Dodaj do ulubionych

zakręceni

17.12.09, 10:55
mam wrazenie ze przyciągam dziwnych mężczyzn albo ze mną jest coś
nie tak, zawsze na początku znajomości zaznaczam ze chce przyjaźni
koleżaństwa i nie chce sie angazować, a zawsze po kilku spotkaniach
słysze ze jestem wspaniała cudowna i że wiedzą ze chce ze mną być,
czy jest możliwe zeby wiedziec ze sie zakochało po 3 spotkaniach ?
czy ze mną jest coś nie tak? ja potrzebuje wiecej czasu, najpierw
musze poznać zalety i wady, dopiero później sie angazuje.
Obserwuj wątek
    • dr.kunikata Re: zakręceni 17.12.09, 10:59
      Przyciągasz. Chodzi o to, abyś zdjęła majtki, moim zdaniem. Po trzech spotkaniach deklaracje i miłosne wyznania(?!).
      • hellish.monster Re: zakręceni 17.12.09, 11:03
        dr.kunikata napisał:

        > Chodzi o to, abyś zdjęła majtki, moim zdaniem.

        hahaha... nieco przesadzasz! suspicious

        > Po trzech spotkaniach deklaracje i miłosne wyznania(?!).

        niemożliwe?!
        • dr.kunikata Re: zakręceni 17.12.09, 11:12
          hellish.monster napisała:
          > > Po trzech spotkaniach deklaracje i miłosne wyznania(?!).
          >
          > niemożliwe?!
          >
          Monsterze, kochany. Jeżeli jakaś lala wyjechałaby mi z tekstem na trzecim spotkaniu, że mnie kocha... to GAME OVER. Albo wariatka. Albo desperatka. Albo chce mi ukraść telewizor jak będę spał po nocy z nią.big_grin
          • hellish.monster dzień bez przeklinania dzisiaj! :> 17.12.09, 11:14
            Ja się powstrzymuję, to niech inni też spróbują! tongue_out

            Wariatka, desperatka, złodziejka... smile
            Zapisać. Zapamiętać. Stosować wink
    • hellish.monster Re: zakręceni 17.12.09, 11:01
      hahaha skąd ja to znam...??

      też miałam kilka takich historii i wtedy mnie to męczyło.

      gorzej było, gdy ja zbyt wcześniej zaczęłam sobie zbyt wiele wyobrażać... suspicious
      "zakręconych" nie brakuje zarówno wśród mężczyzn, jak i wśród kobiet. a może bardziej desperatami jesteśmy niż "zakręconymi"...??
    • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 11:13


      Ja też należę do osób, które nie potrzebują trochę czasu.
      Nie każdej kobiecie to odpowiada i potrafiło już być przyczyną katastrofy.

      Nie chcę nic przyspieszać na siłę, przeskakiwać pewnych rzeczy...
      A gdy zbyt szybko oczekuje się ode mnie zobowiązań - czuję się źle i mam ochotę
      się wycofać.
      • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 11:34
        tylko jak rozmawiac z takimi ludźmi? staram sie zachowywać dystans i
        tłumacze ze nie jestem gotowa na zobowiązania, ale słysze daj mi
        szanse nie pożałujesz, nie wiem o co faktycznie chodzi takim
        meżczyznom, może tylko o jedno.
        • dr.kunikata Re: zakręceni 17.12.09, 11:39
          Jezusie, Matko Boska, Duchu Święty.

          Mag.81. Co to znaczy daj mi szanse? Uzgadniamy, że jesteśmy razem i jesteśmy?

          Po co takie deklaracje i uzgodnienia? To się wie. To się czuje. Takich rzeczy się nie uzgadnia (na trzecim spotkaniu!).
          • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 11:42
            daj mi szanse to znaczy ze ten ktoś chce sie związać spotykać sie ,
            chce być moim chłopakiem facetem .
          • hellish.monster ? 17.12.09, 11:42
            to teraz proszę mi wyjaśnić [bom głupia, niedouczona, niedoświadczona i w ogóle do d...] co to znaczy:
            "jesteśmy razem"

            co to znaczy do k..y być razem, być ze sobą?!

            [i wcale nie przeklęłam powyżej, wcale!]
            • dr.kunikata Re: ? 17.12.09, 11:47
              Nie jesteś. Ani głupia. Ani niedouczona. Ani niedoświadczona (chyba).

              Zostaniesz moją dziewczyną? Możemy pochodzić ze sobą? Dasz mi szanse?

              Błagam. Przedszkole? Chęć bycia z kimś się czuje i nie są potrzebne takie deklaracje. Po trzecim spotkaniu.

              big_grin
              • hellish.monster Re: ? 17.12.09, 11:51
                przeczytaj jeszcze raz co napisałam. ja nie pytam o jakieś zasrane deklaracje. ja pytam CO TO ZNACZY być ze sobą! No co?!
                • dr.kunikata Re: ? 17.12.09, 11:59
                  Pytasz o bardzo intymne rzeczy. Ale masz racje. Znaczy to pewnie coś trochę innego dla każdego. Jeżeli ktoś się czuje bezpieczniej po takiej umowie to czemu nie. Powinienem sam częściej spoglądać na swoją sygnaturkę.
                  • hellish.monster Re: ? 17.12.09, 12:04
                    właśnie. dla każdego coś innego...
                    • dr.kunikata Re: ? 17.12.09, 12:22
                      Co nie zmienia faktu, że to idiotyczne. Moim zdaniem.big_grin
                      • hellish.monster Re: ? 17.12.09, 12:28
                        jak się bliżej przyjrzeć niektórym sprawom, to... okazuje się, że wszystko jest
                        idiotyczne, nie?
                        • dr.kunikata Re: ? 17.12.09, 12:32
                          Nie. Nie wszystko. Nie deklarowanie miłości na trzecim spotkanie nie jest idiotyczne. Na przykład.big_grin
        • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 11:47

          No nie wiem. To "jedno" to seks? Jeśli chodziłoby właśnie o to, to czemu mówią o
          zobowiązaniach, miłości i związkach?

          Nie wiem jak bezboleśnie rozmawiać w takim przypadku. Poznając kogoś ciekawego
          bardzo bardzo staramy się myśleć, że na pewno ma takie same cele, że oczekuje
          właśnie tego co my. A może być inaczej i koniec. Kto wtedy jet winien?
          • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 11:54
            to prawda że jak sie poznaje kogoś to z mysla ze może kiedys
            bedziemy razem, im bardziej sie poznaje to wtedy do chodzi sie do
            wniosku czy pasje nam ta osoba czy nie. Ja nie wierze w miłośc od
            pierwszego wejrzenia bo moim zdaniem nie można kochac kogoś kogo sie
            nie zna, zauroczenie to cos innego może ktoś sie podobać ale kurcze
            czy po trzech spotkaniach trzeba sie deklarowac czy sie chce być z
            kimś czy nie? nie rozumiem tego, czy ktoś z was sam doznał takiego
            uczucia po kilku spotkaniach ze chce być z dana osobą??
            • hellish.monster Re: zakręceni 17.12.09, 12:03
              mag.81 napisała:


              > czy po trzech spotkaniach trzeba sie deklarowac czy sie chce być z
              > kimś czy nie? nie rozumiem tego

              nic nie trzeba, naprawdę - do niczego nie można siebie ani innych zmuszać.
              można również być z kimś 6 lat [być z kimś - no kto mi wytłumaczy, co to
              znaczy?!] by usłyszeć pewnego słonecznego dnia przez telefon: wiesz,
              to jednak NIE TO
              . dziękuję.

              > czy ktoś z was sam doznał takiego
              > uczucia po kilku spotkaniach ze chce być z dana osobą??

              a jeżeli się przyznam, że TAK to pewnie zaraz mnie tu wszyscy zlinczujecie, żem
              albo psychiczna, albo desperatka, albo potencjalna złodziejka. więc nie - nie
              przyznam się.
              • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 12:09
                myśle ze nie zlinczująsmileChodzi mi o to by nie ranić nikogo ale by
                sie nie dac złapac w pułapkę. dla mnie byc z kims znaczy wspólne
                plany marzenia chęc dzielenia sie wszystkimi radościami i troskami,
                wspólne rozwiązywanie problemów ale po kilku spotkaniach nawet po
                miesiącu czy dwóch nie potrafie zaufać na tyle by powiedzieć ze sie
                boje przyszłości, ze jestem słabą kobietą a jednak silna na tyle by
                samotnie wychowywać 2 dzieci, ze potrzebuje by mnie rozpieszczać ale
                i dawac swobode i nie ograniczac zazdrością
              • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 12:18

                A co Ty się tak boisz co jacyś "my" pomyślimy, co? Myślisz co myślisz - nie przepraszaj za to i nie wkurzaj mniesmile.

                Po kilku spotkaniach, ba! nawet po pierwszym spojrzeniu! można poczuć coś mocno wyjątkowego. Ale poczuć to to jedno, a zadeklarować się, że będziemy razem "na zawsze" to drugie.

                Jeśli spotkasz fajnego gościa i po 5 minutach zaczniesz mu opowiadać o przeznaczeniu to... możesz go nieźle wystraszyć. Wcale nie jest powiedziane, że on tego nie chce (tego Ciebie)... Ale to po prostu za szybko. Wystraszy się i zwieje.

                Jest taki mechanizm, naprawdę jest... że jeśli ktoś sam wpycha się w łapy, to trochę traci w oczach tej drugiej osoby. Przynajmniej na początku. Potem, powiedzmy po 10ciu wspólnych wypadach, to już nie gra takiej roli bo poza tym sygnałem było jeszcze tysiąc innych. Ale na początku potencjalny partner widzi tylko:

                - Twój wygląd
                - podstawowe fakty
                - Twoje zachowanie
                - To że jeszcze go nie znasz a w myślach już prawie rodzisz mu dzieci
                • hellish.monster Re: zakręceni 17.12.09, 12:27
                  właśnie wiem, że za dużo mówić nie można... nie od razu i w ogóle. ale to co sobie myślę, to moja sprawa, nie...?? wink


                  generalnie to chciałam powiedzieć, że świetne tutaj poglądy poczytałam. to mi daje dużo do myślenia, naprawdę. a że myśleć umiem, to...


                  teraz spadam stąd na jakiś czas. wracam do "moich" nasypów, wykopów, geokrat, mieszanek mineralno - asfaltowych by przestać myśleć o innych rzeczach, które... mnie nie dotyczą przecież wink
                  ale popołudniu wrócę i znowu zacznę Was wkurzać! big_grin
                • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 12:30
                  właśniesmile wiem ze po pierwszym spotkaniu można sie zuroczyć ale to
                  prawda wszelkie deklaracje i mówienie o tym ze chce sie byż z daną
                  osobą moze wystraszyc i to nie źle. jestem nie ufna bo wiele
                  przeszłam co nie znaczy nie daje szansy mężczyznom, tyle tylko ze na
                  wszystko potrzeba czasu czasu i jeszcze raz czasu smile
            • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 12:06

              No pewnie, że to możliwesmile. Czasem tylko kilka spotkań wystarcza żeby chcieć
              więcej, żeby się wkręcić/zauroczyć... nazwij to jak chcesz. Ale to, że Twoje
              myśli krążą wokół jednej osoby nie znaczy, że powinnaś jej zaproponować robienie
              dzieci i wspólny kredytsmile. Dzięki temu przyciąganiu chcesz się spotkać kolejny
              raz, zaczyna Ci na tym diablo zależeć... może zaczynasz wariować na punkcie tej
              drugiej osoby... ale to nie musi się od razu wiązać z wielkimi przysięgami i
              planami wypowiadanymi na głos.

              I tak się tego nie ukryje. I tak to widać.... po co to dodatkowo deklarować i
              poganiać sprawę?
            • enigm.a Re: zakręceni 17.12.09, 12:32
              Tak. Po kilku spotkaniach chciałam być.
              Być. Być blisko. Być utuloną w zimne wieczory. Być wysłuchaną w bezsenne noce. Być uspokajaną w dni burzowe.

              Nie mam prawa odczuwać chęci bycia? Bycia bez wielkich słów. Bez zbędnych słów.

              Nie być z kimś. Bo co to właściwie znaczy? Kiedy zaczyna się bycie z kimś? Po czym poznać że to co tu i teraz to właśnie bycie z kimś?
              • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 12:52

                "Być z kimś" jest wtedy ,kiedy częściej pojawia się słowo MY niż JA. Kiedy stanem naturalnym jest to, że jesteście obok siebie, a stanem dziwnym/tymczasowym/nienaturalnym jest bycie gdzieś osobno.

                Jeśli planując wielkie zakupy z automatu przyjmujesz, że będziesz je robić z tym gościem, to znaczy, że jest to "być z kimś". Jeśli robisz jakąś imprezkę i ten facio z Tobą gotuje, planuje, robi drinki i zabawia gości... to znaczy, że jest "być z kimś".
                Jeśli złapiesz się na tym że mówisz "nie mogę do Ciebie wpaść, droga koleżanko, bo Zenek ma dużo pracy w ten weekend i nie damy rady się wyrwać" to właśnie jest to o co pytasz.

                I o ile czasem mi tego ciut brakuje, to da się żyć.

                Ale w te wieczory, noce i czasem dnie, które wymieniłaś na początku... bez tego dzieje się ze mną coś złego.
              • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 13:00
                tak ja tez potrzebuje bycia blisko przytulenia ciepła ale chodzi tu
                o to czy trzeba odrazu deklarowac swoja przynaleznośc do dannej
                osoby, i trzeba to robić po tak krótkim czasie. Jestem sama od dwóch
                miesiecy brakuje mi miłości, poczucia ze jestem potrzebna i czułości
                ale nie chce sie wiazac odrazu bo co bo tak wypada ? potrzebuje dużo
                czasu by sie do kogoś przytulić pocałować dotknąc czy to źle czy ze
                mna cos nie tak?
                • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 13:15

                  Dwa miesiące to mało czasu. Nie wiem jak jest z Tobą, ale myślę, że faktycznie to dość krótko i ja bym miał problem, żeby po dłuższym związku (kilkuletnim) tak szybko coś konstruować. Wszystko z Tobą w porządku... moim zdaniemsmile.

                  Ale nie dziw się, że faceci chcą dostać takie delikatne oznaki czułości. Nie irytuj się na nich... po prostu delikatnie, z gracją ślij na drzewosmile. Komunikuj swoją sytuację i oczekuj, że to zaakceptują. A że będzie ich do Ciebie ciągnąć, że pewnie będą się do Ciebie dobierać jak kot do puszki z żarciem big_grin... Nie oczekuj, że będą za to przepraszaćtongue_out.
                  • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 13:21
                    smile dzieki za słowa zrozumieniasmile wkońcu sie uśmiechnęłam,
                    • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 13:24

                      Jak będziesz miała kota to zrozumiesz tongue_out.
                • enigm.a Re: zakręceni 17.12.09, 13:20
                  Wszystko z Tobą TAK.
                  Masz jakieś potrzeby. Pragnienia. Ale to naturalne że potrzebujesz także czasu. Czasu by poznać. By zaufać.
                  I to poznanie i zaufanie niekoniecznie ma prowadzić ku miłości po grób. Ku związkowi. Ku byciu.
                  Pięknie by było gdyby ku wiecznej miłości prowadziło. Ale tylko nieliczni sa takimi szczęściarzami. A czasami przecież pragniemy tylko chwili.

                  A te nieutulone wieczory. Niewysłuchane noce. Nieuspokojone burze.
                  Brak. Tęsknota. Pragnienie.
                  Będziemy potrafili docenić gdy znów stanie się naszym udziałem utulenie wysłuchanie uspokojenie. Docenić?

                  Dziękuję za definicję bycia z kimś.
                  • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 13:58
                    > Będziemy potrafili docenić gdy znów stanie się naszym udziałem utulenie wysłuch
                    > anie uspokojenie. Docenić?

                    Myślisz o tym jak łatwo potrafimy zapomnieć jak było źle? Że kiedy już
                    dostaniemy to poczucie akceptacji, obejmiemy lub zostaniemy objęci... to
                    przestaniemy na to zwracać uwagę? Tak się dzieje, niestety. Tak jak teraz nie
                    doceniamy zdrowia, dachu nad głowa i braku wojny. Wspominanie o tym odbierane
                    jest jako "a co mi tutaj pieprzysz o głodzie i epidemiach! Jestem taki
                    nieszczęśliwy bo musiałem dziś odśnieżać samochód!".

                    Dlatego czasem przydatne są kłótnie, fochy i czasem odpoczynek od siebie... po
                    to, żeby docenić. I biegusiem wracać do siebie.
                    • dr.kunikata Re: zakręceni 17.12.09, 14:04
                      Bardzo łebski facet jesteś. Spokojnie. To nie jest deklaracjabig_grin
                      Gdybyś kiedyś miał bloga to czekam na informacje.
                      • robert.83 Re: zakręceni 17.12.09, 14:13

                        Zachowuję spokójsmile. Ty też, Doktorku, ciekawie piszesz. Pozdrawiam.

                        PS. Mój blog byłby niepoczytywalnysmile.
    • raf.1 Re: zakręceni 17.12.09, 11:33
      Trochę "poezji"? Ależ oczywiście..
      wierszykowa mądrość, wyczytana gdzieś w miejscu jednoznacznie uczęszczanym:
      "miłość to uczucie głupie,
      zaczyna się na ustach,
      a kończy na du"..
      spora część "delikwentów" stosuje tą "mądrość", zazwyczaj nieświadomie. wink
      No i mamy kawałeczek dubbingu do filmu przyrodniczego wink
    • claire.ampres Re: zakręceni 17.12.09, 13:34
      Mi się zdaje, że ludzie za bardzo mylą oczarowanie, fascynację, pociąg fizyczny
      z czymś głębszym i stabilniejszym, co by pozwoliło im właściwie ocenić, czy
      chcemy wspólnie budować naszą przyszłość. Nie wierzę w takie kilkuspotkaniowe
      akcje, po których ktoś już wie, że chce z tym kimś drugim budować dom i
      zapraszać wnuki na wakacje wink Choćby nie wiem, jak by to było.. ekhem...
      romantyczne, to jednak głupie jest. A potem ludzie zaczynają się naprawdę
      poznawać i jest dramat.
      • mag.81 Re: zakręceni 17.12.09, 13:41
        i tu musze przyznac racje, tez mi sie tak wydaje, bo na początku
        zawsze jest tak ze sie wszystko podoba potem wychodzi coraz więcej
        wad, i już nie jest tak jak na poczatku a kochac kogoś to znaczy
        kochać jego wady a żeby pokochac wady trzeba je poznacsmile
        • claire.ampres Re: zakręceni 17.12.09, 13:50
          I to jest ta złota myśl - aby zdecydować się na wspólne życie, aby zauroczenie
          płynnie zmieniło się w miłość, trzeba najpierw poznać i zaakceptować wady
          drugiego człowieka. A to wymaga czasu.
          smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka