Dodaj do ulubionych

Psy rasowe sa chore

22.08.08, 15:36
Telewizja BBC zrobila dokument o psach rasowych, do ktorego linki podaje
ponizej. Film na iplayer powinien byc dostepny do konca tego tygodnia, nie
wiem, czy z Polski da sie to obejrzec.

Film jest szokujacy - pokazuje, jak chore sa obecnie psy rasowe - powodem jest
chow wsobny, krzyzowanie bliskich krewnych. Kolejnym powodem jest fakt, ze psy
z chorobami genetycznymi moga byc wystawiane i rozmnazane! Przekazuja tym
samym choroby i ogromne cierpienie kolejnemu pokoleniu. Skladka za
ubezpieczenie zdrowotne dla psa rasowego jest mniej wiecej dwa razy wyzsza niz
dla kundla. Rasa Cavalier king Charles spaniel - polowa psow ma problemy z
sercem, szacuje sie tez, ze 1/3 tych psow ma za mala czaszke, mozg sie nie
miesci, co sprawia psu bol nie do wytrzymania. Niektore psy mozna uratowac
operacja neurologiczna. Co jest najgorsze, te psy zdobywaja medale i sa
dopuszczane do hodowli. Pekinczyk, zwyciezca na crufts, byl po operacji
umozliwiajacej normalne oddychanie - oczywiscie jest ojcem szczeniat, ktore
pewnie tez beda cierpiec. Boksery maja padaczke. Buldogi nie sa w stanie
samodzielnie kopulowac czy rodzic. Owczarki niemieckie, championy z crufts,
chodza, jakby mialy chorobe neurologiczna, bo ich budowa jest nieprawidlowa
(ten opadajacy grzbiet). Labradory maja raka, jamniki - problemy z
kregoslupem. To juz nie sa psy, tylko kaleki. Te kaleki sa rozmnazane, co
wiecej, naiwni ludzie placa za szczeniaki grube pieniadze, nie wiedzac, ze
kilka razy tyle wydadza na weterynarza. Tymczasem wystarczy popatrzec, jak psy
rasowe wygladaly 100 lat temu. Byly normalne i zdrowe, choc oczywiscie
selekcjonowano je pod katem UZYTKOWYM. Wystarczy porownac nawet dzisiejsze
owczarki niemieckie pracujace i wystawowe. Te pracujace wygladaja jak pies,
wystawowe wygladaja jak lamagi. Swoj udzial w obecnej sytuacji maja tez
sedziowie, ktorzy przyznaja oceny doskonaly psom chorym na pierwszy rzut oka.
Jest to szokujace i w zwiazku z tym ja po psa udam sie do schroniska, nie
zamierzam nabijac kabzy ludziom, ktorzy sa okrutni i skazuja psa na zycie w
cierpieniach po to, zeby mial ogon wygiety tak czy inaczej (np. mops).

www.bbc.co.uk/iplayer/episode/b00d4ljk/
news.bbc.co.uk/1/hi/uk/7569592.stm
news.bbc.co.uk/1/hi/uk/7569064.stm
Obserwuj wątek
    • moonalisa Re: Psy rasowe to biznes ?! 22.08.08, 16:17
      b.interesujące,wysłałam maila na adres.
    • tamsin Re: Psy rasowe sa chore 23.08.08, 02:02
      niestety straszne to i bardzo prawdziwe, przekonalam sie na moim
      psie - ojciec i matka championy i nagrody zbierali na wystawach, a
      on: wrodzona wada serca (nieuleczalna), guz teczowki oka, i co
      najgorsze mial postepujaca autoagresje komorkowa, ktora wyniszczyla
      jego system. Innym przykladem jest to, ze z jednej strony hodowcy
      nie uznaja bialych bokserow, a z drugiej strony selekcja psow do
      hodowli "flashy boxer" na sto procent zaowocuje miotem w ktorym
      biedzie bialy szczeniak.
    • majenkir Re: Psy rasowe sa chore 23.08.08, 14:27
      rikol napisała:

      > Wystarczy porownac nawet dzisiejsze
      > owczarki niemieckie pracujace i wystawowe. Te pracujace wygladaja
      jak pies, wystawowe wygladaja jak lamagi.

      To prawda. Wygladaja jakby sie czolgaly.
      Pomijajac ewidentna wine czlowieka (bulldog, pekinczyk) przeciez
      kundle (teraz nazywane elegancko mixami) tez zapadaja na raka,
      padaczke i itp. Ale badan na ten temat pewnie nikt nie robil...
    • lirael Re: Psy rasowe sa chore 23.08.08, 18:15
      Przykład z mojego podwórka. Moje dwa psy:

      1. Brak rodowodu (podobno babcia miała:). Hodowla domowa (mieszkanie
      w bloku), mama szczeniaczków - pupilka całej rodziny. Szczeniaki i
      suczka - oczko w głowie wszystkich domowników. Moja sunia ma w tej
      chwili dziewięć lat, nie miała szczeniąt. Zdrowiutka, wygląda jak
      modelka:), zero jakichkolwiek problemów zdrowotnych wrodzonych,
      chociaż jej "rasa" ma predyspozycje.

      2. Rodowód. Oficjalnie zarejestrowana hodowla. Już w domu (350 km
      pociągiem) okazało się, że suczka jest straszliwie zarobaczona.
      Nasza pani wet wyraziła też przypuszczenie, że jej wiek został
      zawyżony przez hodowczynię o tydzień-dwa. Nasza sunia nie była nigdy
      przez nas wystawiana i w związku z tym nie miała szczeniąt. Ma
      nieprawidłowe uszy (nie są odpowiednio klapnięte - zostały takie
      jakie były, gdy była szczeniaczkiem, takie podobno mają wszystkie
      maluchy tej rasy) - nie chciałam za usilną radą hodowczyni
      przyklejać jej do uszek gumy do żucia. Nieustanne bardzo poważne
      problemy zdrowotne. Na brzuszku mięśniak. Bez przerwy schorzenia
      dermatologiczne (na pewno nie wina karmy), nadwrażliwy żołądek. Ma
      w tej chwili siedem lat.

      Obydwa pieski jedzą to samo, mieszkają w tym samym mieszkaniu, są
      tak samo kochane i hołubione.
      Kiedy czytam opinie "kupno psa z rodowodem gwarancją posiadania
      zdrowego zwierzaka", budzą się we mnie wątpliwości.
      Jeśli zdecydujemy się kiedyś na następne psiaki, będziemy rozważać
      dwa warianty: albo kundelek - wtedy bez planów dynastycznych :),
      albo piesek z rodowodem, ale z hodowli typowo domowej, gdzie jest
      jeden, najwyżej dwa-trzy psiaki, które są członkami rodziny, a nie
      źródłem dochodu. Marzy mi się lista dobrych hodowli, gdzie kryterium
      oceny nie byłyby wyniki wystawowe, a obiektywne opinie osób, które
      kupiły w nich szczeniaczki.
      Pozdrawiam.
      • nrg67 Re: Psy rasowe sa chore 25.08.08, 10:56
        Ja sie wole nie wypowiadac na temat hodowli, bo swoje przygody
        z "hodowcami" juz raz gdzies tu opisalem i potem sie na mnie zesypal
        grad pretensji, ze ja amator jestem, pseudohodowca i w ogole bóg wie
        co. Ale prawda jest, ze jak czlowiek pojdzie na wystawe, jedna-
        druga, to wszystko wyglada cacy ,caly ten "sport kynolgoiczny" to
        sama kultura, ludzie na poziomie, troszcza sie o psiaki, pasjonaci i
        t d. Predzej czy pozniej sie czlowiek w ktorejs rasie zakocha i ...
        potem zaczyna szukac sczeniaka. Na szczescie u mnie bylo tak ,ze z
        wielu powodow szukalismy dlugo, a przy tym - gmeralismy wnikliwie,
        sprawdzalismy, pytalismy po 10 razy o to samo... W ten sposob
        czesc "hodowcow" przestala z nami w ogole rozmawiac, a z uslug czesc
        iz nich w ogole nie skorzystalem i nigdy nie skorzystam, bo jak ktos
        suke zmusza do dwoch miotow rocznie przy pomocy sterydow, to jest mi
        wszystko jedno, ile i jakich papierow na te szczeniaki sie od niego
        mozna spodziewac - dla mnie to bezwzgledny sadysta-pseudohodowca,
        tyle, ze papierami.
        Zrobilem w koncu niemal tak, jak Lirael - wzialem psa z domu, w
        ktorym suka byla przytulanka dla dzieci, karmiona, pieszczona,
        zaglaskiwana na smierc. Suka zostala skojarzona bez papierow, w dosc
        bezmyslny i lekkomyslny sposob przez kompletnych amatorow - którzy
        jednak w swojej suni byli bezwzglednie zakochani. Znaleźli
        jej "narzeczonego", bo uznali, że bedzie szczesliwa posiadając
        dzieci - ot, takie naiwne rozumowwanie. Zrujnowali sie na
        pielegnacje ciazy i na cesarskie ciecie ,bo byly jakies klopoty przy
        porodzie. Przesstawili z nog na glowe caly dom, bo uznajac, ze mama
        z dziecmi musi miec dobre warunki oddali jej calutenka, wielka
        lazienke na parterze domku, na nowiutenkich kafelkach polozyli
        podloge z desek zeby psom bylo wygodnie, karme sprowadzili za jakies
        niebotyczne pieniadze. Popelnili wszystkie bledy, jakie popelniaja
        amatorzy za bardzo zakochani w psach, tzn. np. szczeniaki, ktore
        postanowili sobie zostawic przekarmili. A mimo to ciesze sie, ze
        wzialem psa wlasnie od nich, a nie od utytulowanych zawodowcow. Po
        pierwsze dlatego, ze balem sie, ze padne ofiara oszusta z papierami -
        bo takich sporo. Po drugie dlatego, co pisalem wyzej - ze
        traktowanie zwierzat przez "zawodowcow" z duzych hodowli
        (takich "niedomowych") pozostawia wiele do zyczenia. Po trzecie - bo
        pan, ktory na jednym z forów internetowych grzmi
        przeciwko "pseudohowodom" z wyzyn autoryteytu Zwiazku
        Kynologicznego ... osobiscie doistarczyl
        nielegalnego "reporoduktora" dla suki, o ktorej pisalem wyzej i moj
        pies jest dzieckiem tegoz, bezprawnie dopuszczonego reporoduktora -
        takiej bezczelnej obludy jeszcze w zyciu nie widzialem. I po
        czwarte - moja rodzina znalazla w sieci fachowa rozmowe miedzy
        howodcami o tym, ze komus tam sie masc i uszy
        szczeniat "rodowodowych" nie spodobaly, wiec hodowca klnąć w
        nieboglosy z powodu straconych pieniedzy... uśpił cały miot!
        Ja wiem, ze to jest "normalne" - ale ja w takiej normalności
        uczestniczyć nie chce.
        Jak kiedys sobie kupie psa z papierami - wcale tego nie wykluczam -
        to sobie sprowadze szczeniaka z zagranicy, z jakiegos takiego
        nudnego, poukladanego kraju jak Niemcy czy Dania, bo tam ludzie nie
        maja dosc ulanskiej fantazji i wyobrazni zeby dreczyc i katowac
        zwierzeta z taka pomyslowoswcia, jak moi ukochani rodacy :(
        • martuskownik Re: Psy rasowe sa chore 25.08.08, 11:45
          Co prawda to prawda, a nie od dziś wiadomo że co za dużo to nie zdrowo. Dlatego
          rozwiązaniem są małe rodzinne hodowle (tak, mówię o hodowlach ZKwP, ale ludzi
          mających jedną czy dwie psiny, będące pełnoprawnymi członkami domowego stada).
          Sama jeżdżąc na wystawę z moją suczką i wystawiając kilka psów znajomych czasem
          wolę nie słuchać co mają do powiedzenia "najwięksi i najbardziej liczący się
          hodowcy" w tym kraju...to przykre, ale może też i dlatego do hodowli podchodzę
          po ludzku! Jak to jest że pies obkładany talkami i Bóg raczy wiedzieć czym
          jeszcze przegrywa z moją wydawało by się zwyczajną nic nie znaczącą w tym całym
          zamieszaniu psiną która jedynie została wykąpana i ostrzyżona troszkę, będąca na
          wybiegu sobą? W jednej notce od sędziego na karcie oceny ostatnie zdanie brzmi:
          "ogon w ruchu noszony bardzo naturalnie i wesoło, czyli w sposób bardzo
          odpowiedni dla każdego szczęśliwego psa";) Coś w tym jest, dlatego jedno co
          powiem jeśli chodzi o rasowość i wystawy to NORMALNOŚĆ I DOBRO ZWIERZAKA PRZEDE
          WSZYSTKIM!

          Zmienić musi się mentalność "hodowców" na Hodowców przed duże H, jak i zarazem
          ludzi święcie przekonanych że istnieje pies rasowy bez rodowodu, których ilość
          jest w zastraszającym tempie zwiększana...
        • lirael Re: Psy rasowe sa chore 26.08.08, 08:32
          nrg67 napisał:
          > I po czwarte - moja rodzina znalazla w sieci fachowa rozmowe
          miedzy
          > howodcami o tym, ze komus tam sie masc i uszy
          > szczeniat "rodowodowych" nie spodobaly, wiec hodowca klnąć w
          > nieboglosy z powodu straconych pieniedzy... uśpił cały miot!

          Mnie nurtuje jeszcze jedna kwestia. Co w takich hodowlach-
          hurtowniach dzieje się z psami, które kończą wystawową i rozrodczą
          karierę? Nie mówię o domowych hodowlach, w których psiak przyjmuje
          status emeryta i nic się nie zmienia w jego egzystencji. Przy
          ambitnych planach wystawowych związanych z licznymi wyjazdami,
          zagranicznymi kryciami, wysokimi kosztami utrzymania psów na co
          dzień... - mam wątpliwości, czy nadal jest miejsce dla psa, który
          nie zarabia. Wersja oficjalna jest taka, że te sędziwe pieski
          znajdują nowe, kochające rodziny. Jak to wygląda naprawdę, wolę nie
          zgadywać. Zresztą nawet jeśli wersja oficjalna jest prawdziwa -
          nietrudno się domyślić, co czuje stary, wyeksploatowany pies,
          którego oddaje się jak przedmiot.
          Wracając do podanej prez Ciebie informacji o uśpieniu szczeniąt,
          która mnie zmroziła. Chciałoby się krzyknąć, że żaden normalny
          weterynarz nie wykonałby takiego zabiegu. Argument finansowy może
          jednak zdziałać cuda, no i jeszcze grożba utraty wieloletniego
          klienta-hurtownika....

          > Jak kiedys sobie kupie psa z papierami - wcale tego nie wykluczam -
          > to sobie sprowadze szczeniaka z zagranicy, z jakiegos takiego
          > nudnego, poukladanego kraju jak Niemcy czy Dania, bo tam ludzie
          nie
          > maja dosc ulanskiej fantazji i wyobrazni zeby dreczyc i katowac
          > zwierzeta z taka pomyslowoswcia, jak moi ukochani rodacy :(

          Musisz się liczyć z tym, że zagraniczni hodowcy mogą odmówić
          sprzedaży psa do Polski. Czytałam kiedyś wywiad z ludźmi, którzy
          chcieli sprowadzić do Polski psy z Hiszpanii i musieli się nieźle
          nagimnastykować, żeby przełamać opory właścicieli.
          Myślę, że przez wielu ludzi z Zachodu Polska jest postrzegana jako
          kraj nie tylko zacofany w kwestii stosunku do zwierząt, ale
          najzwyczajniej biedny i hodowcy mogą mieć watpliwości, czy po prostu
          zapewnimy odpowiednie warunki psom. Ciekawa jestem, jakie macie
          doświadczenia w tej dziedzinie - mam na myśli sprowadzenie pieska ze
          Skandynawii czy Europy Zachodniej.
          Na koniec chcę podkreślić, że na pewno jest w Polsce wiele dużych
          hodowli, które nie stosują ponurych praktyk opisanych przez nas w
          tym wątku. Mam jednak wątpliwości co do sytuacji ogólnej. Przyzwoite
          warunki mieszkaniowe, długie spacery, wszechstronna socjalizacja,
          karma wysokiej klasy, stały nadzór weterynarza, szkolenie, praca i
          zabawa adekwatna do potrzeb rasy, wystawy, pielęgnacja, krycia. Czy
          w Polsce posiadając np. osiem czy dziesięć psów, a do teago pracę
          zawodową i rodzinę, można uczciwie spełnić zobowiązania wobec psa,
          które bierzemy na siebie, przyjmując go do rodziny.
          Pozdrawiam.
          • nrg67 Usypianie miotu... 26.08.08, 09:45
            Lirael, calkowicie sie z Toba zgadzam, chce tez podkreslic, ze nie
            kazda duza hodowla to koniecznie musza byc sadysci ,podobnie, jak
            nie kazda domowa hodowla to psi raj - ale rozumiem, ze obojgu nam
            chodzi o stan ogolny.
            Nastomist chce tylko dodac jedna rzecz w kwestii usypiania szczeniat
            z "niedobrego" miotu. Piszesz, ze Ciebie to zmrozilo - otoz to rzecz
            zupelnie oczywista, normalna w tym srodowisku. Kiedys dostalem maila
            z oferta "kto przygarnie szczeniaczki", ale nie chodzilo o znajdki,
            tylko o rasowe goldenki z bardzo wybitnej hodowli. Rozdawala je za
            darmo pani, ktora byla pomoca domowa u hodowcow. Kobiecie sie zal
            zrobilo psiakow, wiec wyprosila u wlascicieli zeby jej dali
            sprobowac znalezc domy dla zwierzatek. Mail konczyl sie slowami -
            "jesli psiakow nikt nie wezmie, zostana uspione". Chodzilo o caly
            miot = cos z nimi bylo nie tak jesli chodzi o urode, bo poza tym
            byly zdrowe.
            Na forach internetowych poszczegolnych ras, gdzie doswiadczeniami
            wymieniaja sie hodowcy takie watki sa omawiane publicznie, bez
            wstydu, i traktowane jak normalny, hodowlany klopot typu kleszcze
            albo alergie skorne. Sam trafilem kiedys nawet na wymiane postow w
            ktorej dwojka hodowcow wzajemnie sie przechwalala, jacy to sa
            dokladni, konsekwentni i profesjonali - i tam padaly slowa
            typu "jakby mi sie trafil slaby miot, to bym uspil bez mrugniecia
            okiem".
            Troche jest tak, ze setki lat hodowli psow na tym m.in. polegaly, ze
            po po prostu eliminowano (zabijano) psy z jakichs powodow
            nieprzydatne. Troche jest tak, ze w sforze samiec Alfa tez
            przeprowadza selekcje szczeniat i po prsotu zagryza osobniki slabe
            albo neurotyczne, takie, ktore moga zagrazac spójności stada. Ale
            nie sadze, zeby taki samiec alfa sie tym przechwalal na forach
            internetowych jak wykonczyl grupke slepych szczeniat tylko
            dlatego,ze mialy nie taka siersc jak trzeba.
            Zreszta, juz pisalem - to ponoc "normalne" - ale mnie taka
            normalnosc kompletnie nie obchodzi, ja sie na samca alfa nie nadaje,
            jakkolwiek płciowo jestem jak najbardziej samcem :))
            • tenshii Re: Usypianie miotu... 26.08.08, 17:06
              Zdajesz sobie sprawę, że był to głupi łańcuszek który obszedł cały net z 5 razy w ciągu kilku lat?
              Wszystkie numery podawane w tych ogłoszeniach były fałszywe
              • nrg67 Sory, Tenshii... nie rozumiem? 26.08.08, 17:07
                jaki lancuszek? nie pomylilas czasem wątku?
                • blue.berry Re: Sory, Tenshii... nie rozumiem? 27.08.08, 10:14
                  mail o szczenietach goldena ktore zostajna uspione jesli nie znajda
                  domu. to byl spam (czy jak kto chce lancuszek) - pojawia sie od paru
                  lat, ostatnio na szczescie juz b. rzadko.
                  • nrg67 Re: Sory, Tenshii... nie rozumiem? 27.08.08, 11:54
                    OK, byc moze bylo to cos takiego. Faktem jest, ze hodowcow
                    twierdzacych, ze bez mrugniecia okiem uspia slaby miot znam
                    osobiscie. Oni sie tym wrecz przechwalaja, tak ,jak nastoletni
                    chlopcy przechwalaja sie tym ktory wiecej wodki potrafi wypic albo
                    papierosow spalic
    • moonalisa amerykański sposób 27.08.08, 16:35

    • a.nancy Re: Psy rasowe sa chore 28.08.08, 14:29
      zalezy tez, o jakich rasach mowimy. sa rasy bardziej i mniej przeksztacone przez
      czlowieka. sa rasy pierwotne, ktore pozostaja w prawie niezmienionej formie od
      tysiecy lat.
      zalezy od etyki hodowcy. TEORETYCZNIE psy z wadami wrodzonymi nie powinny byc
      rozmnazane. gdyby wszyscy tego przestrzegali, byloby mniej problemow. gdyby
      kupujacy byli swiadomi (np. wymagali przedstawienia wynikow badan wykluczajcych
      dysplazje itp. u rodzicow szczeniat), byloby mniej problemow.
      problemem sa nie tyle psy rasowe czy hodowle, co nieuczciwosc i pogon za
      zyskiem. bardzo ludzkie cechy.

      na szczescie sa hodowcy, ktorzy rozmnazaja "z glowa", kladac nacisk na zdrowie,
      charakter i cechy uzytkowe psow, a nie tylko na wyglad.

      > Jest to szokujace i w zwiazku z tym ja po psa udam sie do schroniska, nie
      > zamierzam nabijac kabzy ludziom, ktorzy sa okrutni i skazuja psa na zycie w
      > cierpieniach po to, zeby mial ogon wygiety tak czy inaczej (np. mops).

      sluszna decyzja (zawsze warto pomoc jakiemus porzuconemu psiakowi), ale argument
      mnie srednio przekonuje. jesli chodzi TYLKO o cierpienia psow rasowych, mozna
      znalezc hodowle, w ktorej selekcjonuje sie pod katem uzytkowym. i nie trzeba
      kupowac mopsa czy cavaliera.
      • verdana Re: Psy rasowe sa chore 29.10.08, 19:17
        A mnie fascynuje, co mianowicie robi się z ogonami mopsow????
        Mopsu ogon kreci się naturalnie - nie widzialam nikogo, ktory by na
        noc zawijal mopsu ogon na lokówki.
    • watanabe.miharu Re: Psy rasowe sa chore 24.11.08, 20:44
      No, na pewno macie sporo racji. Ale też nie ma co toczyć piany - prawda na pewno leży gdzies pośrodku.
      Istnieje wiele ras, które z pewnością istnieć nie powinny.. Ale uogólnianie, że "pies rasowy jest psem chorym" to wielkie nadużycie! Tak samo jak pisanie, że "jedynie kundle są zdrowe i dożywają późnej starości". Tak, ale ile z nich dożywa? Reszta bezdomnych psów, o których nie wiesz, wegetuje te 3-4 lata i koniec. Tylko mało kto o tym wie, bo i skąd? Badania naturalnie robi się tylko dla rasowych psów - dla kundli nie istnieją statystyki. Stąd te zafałszowania. Zresztą - tak jak psy rasowe, tak i kundle są różne.
      Po prostu - nie uogólniajmy i nie przesadzajmy.

      Miałam sukę siberian husky - dożyła pięknego wieku 14 lat. Nie chorowała poważnie. Mój sznaucer miniaturowy dociągnął do 12 lat, też bez większych chorób. Miałam kundla, który odszedł w wieku lat 6. No i czy ja zaczynam kampanię "kundle są chorowite"? Nie.
    • irma223 Boksery mają raka, a owczarki problemy z tylnymi k 13.12.08, 14:28
      rikol napisała:

      > Boksery maja padaczke.

      G...o prawda. Nie widzialam ani jednego boksera z padaczką. Boksery
      mają raka i umierają na raka. Dość młodo - w wieku ok. 8 do 13 lat.

      > Owczarki niemieckie (...) chodza, jakby mialy chorobe
      > neurologiczna, bo ich budowa jest nieprawidlowa
      > (ten opadajacy grzbiet)

      Owczarki niemieckie mają (w wieku kilkunastu lat) problemy z tylnymi
      kończynami (chyba chodzi o stawy). I rzeczywiście mają kłopoty z
      chodzeniem. To nie choroba, a wynika takiej budowy, jaką mają. Co
      wcale nie zmienia faktu, że są kochanymi, mądrymi psami.

      Inna sprawa, że chów wsobny jest rzeczywiście dla naszych psów
      niebezpieczny, ale walka z nim to walka z wiatrakami - niestety.
      • blue.berry Re: Boksery mają raka, a owczarki problemy z tyln 15.12.08, 15:13
        irma223 napisała:
        > Owczarki niemieckie mają (w wieku kilkunastu lat) problemy z
        tylnymi kończynami (chyba chodzi o stawy). I rzeczywiście mają
        kłopoty z chodzeniem. To nie choroba, a wynika takiej budowy, jaką
        mają.

        owszem. jest to choroba. nazywa sie dysplazja. hodowlane ON-ki
        zresztą podlegają obowiązkowi prześwietlenia w kierunku dysplazji.
        jako ze dysplazja jest choroba genetyczna.
        • irma223 Genetyczna i nieuleczalna - taka budowa i już 15.12.08, 15:23
          blue.berry napisała:

          > owszem. jest to choroba. nazywa sie dysplazja. hodowlane ON-ki
          > zresztą podlegają obowiązkowi prześwietlenia w kierunku dysplazji.
          > jako ze dysplazja jest choroba genetyczna.

          Genetyczna i nieuleczalna. I dyskwalifikuje w przypadku planów
          hodowlanych.
    • ollasja Re: Psy rasowe sa chore 01.02.09, 13:09
      Mój kochany seter irlandzki został kupiony u hodowcy (poleconego przez związek
      kynologiczny), ma wszystkie papiery. Już po tygodniu okazało się, że hodowca
      ukrył przed nami fakt, że szczeniak (miał wtedy prawie 6 m-cy) ma wnętrostwo.
      Kiedy zadzwoniliśmy do hodowcy z tą informacją - zaczął się mętnie tłumaczyć i w
      końcu powiedział, że możemy oddac psa. Nie zrobiliśmy tego, bo cała rodzina
      zdążyła już psiaka pokochać. A i tak nie chcieliśmy go wystawiać. No, ale
      operacja po latach była konieczna. Po pewnym czasie okazało się, że pies ma
      padaczkę, ponadto nie może jeść praktycznie nic poza wołowiną z puszki i
      makaronem (absolutnie nic tłustego - problem z trzustką). Do tego nieustanne
      problemy z bakteryjnym zapaleniem fałdów wargowych (m.in. pałeczka ropy
      błękitnej), guzy zapalne po ugryzieniu kleszcza - operowane z powodu podejrzenia
      o nowotwór i jeszcze kilka innych problemów.
      Gdyby podliczyć ile wydaliśmy na weterynarza, pewnie starczyłoby nam na nowy
      samochód.
      Pies ma trudny charakter, ale i tak cała rodzina go uwielbia i dzielnie wyciąga
      z kolejnych problemów zdrowotnych. Ale jest to nasz ostatni pies rasowy, albo
      przynajmniej z rodowodem.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka