plutoniczna
17.01.08, 16:51
dedykuję poniższe cytaty - nic dodac nic ująć
"Przez całe życie uważałam miłość za coś w rodzaju przyzwolonego
niewolnictwa. To kłamstwo: nie istnieje miłość bez wolności i na
odwrót. Tylko ten, kto czuje się wolny, kocha bezgranicznie. A ten,
kto kocha bezgranicznie, czuje się wolny.
W miłości nie można się wzajemnie ranić, bo przecież każdy odpowiada
za własne uczucia i nie ma prawa potępiać drugiego.
Czułam się zraniona, gdy traciłam mężczyzn, których kochałam. Dziś
jestem przekonana, że nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może
mieć na własność.
I to jest prawdziwe przesłanie wolności: mieć najważniejszą rzecz na
świecie, ale jej nie posiadać....."
„Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie
barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w
przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w
nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu,
gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak
poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej
harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: "A może on zechce odkryć dalekie
krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się
własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie
pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie
latać.
Poczuła się samotna.
"Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się
pojawi, już ode mnie nie odleci".
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej
nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał
się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej
namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: "Naprawdę
cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!". Jednak z biegiem czasu zaszła w
niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i
nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie
mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym
smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na
niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest
martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim
myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy
ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny
i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak
naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość
świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
- Czemu przyszłaś? - zapytała ją udręczona kobieta.
- Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. - Gdybyś
pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do
dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć”
Jedenaście minut - Paulo Coelho