Dodaj do ulubionych

Czy kobiety potrafią być objektywne?

14.07.07, 14:41
Natchnął mnie wątek fragles78 "Mój mąż chce dziecko a ja nie..." a właściwie
odpowiedzi pań pod postem. Mniejsza już o to, czy dziecko być powinno czy
nie. Pamiętam jednak bardzo podobny post z forum kobieta, tyle, ze pisany
przez mężczyznę, tutaj link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=16&w=54751189&s=0

Dla tych którym nie chce się czytać prawie 500 postów streszczę:
na początku związku ustalili, ze nie będą brali ślubu, dzieci też mieli nie
mieć (to wynika dopiero dalej, bo początkowo mowa tylko o ślubie ;p), później
szanownej pani się odwidziało i zachciała zarówno dzieci jak i ślubu. Jak nie
trudno przewidzieć, w prawie 500 odpowiedziach facet jest: 1. przekonywany,
ze jego kobieta ma rację, 2. wyzywany od egoistycznych świń i chamów 3.
tłumaczy mu się o wyższości "pelnej rodziny" nad nieformalnym związkiem,
później dalej trochę wyzwisk itp, itd...

W wątku fragles78 z kolei jest wręcz przeciwnie, pomimo, ze tak jak tamten
facet też nie chce dzieci bo takie były ustalenia. Reakcja kobiet na forum
jest jednak zupełnie inna. Dlaczego? Czy tylko mężczyzn
obowiązuja "przedślubne umowy" odnośnie potomstwa? Czy macica upowaznia
kobietę do robienia co chce? Jak chce dzieci to ma a jak nie to nie, facet
zawsze musi sie podpożądkować? Wydaje mi się, że w swoich ocenach jesteście
bardzo niesprawiedliwe, bo chyba wszystkich powinno się mierzyć równa miara,
bez wzgledu na płeć.
Obserwuj wątek
    • jace_k00 sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treść 14.07.07, 14:54
      nadal aktualna :))
      • napolnoc Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 14.07.07, 17:07
        Niestety fakt posiadania macicy daje kobiecie w tym temacie przewage. Bo to ona
        musi zniesc ciaze, porod, karmienie itd. Facet w tym procesie uczestniczy
        zazwyczaj biernie.

        A co do tematu, to plec z obiektywizmem nie ma nic wspolnego....
        • jace_k00 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 14.07.07, 17:17
          > Niestety fakt posiadania macicy daje kobiecie w tym temacie przewage. Bo to
          ona
          > musi zniesc ciaze, porod, karmienie itd. Facet w tym procesie uczestniczy
          > zazwyczaj biernie.
          >
          > A co do tematu, to plec z obiektywizmem nie ma nic wspolnego....

          skoro mówimy o takich "męczarniach" to może należało by też dodać, ze facet też
          wiele traci "przez" dziecko, począwszy od nieprzespanych nocy a na "uwiązaniu
          do rodziny" skonczywszy przez co najmniej dobre 20 lat, więc chyba jednak też
          powinien mieć coś do powiedzenia, a skoro umowy "przedślubne" są takie wazne
          dla kobiet (jak to widac w poście fragles78) to chyba powinny one obowiązywać
          również mężczyzn niechcących potomstwa, nie tylko kobiety.

          Swoją droga wcale się nie dziwię panom którzy nie chcą mieć dzieci, skoro
          kobiety sprowadzają ich jedynie do roli "dawców nasienia" i ewentualnych
          płatników, bo z Twojej wypowiedzi to wlaśnie wynika (płatników dopowiedzialem
          sobie sam, ale prędzej czy później i tak byśmy do tego doszli ;p)
          • annb Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 14.07.07, 17:37
            jace_k00 skoro to taka orka na ugorze to sie ubezplodnij i nie miej dzieci
            jakis problem?
            wprawdzie w polsce jest to nielegalne ale za granicą nie ma z tym problemow
            nazwa fachowa
            wasektomia

            • jace_k00 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 14.07.07, 18:27
              "ubezpłodnilem" się w niemczech, także to nie mój problem, pisze ogólnie, bo
              zadziwia mnie poczucie "sprawiedliwości" w wydani co poniektorych kobiet.
              • annb Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 14.07.07, 18:53
                jace_k00 no i super :)
                nie kazdy musi rozsiewac swoje geny
                a co do co_poniektorych _kobiet to zapytaj je na priv
                imiennie a raczej nickwo
                moze ci odpowedzą
          • cytrynka123 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 14.07.07, 18:29
            Widzisz... Ja rowniez dzieci nie chce. MOja kariera nie rozwinela skrzydel,
            jestem w obcym kraju, studia na ukonczeniu (2 egzaminy i obrona), adaptacja do
            nowych warunkow zabiera czas.. Moj partner jest chodzaca dobrocia i osoba
            bardzo sumienna, mozna na nim polegac i, gdyby ktos we mnie strzelal, on by
            mnie soba zakryl.
            Nie chce miec wlasnych dzieci. Uwazam, ze jest wiele sierot, ktore marza o
            domu. Coz.. dusza misjonarki ;) Z wyjatkiem zamilowania do celibatu i
            modlitw ;) hi hi hi. Nawet, jezeli mialabym nie adoptowac, chcialabym byc jakos
            pozyteczna pro publico bono. Niekoniecznie babrajac sie w pieluszkach i
            sluchajac gaworzenia. Choc to niezwykle ujmujace.
            Ale..... Poniewaz nie chce stracic tego swojego chlopa, zgodze sie na jakis
            kompromis. Choc raz z brzuszkiem sie przespaceruje. Oby blizniaki... za jednym
            razem. Czasem sie robi to, co nie do konca sie lubi.
            Kiedys mialam wahania opinii na temat czy chce, czy tez nie... Mialam film na
            dziecko, potem na anty. Teraz mam film na brak dziecka sie utrzymuje od jakis 2
            lat. Mieszkam w kraju, ktoremu wyludnienie nie grozi. Szwedki rodza mlodo i
            namietnie. Ich mezczyzni chodza objuczeni maluchami, prezentujac sie dumnie.
            Moj chlop tez chce byc dumny. Za jakies 3-4 lata pewnie bedzie. Nie wczesniej.

            Masz prawo nie chciec dziecka. Problem taki, ze nie zawsze osoba, ktora sie z
            Toba zgadza, podtrzyma zdanie do konca. KObieta jest obarczona pietnem
            uciekajacego czasu. Sama nie boje sie, ze nawet moglabym byc nieplodna, nie
            boje sie potencjalnego braku dzieci... Zegar mi nie tyka. Na modelke jestem za
            stara i za niska. Na szczesliwa i atrakcyjna... mam cale zycie. A zrodel
            szczescia i spelnienia jest wiele. najwazniejsze.. spotkac kogos, kto zgadza
            sie z Toba w kluczowej kwestii i jest w tym przemyslenie i konsekwencja.
            • nod26 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 15.07.07, 14:36
              . Poniewaz nie chce stracic tego swojego chlopa, zgodze sie na jakis
              kompromis. Choc raz z brzuszkiem sie przespaceruje.

              O łaskawa pani nic tylko chylic czoła nad takim poswięceniem a twoj partner to
              wyjatkowy szczesciarz i szczerze mu gratuluje takiego towaru.

              Czasem sie robi to, co nie do konca sie lubi.

              Duszo misjonarki nie uszczesliwiaj nikogo na siłe,facet twoj moze miec tone
              partnerek z ktorymi zakładajac rodzine nie beda stawiały mu warunkow bo nie
              wszystkie tak jak ty mysla.Jesli uwazasz ze rodzina to tylko miłosc fizyczna bez
              zobowiazan to daruj sobie i odpusc cierpien facetowi.Tak jak opisujesz go to
              widac ze facet ma jakies uczucia a ty mu robisz łaske nazywajac to kompromisem.

              . KObieta jest obarczona pietnem
              > uciekajacego czasu.

              I to cie zmusza do podjecia krokow,facet bedzie miał 50 lat i tez bedzie mogl
              miec dzieci z partnerka młodsza o 20 lat.Od tego trzeba było zaczac a nie pisac
              o duszy misjonarki ble ble
              • cytrynka123 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 15.07.07, 20:17
                > O łaskawa pani nic tylko chylic czoła nad takim poswięceniem a twoj partner to
                > wyjatkowy szczesciarz i szczerze mu gratuluje takiego towaru.
                >


                coz za jadek....

                > Duszo misjonarki nie uszczesliwiaj nikogo na siłe,facet twoj moze miec tone
                > partnerek z ktorymi zakładajac rodzine nie beda stawiały mu warunkow bo nie
                > wszystkie tak jak ty mysla.

                tone powiadasz.. to jakies grube musialyby byc :))) moja partner chce mnie, a
                ja jego. jezeli by chcial innej kobiety, to juz dawno by mial. a jezeli zechce,
                to bedzie mial. tak jak twoj, jej i tamtej tez... kazdy mezczyzna, gdy bardzo,
                bardzo zechce innej kobiety, to nic go nie powstrzyma... moze tylko szantaz
                emocjonalny i kredyt na mieszkanie, bo nic innego...

                Jesli uwazasz ze rodzina to tylko miłosc fizyczna be
                > z
                > zobowiazan to daruj sobie i odpusc cierpien facetowi.

                a gdzie ja pisalam o seksie???? zwiazek to nie tylko przedluzanie gatunku ani
                spanie ze soba. moze ty nic innego nie rozbisz poza tym ze swoim partnerem? my
                mamy mase innych zainteresowan.

                Tak jak opisujesz go to
                > widac ze facet ma jakies uczucia a ty mu robisz łaske nazywajac to
                kompromisem.
                >

                moj partner jest uczuciowy. kazdej kobiecie bym takiego zyczyla. laski nie
                robie. kompromis to znalezienie rozwiazania zadowalajacego obie strony. bo
                chyba nie piec stron. dzieci nie sa dla dziadkow, cioc, kolezanek i jadowitych
                osobliwosci z forum.

                I to cie zmusza do podjecia krokow,facet bedzie miał 50 lat i tez bedzie mogl
                > miec dzieci z partnerka młodsza o 20 lat.Od tego trzeba było zaczac a nie
                pisac
                > o duszy misjonarki ble ble

                wyjelas zdanie z kontekstu. ja sie nie boje uciekajacego czasu. nie uzalaj sie
                nad moim partnerem. jezeli zechce mlodszej kobiety, ustapie mu drogi :) moze
                takie osoby, jak ty, boja sie, ze on juz nie zechce, jak im sie pierwszy
                rozstep pojawi... ja mam troche wiecej do zaoferowania.
                co za jadowita przypadlosc cie nawiedzila. pewnie brakuje ci
                mikroelementow.zlosliwa totalnie. nie znasz mnie. a ja ciebie poznawac tez nie
                chce.
              • annubis74 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 16.07.07, 12:00
                > O łaskawa pani nic tylko chylic czoła nad takim poswięceniem a twoj partner to
                > wyjatkowy szczesciarz i szczerze mu gratuluje takiego towaru.
                >
                > Czasem sie robi to, co nie do konca sie lubi.


                po co zioniesz jadem. czyżby już sama perspektywa poświęcania się już Cię tak
                frustrowała
                daj każdemu życ tak jak chce
                uważam że poświęcanie się w tak istotnej sprawie bez wewnetrznego przekonania o
                słuszności takiego działania jest bez sensu
                w chwilach frustracji bedziesz męzowi to wypominać a i dziecku jak dorośnie tez
                się oberwie
                ja raczej jestem anty-dzietna, mój mąż znał moje stanowisko od początku, dał mi
                też dojrzeć do zmiany decyzji i powoli zaczynamy myśleć o dziecku
                ale ja nie mam zamiaru być matką polką z cierpieniem wymalowanym na twarzy
                mój mąż ma świadomość ze jeśli bedziemy mić dziecko zostanie ona aktywnie
                zagoniony do opieki nad dzieckiem
                niestety chcemy tego czy nie większość obowiązków przypada kobiecie, dlatego
                ona musi być przekonana że jest na to gotowa
                • nod26 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 16.07.07, 14:55
                  Wiesz annubis interpretujesz moja wypowiedz tak jak tobie pasuje.Ja odnosze sie
                  do wypowiedzi nie z jadem ale z usmiechem na ustach.Jak mozna tak wciskac komus
                  swoje mysli?Cytrynka pisze ze aby utrzymac zwiazek raczy sie poswiecic i ponosic
                  brzuszek.Pytam po co ?Skoro instynkt bedzie interesowny i zwiazek jak widac tez
                  jest..Po takim poswieceniu w chwilach słabosci rowniez mozna zobaczyc cierpienie
                  jak to piszesz na twarzy.Nie rozumiem kobiet ktore robia cos za coś.Jesli nie
                  potrafisz odroznic frustracji od własnego zdania to juz twoj problem.Ja pisze to
                  co mysle i jest mi wolno miec własne zdanie.Tobie nie odpowiada ,nie czytaj.
            • nod26 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 15.07.07, 20:56
              Nie chce miec wlasnych dzieci. Uwazam, ze jest wiele sierot, ktore marza o
              > domu. Coz.. dusza misjonarki ;) Z wyjatkiem zamilowania do celibatu i
              > modlitw ;) hi hi hi. Nawet, jezeli mialabym nie adoptowac, chcialabym byc jakos
              >
              > pozyteczna pro publico bono. Niekoniecznie babrajac sie w pieluszkach i
              > sluchajac gaworzenia. Choc to niezwykle ujmujace.
              > Ale..... Poniewaz nie chce stracic tego swojego chlopa, zgodze sie na jakis
              > kompromis. Choc raz z brzuszkiem sie przespaceruje.


              Nie dziwie sie ze nie chcesz stracic,bo drugiego takiego głupiego nie znajdziesz
              chocby z takiego powodu głupi ze pewnie tak jak my tu na forum musi wysłuchiwac
              twoie denne wypowiedzi.Nie grzesz bo jeszcze nie urodziłas a juz masz najwiecej
              do powiedzenia.Corka mojej sasiadki tez długo zastanawiała sie nad dzieckiem,w
              Lutym urodziła coreczke i juz ma problem.Dziecko ma wade genetyczna oprocz Dovna
              jeszcze jakas inna nie pamiętam.Rodziła w wieku 30 lat .A twoj tekst jak na
              kobietę jest śmieszny.
              • cytrynka123 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 15.07.07, 21:42
                Sama jestes smieszna. Nie masz podstawowych umiejetnosci prowadzenia dyskusji.
                Nie potrafisz tego robic bez wciskania swoich racji i obrazania. Gdyby wszyscy
                byli identyczni i funkcjonowali jak te naczynia polaczone, nie byloby powodow
                do rozmow. Nie martw sie o zdrowie mojego przyszlego potencjalnego dziecka.
                Nie obrazaj mojego partnera, zapewniam cie, ze inteligencja przewyzsza cie
                mocno. Nikt inny nie narzekal na ''dennosc' moich wypowiedzi. Tylko ty. Twoj
                problem. A dlaczego 'jak na kobiete' nie wolno mi miec takiego zdania? Wybacz,
                nie powstalam w wyniku klonowania i pozwol mi zachowac odrebnosc myslenia. To
                ty masz problem, bo nie szanujesz rozmowcy.
                A tak w ogole, to pouczasz, grzmisz, a swoja interpunkcja sie nie zajmujesz.
                Znajdz u siebie belke w oku, nie czepiaj sie zdzbel u innych.
          • napolnoc Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 14.07.07, 20:15
            A gdzie j o "meczarniach" pisalam?????
            Raczej o naturalnych konsekwencjach.

            Widac,ze masz juz swoje zdanie i nie masz zamiaru go zmieniac, wiec dyskusja
            jest jalowa.
            • vincentyna Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 15.07.07, 00:50
              jacek uwaza, ze facet traci sporo przez dziecko....chlopcze drogi, z takim
              podejsciem to ty lepiej zawsze gumke przy sobie nos...a jak juz zdasz mature i
              poznasz dorosla kobiete, to sam bedziesz nozkami przebieral, byscie bobasa
              zmajstrowali :)
              Generalnie nie ma sie co ekscytowac, decyzja o dziecku powinna byc podejmowana
              wspolnie i jesli nie jest, to znaczy ze zwiazek nawala i tyle...
              • cytrynka123 Re: sorry za orta w temacie i nie tylko, ale treś 15.07.07, 20:30
                > jacek uwaza, ze facet traci sporo przez dziecko....

                a co dopiero traci kobieta.. ;))) kurcze, to nie tylko kwestia strat.... mowiac
                jezykiem ksiegowego, bilans jest w rownowadze dzieki plusom, ktorych tu mozna
                duzo znalezc. wszystkie plusy rodzicielstwa maja swoja cene w postaci minusow
                po stronie wyrzeczen.
    • madziaq Re: Czy kobiety potrafią być objektywne? 15.07.07, 13:13
      A ja sie zgodze z autorem, choc jestem kobieta. Solidarnosc jajnikow
      zdecydowanie istnieje, co wiecej, bywa irracjonalna i wkurzajaca.

      Sytuacje, w ktorych jedno z partnerow nie chce dzieci, to tylko przyklad.
      Kolejny przyklad to sytuacja, w ktorych jedno z partnerow nie chce slubu. Jezeli
      kobieta marzy o obraczce, a facet nie spieszy sie do oltarza, to zaraz podpisuje
      sie tabun kobitek, ze swinia z niego, bo tak mu wygodnie, ma w domu kobiete, a
      moze sobie tez skakac w bok, odejsc w kazdej chwili itp... A jezeli facet sie
      oswiadcza piaty raz, a kobieta dalej ma watpliwosci, czy chce za niego wyjsc, to
      pojawiaja sie posty "zastanow sie, czy to dobry moment, potem bedziesz
      nieszczesliwa, blablabla..." A facet to co, nie ma prawa sie zastanowic?

      Co do kwestii posiadania dzieci, to faktem jest, ze obie strony ponosza "koszty"
      tej sytuacji, ale na pewno zdecydowanie wiecej kosztuje to kobiete (ciaza,
      porod, karmienie, poza tym to jednak zwykle kobieta w wiekszej czesci zajmuje
      sie niemowlakiem itp). To nie sprowadza ojca do roli dawcy plemnikow i zrodla
      kasy, ale jednak bezsprzecznie wiecej obowiazkow w zwiazku z dzieckiem ma matka.

      Nie oznacza to bynajmniej, ze kobieta ma wylaczne prawo do podjecia decyzji o
      tym, ze dziecko bedzie, albo nie. To musi byc wposlna decyzja partnerow.
      Oczywiscie obie strony moga przekonywac do swoich racji, ale zadna nie ma prawa
      tej decyzji wymusic.

      Co do umow przedslubnych, to owszem, sa wazne. Dla kobiety i dla faceta. Ale,
      jak ktos powiedzial, tylko krowa nie zmienia pogladow, wiec to, ze ktos teraz
      jest pprzekonany, ze np. nie chce miec dzieci (albo wrecz przeciwnie, chce miec
      szescioro), to nie znaczy, ze tak samo bedzie myslal za 10 lat. Wydaje mi sie,
      ze nie mozna sie umowic na reszte zycia co do swoich pogladow na rozne sprawy.
      Po prostu trzeba sie nawzajem na biezaco o tych pogladach informowac,
      ewentualnie przekonywac do nich druga strone.

      To tyle, pozdrawiam wszystkich.

      PS. I nie rzucajcie sie dziewczyny na biednego faceta. Wcale nie glupio pisze,
      nikogo nie atakuje. Zastanowcie sie minute, czy jest za co na niego najezdzac
      • jace_k00 Re: Czy kobiety potrafią być objektywne? 15.07.07, 13:30
        dzięki Ci za tego posta, bo myslalem, ze już normalnych kobiet tutaj nie ma.
        Zamiast konkretnie podyskutowac, to naskakuja na mnie, tak jakby co najmniej
        mial coś z tym wspólnego :-) Napisałem po prostu to co zaobserowałem, bo
        pamiętam ten post na FK z prawie 500 postami głównie kobiet, w których ów facet
        wychodzi na totalnego gnojka (w ich mniemaniu) a postem tutaj, gdzie
        praktycznie taka sama sytuacja ale reakcje zgola odmienne (bo napisala to
        kobieta a nie facet ;p)
        • marcinz101 jacek tez przegladalem tamten watek 15.07.07, 17:36
          i tez zauwazylem wielka solidarnosc jajników. Moim zadniem przed slubem zameldowal fragles narzeczonemu, dzieci najwczesniej za 3 lata (czemu nie za 10, 20 lub 50) a facet nie majac wyboru sie zgodził. Wielce obrazona na faceta , gdy powiedzial ze chce miec dziecko. Pod postem cale mnostwo kobiet pisze ze masz racje itp. Pewnie, jasne ze nie jest inkubatorem i nie sluzy tylko do rodzenia i noszenia dziecka. Moim zdaniem decydujac sie na ślub ludzie decyduja sie również na potomstwo. zawsze można ślub wziąc za 3 lata i jeszcze sie zastanowić. Po co wiązac sobie ręce? Jak sie okaże ze facetowi zależy na dziecku (a jest powaznym rozsądnym człowiekiem) to pewnie porozmawia z partnerka na ten temat, a jak sie partnerce to nie podoba, nie będąc żonatym zawsze moze pojsc z zasadą tego kwiatu półświatu i znależć takąco bedzie chciała dziecko. Na ten temat mozna nawijać i nawijac tylko po co? Ja jestem żonaty od prawie roku i najważniejsza sprawą jest dla nas dziecko, jak tylko warunki lokalowe sie poprawią (za około rok). Jak żonka (wspaniała moja) nie będzie chciała to trzeba bedzie poszukać innej..
          • madziaq Re: jacek tez przegladalem tamten watek 15.07.07, 17:42
            Eeee, to w druga strone przesadzasz. Mowisz, ze zanim sie wezmie slub, trzeba
            uzgodnic swoj poglad na temat potomstwa, czyli rozumiem, ze z zona swoja to
            uzgodniles. A jednoczesnie mowisz, ze dla Ciebie najwazniejsze jest dziecko, ale
            moze sie zdarzyc, ze zona nie bedzie chciala. Czyli sam sobie zaprzeczas.

            Poza tym wcale nie jest tak, ze jak czlowiek decyduje sie na slub, to MUSI tez
            byc zdecydowany na dziecko (moze nie od razu, ale w niedalekiej przyszlosci). A
            jak facet i dziewczyna sie kochaja, ale oboje nie chca miec dzieci, to co? Maja
            nie berac slubu z tego powodu i czekac az im sie zechce?

            Trzecia sprawa - ona wredna oznajmila, ze nie chce miec dzieci, a on biedny nie
            mial wyboru i sie zgodzil??? No skoro tego kwiatu jest pol swiatu, jak piszesz,
            to chyba jednak mial wybor...

            Pozdrawiam :)
          • fragles78 Re: jacek tez przegladalem tamten watek 15.07.07, 19:13
            A jeźeli stanie się tak, że z różnych przyczyn nie bedziecie mogli mieć dzieci
            (np bezpłodność tudzież inne komplikacje i powiedzmy, że mogą one wyniknąć z
            Twojej winy) to też pójdziesz sobie szukać innej żonki??Co za gość dosłownie -
            ręce mi teraz opadły!!!Poza tym nie "zameldowałam" mężowi o tym, że chce miec
            dzieci dopiero za ok. 3 lata. To było nasze wspólnie uzgodnione stanowisko.
            Zresztą mojemu mężowi też się do dzieci nie paliło i nie było to ustępstwo z
            jego strony. Czytaj dobrze co pisałam w moim wątku.
            • fragles78 do marcinz101 to miało być ale wkleiło się nie tam 15.07.07, 19:20
              gdzie trzeba...
            • marcinz101 krotki komentaz 16.07.07, 10:19
              kobieta ma zawsze racje, kobieta ma zawsze ostatnie zdanie, kazde nastepne zdanie facreta to poczatek nowej klotni. Buziaki dla wszystkich zakochanych i tych myslacych o potomstwie
              • fragles78 Re: krotki komentaz 19.07.07, 11:59
                I kolejna wypowiedź świadcząca o Twoim braku argumentów.. I kto tu ma ostatnie
                zdanie??
    • cytrynka123 Re: Czy kobiety potrafią być objektywne? 15.07.07, 20:26
      w Polsce grzechem jest przyznanie sie do braku potrzeby zostania rodzicem.
      wszyscy obrzuca takiego kogos kamieniami albo sie 'ulituja'. znam wiele osob
      bezdzietnych z wyboru. choc rodzicielstwo wzbogaca emocjonalnie czlowieka, nie
      jest jedyna droga do wejsca na wyzszy stopien czlowieczenstwa. jedyna kwestia,
      to spotkac kogos, kto podziela opinie na temat ewentualnego powiekszania, lub
      nie, rodziny. w kazdym momencie zycia mozna zmienic zdanie. ale, jezeli ktos
      juz podjal sie czegos, pozostaje mu godnie ponosic tego konsekwencje nawet
      wtedy, gdy sie momentami zaluje.
      • jace_k00 Re: Czy kobiety potrafią być objektywne? 15.07.07, 21:07
        jeśli to cię pocieszy to kobiety w tej kwesti maja latwiej. Wedlóg badan w
        europie i usa 10-12% kobiet nie chce miec dzieci i 23-25% mężczyzn, także
        kobieta niechcaca dzieci ma dużo wieksze szanse trafić na takiego samego faceta
        niz odwrotnie
        • cytrynka123 Re: Czy kobiety potrafią być objektywne? 15.07.07, 21:34
          ..... ja trafilam na takiego, ktory chce. na poczatku nie chcial, mnie tez nie
          ciagnelo. to calkiem naturalne i normalne chciec miec biologiczne potomstwo.
          nie mam zamiaru rozstawac sie z wartosciowym i cudownym czlowiekiem dlatego, ze
          mu sie odwidzialo i chce swoje geny pomnozyc ;) jedyne, co moge w tej sytuacji,
          to, za zgodnym przyzwoleniem, przesunac moment powiekszania sie rodziny. mam
          naprawde duzo do zrobienia. pojawienie sie dziecka w obecnej sytuacji
          niewskazane. totalny zwrot akcji. co innego, gdy 'wpadka'. mam to szczescie
          zyjac w kraju, gdzie mezczyzni bardzo mocno sie wczuwaja w swoja role i bardzo
          chetnie udaja sie na urlopy tacierzynskie. zreszta, sa do tego prawnie
          zobowiazani.
          nie wykluczam absolutnie rodzicielstwa, ale bym bardzo nie przezywala, ze nie
          jest dane mi zostac matka, tak jak i bym nie rozpaczala z nieplanowanej ciazy.
          zycie we dwoje codziennie wymusza ustepstwa. w kazdej dziedzinie. po obu
          stronach.

          w kwestii formalnej. masz racje. mezczyzna, niezaleznie od okolicznosci, jest
          zawsze ten bardziej winny. choc tez prawda jest, ze niektore kobiety bardzo
          wiele cierpia przez mezczyzn. panowie przynajmniej nie sa bici. pociesz sie
          faktem,choc to specyficzny powod do radosci, ze solidarnosc owa uwidacznia sie
          tylko na forum. w warunkach 'naturalnych' kobieta kobiecie oko wykluje. widac w
          pracy.
          • nod26 Re: Czy kobiety potrafią być objektywne? 15.07.07, 23:18
            , ze niektore kobiety bardzo
            > wiele cierpia przez mezczyzn. panowie przynajmniej nie sa bici.


            Moze woleli by czasem to jak wychowywac nie swoje dzieci.Na 100 mężczyzn 4-ch
            wychowuje dzieci nie wiedzac ze nie sa biologicznymi ojcami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka