wyobraź sobie

17.03.11, 12:56
że możesz się przenieść w czasie. tak jak stoisz, możesz spotkać siebie lub swoich bliskich 10, 20, 30 lat temu albo więcej. możesz się wtrącić w ich-swoje życie, doradzić coś, ostrzec przed czymś, coś zrobić. co zrobisz?

ja bym cofnęła się hen o całe wieki i dala tatkowi paczkę gumek a mamusi globulek, tak dla lepszego zabezpieczenia.
    • waganiemama Re: wyobraź sobie 17.03.11, 13:03
      hm, podobnie wink
      cofnęłabym się do czasów młodości moich rodziców i absolutnie odradziła matce wychodzenie za ojca (zresztą gdyby ona się cofnęła, to sama by tego nie zrobiła)
      nie żebym nie była udanym projektem tongue_out ale to w dużej mierze moja własna zasługa
    • lupus76 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 13:11
      Po pierwsze: Sfilmowałbym/ zapisał wszystkie możliwe a nie wyjaśnione zagadki historii (a jeśli nie wszystkie, to przynajmniej te, które mnie interesują).
      A potem cofnąłbym się w czasie jeszcze troszkę i dałbym po dwa karabiny i wielki zapas amunicji każdej większej grupie australopiteków.
      • tygrysgreen Re: wyobraź sobie 17.03.11, 18:22
        Lupus rozpędziłeś się, ale chodziło tylko o kontakt z samym sobą i ew rodzicami.

        pomysl przypomniał mi się z pobożnego serialu amerykańskiego, gdzie ktoś w średnim wieku umierał i dostawał 2 szansę. miał wrócić na ziemię 20 lat wcześniej i dopilnować sam siebie żeby nie popełnić pewnych błędów. oczywiście wszystkim to się udawało wręcz koncertowo.
        • lupus76 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 20:57
          A to bez sensu. Nic to nie zmieni e szerszym aspekcie, więc po co sobie zadawać trud?
          • tygrysgreen Re: wyobraź sobie 18.03.11, 07:59
            zbawianie świata się marzy?
            zresztą te karabiny dla jaskiniowców też niewiele by dały, zawsze jacyś by przetrwali
            • lupus76 Re: wyobraź sobie 18.03.11, 08:27
              Nie zbawianie. Upraszczanie.
    • puch_atek Re: wyobraź sobie 17.03.11, 14:21
      temat skojarzyl mi sie z "Peggy Sue wychodzi za maz" smile
      K. Turner podsunela N. Cage' owi 'She loves you' Beatles' ow a on przerobil 'je je je' na 'u u u' big_grin
      powodzenia big_grin
    • 7stefan7 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 16:07
      kilka decyzji może bym zmienił - ale z drugiej strony co to za frajda podejmować decyzję znając wszystkie zmienne wink
      • tygrysgreen Re: wyobraź sobie 17.03.11, 18:23
        sęk w tym że zmiennych byś nie znał. bo inne decyzje to inne skutki, nie do przewidzenia. patrz "Efekt motyla"
        • 7stefan7 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 19:27
          patrzyłem i bardzo go lubie wink
    • rafae Re: wyobraź sobie 17.03.11, 18:25
      Ja to w przyszłości bym się zauroczył
      i dla niej krwi kroplę chętnie utoczył
      ,by pewność zyskać, że coś się zmieni
      ,że popiół w diament się wyceni
      i prawdą to będzie, nie szklaną górą
      ,ani na niebie bezzębną chmurą.
    • beja_81 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 19:01
      no...ciekawie mogłoby być...
      już nie raz o tym myślałam...ostatnim razem, cofnęłam się jakieś 4-5 lat i ratowałam Kogoś od bardzo niszczącego związku smile
      • 7stefan7 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 19:28
        od niczego mnie nie ratowałaś big_grin
        • beja_81 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 19:34
          no zgadłeś...
          • 7stefan7 Re: wyobraź sobie 17.03.11, 19:44
            no wiem...
    • kawamija Re: wyobraź sobie 17.03.11, 23:13

      10 lat temu.....

      powiedziałabym Mamie, by się więcej bawiła, cieszyła się z tego co ma i nie marudziła....

      a Tacie bym powiedziała: Dziękuje......

      a sobie bym powiedziała, słuchaj częściej siebie niż innych.....a potem bym zrobiła sobie więcej zdjęć w ciąży, mam ich zdecydowanie za mało........
    • mi-l-ja Re: wyobraź sobie 18.03.11, 09:54
      o nie, nie... wolę teraźniejszość...
    • robert.83 Re: wyobraź sobie 18.03.11, 10:40
      U bliskich... nic bym nie zmieniłsmile. Widać po drodze nie było katastrofalnych decyzji.

      A sam... ehh. Było dużo złego... ale chyba nic bym nie zmienił też. Przeszedłem co miałem byłem przejść, nic mi nie jest i mam się dobrze, więc... czego chcieć więcej?
Pełna wersja