anirat
17.04.13, 09:31
Od kilku dni zmagam się z codziennoscią, a że nie mam z kim sprawy przegadać, to napisałam w końcu.
Rzecz tyczy sie pracy. Pracodawcy nastawieni są na zysk i dązą do podbijania finansów firmy, mimo, ze nie maja ku temu warunków. Nie są, za swoich urzedniczych biurek zorientowani jak to w praktyce funkcjonuje.
Zablokowałam pewne działania, uznając je za irracjonalne, na szczescie jeszcze mam taką moc. Nie wiem jednak na jak długo i czy to nie spowoduje w efekcie jednak pewnych niekorzystnych zmian. Ale nie zamierzam godzic się na pracę bez koniecznych warunków. Zastanawiam się, ku czemu to wszystko zmierza. czy naprawde ludzie, którzy maja rzadzic mózgów nie urzywają? Popadają w jakąs paranoję.
Do osób samotnych pytanie. Macie jakies rzeczy do przegadania. Z kim to robicie, czy tez dusiscie się sami we własnym sosie? Bo ja dusze się we własnym sosie.
Rodzinie nie chce zawracac głowy, zreszta nie ma komu, rodzice w wieku takim, ze juz innaczej postrzegają otaczającą rzeczywistość.Rodzeństwo, które ma własne kłopoty, pewnie większe niz moje. Znajomo/nieznajomi, którzy sobie przypominają tylko jak cos potrzebują. Nie łaczy nas zarzyła przyjazn. Co robicie, jak sobie radzicie?
Ilośc takich rzeczy w moim zyciu narasta. Chęc pogadania z kimś coraz większa. ludzi dookoła jakby coraz mniej.