Dodaj do ulubionych

On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;((

30.04.07, 15:20
Długo zastanawiałam sie nad tym czy podzielić się z Wami moim problemem... ale
może Wy ocenicie tę całą sytuację i spojrzycie na to "świeżym okiem". Sprawa
jest taka. Jesteśmy niecały rok po ślubie. Mamy malutkie dziecko. Mieszkamy z
moimi rodzicami. On pochodzi z dośc biednej, a nawet patologicznej rodziny,
gdzie nie potrafiło sie rozmawiać spokojnie, normalnie,ale wszystko załatwiało
sie krzykiem. Jego mama miała problem alkoholowy. Nie wykształceni. Na pozór
rodzina miła, sympatyczna i spokojna. On jest jedynakiem. Cieszył sie na samą
myśl, że będziemy mieszkać u moich rodziców. Wcześniej gdzie mieszkał,
mieszkanie nie było ładnie urządzone, wszystko stare i nie ład ogólny. U mnie
było inaczej. Nowoczesna kuchnia, pokoje, w każdym pokoju dvd i ogólnie
"cacy". Mieszkanie duże - jego rodziców malusieńkie. Od razu dodam,że póki co
nie stać nas na osobne mieszkanie, bez rodziców. Moi rodzice przyjęli go
najlepiej jak umieli. Wszystko było super ekstra. Miał bardzo dobry kontakt z
moimi rodzicami. Bardzo z nimi dużo gadał etc. Nigdy u mnie w domu nie było
dużych awantur, święta obchodzilismy zawsze razem... było normalnie, jak w
każdej normalnej rodzinie. Co niedziela sie chodziło do kościoła, potem obiad.
I wbrew pozorom to nie było sztuczne, jak może którejś z Was sie to wydaje.
Było spontanicznie, na luzie, żarty, czasem winko lub piwko dla poprawienia
humoru. OD pewnego czasu zaczęlo sie psuć... Jemu nic i nikt nie pasuje. Nie
znosi moich rodziców (głownie mojego taty), a nie ma do tego powódów. DOstał
wiele rzeczy,których wczesniej nie miał. Nikt sie nie wtrąca do naszych spraw
etc. Nie ma jako takich obowiązków: nie chodzi na zakupy, nie sprząta, nawet
kubka po sobie nie umyje,ale tego wcześniej nie było. To zaczeło sie jakies 3
miesiące temu. Nienawidzi świąt, już nam je zepsuł 2 razy. Do kościoła nie
chce chodzić. Przychodzi z pracy, je obiad,,nie odezwie sie słowem do moich
rodzicow, tylko idzie na kompa (grać, gadać i obgadywać i dosłownie
napieprz.... na moja rodzine). Kocha naszego synka najbardziej na swiecie, dla
niego jest troskliwy i opiekunczy. Do mnie jest różny ... czasem nawet nie
chce mi dać buziaka. JEst nie miły i nie sympatyczny do mnie. Nie wiem co
robić.. nie chce mi sie żyć. Wiele razy chciał sie wyprowadzić do swoich
rodziców,ale ja tam nie mam zamiaru mieszkac.... w patologii... Czasem mam
wrazenia,ze sobie wyidealizował swoich rodziców. Kiedys ich nienawidził ... a
teraz lgnie do nich okropnie. Jak nic dla niego nie robią. Nawet naszego
dziecka nie odwiedzaja czesto. Moi rodzice sa inni. Interesuja sie mna,
kochaja nad zycie swojego wnuczka. Czuje ze miedzy mna a Nim jest ogromna
przepasc. Boli mnie strasznie jak klnie na moich rodzicow, chociaz tyle im
zawdzieczamy. Co ja mam robic?? Jestem zalezna od niego, bo ja narazie nie
pracuje,wychowuje dziecko. Moi rodzice takze pracuja,wiec nawet nie mieliby
sie jak zajac naszym dzieckiem, kiedy ja bym pracowala. Mam dosc zycia w
takiej atmosferze. Jego koledzy oczywiscie mu zajebiscie (z tego co sie
dowiedzialam) mu doradzaja ..."rozwód i wez dziecko do siebie" ... czasem jest
tak ze nawet jest ok miedzy nami i on tez dogaduje sie z moimi rodzicami. ALe
to jest strasznie rzadko ... Najwazniejszy jest tez dla niego komputer i
wirtualny swiat... ;((( boze! mam dosc takiego życia. Co mam robić? jak do
niego dotrzeć?? przeciez go kocham :(( doradzcie prosze ... jak myslicie czemu
on sie tak zachowuje ???
Obserwuj wątek
    • magdusinska Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 30.04.07, 20:51
      Ano dlatego tak się zachowuje, bo sama prowokujesz takie zachowania. Jak na
      razie to Ty i Twoja rodzinka są cacy i wasz styl życia jest cacy i wasze
      poglądy są cacy a on i jego rodzina jest bee i patologia. Tylko zapomniałaś
      kochana, że właśnie z tej patologii wzięłaś sobie męża. To albo Ty też masz coś
      z tej patologii albo chłopina i jego rodzina nie są do końca tacy bee. I myślę,
      że jednak Twój mąż i jego rodzice nie są tacy najgorsi, bo jak na razie to
      jakoś Ty specjalnie dupy do roboty nie ruszysz, a on i owszem. Skoro wszyscy
      jesteście tacy doskonali to pozbądźcie się intruza, mamusia niech Cię weźmie na
      utrzymanie i po krzyku. Zrozum dziewczyno, że nikt nie musi kochać Twoich
      starych tylko dlatego, że wziął sobie ich córkę za żonę. Rób tak dalej a ta
      patologia sama Cię zostawi.
      • liderka3 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 30.04.07, 21:07
        magdusieńka trochę przesadziła. Może ma trochę racji ale nie tędy droga. Moim
        zdaniem powinnaś próbować z nim pogadać. Zapytaj dlaczego tak się zachowuje.
        Mie krytykuj. Postaraj się zrozumieć, spojrzeć na wszystko z jego punktu
        widzenia. Próbuj rozmawiać wtedy kiedy jest między Tobą a nim O-k.
      • kokietka.kokietka Zgadzam sie z Magdusińską 30.04.07, 21:16
        Wydaje mi sie, ze nie znasz zycia.Facet po prostu czuje sie jak jakis prostak w
        waszym domu.Mam wrazenie, ze nieswiadomie tak go postrzegacie.Sama piszesz, ze
        wszystko macie cacy.Wychodzi na to, ze jestescie materialistami, a Ty mialas w
        zyciu za dobrze zeby pojąć, ze nie status materialny stanowi o człowieku. Podaj
        mi przede wszystkim definicje słowa Patologia według Ciebie.Nie traktujecie go
        moze troszke protekcjonalnie, zbyt uprzejmie, zbyt duzo wazeliny?.Moze nawet nie
        zdajesz sobie sprawy, ze sytuacja w jakiej znajduje sie Twój mąż nie jest dla
        niego komfortowa(choc podejrzewam, ze dla Ciebie jest).Nie chcesz stracic Meza
        to zrób cos z tym.Wydaje mi sie, ze bardziej Ci zalezy na uczuciach
        rodziców.Pytalas meza dlaczego on sie tak zachowuje?Gdzies tkwi przyczyna.Po
        prostu zapytaj.A przede wszystkim przestan sie uzalac nad soba, rodzicami i
        dorosnij wreszcie!
        • gesta Re:Ty kokietka! 30.04.07, 22:57
          a on porozmawiał z własną zona dlaczego klnie na jej rodziców? czy woli sie
          koleżków poradzić?!!!!!!!!!! oprzytomniej babo i nie piperz głupot!!!!!
          • kokietka.kokietka Gesto, babą to moze Ty jestes... 01.05.07, 11:50
            Nie masz najmniejszego powodu aby mnie obrażać.Nie znasz mnie wiec daruj sobie
            podobne epitety.Wyraziłam tylko swoją opinie. Po to te forum jest.Jezeli nie
            potrafisz inaczej reagowac to swiadczy to o Twoim poziomie.Pozdrawiam
      • gesta Re: magdusinska 30.04.07, 22:50
        masz coś z głową? Ty może jestes takim samym pasozytem jak w/w mężulek. dobrze
        by było gdyby taki "niewdzięcznik" ją zostawił-czyt. wyświadczył przysługę.
        miałam tez takiego gada na głowie, wszystko miła, rodzice nam kupili mieszkanie,
        czasem utrzymywali i płacili rachunki a ten skurw... mnie buntował przeciwko
        nim! w piz...du wykopałam gnoja z domu, wziełam sobie ojca na przyczepkę ,żeby
        bardziej mu gul skoczył.
        • magdusinska Re: magdusinska 04.05.07, 20:15
          gesta napisała:

          > masz coś z głową? Ty może jestes takim samym pasozytem jak w/w mężulek. dobrze
          > by było gdyby taki "niewdzięcznik" ją zostawił-czyt. wyświadczył przysługę.
          > miałam tez takiego gada na głowie, wszystko miła, rodzice nam kupili
          mieszkanie
          > ,
          > czasem utrzymywali i płacili rachunki a ten skurw... mnie buntował przeciwko
          > nim! w piz...du wykopałam gnoja z domu, wziełam sobie ojca na przyczepkę ,żeby
          > bardziej mu gul skoczył.

          Z głową to ty masz babo!!!!Widocznie jeszcze ci trauma nie przeszła po
          nieudanym związku. A pasożytem to niestety jestes ty, pasożytując na rodzicach
          co to mało, że utrzymywali corunie to jeszcze jej absztyfikanta. Wyluzuj
          kobieto, bo ci się dupa zapali z podniecenia.
      • katinka11 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 12:05
        W poście napisałam,ze u mnie materialnie było lepiej,a takze ze nie było kłótni
        itp. dlatego tutaj zdecydowaLISMY sie zamieszkac. On sam mowil ze lepiej
        mieszkac tu gdzie jest lepiej, gdzie mamy wszystko niz u niego ,gdzie polowy
        rzeczy brakuje a atmosfera za przeproszeniem jest do dupy. I nie napisalam tego
        zeby sie chwalic itp. bo nie jestem materialistka. Chciałam tylko Wam pokazac ze
        on ma tu wszystko. Niczego mu nie brakuje,a takze naszemu dziecku. A teraz
        wyglada tak jakby "wracal do swoich korzeni":gdzie nie było ciagle rodzicow w
        domu, gdzie byly klotnie, i wszystkiego brakowalo. I ten obraz jego dziecinstwa
        powtarza sie u nas. Nie chce zeby nasze dziecko tez bylo wychowywane w takiej
        atmosferze. Jego rodzice nie interesuja sie ani mna,ani nim, ani naszym
        dzieckiem. A neguje wszystko to co dobre tutaj-u moich rodzicow. Nic mu sie nie
        podoba, swieta, moi rodzice itp. Rozmawialam z nim wiele razy na ten temat kiedy
        bylo miedzy nami ok,ale on za kazdym razem konczy sie nasza rozmowa klotnia i
        epitetami w stosunku do moich rodzicow. Ja szanuje jego rodzicow, i nigdy nie
        dalam mu odczuc ze ich nie lubie, ze "mam cos do nich".Bo wiedzialam ze nawet
        jak podczas jakiejs klotni zaczne mu wymieniac bledy jego rodzicow, o ktorych
        sam mi opowiadal to wiem ze bedzie mu przykro. Jednak on nie patrzy na to jak ja
        sie czuje kiedy on rzuca epitetami na moich. A wogole to do magdusinskiej,czy
        jakos tak, to [cytuje:] nie mam jak ruszyc dupy do pracy. Jestem jeszcze na III
        roku studiow,a dzieckiem nie ma kto sie mi zajac,zebym mogla jeszcze pracowac.
        Czasem dorywczo cos znajde i to tyle.
    • caysee Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 11:55
      Z twojego posta przebija mysl taka mysl przewodnia: moja wspaniala rodzina
      wyciagnela go z patologii do domu, w ktorym w kazdym pokoju jest DVD, a on nie
      umie tego docenic. Nie mowie, ze on jest bez winy, ale podejrzewam, ze on po
      prostu zle sie u was czuje, mysle ze nieraz mu daliscie odczuc, ile wam
      zawdziecza. Jezeli jest tak jak mysle, to wcale sie nie dziwie, ze mialby ochote
      sie wyprowadzic i zyc skromnie, moze ze starymi meblami i nieladem, ale bez
      kompleksow. Oczywiscie nawet jesli sie zle czuje, to mimo wszystko powinien
      zachowywac sie neutralnie, nie psuc wam swiat itp. Co to wlasciwie znaczy, ze
      wam popsul swieta? Albo jak obgaduje twoich rodzicow - co do nich ma, ze tyle o
      tym na sieci gada? I jeszcze jedno - rozmawialas z nim o tym wszystkim?
      • malenkajalenka Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 12:01
        A dla mnie ten post wyglada na prowokację, bo jest strasznie naiwny... poza tym
        mało spójny, bo dziewczyna pisze, ze to sie zaczelo 3 miesiace temu, a za
        chwile ze on juz 2 razy zepsul im swieta.
        Wkurzają mnie takie posty, ale musiałam to napisać.
        • katinka11 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 12:10
          Przykro mi ze tak mowisz, ze jest to prowokacja z mojej strony... niestety tak
          nie jest. Pierwsze swieta zepsul i ta sytuacja jak patrze teraz na to wszystko,
          byla czyms co powinno mi dac duzo do myslenia. Wczesniej klocilismy sie
          sporadycznie, jak w kazdym malzenstwie. Ale ciagle awantury o jedno i to samo
          ,ze mu sie nic nie podoba, zaczely sie na dobre 3 miesiace temu ( w kwietniu
          byly to nasze drugie swieta).
        • katinka11 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 12:15
          Co ma do nich??? wlasnie sama sobie ciagle zadaje to pytanie! Wszystko mu
          poprostu nie pasuje, np. to ze moja mama oglada taki program a nie inny ( bedac
          w wlasnym pokoju),ze ma takie a nie inne poglady,z ktorymi on sie nie zgadza.
          Moze brzmi to naiwnie ale naprawde tak jest ;(( wiem, ze najlepiej bylo by
          gdybys mieszkali sami,ale narazie nie ma szans.
    • gugitsa Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 12:12
      och, jakze wazne bylo wspomnienie o nowoczesnej kuchni i dvd w kazdym pokoju...
      cyt cyt cyt...
      • katinka11 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 12:49
        Chcesz być złośliwa - ok. ale w niczym nie pomagasz, nie wyrazasz swojej opinii.
        A forum służy m.in. do doradzania i pomocy komuś.
        • frida79 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 01.05.07, 12:57
          wiesz co tak poczytalam sobie twoj watek i nachodza mnie mysli. Ja i moj maz
          tez pochodzimy z roznych rodzin (u niego w domu tata byl alkoholikiem,awantury,
          niedbalstwo, za to mama jakos to trzymala i moze dlatego wyrosl na takiego
          czlowieka jakim jest)- u mnie normalna rodzina w ktorej rowniez nigdy niczego
          nie brakowalo. Po slubie zamieszkalismy w mieszkaniu moich rodzicow bo u jego
          tez awantury, brak wygod (np. wody bierzacej itd) w mieszkaniu rodzicow
          wszystko tylko troszke ciasno. I tez byly zgdrzyty, za duzo ludzi, za duzo
          charakterow pod jednym dachem. Urodził nam sie syn i moj maz na szczescie
          stracil dla niego glowe ale tez zaczal walczyc o swoja rodzine o swoja
          niezaleznosc.... nadal mieszkamy w mieszkaniu ale juz sami bo tez malo
          brakowalao a zostawilabym meza bo tez mu sie za duzo nie podobalo... teraz wiem
          ze mlodzi ludzie musza byc sami i sami budowac swoja torzsamosc od
          podstwa...czasem to jest badzo trudne a czasem lepiej jak tak jest. Moze
          Twojemu mezowi wlasnie to przeszkadza ze ty mialas zawsze wszystko u niego nie
          bylo tak fajnie a teraz bedziesz wymagac od niego zeby stworzyc taki sam dom
          jaki ty mialas a on chce zyc po swojemu.....
          pozdrawiam
          • forumowiczka79 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 02.05.07, 11:11
            Podobno każdy człowiek wynosi różne przyzywczajenia z domu rodzinnego. I nie
            wiadomo jakby walczył z pewnymi złymi nawykami to prędzej czy później one
            wychodza z niego. Często słyszy się o rodzinach alkoholików, że ich dzieci
            cierpią i żadne z tych dzieci nie chce zgotowac takiego losu swojej rodzinie. A
            potem sie okazuje, że te dzieci alkoholików też zaczynają pić. Czyli historia
            lubi się powtarzać. Po prostu pewnych nawyków z domu nie da się oduczyć.
            Twój mąż zna tylko taki model rodziny, w którym wszyscy się kłócą. Powiela
            błędy rodziców.
            A Twoje podejście, że jego rodzina jest patologiczna, a Twoja super też nie
            wpływa pozytywnie na jego psychikę. Trudno jest mi uwierzyć, że nigdy nie dałaś
            mu tego do zrozumienia.
            Poza tym moim zdaniem małżeństwo powinno się docierać bez nadzoru rodziców.
            Widaać, że bardzo liczysz się z ich zdaniem. W tej walce między Wami on jest
            sam, a Was jest trójka. Dlatego jestem zwolenniczką mieszkania osobno.

            Nie winię za tę sytuację żadnego z Was, bo wina leży po obu stronach. Musicie
            wpóślnie spróbowac rozwiązac ten problem, najlepiej pod okiem jakiegoś
            specjalisty, kogos kto sie na tym super zna. Wiem co mówię,bo też korzystaliśmy
            (najpierw ja sama, bo mój luby uważała początkowo, że tylko ja mam problem) z
            pomocy terapeuty.
            • siula5 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 02.05.07, 11:44
              Zamieszkajcie bez rodziców
    • kachaa17 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 11.05.07, 10:05
      a ja myślę, ze on czuje się po prostu gorszy od was i dlatego się tak
      zachowuje. Im bardziej będizesz chwalic swoich rodziców tym bardziej on będzie
      ich nienawidził, a to dlatego, że ze swoimi rodzicami nie miał w życiu lekko. I
      zapewne złosci go to i ma żal, ze on miał takich rodziców tylko za zadne skarby
      się do tego nie przyzna. Piszę z własnego doświadczenia, tylko to ja jestem tą
      z "patologicznej" rodziny a raczej z dysunkcjonalnej. I ja tak właśnie sie
      czułam jak napisałam. Że moi rodzice to be a jego mama to ideał bo taka dobra
      dla nas. I choć sama wiem jacy są moi rodzice to nie chciałam tego słyszec od
      meża. Twój mąż ma zapewne cechy dda- dorosłych dzieci alkoholików. Poczytaj
      sobie o tym na stronie dda.pl. Ja poddałam się terapii i troche inaczej teraz
      to widzę.
      • martunia19811 Jesteś pijawką na jego szyji! 11.05.07, 11:15
        NIestety moji przedmówcy mają rację. Zachowujesz się jak królowa a na prawdę
        nie masz powodówbo podsumowując:
        zdecydowałaś się załóżyć soją rodzinę mimo że nawet sama na siebie nie
        pracujesz i zwyczajnie CIę na nią nie stać,
        zdecydowałaś się na dziecko nie mając poza swoim "prostackim" mężem żadnego
        źródła utrzymania,
        -biedaczek pracuje na CIebie i dziecko a Ty masz go za człowieka "z nizin"
        Szczerze mu współczuje. Zamiast dziękować Bogu że masz męża, który się wami
        opiekuje zwyczajnie nim pomiatasz.
    • agata781 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 11.05.07, 23:36
      Ktoś napisał że powinniście zamieszkać osobno(bez rodziców)i miał rację.Ja
      miałam inną sytuację ale doprowadziła do tego że my,dość spokojni i dogadujący
      sie z sobą młodzi małżonkowie zaczęliśmy sie kłócić o byle głupstwo.Zamieszkała
      z nami moja siostra z dzieckiem po odejściu od swojego męża.
      Ona jest osobą bardzo apodyktyczną Moje mieszkanie a zaczęła mnie"ustawiać po
      kątach"Doprowadziłam do tego że wyprowadziły się.To racja ze zbyt dużo
      charakterów pod jednym dachem też może doprowadzić do konfliktów i awantur,i to
      czesto o nic.
    • mikrusek2007 Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 12.05.07, 13:36
      Im więcej czytam takich postów, tym bardziej jestem przekonana, że młode
      małżeństwo powinno mieszkać oddzielnie. To znaczy, zawsze to wiedziałam, ale
      teraz to już jest jakieś 150% pewności :)

      Rodzice mogą być najukochańsi na świecie, ale człowiek chciałby mieszkać na
      swoim, popełniać w spokoju błędy, a nie narażać się na życzliwe podpowiedzi (nie
      wiem, czy u was tak jest, ale często bywa), chciałby spróbować trochę innych
      smaków życia, a nie tylko słodyczy ukochanych rodziców/teściów. Inaczej robi się
      mdło i chce się rzygać, co prowadzi do buntu.

      Mój tata powiedział mi parę lat temu: kochana córeczko, po ślubie, to zapraszamy
      was na niedzielne obiadki i herbatę, ale nie do wspólnego mieszkania. Ja mu na
      to: kochany tatusiu, nigdy bym nie pomyślała, że może być inaczej.
      Mieszkamy we 2 i nie mamy takich problemów jak autorka wątku.
    • lemonna Re: On, ja i ciagle kłotnie! HELP ME ! ;(( 12.05.07, 19:12
      katinka nie czytam innych wypowiedzi, powiem ci co ja o tym myslę. myśle, że to
      jest problem, który leży głęboko w jego psychice. bardzo sie przyzwyczaił do
      klotni i krzyków, twoja rodzina wydaje mu się teraz nienormalna i nie umie się
      pogodzić wewnętrznie z nią. wydaje mu się, że twoi rodzice są sztuczni i że oni
      są do niego nieprzychylnie nastawieni, mimo że prawda jest inna, ale on po
      prostu nie potrafi żyć w normalnej rodzinie.
      druga sprawa to ta, że zawsze osoba, która mieszka z rodzicami swojego partnera
      wcześniej czy później będzie miała tego dość, nawet jak nie będzie musiała nic
      robić, a rodzice będą aniołami. tak to już po prostu jest i nie może byćinaczej,
      nawet jak będą 3 dvd w każdym pokoju a nawet w łazience.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka