Naprodukuję dziś wątków, ale zapomniałam się w tamtym zwierzyć, więc zrobię to tu. Dookoła mnie pustka, sami klienci, nie mogę się pochwalić ekscytacją, bo wyjdzie, że miękka jestem i dziwna, a ja muszę twarda być (za to mi płacą wszak).
Zatem: w ten weekend dowiedziałam się dopiero o romansie Osieckiej i Przybory! Cały czas o tym myślę, bo wszak jest to historia jak wymyślona. Bardzo jestem tą wieścią podekscytowana, bo to takie wspaniałe, jak życie przypomina literaturę... Wraca mi to wiarę we wszystkie dziecięce ideały i przez chwilę znów jestem szczęśliwa.
A poza tym, czy można chcieć czegoś więcej niż żeby być ukochaną Przybory? (wiem, wiem, że można, ale na potrzeby tej chwili szczęśliwości wymazuję tę wiedzę)
Więc się dzielę. Radośnie. Proszę mnie nie wytykać palcami