Dodaj do ulubionych

Moja cesarka

30.11.11, 21:23
Witajcie,
Chciałabym się podzielić z Wami moimi doświadczeniami "cesarskimi".
Urodziłam zdrową, sliczną córeczkę Maję piątego maja 2011 poprzez właśnie cesarkę. Z wyboru. Panicznie bałam się rodzić sposobem naturalnym. Paniczne. Serio. Tak nie do przeskoczenia. Na porody w prywatnych klinikach nie byl mnie zbytnio stać... Myśl o porodzie kai nam zgotowała Matka Natura spędzała mi sen z powiek. W mojej miejscowości nawet prośba o znieczulenie podczas rodzenia nie wchodziła w grę... Jak mi się udało rodzić po cesarsku? Poszłam do psychiatry na kilka wizyt opowiadając na każdej z nich jak to bardzo się boję. Lekarz bez żadnych większych wątpliwości stwierdził, że mam fobię porodową i wystawił mi skierowanie na cesarskie cięcie. Ot, tyle.
Przyszłam na wyznaczony przez Panią ordynator termin. Zapytali mnie jaką wybieram narkozę. Czy wolę spać całkowicie czy prozaicznie mówiąc - w kręgosłup i być świadomą. Wybrałam to drugie. Na salę porodową zabrano mnie dość szybko z rana. Po kolei: Pani położna założyła mi cewnik, ubrała czepek na głowę, dała jednorazową koszulkę. Założyła wenflon (nie było to bolesne aczkolwiek lekko nieprzyjemne - (ale nie myślisz o tym mając świadomość, że za kilka chwil zobaczysz swoje Maleństwo poraz pierwszy) - i przeprowadziła na salę operacyjną gdzie czekał już na mnie zespół lekarski złożony z 2 lekarzy chirurgów, anestezjolog i pielęgniarka instrumentariuszka. Usadzili mnie na brzegu stołu, pod stopy podłożyli stołeczek i kazali zrobić "koci grzbiet". Cały czas panowała serdeczna atmosfera. Krok po kroku lekarz anestezjolog tłumaczył mi co mnie dokładnie czeka. Że pozuje zimne przemywanie kręgosłupa środkamy dezynfekującymi a później poczuję lekkie ukłucie. Będzie to miejscowe znieczulenie. Następnie, będę musiała siedzieć jak pomnik nieruchomo z wygiętymi plecami do momentu zakończenia znieczulania. Tak też bylo. Do dziś jestem w szoku, że to znieczulenie w ogóle mnie nie bolało. Także jeśli usłyszycie, że znieczulenie w kręgosłup nie boli - jestem tego żywym przykładem. Faktycznie mnie nie bolało. Następnie miałam kilka sekund by wygodnie się ułożyc na stole zanim znieczulenie zacznie działać. Zaczęło niemalże błyskawicznie po jego podaniu. Czułam ciepło płunące od kręgosłupa w dól nóg a wraz z nim, czułam NIC. Po chwili byłam bez czucia w nogach, pupie aż do połowy pleców. Dziwne uczucie, ale raz jeszcze, o niczym w zasadzie nie myślisz jak o tym, że już coraz mniej dzieli Cie od zobaczenia Dziecka! Z tego wszystkiego serce zaczęło mi tak łomotać, że Pani anestezjolog miała nielada zadanie by mnie uspokoić. Udało się bez medycznej interwencji - tak werbalnie. Serducho zwolniło, głebokie oddechy i poszło. Cięcia, wiadomo nie czułam. Naczytałam się, że będę czuć natomiast ugniatania, naciągania itp. Nic takiego nie poczułam. Jedyne to co czułam, to naciskanie biodrem lekarza o moje żebra wink Dla tych, co mają silne nerwy podpowiem, że mogą śledzić całą operację pomimo zasłonki - wszystko odbijało mi się w lampach nad stołem. Ja patrzyłam. Po kilku minutach, dosłownie po 2-3, uslyszałam chlust - to były moje wody płodowe. Było ich sporo, więc i plusk był wieeeelki. Poczułam też ciepło pod plecami - ciepło czytaj mokro wink
Za kilka chwil, słyszę płacz i jednocześnie widzę moje Dzieciątko. Takie malutjie, pokryte białą mazią, długowłose wink. Caluję, przytulam się do NIEJ twarzą, bo ręce miałam uwiązane - jedna ręka do stołu a druga pod kroplówką. Najcudowniejsza chwila na świecie. zabrano mi Ją pomimo nowych przepisów - na ważenie, badania itp. Mnie zszywają a z salki obok słyszę najcudowniejszy płacz na świecie! ONA JUŻ TU JEST!!! 10/10 pkt !!!!!! Zawiniętą i umytą wynoszą do dumnego taty i babci. Ja zszyta, szczęśliwa trafiam na salę. Mam zakaz podnoszenia głowy przez 24h. W innym przypadku ponoć łeb mi z bólu pęknie. Daję radę. Później już dostaję Dzidzię do siebie i mogę Ją mieć ile chce!!!! Najgorszy był 2 i 3 dzień po operacji. A w zasadzie drugi gdy kazano mi wstać. Rana "ciągnie", w głowie się kręci. Całe podbrzusze boli, nie wspomnie po popękanych sutkach - bo przecież Dzidzia uczy się ssać wink W czwartym dniu na moją prośbę wypisano mnie do domu. Dzień później musiałam się stawić na zdjęcie szwów i kontrolę. Tak było w moim przypadku. mam nadzieję, że komuś sie przydadzą moje pozytywne wibracje wink
Obserwuj wątek
    • pysio.koszmarek Re: Moja cesarka 30.11.11, 21:33
      Poprawiłaś mi nastrój wink. Niedługo też mnie to czeka. A dziecka w ogóle nie miałaś w pierwszej dobie? Ja miałam ogólne więc ruszałam się ile mogłam, właściwie całą noc miałam dziecko.
      • mkwinnie Re: Moja cesarka 30.11.11, 22:13
        Miałam, oczywiście. Ale żałuję, że nie mogłam sie nią w 100% zająć gdyż nie podnosiłam głowy. Położne kładły mi Ją obok do łóżka, pomagały przystawiać do karmienia. Nie mogłam jedynie np usiąść i trzymać jej na rękach. Teraz mi to wynagradza hihih - lubi być noszona!
    • dziartom Re: Moja cesarka 30.11.11, 21:39
      Zdecydowanie nie polecam cesarki na życzenie. Ja przechodziłam przez to samo co ty, aczkolwiek z przyczyn nagłych.
      Miałaś dużo szczęścia, że nie miałaś żadnych komplikacji. Inne kobiety mogą to znieść gorzej. Owszem ja też dochodziłam do sprawności fizycznej zaledwie parę dni, ale mojej znajomej zajęło to aż DWA LATA!!! A już nie wspomnę jak to się odbiło na jej zdrowiu psychicznym. Zdecydowanie większe ryzyko powikłań dla kobiety niesie ze sobą cc niż sn.
      • dmuchawcelatawce Re: Moja cesarka 30.11.11, 22:00
        Ja dochodzilam po naturalnym duzo gorzej. Masakra. jak bym mialam polecac dochodzenie do siebie to nie polecam naturalnego.
    • artdesign84 Re: Moja cesarka 01.12.11, 02:57
      po9zytywne??
      kurcze, opowieść brzmi strasznie... i jeszcze te 2 -3 dni najgosze,,,drugiego dnia po porodzie sn to ja już w domu byłam i opijałam z przyjaciółką i mężem urodziny córki
      • kijek82 Re: Moja cesarka 01.12.11, 07:12
        3 dnia po cc opijalam synasmile
        • mkwinnie Re: Moja cesarka 01.12.11, 07:57
          Myślę, że strasznie by i brzmiała opowieść o porodzie naturalnym... a cc to nie taki diabeł straszny jak go malują. Moja historia brzmi strasznie???? Nie mialam takiego zamiaru by tak brzmiała...
          • kijek82 Re: Moja cesarka 01.12.11, 08:12
            dokladnie...cc jest demonizowana niepotrzebnie
          • ciociacesia dla mnie brzmi strasznie 03.12.11, 10:37
            choc opis faktycznie pelen pozytywnych wibracji. ale strasznie nie pasuje do mojej wizji porodu ale co ja - ja sie rozpływam opisami porodu w domu. to ze dziecko samo wybiera moment kiedy sie rodzic zaczyna (no tu mi sie srednio udalo) ze ja jestem sila sprawczą rozwoju sytuacji, ze dostaje od razu brudaska prosto na brzuch i siedze z nim ile chce, ze moge nastepnego dnia isc do domu, po prostu gdzie indziej stawiam akcenty i czego innego sie obawiam. panicznie sie balam ze spartola mój sn - ze mnie poloza, ze mnie potna, ze mi zrobia cc tongue_out tak ze opis pozytywny ale straszny. ale ja sie lubie straszyc
            a gdzie rodziłas?
            • mkwinnie Re: dla mnie brzmi strasznie 14.01.12, 12:20
              W Zakopanem wink
        • anetchen2306 Re: Moja cesarka 01.12.11, 12:56
          Pogratulowac? Nieodpowiedzialnosci czy glupoty?
          Teraz juz rozumiem sens twoich poprzednich wypowiedzi, ten post tlumaczy wszystko wink
        • sofi75 Re: Moja cesarka 01.12.11, 13:17
          3 dnia po cc opijalam synasmile

          > a wiesz ze jakos mnie tym nie zdziwilas? Opijanie czegokolwiek 3 dni po anestezji i przy zalozeniu ze karmisz jest tak samo odpowiedzialne i swiadczy o trosce o dziecko, jak zlatwianie sobie CC na zyczenie. Szkoda mi tylko tego malego obywatela, ktorego dobro matka ma wyraznie gdzies ...
          • kijek82 Re: Moja cesarka 02.12.11, 08:51
            o kurde....opijalam w domu z anestezjologiem i internista pod opieka babci i nie karmiac....hahahahaha.idiot
            • leneczkaz ja opijałam godzinę po cc 04.12.11, 08:07
              Lekarze przynoszą u nas szampana i opijasz po samym cc z lekarzami i rodziną.
              • kijek82 Re: ja opijałam godzinę po cc 05.12.11, 08:28
                super
      • panna.sarabella Re: Moja cesarka 01.12.11, 12:37
        kobieto, ja przez 3 miesiące po sn ledwo się ruszałam, a normalnie usiąść czy skorzystać z toalety bezboleśnie to mogłam po ponad pół roku. Więc jak dla mnie 3 dni bólu po cesarce - pikuś. Zdecydowanie wolę ciągnięcie blizny i ból podbrzusza niż półroczny ból krocza (i zero przyjemności z seksu przez lat 2).
        • anetchen2306 Re: Moja cesarka 01.12.11, 13:04
          No ja tez tak mialam, przez partactwo i zadniedbania lekarzy, a nie przez to, ze rodzilam sn. Gdyby pozwolono mi urodzic w zgodzie z moim cialem i natura porodu, mialabym pewnie tak dobre wspomnienia jak po drugim porodzie.
          Po drugim porodzie sn moglam od razu isc pod prysznic, wstawac, nic nie ciagnelo sie, moglam ubrac obcisle jeansy, normalnie siedziec. Nie musialam czekac nawet tych 2-3 dni jak ty po cc, zeby dojsc do siebie wink
          Bez sensu jest wiec wszelakie porownywanie.
          Sn to nie zlo konieczne, cc to tez nie wybawienie.
          • milamala Re: Moja cesarka 02.12.11, 12:13
            A ja mialam sily natury, nikt niczego nie spartaczyl, bardzo dobrze porod wspominam. Mimo to dochodzilam do siebie baaaardzo dlugo. Prawde mowiac juz 5 miesiac a ja jeszcze do siebie nie doszlam. Tak tez bywa.
      • langolier_maximus Re: Moja cesarka 29.12.11, 15:56
        A moja kumpela tydzien po to jeszcze ledwo chodzila bo krocze.Podczas gdy ja tydzien po cc juz normalnie funkcjonowalam-i nawet se juz male piwko strzelilam.Tak wiec wszystko roznie bywa.Oczywiscie to oszczedzanie sie miesiacami po cc to bzdrua.Po 6 tygodniach poszlam na siownie-lekarz pozwolil.
    • summerspring Re: Moja cesarka 01.12.11, 08:38
      Mkwinnie, Twoje doświadczenie jest dla mnie bardzo cenne. Dzięki. Rodziłam już naturalnie i nie chcę tego ponownie przechodzić.
      • mkwinnie Re: Moja cesarka 14.01.12, 12:24
        Miło słyszeć, że komuś mój opis na pozytywnie się przydał wink - poważnie, mogłabym rodzić znów jutro. A dziś mam ponad 8mio miesięczną zdrowiuteńką Córkę wink a ja czuję się jak przed porodem.
    • sakis Re: Moja cesarka 01.12.11, 09:12
      Mam podobne wspomnienia co autorka wątku, tyle że u mnie cięcie nastąpiło na skutek braku postępu porodu. Doszłam do siebie bardzo szybko, ALE niestety przez około tydzień czasu miałam potworne bóle głowy, wrażenie, jakby głowa miała pęknąć, tylko w pozycji leżącej przechodziły. Poza tym przez kilka miesięcy po cięciu odczuwałam mrowienie w nodze i mam bliznowca. Następnym razem chciałabym urodzić siłami natury.
      • josephine76 Re: Moja cesarka 01.12.11, 13:32
        Mam takie same doswiadczenia po cesarce a nawet lepsze. Na sali przy glowie siedzial caly czas moj maz i rozmawialismy z anestezjologiem na temat naszego ostatniego pobytu na nartach! Chyba to byl taki sposob zeby nasze mysli odciagnac od operacji. Dziecko nie opuscilo nas na chwile, bylo wazone na naszych oczach potem jak mnie zszyli to lezal przy mnie przez godzine na sali poporodowej. Wtedy tez polozna pomogla ulozyc mi sie troche na boku zebym zaczela karmic malego. W niecala godzina po porodzie! Maz byl caly czas przy nas. Potem trafilam na sale i moglam od razu podnosci glowe. Lezalam z lekko podniesionym oparciem (jak na lezaku) maly byl przy mnie, maz tez. W nocy przychodzila polozna zeby dac mi malego do karmienia. Rano postawili mnie na nogi. Poniewaz nadal mialam znieczulenie nie czulam bolu ale bylo to dziwne uczucie. Powoli poszlam pod prysznic, umylam glowe, i przebralam si nawet zachcialo mi sie malowac oczy, po czym stwierdzilam ze to przegiecie i wrocilam na sale saute...smile Tego dnia staralam sie chodzic, bardziej tuptalam jak paralityk ale bylo coraz lepiej. Mysle ze to bardziej byl strach ze np rana sie otworzy niz dyskomfort. Nastepnego dnia wypisalismysie ze szpitala. Przez pare dnia bralam jeszcze paracetamol. Cale doswiadczenie cieplo wspominam i i za 5 miesiecy je powtorze.
    • sofi75 ale konkretnie 01.12.11, 13:19


      czego mamy gratulowac?
      Umiejetnosci skorumpowania polskiej sluzby zdrowia?
      Zapewniam, ze przy wynagrodzeniach w niej panujacych, to nie jest zadna sky-rocket science smile

      A chwalenie sie tym na publicznym forum to juz zupelnie idea z kosmosu smile
      • josephine76 Re: ale konkretnie 01.12.11, 13:33
        czy to zazadrosc? bo nie rozumiem tego jadu...
        • sofi75 Re: ale konkretnie 01.12.11, 14:14

          ale czego konkretnie mam zazdroscic?
          - tego ze delikwentka przezyla 2-3 dni horroru? Sorry masochistka nie jestem.
          - tego ze nie potrafi sobie poradzic z wlasnymi fobiami?

          No jakos w calej opowiesci nie znalazlam ani jednej rzeczy, ktorej mozna byloby zazdroscic.
          • josephine76 Re: ale konkretnie 01.12.11, 14:28
            dla mnie horrorem sa niektore opowiesci z sn.... ale to juz zostawmy

            osoby atakujace na forum w taki sposob jak Ty na ogol same maja jakies wlasne problemy badz nie czuje sie do konca pewne siebie gdyz spokojnie i rzeczowo nie potrafia ocenic innego punktu widzenia.
            • sofi75 Re: ale konkretnie 01.12.11, 17:15
              >
              > osoby atakujace na forum w taki sposob jak Ty na ogol same maja jakies wlasne p
              > roblemy
              - zapewniam Cie, ze akurat w tym temacie zadnych problemow nie mam. Przezylam nieco gorsze rzeczy niz bol porodowy i moze stad nie uwazam porodu sn z jego otoczka za najgorsza tragedie, ktora moze sie czlowiekowi przytrafic. A alternatywa, czyli powyzszy opis cc wydaje sie zbyt malo zachecajaca, aby fundowac sobie taka 'przyjemnosc' na wlasne zyczenie.

              i rzeczowo nie
              > potrafia ocenic innego punktu widzenia.
              - ocenic rzeczowo potrafie - tylko nie znajduje w rozwiazaniu alternatywnym zadnych opcji atrakcyjnych/zachecajacych/wartych skopiowania (i jeszcze za to placic?)
          • trwe Re: ale konkretnie 01.12.11, 16:57
            > - tego ze delikwentka przezyla 2-3 dni horroru? Sorry masochistka nie jestem.

            czyli poród sn to marzenie? Fajnie, że dla ciebie tak, bo dla mnie te 15min porodu naturalnego to najgorszy horror jaki w życiu przeżyłam. Może byłam potem w stanie normalnie chodzić, ale za to miałam 'uraz' do własnego syna za ten ból który musiałam przejść. Cesarskie cięcie pozwoli mi w pełni przeżyć moment przyjścia na świat mojego dziecka. Nie odczuwam przyjemności z bólu jak niektóre matki polki
            • gosiapatrycja Re: ale konkretnie 01.12.11, 18:02
              trwe lepiej bym tego nie ujęła. Zgadzam się z tobą w zupełności. Podobnie nie rozumiem kobiet które odczuwają przyjemność z bólu. Ale my ich toku myślenia nie zmienimy. Niech sobie cierpią jak chcą.
              Miałam cesarkę i poród sn. Zdecydowanie wybieram cesarkę. W pełni świadomie przeżyłam ten poród. Nie skręcałam się z bólu.
              • sofi75 Re: ale konkretnie 01.12.11, 19:41

                Podobnie nie rozumiem kobiet które odczuwają przyjemność z bólu.

                > he, he -ale zyj i daj zyc innymsmile czemu upierasz sie przy zdaniu ze powinnas je rozumiec? a juz zupelnie nie kumam czemu chcesz zmieniac ich tok myslenia?
                > sa takie co odczuwaja przyjemnosc z bolu, sa takie co odczuwaja przyjemnosc bol zadajac, sa takie co lubia seks analny, tez takie co lubia sie samookaleczac i tak dalej ... mnie nic do tego,dopoki mi to nie przeszkadza w moim zyciu. Odczuwasz jakas potrzebe misji i niesienia kaganka pt. cc?
                • gosiapatrycja Re: ale konkretnie 01.12.11, 20:26
                  A ty chyba masz misje namawiania wszystkich do porodu sn. smile
                  Każdy ma swoje zdanie na ten temat i nie musimy się o to kłócić.
                  • kijek82 Re: ale konkretnie 02.12.11, 08:54
                    zostaw.. to chabeta z klapkami na oczach....uwazaj bo cie jeszcze opluje
            • jeza_bell Re: ale konkretnie 01.12.11, 19:00
              trwe napisała:

              miałam 'uraz' do własnego syna za ten ból k
              > tóry musiałam przejść.

              Szkoda, że nie do męża big_grin
          • milamala sofi 02.12.11, 12:19
            Ja przezylam troche wiecej dni horroru po naturalnym (zreszta bardzo dobrym) i co tez jestem masochistka. Jak tak to moze nastepnym razem lepiej bedzie jednak cc, bo horror mi sie skroci do 3 dni.
            Poza tym jak jestes tak prosto ciosana, ze nie rozumiesz, ze ludzie miewaja leki, strachy czy fobie to nie oczekuj, ze ktos ci cos wytlumaczy, bo ludziom ktorzy malo rozumieja raczej sie ciezko pewne sprawy tlumaczy.
    • nena_v Re: Moja cesarka 01.12.11, 19:06
      mkwinnie, masz zaciecie literackie, powinnas czarne komedie pisac :0

      Ten paragraf byl najlepiszy:

      Dla tych, co mają silne nerwy podpowiem, że mogą śledzić całą operację pomimo zasłonki - wszystko odbijało mi się w lampach nad stołem. Ja patrzyłam. Po kilku minutach, dosłownie po 2-3, uslyszałam chlust - to były moje wody płodowe.
    • dziennik-niecodziennik Re: Moja cesarka 02.12.11, 00:00
      to i tak mialas ciężko.
      mnie ciachnęli wieczorem, a nastepnego dnia wczesnym rankiem z sali pooperacyjnej normalnie wyszłam (wyprostowana - wbrew pozorom w skuleniu bardziej boli!). nie zabraniali mi podnosic głowy, pic tez mogłam. rano na sali poporodowej poszlam pod prysznic, umylam glowe, ubralam sie normalnie a nie w piżamę. nacięcie pobolewało jeden dzien, ale tez pobolewało, a nie bolało. bolało tylko jak kaszlałam smile blizna jest niziutko, plaska i jasna, jakbym miala dobrą figurę tobym mogla spokojnie bikini nosic big_grin
      dla mnie cc to OK sprawa.
    • mama1dawidka Re: Moja cesarka 05.12.11, 18:09
      Gratulacje
      Ja tez mialam na zyczenie z czego pierwszy urodzilam naturalnie...
      Wlasnie pierwszy porod zadecydowal o cesarce
      Powiem tak rodzilam w de
      Tatus byl przy operacjii
      Potem jak dziecko juz bylo szedl z polozna warzyc mierzyc
      Mialam cesarke ok 5
      I o 7 dostalam normalne sniadanie
      I ok 12 juz wstawalam
      I tak sie sie zastanawiam czy tu inne znieczulenie (tez miala w kregoslup)
      Czy inne zwyczaje
      I po cesarce doszlam w miga do siebie wink
      • boni_76 Moja przyszła cesarka 05.12.11, 19:34
        Ja jestem zdecydowana na CC i nic mnie od tego nie odwiedzie. Długo nad tym myślałam, przemyślałam wady (zagrożenia) i zalety i decyzja zapadła. Teraz szukam lekarza, który przychylnie spojrzy na mój problem.
        Znacie może kogoś takiego, z Warszawy? Czekam na info, na priva.


        -------------------------------
        "Dążymy do tego co zakazane"
        Owidiusz
        • artdesign84 Re: Moja przyszła cesarka 06.12.11, 03:56
          pfff
        • julita165 Re: Moja przyszła cesarka 06.12.11, 21:33
          medicover
      • dyrattiv27 Re: Moja cesarka 07.12.11, 10:31
        Ja rodziłam raz w Polsce i raz w Szwecji obydwie cesarki. Też się zastanawiałam jak to jest, że w PL po znieczuleniu zo nie można nie można nic, a SE od razu mogłam pić, jeść i wstać po 3 h. Pytałam anestezjologa ( Polaka, jak połowa personelu z którym miałam do czynienia w Szwecjismile podobno chodzi o to, że igła, którą wbijają się w Szwecji jest tępa, brzmi brutalnie, ale jak widać działa. Podobno ostra, jaką posługują się w PL powoduje większe "mikrouszkodzenia" (tak to nazwał). No i dawka leku znieczulającego jaką podają jednorazowo w PL jest dużo większa. Faktycznie zauważyłam to na sobie, po operacji w PL byłam jeszcze długo znieczulona, a W SE zaraz musiałam brać tabletki bo jednak bolało.
    • kotkowa Re: Moja cesarka 07.12.11, 15:42
      Czytajac Twoj opis przypomniala mi sie moja cesarka, dokladnie tak to wygladalo, tylko ja mialam cc po 20h porodu naturalnego, bylam wykonczona, obolala, pelna strachu o dziecko. CC w tamtej chwili sie nie balam, po prostu mialam nadzieje, ze nie bedzie komplikacji. Fakt, ze nic nie czuc, nic nie boli, po operacji tez tragedii nie ma. Ja stracilam duzo krwi, ponad norme, wiec bylam strasznie slaba, do tego wymeczona dlugim porodem, zaczely sie problemy z karmieniem, wiec moje wspomnienia okoloporodowe sa dosc ciezkie, co nie umniejsza radosci z urodzenia dziecka. Ale ja mimo wszystko na cc na zyczenie bym sie nie zdecydowala, uwazam, ze co natura to natura, operacja zawsze wiaza sie z wiekszym ryzykiem powiklan, zarowno w jej trakcie, pozniej, i w kolejnych ciazach. Ale moze Ty mialas wskazania, w koncu jest cos takiego jak fobia porodowa, a kobieta moze sie tak zablokowac przy porodzie sn, ze nici z tego. Ja akurat chcialam rodzic naturalnie i czulam pewien niedosyt, ze skonczylo sie cc.
    • tutto.bene77 Użycie Vacuum to dopiero horror 24.12.11, 09:49
      Ja rodziłam ze wskazaniami do skrócenia fazy parcia, lekarz zdecydował się na vacuum. Ja nieprzytomna (leki, wysiłek) i porozrywana od środka, dziecko z plackiem na głowie (dopiero potem sprawdzają czy przy okazji nie uszkodzili mózgu), łożysko w strzępach, duża utrata krwi i jeszcze po dwóch miesiącach wyciągali ze mnie zropiałe reszty tkanek
      Nie widzę jakichkolwiek zalet tego "pośredniego" rozwiązania.
      Nie polecam tego rozwiązania, jako metody z wyboru. Decydujcie się na SN lub CC. Jeśli lekarz zamiast vacuum użyje kleszczy, może wyrwać dziecku bark lub uszkodzić nerwy.
    • langolier_maximus Re: Moja cesarka 29.12.11, 15:51
      Ej dziwnie mialas, mi po 6 godzinach pozwolili ruszac glowa a po 11 wstalam.3 dnia rano dostalam wypis.Widac co szpital to obyczaj
    • jasisi Re: Moja cesarka 29.12.11, 23:40
      mkwinnie, dziękuje Ci za Twoją opowieśćwink
      mnie czeka cc zaraz po nowym roku.
      Cc ze względu na duży rozmiar dziecka oraz obciążony wywiad - pierwsze niestety urodziło się z niedotlenieniem, poród był ciężki, dochodziłąm też fatalnie.
      Dlatego przy drugim dziecku już nie ryzykuję sn.
      Trochę się tej cesarki boję, że będe się trzęsła na tym stole jak galareta ze strachu i przerażenia. Nie chodzi tu o ból, bo wiadomo ze go nie będę czuła, ale o samo wrazenie że mnie będą ciąć...
      przeszłam już poród sn, takze wiem co to znaczy przeżyć straszliwy ból.
      Miałam kiedyś operację na ciążę pozamaciczną i wtedy jak mnie kladli na stól to się tak trzęsłam, ale tam mnie uśpili i już.
      A tu jednak będę przytomna, ale z drugiej strony wybrać znieczulenie całkowite, to też tak nie bardzo, żeby przespać urodzenie własnego dziecka...

      A teraz inna sprawa, mam pytanie do dziewczyn, które miały cc, od kiedy mogłyście normalnie podnosic swoje dziecko? bo po cc podobno nie można dzwigać wiecej jak 2 kg!!! - coś mi się o uszy obiło,
      bo szwy mogą sie rozejsć, jak więc sobie radzić w życiu, przecież dzieckiem trzeba się zająć.
      • mom6 Re: Moja cesarka 30.12.11, 01:01

        Cesarka miałam o 4 nad ranem, na sali poporodowej położne polozyly mi małego do cycusia, spionizowac mnie chcieli ok południa za ok. 7-8 godz ale wyblagalam żeby tego nie robli bo byłam po 22 godz porodu sn. Następnego dnia zaczęłam chodzić i zajmować się dzieckiem choć ból i ciągniecie brzucha był okrutny. Nic nie słyszałam o 2 kg, nosilam małego 3'5 kg
        • jasisi Re: Moja cesarka 30.12.11, 21:14
          gdy czytam wypowiedź mom3, to sobie myślę że to straszne czego czasem od nas wymagają,
          przecież nie jesteśmy robotami!!! wielogodzinne bóle porodowe a potem operacja cc, to wszystko skrajnie wyczerpuje, a tu każą zaraz wstawać! i zajmować się dzieckiem i sobą.

          Mam też inne pytanie, w wątku tym przeczytałam że mąż był obok w trakcie cc,
          nie wiedziałam że jest taka możliwosć. Czy to teraz wszędzie, czy zależy od szpitala lub lekarza?
          Czy któraś z Was miała sytuację, że jednak odmówiono mężowi towarzyszenia przy cc?
          • kotkowa Re: Moja cesarka 03.01.12, 13:30
            Mój mąż nie mógł być podczas cc, myślę, że najcześciej nie może. Czekał na korytarzu, tuż przy sali. Gdy synek się urodził, natychmiast do wpuścili, mnie zszywali, a mały był na stoliku obok ważony, mierzony, odśluzowywany. Odtąd m. mógł być już z nami, na sali pooperacyjnej też pobył z godzinę i pojechał do domu odpocząć, bo była 1 w nocy, a rodziliśmy od 7 rano.
            Co do noszenia, nikt nigdy nie widział przeciwwskazań. Odkąd mogłam wstawać, musiałam i chciałam z resztą sama zajmować się dzieckiem - tzn. przewijać i karmić, kąpały położne. W domu oczywiście wszystko sama, a mały nawet spał u mnie na brzuchu. Pytałam czy tak można, wszyscy mówili, że tak.
      • deelux Re: Moja cesarka 30.12.11, 15:29
        Najbezpieczniej jest nie podnosić i nie nosić malucha ok 2 tyg po cc.
        Rozejście się szwów to jedno. Moja kuzynka po cc od noszenia dziecka dostała przepukliny, to też nic miłego.
        • langolier_maximus Re: Moja cesarka 03.01.12, 11:12
          Nonsens.Mi lekarz powiedzial, ze moge robic wszystko W RAMACH ZDROWEGO rozsadku bo mam pamietac,ze jestem w pologu-wiec nie dzwigac przesadnie, nie forsowac sie przesadnie.Zapewnil ze szwy sie nie rozejda.Po tygodniu od porodu chodzilam na 5-6- godzinne spacery i robilam doslownie kilometry wink bo bylo lato i piekna pogoda..zakupy nosilam normalnie-jak zawsze.A ten co mnie cial, naprawde jest dobry i doswiadczony w cesarach wink.
          • deelux Re: Moja cesarka 03.01.12, 18:14
            Ale dlaczego uważasz, że jeżeli u Ciebie było wszystko OK to u wszystkich dziewczyn tak jest?
      • agattka_84 Re: Moja cesarka 04.01.12, 17:31
        > A teraz inna sprawa, mam pytanie do dziewczyn, które miały cc, od kiedy mogłyśc
        > ie normalnie podnosic swoje dziecko? bo po cc podobno nie można dzwigać wiecej
        > jak 2 kg!!! - coś mi się o uszy obiło,
        > bo szwy mogą sie rozejsć, jak więc sobie radzić w życiu, przecież dzieckiem trz
        > eba się zająć.

        Nikt mi nie mówił, że nie mogę podnosić młodego, więc robiłam to praktycznie od samego początku. Jestem już pół roku po - nic w stylu rozejścia się szwów nie nastąpiło.
        • mad-25 Re: Moja cesarka 14.01.12, 17:21
          Zgadzam się że u jednej kobiety może być dobrze , u innej źle. Ja przeżyłam cesarkę 2 razy i przyznaję się bez bicia że były to 2 różne- inaczej całkowicie się czułam . Może dlatego że były to dwa inne szpitale, pierwsza cesarska była koszmarem, bolało wszystko począwszy od założenia cewnika, sikać nie mogłam przez miesiąc bo mnie paliło żywym ogniem w środku , bolało mnie wszystko. Najgorsze było wstanie , byłam jak z krzyża zdjęta, jakaś paranoja + doszło zajmowanie się dzieckiem , miałam baby blues ...wspominam ten czas jako koszmar z którego nie mogłam się wybudzić. W dodatku bałam się o dziecko bo lekarze popełnili błąd...ponad tydzień zwlekali z cesarką , w końcu miałam zagrożenie zamartwicą i sięotrząsnęli i mi ją w końcu zrobili. Przyznam się że coś jest z tym panicznym lękiem...ja miałam olbrzymie skurcze...podjeżdzając do szpitala ( a miałam 50km) , widząc na oczy szpital wszystko mi przechodziło. Przez to mnie odsyłali do domu i krążyłam ponad tydzień dom-szpitala w końcu dziecku zaczęło tętno spadać i zrobili cc.

          2 cesarki sięnie spodziewałam planowałam rodzić naturalnie, ale jak to ze mną bywa ...doszedł lęk i tak samo gdy w domu sięrozkręcało dojeżdzając do szpitala wszystko przechodziło, wkurzyłam sięi wybrałam szpitala na miejscu , niestety okazało się że nie dane mi rodzić naturalnie bo miałam zagrożenie pęknieciem macicy !! Druga cesarka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka