kawamija
10.08.11, 00:12
miałam takie poczucie, że jestem rozpędzoną kulą.......zapieprzam w dół, za szybko, bez kontroli.....nie czuje się dobrze w tej sytuacji, boję się, że się zaraz rozbije albo zniszczę to, co po drodze......okropne wrażenie.........
i sobie myślę, Kawa albo się zatrzymasz albo............
i wymyśliłam małe kroczki - śniadanie - mam zjeść śniadanie i już !! - mam zjeść bo potem miewam mało czasu na posiłek, wiele godzin w robocie nie jem, bo ciągle coś trzeba zrobić...... potem rzucam się na jakiś fast food po drodze z jednej roboty do drugiej - ani to mądre ani rozsądne.
kolejny kroczek - wieczorem 10 min na podsumowanie dnia - pisemne..........zapisuje co dziś zrobiłam dobrze.....polecam, taka " święta" chwila do mnie........i nawet nie jest aż takie ważne co napisałam - najważniejsze, że z pozycji własnej kanapy, przy ulubionej muzyce raz jeszcze spojrzę na miniony dzień .........a czasem jakiś wniosek wyciągnę........
daleko jeszcze do spokoju, bo kula nadal pędzi, sporo zadań, problemy z Młodą ............. ale kula czasem zwalnia........co baaaaardzo mnie cieszy.