serio to podobnego tekstu kiedys uzywalam - "Ty obiecales, ze nie bedziesz
      czegos robil, ja nie." Jesli ktos do czegos sie zobowiazuje, to jego wola, jesli
      ja sie do tego nie zobowiazalam, to nie mam zamiaru na zasadzie wzajemnosci sie
      poswiecac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka