20.11.07, 15:11
witam!jestem tutaj pierwszy raz i szukam rady. jestesmy malzenstwem
od dwoch miesiecy (razem od trzech lat). przedtem mielismy osobne
konta i wszystko dzielilismy 50/50. ale teraz jestesmy malzenstwem i
obydwojgu nam wydaje sie,ze powinnysmy to zmienic. jakie macie
doswiadczenie? jak by bylo najlepiej? maz zarabia wiecej ode mnie.
chetnie poslucham, co sie u was sprawdzilo a co nie.i czy nie
czujecie sie np. zle z tym,ze bierzecie od meza pieniadze? ja nie
mam pracy na stale i jak zajde w ciaze, to sila rzeczy on bedzie
musial nas utrzymywac i troche sie tego boje...bede wdzieczna za
wasza pomoc
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: kasa kasa 20.11.07, 17:07
      proponuje utrzymac taki stan , kazdy swoje konto, wydatki i rachunki
      i tak wspolne
      • 18_lipcowa1 Re: kasa kasa 20.11.07, 17:08
        a co do ciazy, to
        w ciazy mozna pracowac i zarabiac, nie wiedzialas?
        potem masz platny macierzynski
        potem znowu mozesz wrocic do pracy

        i caly czas masz swoje pieniadze
    • kaatrin Re: kasa kasa 21.11.07, 03:38
      U nas jest wszystko na jedno konto, a wydatki wieksze niz X
      konsultujemy z druga osoba. Nie ma problemow. W koncu nie po to
      laczylismy sie "wezlem malzenskim" zeby cos potem dzielic. Jest to
      jednak rozwiazanie dla rownorzednie oszczednych/rozrzutnych.

      Dla mniej zdyscyplinowanych - zrobic budzet, dolozyc sie wedle
      ustalen do konta na wydatki z lekka nadwyzka , reszta do dyspozycji
      zarabiajacego.

      • maxi3 Re: kasa kasa 21.11.07, 05:57
        My też mamy wspólne konto i uważam,że tak jest ok.
        Ja teraz nie pracuję więc to ja zajmuję się
        zakupami,rachunkami,itp.i tym samym mam kontrolę nad stanem konta.
        Mąż ,gdy bierze kase z konta po prostu informuje mnie o tym i po
        sprawie.
        Od razu dodam ,że nie ma to na celu kontrolowania męża tylko
        kontrole nad kontem a raczej jego stanem.
        • martunia19811 Re: kasa kasa 21.11.07, 10:57
          Masz złotego męża. Nie tylko utrzymuje żonę to jeszcze tłumaczy się
          że wydaje zarobione przez siebie pieniędze. Sielanka:)
          My z mezem mamy wspólne konto i wszystko jak w spólnym worku
          wygląda. Nikt nikogo nie rozlicza, nie pyta. Oboje jednak pracujemy
          i dorzucamy się do tego worka.Od ponad 2 lat to super wygląda.
          • maxi3 Re: kasa kasa 21.11.07, 11:57
            martunia19811 napisała:

            > Masz złotego męża. Nie tylko utrzymuje żonę to jeszcze tłumaczy
            się
            > że wydaje zarobione przez siebie pieniędze. Sielanka

            No ,przeczuwałam,że taka pani się pojawi i od razu zaznaczyłam ,że
            mąż nie tłumaczy mi się z wydanej kasy ,tylko informuje ,że kase z
            konta wziął a to jest spora różnica .

        • trusia29 Re: kasa kasa 23.11.07, 21:36
          u mnie jest tak jak u maxi3

          wspolne konto mamy od chwili, gdy zamieszkalismy razem, czyli od
          prawie 4 lat

          ostqtnio pól mojego biura się smialo, bo moj mąz zadzwonil do mnie
          żeby spytac ile zarabiam netto i ...ile on zarabia:) potrzebne mu to
          było do ankiety, bo będą w jego firmie przyznawac bony na swieta...

          rachunkami zajmuje się ja, tak samo kontem anszym, choc naturanie ma
          do niego taki sam dostęp (konto internetowe), większe wydatki
          ustalamy razem, dotychczas problemów brak
    • letniwietrzyk Re: kasa kasa 21.11.07, 14:39
      u nas sprawa wygląda inaczej. Oprócz wspólnego konta mamy osobne-maż i ja. Z
      każdej wypłaty odkładamy sobie na osobiste konta część pieniędzy a resztę na
      wspólne. Dzięki temu zawsze mamy własne pieniądze, z których możemy skorzystać
      np. wtedy, gdy chcemy zrobić prezent drugiej osobie. U nas ten system sprawdza
      się już 5 lat. Polecam
    • madziaq Re: kasa kasa 21.11.07, 18:57
      My mamy wspólne konto, jeszcze na długo przed ślubem połączyliśmy swoje finanse.
      Nie mam poczucia, że nie mam własnych pieniędzy. Jeśli chcę coś kupić niedużego
      to kupuję i o nic nie pytam :) Jak jest jakiś większy wydatek, to oczywiście
      podejmujemy decyzje wspólnie. Ogólnie nadzór nad kontem i płaceniem rachunków ma
      mąż, bo ja totalnie nie mam do tego głowy. Nawet pilnował, żeby spłacić moją
      kartę kredytową w terminie ;) Zarabiamy oboje podobnie.
      • twitti Re: kasa kasa 21.11.07, 20:07
        wszystko zalezy od ludzi:) my juz jako para jak jezdzilismy razem na
        wakacje laczylismy pieniadze i na wszystko wydawalismy ze wspolnej
        puli:) tak bylo latwiej i wydawalo sie ze jest wiecej:) potem jak
        tylko zamieszkalismy razem, zalozylismy wspolne konto i tak jest do
        dzisiaj po slubie:) dla nas jest to super sprawa, bo nikt nikogo nie
        rozlicza, komus potrzeba to placi sobie karta lub wyjmuje ile
        potrzeba:) wieksze wydatki uzgadniamy wczesniej:) dla nas to super
        rozwiazanie, ktore nie prowadzi do konfliktow na tym punkcie:)
    • kawka74 Re: kasa kasa 21.11.07, 20:57
      mamy osobne konta
      żadnych wspólnych - mam na słowo 'wspólny' alergię

      czy nie
      > czujecie sie np. zle z tym,ze bierzecie od meza pieniadze?
      Ani ja nie biorę od męża, ani mąż ode mnie. Ale tak, czułabym się źle, gdybym
      nie miała choćby niewielkich dochodów własnych, zarobionych przeze mnie, tymi
      ręcami, własną pracą.
      • ann.k Re: kasa kasa 21.11.07, 22:17
        Skoro masz alergię na słowo "wspólny" to po co w ogóle brałaś ślub?
        Przeciez to zakłada wspólnotę...
        • kawka74 Re: kasa kasa 21.11.07, 23:03
          > Skoro masz alergię na słowo "wspólny" to po co w ogóle brałaś ślub?

          dla draki
        • pronovia Re: kasa kasa 22.11.07, 10:05
          ann.k napisała:

          > Skoro masz alergię na słowo "wspólny" to po co w ogóle brałaś
          ślub?
          > Przeciez to zakłada wspólnotę...

          A dla Ciebie nie ma różnicy między wspólnym życiem a wspólnymi
          finansami???

          My mamy konta osobno i mniej więcej pilnujemy równości wydatków w
          miesiącu (z lekką przewagą wydatków męża, bo on zarabia trochę
          więcej), cotygodniowe większe zakupy robimy na zmianę, na większe
          wydatki robimy zrzutę, albo ja kupuję raz, on następnym razem (mówię
          o rzeczach do domu typu: robot kuchenny, nowe firanki, etc.)
          Przypuszczam, że jak będzie dziecko to trzeba będzie to modyfikować,
          ale na razie jakoś to fukcjonuje.
    • boania7 Re: kasa kasa 22.11.07, 10:23
      Witam,ja jestem mężatką od ponad trzech lat,nie wyobrażam sobie
      żebyśmy mieli z mężem oddzielne konta,dla mnie to jest nie do
      pomyślenia.Faktem jest że mąż tylko zarabia pieniądze,ja nie pracuję
      tylko zajmuję się domem i dzieckiem.Mąż przynosi wypłatę do domu i
      nie trzyma jej to są nasze pieniądze i razem podejmujemy decyzję co
      do wydatków.Nawet gdybym pracowała i zarabiała to też bym przynosiła
      pieniądze i łączylibyśmy to w całość.Jak każdy ma swoją wypłatę to
      jak wyglada uzupełnianie lodówki np?dziś kupuję ja a jutro mąż?albo
      rachunek dzielimy napołowę?dla mnie to jest nie do pojęcia i
      prowadzi czasem do niepotrzebnych kłótni albo wypominania.Jeśli ktoś
      chce zrobic prezent to do tego odzielne konto w banku nie jest
      potrzebne.
      • yadrall Re: kasa kasa 22.11.07, 15:32
        My przez pierwsze dwa lata malzenstwa mielismy osobne konta (bo tak
        zostalo z czasow przed slubem),ale bralismy z tego ktore akurat bylo
        pod reka (znaczy bardziej po drodze-oj, te bankomaty). Ja jako
        domowy skarbnik znalam stan obu kont,a moj slubny zadnego... Wiec to
        ja decydowalam, kiedy i ile z ktorego konta. Wieksze wydatki byly
        planowane wspolnie.

        W obecnej chwili mamy dwa wspolne konta. Jedno to typowe konto na
        ktore wchodza wyplaty,oraz z ktorego schodza drobne platnosci. Do
        tego konta mamy tez aktywne karty do bankomatu i placenia w sklepach-
        kazdy swoja. Drugie konto jest obarczone tylko splata kredytu, do
        niego jest aktywna tylko jedna karta debetowa-jest to konto z
        mozliwoscia debetu. I ja pilnuje przelewania pieniazkow z ruchomego
        konta na to gdzie trzymamy oszczednosci. Na malym zostawiamy tylko
        kwoty niezbedne do bierzacych oplat i zakupow.
        Wieksze zakupy robimy razem,a niewielkie kwoty z malego konta
        wybieramy wg potrzeby-nikt nikogo nie sprawdza co i za ile kupil.
        Jednak ja jako domowy skarbnik i tak na biezaco wiem ile jest na
        poszczegolnych kontach-moj slubny nie ma bladego pojecia i go to
        specjalnie nie interesuje...

        Ps. z wydatkow wlasnych mamy ustalona kwote, ktora tygodniowo mozemy
        wydac bez uszczerpku dla stabilnosci finansowej i do tej kwoty nie
        tlumaczymy sie sobie nawzajem.
      • pronovia Re: kasa kasa 22.11.07, 16:05
        Trudno, żebyście mieli osobne konta, skoro za Twoją pracę nikt Ci
        nie płaci.
        Ja nie widze potrzeby przynoszenia w zębach co miesiąc swojej
        pensji, po to, żeby wspólnie ją potem rozdzielać. Jesli obie osoby w
        podobnym stopniu udzielają się z organizacji domu (rozumiem, że
        jesli siedzisz w domu, to trudno jeszcze męża pędzić do sklepu po
        pracy), to i wydają podobne kwoty na zakupy (te duże raz na tydzień
        i te mniejsze codziennie), oczywiście jest to niewykonalne jak ktoś
        chce się rozliczać co do złotówki, ale akurat my nie. Nigdy nie
        kłóciłam się ze swoim mężem o pieniądze, ani wtedy, kiedy ich nie
        miałam, ani teraz, kiedy zarabiam, nie zaglądamy sobie w konta.
      • kawka74 Re: kasa kasa 22.11.07, 17:49
        dla mnie to jest nie do pojęcia i
        > prowadzi czasem do niepotrzebnych kłótni albo wypominania.

        Przez cały dotychczasowy okres trwania małżeństwa ani razu żadne z nas nikomu
        niczego nie wypomniało ani nie doszło do kłótni.
        Pamiętam jednak kilka wesołych wątków z tego czy innych forów, w których
        niepracująca małżonka skarży się na pracującego męża, który wypomina, kłóci się,
        nie pozwala i wylicza. To jest dopiero coś.
        • ewma Czy niepracująca żona to ktoś gorszy ??? 22.11.07, 18:47
          BO czytając niektóre wypowiedzi odniosłam takie wrażenie.
          Skoro mąż i żona wspólnie podejmują decyzje,że ona na czas
          podchowania dziecka rezygnuje z pracy to nie oznacza ,że nie ma
          prawa np.pójść do fryzjera bo kasa na wspólne konto wpływa tylko od
          męża.
          Znam małżeństwo w którym mąż zadecydował ,że żona po urodzeniu
          dziecka zostanie z nim w domu przez pierwsze 3 lata i teraz ona
          wracając z zakupów musi się przed nim rozliczać i tłumaczyć się czy
          aby napewno ich dziecko potrzebowało nowej grzechotki......
          • pronovia Nie niepracująca, tylko pracująca w domu 22.11.07, 20:10
            tak się to nazywa na tak zwanym Zachodzie, właśnie po to, żeby gospodynie domowe
            nie czuły się urażone.
            • ewma Re: Nie niepracująca, tylko pracująca w domu 22.11.07, 21:05
              Czyli każda kobieta decydująca się na urlop wychowawczy zostaje od
              razu gospodynią domową a gdy tylko znowu przekroczy próg swojej
              firmy i wpłynie jej wypłata na konto od razu wraca na wyższą pozycję
              w społeczeństwie.???????
              • pronovia Re: Nie niepracująca, tylko pracująca w domu 23.11.07, 09:47
                A gdzie Ty tu widzisz wartościowanie pozycji? Sama je sobie nadajesz
                przypisując wartości nazwom danego zajęcia, ja tylko się troszczę o
                nazywanie rzeczy po imieniu (zboczenie zawodowe filologa :).
                • boania7 Re: Nie niepracująca, tylko pracująca w domu 23.11.07, 12:03
                  Nie wiem dziewczyny ile wynosi wasz budrzet domowy że macie
                  mozliwość aby każdy miał swoją oddzielną kasę i jedne konto
                  wspólne.My mamy do dyspozycji 2 tyś zł na cały miesiąc więc dla mnie
                  to jest po prostu nie wykonalne żeby każdy miał coś swojego i coś
                  wspólnego.
                  • asiek06 Re: Nie niepracująca, tylko pracująca w domu 23.11.07, 12:18
                    Też się nad tym zastanawiam:)Co prawda my z mężem mamy więcej niż 2
                    tysiące ale mimo wszystko ciężko by nam było mieć wspólne konto i
                    jeszcze 2 konta indywidualne na odkładanie kasy. Widocznie
                    dziewczyny albo ich mężowie zarabiają bardzo dużo pieniążków:)
                    • pronovia Re: Nie niepracująca, tylko pracująca w domu 23.11.07, 13:48
                      Co ma piernik do wiatraka? Nawet gdybym zarabiała 500 PLN to nie
                      chciałabym, żeby mój pracodawca je przelewał na konto męża.
                      Mój tata jest emerytowanym nauczycielem, całe życe zarabiał pensję
                      nauczyciela i odkąd przestał chowac pieniądze w skarpetkach ma kilka
                      kont w banku.
                      • boania7 Re: Nie niepracująca, tylko pracująca w domu 23.11.07, 14:04
                        Nie chodzi mi o konto w banku,na czyje mają iść pieniądze,tylko
                        chodzi mi o to ze macie tyle kasy że stać was na to aby każdy miał
                        swoją kasę i wspólną pólę.W niektórych zakładach pracy jest tak ze
                        wypłata i dzie na konto a niektórzy dostają pieniądze do ręki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka