Dodaj do ulubionych

Anegdotka z kapslem

27.07.10, 13:50
Dawno, dawno temu, (teraz rytualne strugnięcie kowboja), kiedy faceci byli
facetami, a Panie Paniami, zdarzyło mi się reanimować na odległość sieci
hotelowe w usiech. Sporo adrenaliny, trochę główkowania, do tego 2
monitory, ale najlepszy był tzw czynnik ludzki.

Tamtej nocy wyflaczył się srategiczny klejent w cierpiącym na bezsenność
LV, Nevada. Dzeciakowi który na mnie przełączał, zdążyło się już oberwać
za niewinność, bo cały drżąc referował mi kejsa.

Kłaniam się grzecznie i by zyskać na czasie rostfierając rozpiskę sieci
hotelu, pytam o klucz do serwerowni, gdy od obdarzonej niskim timbrem Pani
kiero dowiaduję się, że nie ma zasranego pojęcia kto ma zasrany klucz do
zasranej serwerowni, po czym chce by ją przełączyć na naszego kiero w
Stanach, bo dla nas w Indiach to będzie za trudne.

Ooo – myślę sobie. Zaplusowałaś tym entree, dziewczyno, coś mi mówi, że
też zaliczysz ten wieczór do udanych.

Grzecznie mówię, że dzwonię łapać kiera, a ją wrzucę na holda. Eeetam,
mowy nie ma, bo ona nie ma czasu czekać tydzień na holdzie. Ok, mówię,
zostawię Cię więc, a wodza poszukam mailem i mesadżerem.

Eeeeetam, mowy nie ma, bo ona nie ma kolejnego tygodnia na czekanie na
nasze maile, bo tam milion baksów leży na stołach a drugie tyle się garnie
do jednorękich, których - w sensie baksów (i tym mnie dotknęła najmocniej,
deprecjonując haniebnie moją siłę nabywczą) ja jej - jakoby - nie oddam.

‘Ok, to w czym mogę pomóc’, ciesząc się w duchu z zatoczenia pełnego 360 w
raptem 3 krągłych zdaniach. Pani robi sceniczną pauzę, po której następuje
oratorium z librettem opartym o teksańską masakrę piłą mechaniczną.

‘Go baby, go. Gimme more, but leave your hat on’ ślę jej podprogowo. Nie
daje się prosić. Nie mijają 3 minuty, jak Pani kończą się najwyraźniej
środki wyrazu, a i zapał jakby nie ten co wcześniej. Po ostatniej kwestii,
wsłuchuję się dobre 10 sekund w kłującą w uszy ciszę, czekając na jakiś
sequel ale spotykam się z rozczarowaniem.

- Jesteś tam jeszcze, czy cały ten czas darłam się na holdzie ?!
- Cały czas. W sensie, cały czas byłem i nie uroniłem ani wyrazu
- I zamierzasz coś z tym zrobić ?
- Niee. Wolałbym się za to skupić na sieci, bo ciut lepiej się na tym znam

Tu o dziwo Pani się roześmiała i spytała jak mi na imię. Wymieniliśmy
czułości przy czym oświeciłem Panią, że siedzę w słonecznej Bolandzie,
dobry kawał na lewo od Gangesu.

- Czekaj, Endżi z recepcji chyba też jest z Bolandy. Czekaj

Po chwili w słuchawce w rodzimym narzeczu zabrzmiała Endżi. Też zdrowo
zestresowana ale za to b miła, a dodatkowo wiedząca gdzie jest klucz od
serwerowni. Dalej akcja potoczyła się dość wartko i po chwili, znaleźliśmy
guzik od wciśnięcia którego Endżi miała zacząć operację ‘Wake up, zombie’.

Bała się bidula, bo nic takiego w życiu nie robiła i nie chciała niczego
popsuć co zapewne równałoby się bliższemu kontaktowi ze szponami i
barytonem Ms Kiero.

Starałem się ją rozluźnić, uświadamiając, że popsute jest już i bardziej
Jej się nie uda, ale Endżi wykazywała nadal dość duże przywiązanie do
życia.

W końcu, po ponadminutowej sesji hipnotyzowania guzika wzrokiem w nadziei,
że sam się wciśnie (prawie widziałem jak z całej siły zaciska powieki i
bierze głęboki oddech), wyjechała ślicznym i nieco zmysłowym głosikiem z
pytaniem które do dziś dźwięczy mi w uszach :

- Jest Pan gotów ? smile))))))))))))))))

Nie umiałem się powstrzymać przed odruchowym i atawistycznie chrapliwym, w
które włożyłem całą jurność moich męskich przodków

- A Paahhhniiiiiiiiiiiiiiiiiiii ?!

Oboje gruchnęliśmy śmiechem i rechotaliśmy jak szczeniaki. W końcu
zbierając się do kupy chociaż jeszcze poparskując, wrzuciłem przechodząc
na Ty, po takim akcie zbratania duchowego :

- Dobra Anka, gnieć kapsla, bo nas oboje z roboty wylejo

Anka nagniotła, chyba usłyszałem jakieś ‘achh’, potem relację z
dokładnością do pojedyńczego mrugnięcia każdego ze światełek aż w końcu
ujrzałem wracające pingi. Kejs okazał się zaskakująco banalny.

Wstyd się przyznać, postraszyłem ją jeszcze chwilę, ale w końcu sam
rozlałem zupę parskając z Jej kolejnego ‘ojej’ i przyznałem, że od dobrych
paru minut wszystko już chodzi jak złoto.

Usłyszałem słodkie ‘Ty draniu !’ i rozstaliśmy się w pocałunkach.

Od chwili dialogu z Panią Kiero, kiedy jeden z kumpli nagniótł mi bez
zbędnych wstępów spikerfona, rozwój sytuacji śledzili siedzący w pobliżu
kumple, zagrzewając mnie do kolejnych smeczy.

Finał przyniósł mi komplet klepnięć w plery i sporo ciepłych, męskich
komplementów, ale najlepsze było to, że od tamtej pory Pani kiero dzwoniąc
do nas z awarią zawsze prosiła o mnie, mając od razu ze sobą Endżi, której
status korporacyjny wzrósł od tamtego wieczora skajhaj, o czym mnie z
radością zawiadomiła.

Kumple za to robili sobie jaja gdy dzwonił jakikolwiek hotel z LV,
stwierdzając że wprawdzie najlepszy spec od LV jest właśnie zajęty, ale
może oni mogliby spróbować go zastąpić smile
Obserwuj wątek
    • uny Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 14:10
      no ładne to było.
      szczególnie "gniecenie kapsla" -sie pare razy kapsla ugniotło. ale przyznam, że z duszo na ramieniu. bo mnie serwery przerażajo.
      Bolanda? to chyba gdzieś tutaj?
      • baskany Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 14:37
        Bolanda to bardziej tutaj (niestety) he he - chyba wiesz gdzie smile
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 14:44
        To akurat był ruter, ale jakiś szmatławy, bo siskacze nie mają żadnego
        kapsla.

        Eee z serwerem jest luz, bo po jego padzie juzery dzwonią średnio po
        kwadransie i ziewają za to jak brak neta, to po 2 minutach masz ich tuzin wq
        na karku
    • robert.83 Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 16:27
      "Dawno, dawno temu...":
      - po korekcie do formy krótkiejsmile. No wiecie, dla leni:


      ..dziewczyno, coś mi mówi, że też zaliczysz ten wieczór do udanych...

      Ok, mówię, zostawię Cię więc

      ...Eeetam, mowy nie ma, bo ona nie ma czasu czekać...

      ‘Ok, to w czym mogę pomóc'...

      ...‘Go baby, go. Gimme more, but leave your hat on’ ślę jej podprogowo. Nie daje się prosić...

      ...Dalej akcja potoczyła się dość wartko i po chwili, znaleźliśmy guzik od wciśnięcia którego Endżi miała zacząć operację...

      ...Bała się bidula, bo nic takiego w życiu nie robiła i nie chciała niczego popsuć...

      ...Starałem się ją rozluźnić, uświadamiając, że popsute jest już i bardziej Jej się nie uda..

      W końcu, po ponadminutowej sesji hipnotyzowania guzika wzrokiem w nadziei, że sam się wciśnie (prawie widziałem jak z całej siły zaciska powieki i bierze głęboki oddech), wyjechała ślicznym i nieco zmysłowym głosikiem z pytaniem które do dziś dźwięczy mi w uszach :
      - Jest Pan gotów ? smile))))))))))))))))...

      ...- Dobra Anka, gnieć kapsla...

      ...Anka nagniotła, chyba usłyszałem jakieś ‘achh’...

      ...Wstyd się przyznać, postraszyłem ją jeszcze chwilę...

      ...Usłyszałem słodkie ‘Ty draniu !’ i rozstaliśmy się w pocałunkach...

      ...Finał przyniósł mi komplet klepnięć w plery i sporo ciepłych, męskich komplementów... (???;Dbig_grin)


      PS. Nie znam nikogo innego kto choć ze zbliżoną gracją i lekkością pióra dokonuje istnej inseminacji prozaicznego tematu ITsmile.

      Gyubal, powinieneś dostać jakieś państwowe odznaczenie za szczególne zasługi w dziedzinie wciągania kobiet (i ich gęsich skórek) w świat automatycznych maszyn liczącychsmile.
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 16:50
        Robert !

        A ja nie znam nikogo kto wywalając 4/3 bebechów, ze śledzia stworzyłby z
        pegaza !

        Stary, nie wiem co Ci zawiniła moja przepona, ale wiem, że na aledrogo nie
        ma żadnej nowej.

        Rany, jak Mortek zmajstruje nową libację, to Ci to na oczach Pań w
        prostych żołnierskich słowach jeszcze raz wygarnę ! smile)))

        I nie próbuj żadnych trików z L4 bo Ci nalot z ZUSu obstaluję ! smile))
    • mappi Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 17:25
      hehehesmile

      zrozumiałam niewiele....ale i tak sie uśmiałam

      Gubal...pokłony po wsze czasy masz ode mnie zapewnione



      padam do nóżek Szanownego Kolegi
      big_grin
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 18:05
        No nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee, Mapusiaaaaa smile))))))))))))))

        Wystarczyłby mi Twój zwykły uśmiechujek za nagrodę, a po taaaakim
        komplemencie, nie wiem kiedy dojdę do siebie.

        Ale, ale. Myślisz, że tak łatwo się wyślizgasz od detalicznej relacji
        zdobycia pucharu w żeglarstwie ?!

        LUUUUUUUUUUUUUUUUUDZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Mappi ma MISZCZA BOLANDY w wodnych wyścigówkach ! Rozjeżdżała jak glizdy
        wszystko co Jej próbowało makijaż bryzą popsować. A trochę tego było :
        - 6 tuzinów innych udek
        - 4 parostatki
        - iceberg
        - 3 motorówki GOPRu
        - 3 Heliśkoptery (1 mały, 2 Monstery)
        - duch św Franka z asyżu i zabłąkana, północnokoreańska U2, wycieńczona
        brakiem ryżu

        Chyba nie dacie Mapusi, jak zwykle spłonić się rumieńcem i bez słowa
        skromnie spuścić oczęta ?!
        • mappi Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 18:10
          o nie!!!!!!!!!!!!!

          cholera nawet bez srebrników mnie wydał

          ale..pochamuj Waść zapędy
          bo jeszcze nie ma co fanfarami obwieszczać

          wszak na etapie treningu ciagle jestem
          a rozwiązanie już wkrótce
          big_grinbig_grin


          p.s....duch św Franka...o to...to....właśnie
        • puch_atek Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 18:48
          haha Gubis smile
          rozpadne sie kiedys Ciem czytajac smile
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 19:21
            Puchatek smile

            Dzięki, Chłopie, ale wywrzyj i Ty jakieś ciśnienie na Mapiśkę, bo jak zwykle
            ta Jej wyuzdana skromność sprawi, że historyczne wydarzenie przejdzie nam
            koło nosa.

            Samo ciśnienie - może być za mało, za to jakbyś dorzucił jakiś niewybredny
            szantaż byłoby w sam raz smile
            • bugelka Re: Anegdotka z kapslem 29.07.10, 12:03
              Misie podobuje wszystko co Gubal pisze big_grin
              eseje, opowiastki, recenzje, charakterystyki, kryminały big_grin

              EWRYTING!

              I dlatego zgłaszam propozycję do naczelnego KaOwca ----> Cler
              aby Gubiś napisał II sezon scenariusza filmu i kasting zrobił smile

              Mappi,
              o sochozi z temi tytułami miszczowskimi?
              smile

              kiss for all
    • bursztynula Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 19:42
      smilesmilesmile o staruszku Noblu to już chiba było, prawda??
      a kiedy Pan to wyda PszePana na jakim ekologicznym papierze, żeby
      autografy rozdawać, hęęę???smilesmilesmile
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 20:39
        Ulaaaa smile)

        Dla Ciebie mogę ten radosny bełkocik przepisać gęsim piórem maczanym w
        inkauście, kaligrafując to po naszemu, gotykiem, w kataganie, hiraganie i
        starocerkiewno-ugrofińskim.

        A czy dedykacja 'dla zniewalającej powabem, wdziękiem i
        bezpretensjonalnością Uli Bursztynek' - nie zabrzmi zbyt oficjalnie ? wink
        • bursztynula Re: Anegdotka z kapslem 27.07.10, 21:12
          to ja poproszę, a zielonym inkaustem się da?? na jakim egipskim
          pergaminie??
          nie zabrzmibig_grin to takie skromniutkie i powabne o mnie
          skromniutkiej smilesmilesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka