mralka1973
21.02.10, 00:01
dziś miałam podły nastrój , choć odrobinę się poprawiło, gdy wylałam smutki na forum, mój post nie pozostał bez odpowiedzi, kilka słów otuchy i jakoś odrobinę cieplej na sercu... ale potem myśli wróciły, uciekłam w pracę ...
teraz własnie skończyłam, usiadłam , zajrzałam do Was i co ... podłe mysli znów wracają ... jak tylko mam chwilę wolną , zaczyanm myslec i znów skamleć ...
czy takie życie ma sens ? czy ma sens zagłuszanie swoich myśli, więc i siebie samej ...
przecież to jakby niszczenie swojego życia, niszczenie tego co w człowieku najcenniejsze , uczuć , mysli , odczuć , serca ... zaczynam żyć i postępować jak maszyna, aby zapełnic czas , aby nie myślec , jak się nad tym zastanowić to poniekąd obraza człowieczeństwa, to zatracanie siebie i to mnie w konsekwencji najbardziej irytuje
czy to do czegoś prowadzi ??? moim zdaniem do niczego a właściwie do powolnego i systematcznego zabijania w sobie człowieczeństwa i d o skupiania się jedynie na tym co materialne , powierzchowne i mało istotne w życiu
więc gdzie do cholery ma się w tym galimatiasie odnaleźć moja dusza ? dusza .... taka prawdziwa ja ...............