Dodaj do ulubionych

zaszła...ratujcie

16.06.07, 23:12
Wiem, to moja nieodpowiedzialność, ale miałam ją wysterylizować i odwlekałam.
Mam ogródek, więc kotka wychodzi, a jak ma rujkę, to zamykam okna na cztery
spusty. jednak rozszczelnilam jedno z nich do góry i wyobraźcie sobie, ze się
przecisnęła i paszła...Teraz jej cycki urosły i jakoś brzuch wystaje po obu
bokach. Musze chyba uznać, ze zaciążyła. Co robić? To chyba koniec pierwszego
miesiąca. Ale wydaje też czasem takie miauki, jakby rujkę miała. Mozę urojona?
Ale chyba zaszła.
Obserwuj wątek
        • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 17.06.07, 00:50
          nie hoduję kotów, tylko znalazłam i odratowałam i została. Mam jeszcze jedną
          znajdę i psa też znajdę i więcej zwierząt miec nie mogę. Więc chyba wyobrażasz
          sobie ile mnie kosztują. A znajomych takich, ktorzy chcieliby kota nie znam.
            • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 17.06.07, 01:28
              jakoś tak wyszło. Miałam oddać, ale się człowiek przywiazuje. Sterylizację
              miałam w planach, ale odwlekałam, bo niektórzy jednak odradzają, ze osowiala
              będzie, ze się charakter zmienia i już nie wiedzialam kogo słuchać. Ale mądry
              Polak po szkodzie. Jak urodzi, to zrobię, ale czy ludzie biora koty? Tyle tych
              ogłoszeń wszędzie. Spytam chyab weterynarza,co zrobić.
              • salimis Re: zaszła...ratujcie 17.06.07, 10:47
                zelatynka napisała:
                Sterylizację
                > miałam w planach, ale odwlekałam, bo niektórzy jednak odradzają, ze osowiala
                > będzie, ze się charakter zmienia i już nie wiedzialam kogo słuchać

                Kto ci nawciskał takich bzdur.Mam dwie kotki wysterylizowane i są
                najnormalniejsze w świecie.Broją ile wlezie są wesołe i bezpieczne bo nie zajdą
                w ciąże.
                • mist3 Re: zaszła...ratujcie 17.06.07, 20:12
                  Też potwierdzam, że to o sterylizacji bzdura. Sama mam i również mnóstwo moich
                  znajomych wysterylizowane/wykastrowane koty i jakoś nie widzę w nich niczego
                  dziwnego czy depresyjnego. W Holandii, gdzie ludzka wiedza na temat kotów jest
                  bardzo wysoka większość domowych kotów jest wysterylizowana i jakoś też nie
                  zauważyłam tam szczególnej depresyjności ani prób samobójczych wśród kotów,
                  wręcz przeciwnie.
                  Ja też polecam sterylkę aborcyjną - jeśli tego nie zrobisz to co jak urodzą się
                  kocięta - będziesz musiała je uśpić albo wyrzucić. Uśpienie świeżo urodzonych
                  kociąt jest czasem koniecznością, ale sterylka wtedy i tak cię nie minie - bo
                  przecież kotka po jednym porodzie może zajść w ciążę następny raz bardzo szybko.
                  Uważam że czym prędzej powinnaś umówić się na zabieg.
                  • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 02:01
                    a jakbym inaczej jakos, niż ten zabieg aborcyjny...?moze jednak ktoś weźmie?
                    myślicie, że mam szansę na oddanie? I jeszcze jedno pytanie ile kotów
                    przeciętnie rodzi się za pierwszym razem? Czy jest jakas reguła? (kotka ma około
                    4 lat i jest drobda, okolo 2,5 kg wagi, chociaz je na potęgę)
                    • atrakcyjny_kazik1 Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 08:49
                      ty jestes dorosła?? zachowujesz sie jak nieodpowiedzialne dziecko! mało jest
                      bezdomnych kotów. lepiej uspic jak sie juz urodzą, prawda?
                      ludzie są bezmyslni absolutnie. trzeba było mysleć wczesniej. człowiek jest
                      odpowiedzialny za to co hoduje.
                      wiecej pomyslunku mniej dziecinnych zagrywek
                      • marzenia11 STOP aborcji 22.06.07, 21:32
                        Nie usypiaj. Można oddać, nawet teraz. Jestem w trakcie szukania domu dla
                        kociąt i choć to trudne to nie az tak bardzo. POza tym zanim urodzi plus 2-3
                        miesiące kiedy będzie z nimi to w efekcie będzie jesień. I już inaczej.
                        Naprawdę.
                        • magdajeden Re: STOP głupocie 23.06.07, 10:27
                          jesssoooo lepiej utopić po urodzeniu, prawda? albo powiekszyc szeregi tych,
                          które umierają z głodu,zimna i chorób w ciągu pierwszej zimy?

                          to sa KOTY, marzeniu11

                          a do autorki wątku - piszący o sterylce aborcyjnej mają rację. jaką decyzję
                          podjęłaś?
                    • bubcia75 Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 09:09
                      Zrób szybko kotce aborcję. To mniejsze zło. Nie zastanawiaj się nawet, bo
                      zostaniesz potem z 3-6 kociakami. Nie licz na to, że znajdziesz im szybko dobre
                      domy, bo to jest bardzo trudne. Owszem, o byle jaki dom łatwo, ale chyba nie
                      chcesz, żeby ktoś wziął od Ciebie i o niego nie dbał, jak się dzieciom znudzi.

                      Moje dwie kotki są wysterylizowane i na pewno nie są osowiałe. Rozrabiają jak
                      dzieci a mają po dwa lata.
                      • bubcia75 Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 09:11
                        Jeszcze słowo o wadze Twojej kotki. Czy jesteś pewna, że ona nie jest
                        zarobaczona? Odrobaczasz ją regularnie? Być może, że jest z natury taka drobna,
                        ale możliwe też, że ma pasożyty, a poród i wychowanie małych jeszcze ją osłabi.
                    • mama007 Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 09:50
                      zelatynka napisała:

                      > a jakbym inaczej jakos, niż ten zabieg aborcyjny...?moze jednak ktoś weźmie?
                      > myślicie, że mam szansę na oddanie? I jeszcze jedno pytanie ile kotów
                      > przeciętnie rodzi się za pierwszym razem? Czy jest jakas reguła?

                      nie ma reguly. w tej chwili kociakom bedzie BARDZO TRUDNO znalezc domy.
                      jakiekolwiek, nie mowiac o dobrych...! shcroniska, azyle, fundacje sa
                      przepelnione. to najgorszy moment na szukanei domow kociakom. poki mozesz
                      dziewczyno, zrob kotce sterylke. potem bedziesz plakac, bo zostaniesz z
                      kociakami i co zrobisz?
                      dla mnie ta sytuacja ma tylko jedno wyjscie. to jest naprawde MNIEJSZE ZLO.
                      • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 15:37
                        ona jest taka drobna, bo wykarmilam ją na sztucznym mleku od 7 dnia życia
                        pipetką i smoczkiem potem. Więc moze dlatego. Odrobaczona byla jakis czas temu.
                        Ale chcialam znowu, to weterynarz, ze dopiero po tym okresie letnim, bo jak
                        wychodzi, to tera nie ma sensu, ze to zaraz znowu by dostala robakow. A co do
                        odpowiedzialnosci, to jestem dorosla, jak tu jeden kolega się dziwi, tylko
                        szukam po prostu innych rozwiązań, pytam, rozważam. Zabieg aborcyjny jest zrobić
                        najłatwiej. Moze będe musiala, ale się po prostu zastanawiam nad innymi
                        rozwiązaniami, mniejszym złem. Ty nigdy tak nie robisz???
                        • default Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 16:03
                          >Zabieg aborcyjny jest zrobić
                          > najłatwiej. Moze będe musiala, ale się po prostu zastanawiam nad innymi
                          > rozwiązaniami, mniejszym złem. Ty nigdy tak nie robisz???


                          Już Ci napisano, że aborcja to właśnie najmniejsze zło. Za jednym zamachem
                          rozwiązujesz problem niechcianych kociąt zarówno tych "w drodze" jak i
                          przyszłych, które mogą się pojawić - i to nawet nie zdajesz sobie sprawy jak
                          prędko po porodzie. No i zapewniasz kotce długie lata w zdrowiu, bez zagrożenia
                          ropomaciczem, ze zwiększoną swobodą - bo wysterylizowanej nie musisz już tak
                          kurczowo więzić w domu, jeśli masz warunki, aby sobie spacerowała na zewnątrz.
                          Ja już przeżyłam dwie sterylizacje aborcyjne - to naprawdę nic takiego. Rób jak
                          najprędzej!
                            • atrakcyjny_kazik1 Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 16:09
                              zelatynka napisała:

                              > sterylizacje to na pewno chce zrobić, tylko en zabieg aborcyjny...no ok, ide
                              > jutro rano do weta

                              g..o prawda! znam całą masę takich jak ty, życie poczęte, żeby nawet miało na
                              smietniku skonczyc jest nietykalne!
                              wbij sobie do głowy - nie znajdziesz chetnych na te kociaki. moze zajmij sie
                              hodowlą kaktusow jak ze zwierzetami sobie nie radzisz
                              • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 16:42
                                spadaj agresywny kaziku, bo już mnei to wku... zaczyna. Nie znasz takich jak
                                jak, bo ja do tej pory to zwierzęta znajdowalam prawie na smietniku, a nikt z
                                mojego przynajmniej otoczenia się tak nie poswięcal ich sprawie, zeby nie
                                wylądowaly na schronisku. I nie hoduję ich, to nie jest hodowla. Pomoglam im i
                                zostaly u mnie, robie szczepienia psu, i pilnuje wszystkiego jak nalezy
                                poswięcając swoj czas i pieniądze i nie idąc na łatwizne i raz się przydarzyła
                                ciąża.Dlatego pisze na tym forum, bo tak to sama wiem, ze najlatwiej jest uśpić
                                lub usunąc do cholery. Przeciez bym się nie radzila, gdybym to chciala od razu
                                zrobić.Jako sludzi ebiorą jednak koty czasem!Moze ogloszenia dac na osiedlu albo
                                co. Ale twoją odpowiedz juz znam.
                                • rezurekcja Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 17:15
                                  Zelatynka, kazde forum ma swojego trolla.
                                  forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
                                  O takich Netykieta mowi:
                                  " Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i
                                  krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej
                                  działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność administracji."
      • mist3 Re: Jak co robić? Szykować chrzciny! 18.06.07, 20:20
        Tak czy tak będziesz musiała kotkę wysterylizować, a jeśli poczekasz do porodu
        to po pierwsze często kotki odrzucają swój pierwszy miot (stąd powiedzenie
        'pierwsze koty za płoty') i co wtedy? Będziesz musiała odkarmić kocięta albo je
        uśpić (najpewniej i tak czeka je niewesoły los). Co jest gorsze? Aborcja czy
        uśpienie już urodzonych kociąt? To straszny dylemat ale niestety w polskich
        warunkach wielu z nas się z nim spotyka i uwierz - jak mam miec wybór (a czasem
        niestety mi się zdarza) to wolę aborcję i sterylkę jednocześnie.
        A jak kocięta się urodzą, odchowasz je - to i tak musisz pilnować kotkę, bo
        praktycznie zaraz po urodzeniu kociąt może znowu zajść w ciążę (bo to nieprawda,
        że karmiące kotki nie mogą być zapłodnione) i co wtedy? Ten sam dylemat.
        Poza tym jak zamierzasz znaleźć kociętom dom, skoro wielu ludzi (choćby na tym
        forum) zgłasza chęć oddania kociąt w dobre ręce bez wielkiego sukcesu. Co wtedy?
        Wciśniesz komuś koty na siłę? Utopisz? Wyrzucisz?
        Naprawdę nie ma co za długo myśleć (każdy dzień zwłoki to większe ryzyko).
    • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 18.06.07, 20:52
      wiem, ze chyba nie ma wyjścia. Dzięki za rady.Jutro idę do wet.Sterylkę to na
      pewno zrobię, a to drugie skonsultuję jutro. Myślałam, zeby na osiedlu
      porozwieszać ogloszenia, tu gdzie mieszkam dużo osób ma ogródki i tak po
      sąsiedzku może będą chcieli jak zobaczą.A moze to juz nawet za bardzo
      zaawansowane, zeby zabieg aborcyjny robić.Jutro pogadam i napiszę potem.
      • seniorita_24 Re: zaszła...ratujcie 19.06.07, 11:00
        Dobry weterynarz może zrobic sterylke nawet pod koniec ciąży. Co będzie jesli
        kotka umrze podczas porodu? Pewnie jak zrobisz usg to nie przeprowadzusz
        sterylki aborcyjnej.
        To trudna decyzja, ale jeśli nie zdecydowałaś się ma kastrację zanim kotka
        zaszła w ciążę to teraz musisz wziąć za to odpowiedzialność.
        W wakacje wyjątkowo trudno znaleść domy dla kotów - ja mam 2 koty, które
        znalazłam jako maluchy właśnie w wakacje. Już teraz wszystkie domki tymczasowe
        są przepełnione.
        • mist3 Re: zaszła...ratujcie 19.06.07, 20:11
          Jak masz domki dla kotów to możemy ci mnóstwo kotów JUZ ZYJACYCH I CIERPIACYCH w
          schroniskach udostępnić. Myślę, że jak się przejdziesz po tym osiedlu z domkami
          to i tam trochę niechcianych kociąt znajdziesz. Po co chcesz powoływać na świat
          następne niechciane kocięta? Po co chcesz oddać je nieznanym osobom, które mogą
          z nimi zrobić dowolną rzecz (choćby wyrzucić za tydzień, jak im się znudzą)?
          Dobry wet zrobi sterylkę w każdym stadium ciąży kotki.
          • mist3 Re: zaszła...ratujcie 19.06.07, 20:13
            No i jeszcze raz zastanów się, co zrobisz z kociętami jak nikt ich NIE zechce
            (na co masz dużą gwarancję)?

            I na koniec - pisałaś najpierw, że nie wysterylizowałaś kotki od razu bo nie
            miałaś kasy. Skąd będziesz miała kasę teraz na opiekę nad kotką przed porodem (a
            może i w trakcie - jak będą komplikacje), na odrobaczenie i zaszczepienie kociąt
            przed wydaniem ich nowym właścicielom?
    • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 23.06.07, 02:09
      no i sie umówiłam jutro na zabieg... kurcze, szkoda mi, ale większość mi mówi,
      ze jak nie zrobię sterylki abrorcyjnej, to wtedy będzie kiepsko. Dziewczyna ,
      którą poznałam przez sąsiadkę, pomaga kotom w Warszawie i ma ich w mieszkaniu
      20... I nie może im znaleźć domu, chociaz z kolezanka mają fundację. Kurcze, nie
      chcę jej tego robić... No nie wiem. Jutro jade do kliniki. Może chce ktos małego
      kotka...?może mogłam juz teraz szukac im domu?chyba będe ryczeć od tego
      wszystkiego. No wiem, nie krzyczcie już na mnie, ale naprawde mam dylemat. To
      jest jeden z problemów w moim zyciu, w ostatnim czasie, ale też poważny...Jadę
      tam i pogadam jeszcze z weterynarzem. Jeden weterynarz z osiedla też mi mówił,
      zebym to zrobiła i że on ma bezdomnych kotów w jakiejś fundacji św. Franciszka
      400.no i co ma zrobić? Jak patrzę na moją Fruziulkę, to tak bym chciała, zeby
      urodziła. Dziś musze ją przegłodzić do rana, bo na czczo ma być, a ciągle za mną
      chodzi.pogadam jutro jednak z weterynarzem.
        • mist3 Re: zaszła...ratujcie 23.06.07, 14:03
          Wiesz - trzeba się w końcu zdecydować albo wóz albo przewóz. Ludzie, którzy
          zajmują się kotami i kochają je mówią ci - wysterylizuj. Myślisz, że oni nie
          mają serca i lekko im to powiedzieć. Ale tak jak napisała venus - jak masz
          energię szukaj miejsca dla tych 20. kotów koleżanki albo 400. z zaprzyjaźnionego
          schroniska. Pozwalając przyjść na świat kociętom od twojej kotki radykalnie
          zmniejszasz szansę tych już żyjących na znalezienie domu. Jak masz możliwości i
          pieniądze - pomóż tym już żyjącym.
          To jest trudna decyzja, ale niestety taką decyzję podjąć trzeba - gdyby kotka
          była wysterylizowana wcześniej nie byłoby tego dylematu.
          Przeczytaj raz jeszcze to co Ci wszyscy tu napisaliśmy i zastanów się...

          I jeszcze jedno - dziś zobaczyłam wyrzuconego przez kogoś z samochodu psa. Na
          szczęście zaopiekowali nim się ludzie z pobliskiego domu, bo miałabym problem
          znaleźć mu szybko nowy dom (choćby zastępczy).
          To jest kolejny wakacyjny problem - nie tylko kocięta ale też zwierzęta
          wyrzucane przez właścicieli, którym się one znudziły i przeszkadzają w urlopie
          (oby przez cały urlop myśleli tylko o tych biedakach, choć wiem że są bez serca
          i to tylko moje pobożne życzenia). Tu będziesz miała kolejne pole do popisu -
          możesz spróbować znaleźć dom tym już żyjącym zwierzętom.

          Wet nie podejmie za ciebie decyzji - to ty musisz zachować się jak człowiek
          dorosły, myślący i odpowiedzialny i wybrać mniejsze zło
      • pierozek_monika Re: zaszła...ratujcie 23.06.07, 14:23
        znalezienie domów to jedno, a wzięcie odpowiedzialności za przyszłe losy tych
        kociąt, to dwa.
        nie ma pewności, że i one kiedyś nie zostaną niedopilnowane i się pomnożą. To
        już nie będzie np. 4 Twoich kociąt tylko 16 kolejnych itd.
        No szkoda szkoda...
        Lepiej- to jest moje zdanie- zabrać niewiadome życie tym małym nieświadomym
        istotom, aczkolwiek rozumiem Twoje rozterki.
          • biljana Re: zaszła...ratujcie 23.06.07, 16:03
            zelatynka napisała:

            > oddałam ją na operację... Mam odebrać za tydzień.

            Za tydzien ???? Jak to za tydzien??? Bedzie siedziec tydzien w lecznicy? Po co?
            Przeciez kota po sterylce/kastracji odbiera sie tego samego dnia.
              • biljana Re: zaszła...ratujcie 23.06.07, 16:28
                nie tylko kota, ja sterylizowalam tez moja kotke, po paru godzinach od operacji
                byla "do odbioru" Nie zostawiaj jej tam! Przeciez lepiej sie nia zajmiesz, niz w
                zimnej klatce! Zabierz ja jak juz bedzie obudzona po operacji. Kiedy bedzie
                miala ten zabieg?
                  • mist3 Re: zaszła...ratujcie 23.06.07, 19:50
                    pierwszy raz słyszę, żeby kotkę odbierać po tygodniu - fakt, że to bardzo
                    wygodne dla właściciela, ale przecież to dodatkowy stres dla kotki. I to jaki!
                  • pyzula67 Re: zaszła...ratujcie 24.06.07, 10:17
                    W PONIEDZIAŁEK ZADZWONISZ??!!! co z ciebie za człowiek? Nie dbasz o kota i
                    tyle - na sterylizację ci zabrakło czasu, kota zostawiałaś w obcym miejscu na
                    kilka dni w tym na weeked, więc będzie całkiem sama ( po co zostawiaś ja już,
                    skoro zabieg nie od razu?)
                    ZGROZA! I takie jak ty uważają się za "ratujące zwierzaki"
                    • mist3 Re: zaszła...ratujcie 24.06.07, 17:31
                      coraz bardziej skłaniam się ku teorii, że ten wątek to kolejna podpucha
                      nudzącego się na wakacjach ucznia czy studenta.
                      Porozmawiałam z kilkoma znajomymi wetami i kociarzami i nikt nie spotkał się z
                      praktyką, by kotkę zostawiać po sterylizacji na tydzień w gabinecie (no chyba że
                      byłyby jakieś niesamowite komplikacje).
                      Jeśli to podpucha to i tak mam nadzieję, że paru osobom stojącym przed podobnym
                      dylematem ten wątek pomógł podjąć decyzję dla dobra kotki.
                      • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 24.06.07, 20:57
                        no o co wam chodzi???przecież operacje miała mieć w niedzielę,czyli dziś
                        weterynarz tak powiedziała. Może dyżur miała mieć. Jaka podpucha? Nie zostawiłam
                        kota na tydzień. Sama się zdziwiłam, że mam ją odebrać dopiero w piątek.
                        Poleciałam do sklepu nawet po jedzenie dla niej na ten czas.I dzwoniłam tam
                        dziś, ale nikt nie odebrał, a jutro tez chce zadzwonic i spytać jak się czuje i
                        czy moge wcześniej ją odebrać. Co tak agresywnie? Relacjonuję tylko wydarzenie.
                        Moze tak długo, bo ponieważ mam trzy bezdomne kiedyś zwierzęta, które
                        przygarnęłam, to jedna z funcacji dała mi talon na zabieg. Moze są inne
                        procedury wtedy. Nie wiem. Ale przeciez pisałam juz tu dwa razy, ze chce
                        zadzwonić jutro.
                        • atrakcyjny_kazik1 Re: zaszła...ratujcie 24.06.07, 22:42
                          No to przecież od początku mówię, że nieodpowiedzialna kobieta. nie dosc, ze
                          nieodpowiedzialna to jeszcze niepoważna.
                          zadzwonie, zadzwonie a pojechać po kota nie można?? to ten weterynarz w innym
                          miescie przyjmuje? a moze rezerwacje ma na wizyty?

                          talon ma, chyba na balon.
                          powiedz dziewczyno, ile ty masz lat? może rodziców popros, zeby sie tymi
                          zwierzętami zajęli, bo ty jeszcze nie dorosłaś.


                          zadzwonie, boże.....

                          i proszę mnie trollem nie nazywac, bo sami widzicie, rece opadają i emocje
                          wywalają normalnemu człowiekowi!!
                          • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 25.06.07, 00:52
                            ok, nie ma co, nagonka jak nic.Mówię, ze zadzwonie, czy moge go już odebrać. Ale
                            już piszcie, co chcecie. Trudno.Tak, talon od fundacji na bezpłatną
                            sterylizację, bo sąsiadka współpracuje z jedną i wie, ze przygarnęłam 3
                            zwierzątka i wie jak się nimi opiekuję i jakoś nie ocenia mnie tak jak wy. Trudno.
                            • venus22 Re: zaszła...ratujcie 25.06.07, 02:22
                              luuuuuuuuuuuudzie, spokojnie.

                              najwazniejsze ze kot poszedl na sterylizacje, nie bedzie kociat z ktorych na
                              100% bybyly nastepne.
                              a ze kotka moze musiec poczekac tydzien w lecznicy (w co watpie) to trudno w
                              tej sytuacji to juz male piwo.

                              a swoja droga ciekawe ile bekniesz za tydzien pobytu kotki w szpitalu,
                              Zelatynko. bo talon pewnie byl tylko na zabieg...?

                              Venus
    • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 25.06.07, 10:28
      Ok, jade po moją kiciulke. Miała operacje. Już jest ok. Podobno smutna. A
      tydzien to było nieporozumienie, bo babka myślała, ze jak na talon, to jest
      bezdomna i tylko ją dokarmiam i się opiekuję i bała się, ze kicia będzie
      wychodzić. Jadę po mizie mizie a wy sobie naskakujcie na siebie dalej. Bo na tym
      forum strasznie dużo agresji i oceniania w ciemno ludzi.Ale niektórych tu lubię,
      mniej zacietrzewionych, więc udzielać się będę dalej. Czasem sama naskakuję w
      końcu na ludzi i osądzam po fragmencie wątku na forum...Pa!
    • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 25.06.07, 12:41
      przywiozłam bidulke. Dobzre,ze pojechałam od razu dziś. Siedziala cala zasikana
      wciśnięta w kąt klatki. Ale mi się dala wziąć na ręce. Wylizuje się trochę, ale
      musze chyba olac dziś pracę i jej pilnowac, zeby się po brzuchu nie izala.
      Kupilam jej kaftanik, ale taką obsikaną wkladać? Chyba przetrę wilgotną gazą.
      Bidna taka, mówie wam.
      • mist3 Re: zaszła...ratujcie 25.06.07, 20:27
        uważaj żeby się nie lizała po brzuchu i nie wskakiwała na nic. Może być jeszcze
        trochę oszołomiona. Ale jak dojdzie do siebie - zacznie się myć - i wtedy trzeba
        patrzeć czy interesuje się raną. Nie wiem jaki ma szew - jak ma supełka i będzie
        chciała go wygryźć, to nie ma zmiłuj - pakuj kotkę w kaftanik.
        Teraz zapewnij jej ciepłe i zaciemnione ciche miejsce, postaw blisko kuwetkę,
        wodę do picia i coś do jedzenia. Moja kotka chciała chodzić przez całą noc, więc
        żeby nie zrobiła sobie krzywdy - nosiłam ją do 4tej rano, a potem na 7mą do
        pracy - ja miałam ten komfort, że została z nią moja mama, a zaleca się, żeby
        jednak ktoś z kotem został następnego dnia, a jeśli naprawdę nie można -
        porządnie ubierz ją w kaftanik (choć i tak moja kicia 2 razy prawie się
        wydostała, nie wiem jak) i ogranicz możliwość poruszania się.
        Poza tym w kaftaniku kicia może zmienić się w bezwolną kukiełkę (moja chodziła
        tylko do kuwetki, jedzenie trzeba jej było podtykać przed nos).
        Pamiętaj o podawaniu antybiotyków.
        Jeśli kotka będzie miała problemy ze zrobieniem kupki, to możesz jej dodać do
        jedzenia (lub wolniutko strzykawką do pyszczka) trochę oleju parafinowego.
        • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 25.06.07, 23:42
          ok, dzieki. jest w kaftaniku i bardzo jest osowiala, chociaz wzielam ja
          ostroznie na kolana i sie rozlozyla i mruczy. daje jej jedzenie pod nos,
          poduszke polozylam na podlodze w kącie i ma caly pokoj dla siebie, zeby jej pies
          nie molestowal. nos juz ma zimny. apetyt tez ma,ale bidulka jest. ledwo sie rusza.
            • mist3 Re: zaszła...ratujcie 26.06.07, 18:52
              Zgadzam się z mamą007 - jak tylko z kotki zdejmiesz kaftanik odzyska formę i to
              w jakim stylu...
              Jednak nie rób czegoś takiego, że z żalu nad kotką będziesz jej ciągle kaftanik
              zdejmować - jak się interesuje raną to i tak za chwilę będziesz musiała założyć,
              a ciągłe zdejmowanie i zakładanie jest większym stresem (dla obu stron) niż
              kilkudniowy pobyt w kaftaniku. Choć muszę przyznać, że tak mi było żal Kici, że
              wręcz odliczałam godziny....
              • zelatynka Re: zaszła...ratujcie 26.06.07, 19:12
                a ja nie wiem o co chodzi, bo ona jest rozanielona! Ciągle mruczy i za mną
                chodzi. Nic nie moge robić, bo się chce wtulać. Idzie, telepie się w tym
                kaftaniku, ale twardo do przodu i od razu mruczando, jak do mnie dojdzie. Hehe.
                Juz jej się charakter zmienił? Wcześniej mogłam ją dotknąc tylko wtedy, jak
                wyraziła zgodę, a teraz mnie uwielbia i spolegliwa jest non stop. Obudzilam się
                z jej mordką przed nosem, bo jakos wpełzła do mnei na łóżko nawet, chociaz jej
                posłałam blisko, zeby ręką ją pod broda smyrac.Niesamowite, naprawdę. ROZANIELONA.
                • mama007 Re: zaszła...ratujcie 26.06.07, 19:56
                  zelatynka, wydaje mi sie, ze po prostu ona sie cieszy, ze jest z Toba i w
                  domu... charakter tak naprawde sie nie zmieni... widzialam wiele
                  wysterylizowanych kotek i nie zmienily im sie charaktery. moim zdaniem jest to
                  zmiana minimalna jesji juz...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka