gold-fish
19.07.07, 13:57
Sama o tym pomyślałam, ale rada martuni19811 też na to wpłynęła. Otóż w
poprzednim moim wątku (rozmowy o pierścionku) napisała, żebym ,,ochłodziła"
nasze stosunki ;) No i jak na spokojnie rozmawialiśmy to powiedziałam, że
powinniśmy trochę przystopować- bo skoro nie stać go na konkretne plany (dot.
ślubu) to mi to nie odpowiada. Że sex regularny jest dobry w małżeństwie. Coś
w tym stylu. No i przez 5 dni jest ogólnie zdenerwowany i zły. Mówi, że go
nie kocham i nie pożądam ( a ja chciałam tylko trochę ograniczyć). I pyta się
czy po ślubie to będę miała ochotę codziennie? Mówię, mu że to śmieszne
gdybym teraz mu powiedziała, ze tak. Że to nie jest powód aby podejmować taką
decyzję.A wczoraj powiedział, że to się nazywa ,,przycisnęła go". Kurcze...co
mam zrobić skoro naprawdę tak czuję? Nie chcę aby on tak myślał.
Powiedziałam, że nie musimy brać slubu, że nikt go nie zmusza. Bo ślub się
bierze z miłości. I usnęliśmy.
Dobrze zrobiłam? I jak mam teraz wyprostować nasze relacje?