Pozbyłam się

30.12.14, 12:47
Sam się siebie pozbył.

Nie, nie chciałam robić z niego "rezerwowego", ale czułam do niego sporą dozę sympatii i miałam nadzieję, że... że nie będę na tej mojej prowincji tak całkiem sama, ale on mi postawił ultimatum nie do przyjęcia.
    • robert.83 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 12:49

      Może i lepiej.
      • sisterofnight85 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 12:52
        Smutno mi.
        • carol-jordan Re: Pozbyłam się 30.12.14, 12:58
          To przytulam mocno a Maja daje łapkę. smile
          Nie wiem o co chodzi, bo ostatnio byłam tu tylko na wyrywki. Ale o co by nie chodziło, jeśli podjęłaś taką decyzję to się jej trzymaj.
          Smutek PO nie jest dobrym doradcą. Zazwyczaj przychodzi, potrzyma i pójdzie. wink
        • robert.83 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 14:16

          Smutno to by ci było, gdybyś dała się namówić na coś czego nie chcesz.
          • sisterofnight85 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 15:32
            Wtedy też byłoby mi smutno.
        • facet699 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 14:57
          zmienność kobieca?
          • sisterofnight85 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 15:34
            Nie... raczej egoizm, po prostu liczyłam na to, że ostudzę jego zapędy i będziemy prowadzić znajomość na moich zasadach. Jego zachowanie ostatnio dla mnie stało się natrętne, było go zbyt dużo, pełno w moim życiu.... do czego zupełnie nie jestem przyzwyczajona.
            • facet699 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 16:12
              no tak, gdybyś to Ty zakończyła całkiem znajomość nie byłoby takiej smuty a co najwyżej uczucie, że się zawiodło czyjeś nadzieje.
            • raziel24 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 16:37
              Dobrze zrobiłaś nie ma nic gorszego dla faceta niż nieszczęśliwe zakochanie które się ciągnie jako "przyjaźń".
              • sisterofnight85 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 16:48
                Nie sądziłam, że z jego strony to jest aż tak zaawansowane uczucie. Myślałam, że "ostudzenie" stosunków umożliwi nam dalsze kolegowanie się po prostu.
                • raziel24 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 16:51
                  Na dobre to może nie wyjść też tak kiedyś miałem niestety, chwile ucichnie ale o ile nie będzie miał nowego obiektu westchnień (o ile to w ogóle możliwe) to wcześniej czy później problem wróci.
                  • sisterofnight85 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 16:53
                    Ha, chyba masz rację.
                    • raziel24 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 16:56
                      Nawet nie wiesz jak żałuje, że tak długo się z tym męczyłem lepiej zrobić facetowi szybko krzywde niech się pozbiera niż ma stać w rozkroku i przegrywać życie smile
        • bard-grzechu-wart Re: Pozbyłam się 30.12.14, 19:33
          Obyś nigdy nie była w podobnej sytuacji "napastnikiem", bywa jeszcze smutniej.
          Na szczęście ten "przywilej" zazwyczaj nadal przypisany jest do faceta i to on posiada ten "luksus" - prawo walki i wyboru.
          • sisterofnight85 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 19:38
            Byłam też po drugiej stronie. Także ten tego, zaliczone w obie strony.
            • bard-grzechu-wart Re: Pozbyłam się 30.12.14, 19:51
              To znasz ten gorzko-słodki smak. Takie życie.
            • torado Re: Pozbyłam się 31.12.14, 10:54
              sisterofnight85 napisała:

              > Byłam też po drugiej stronie. Także ten tego, zaliczone w obie strony.

              no co Wy gadata...problem jest kiedy jedna strona coś tam sobie roi, coś tam jej się wydaje, a nie sprawdzi jak jest w rzeczywistości. Ten pan widocznie odczytywał znaki ze strony sister tak jak chciał, a lepiej było o tym pogadać, żeby rozwiać złudzenia. Dlatego tak źle przyjął propozycję sister i zerwał znajomość...tak myślę wink
              • bard-grzechu-wart Re: Pozbyłam się 31.12.14, 11:44
                Sorry ale co to znaczy roić coś sobie? Odczytywanie znaków itp. itd. czasem nie ma nic do rzeczy. Bywa że odbiór drugiego człowieka w danej relacji jest odmienny, nieodwzajemnione zostaje uczucie i tyle. Stawianie sprawy tak że osoba co widzi, czuje coś więcej, robi coś za szybko, mówi za dużo bo się jej wydaje jest tylko półprawdą, bo ta osoba robi i mówi to co uważa za stosowne wdanej chwili, czasem może się okazać że druga strona po czasie jednak się przekona i będzie jednak romantyczna historia z happy endem. Nie ma też co się dziwić że czasem, ludzie kończą daną znajomość skoro nie mogą się dogadać i tylko by się ranili, nie zawsze da się osiągnąć kompromis (relację koleżeńską). W takiej sytuacji nie ma winnych, nastąpiła po prostu różnica zdań, konflikt interesów.
                • torado Re: Pozbyłam się 31.12.14, 11:52
                  bard-grzechu-wart napisał:

                  > Sorry ale co to znaczy roić coś sobie? Odczytywanie znaków itp. itd. czasem nie
                  > ma nic do rzeczy. Bywa że odbiór drugiego człowieka w danej relacji jest odmie
                  > nny, nieodwzajemnione zostaje uczucie i tyle. Stawianie sprawy tak że osoba co
                  > widzi, czuje coś więcej, robi coś za szybko, mówi za dużo bo się jej wydaje jes
                  > t tylko półprawdą, bo ta osoba robi i mówi to co uważa za stosowne wdanej chwil
                  > i, czasem może się okazać że druga strona po czasie jednak się przekona i będzi
                  > e jednak romantyczna historia z happy endem. Nie ma też co się dziwić że czasem
                  > , ludzie kończą daną znajomość skoro nie mogą się dogadać i tylko by się ranili
                  > , nie zawsze da się osiągnąć kompromis (relację koleżeńską). W takiej sytuacji
                  > nie ma winnych, nastąpiła po prostu różnica zdań, konflikt interesów.
                  >

                  ależ właśnie tak...tylko w tej opisanej sytuacji właśnie, tak jak ja to zrozumiałam to ten pan sobie coś roił, w sensie miał chęć znajomość przekształcić w coś więcej. A piszę roił, bo było to nieodwzajemnione, a na dodatek z tego, co pisze sister to się na nią obraził, że nie odwzajemniła jego uczuć. Facet jak dla mnie nie zrozumiał tego, że obie strony muszą czuć podobnie...
                  • bard-grzechu-wart Re: Pozbyłam się 31.12.14, 12:16
                    Myślę że zrozumie, wszystko się zrozumie po czasie, gdy emocje opadną, nie zawsze da się logicznie myśleć, na (nie)szczęście.
    • flirting.shadow Re: Pozbyłam się 30.12.14, 14:08
      A co z nim bylo nie tak, ze mimo, ze sam chcial a Ty "czulas do niego spora doze sympatii" nie mogl zostac tym "jedynym"?
      • sisterofnight85 Re: Pozbyłam się 30.12.14, 15:38
        Bo pomiędzy sympatią a kochaniem jest duża przepaść, bo nie poznałam go na tyle, by coś więcej się we mnie zrodziło, bo mnie zbombardował swoim towarzystwem wiedząc, że jestem typem introwertycznym...
        • bard-grzechu-wart Re: Pozbyłam się 30.12.14, 19:26
          Przy introwertyku mianem bombardowania nie musi się kryć nic wielkiego. Poza tym to życiowa, często spotykana sytuacja, ludzie są różni, przekonują się do siebie w różnym tempie, często nie odwzajemnią sympatii, uczuć.
          Odbiór takiej sytuacji jest zgoła inny i zależny od tego, po której stronie przepaści się znajdzie.
    • mayenna Re: Pozbyłam się 31.12.14, 06:54
      Nie podał chyba nikt sposobu na pozbycie się więc może ja się podzielę: Jak pan jest rodzinny to dopytuję co jego żona o tym myśli. Jak nie ma żony, tylko mamę to zapytuje kiedyie jej przedstawi - zwykle te dwa działają bez pudła. Jak trafia sie egzemplarz odporny to zapraszam do domu - po takiej wizycie najczęściej słuch o panu zanika. Moi synowie sa niezawodni: roznoszą na butach, albo tak kompromitują rodzinę, że gościowi przechodzą pomysły romansowe.
      A poważnie to wystarczy delikatnie porozmawiać i powiedzieć, ze nie podzielasz jego uczuć i nie widzisz szans na nic więcej jak przyjaźń.
Pełna wersja