jace_k00
14.07.07, 14:41
Natchnął mnie wątek fragles78 "Mój mąż chce dziecko a ja nie..." a właściwie
odpowiedzi pań pod postem. Mniejsza już o to, czy dziecko być powinno czy
nie. Pamiętam jednak bardzo podobny post z forum kobieta, tyle, ze pisany
przez mężczyznę, tutaj link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=16&w=54751189&s=0
Dla tych którym nie chce się czytać prawie 500 postów streszczę:
na początku związku ustalili, ze nie będą brali ślubu, dzieci też mieli nie
mieć (to wynika dopiero dalej, bo początkowo mowa tylko o ślubie ;p), później
szanownej pani się odwidziało i zachciała zarówno dzieci jak i ślubu. Jak nie
trudno przewidzieć, w prawie 500 odpowiedziach facet jest: 1. przekonywany,
ze jego kobieta ma rację, 2. wyzywany od egoistycznych świń i chamów 3.
tłumaczy mu się o wyższości "pelnej rodziny" nad nieformalnym związkiem,
później dalej trochę wyzwisk itp, itd...
W wątku fragles78 z kolei jest wręcz przeciwnie, pomimo, ze tak jak tamten
facet też nie chce dzieci bo takie były ustalenia. Reakcja kobiet na forum
jest jednak zupełnie inna. Dlaczego? Czy tylko mężczyzn
obowiązuja "przedślubne umowy" odnośnie potomstwa? Czy macica upowaznia
kobietę do robienia co chce? Jak chce dzieci to ma a jak nie to nie, facet
zawsze musi sie podpożądkować? Wydaje mi się, że w swoich ocenach jesteście
bardzo niesprawiedliwe, bo chyba wszystkich powinno się mierzyć równa miara,
bez wzgledu na płeć.