Właśnie mija trzeci, przedostatni tydzień mojej przygody na wiadomym portalu… Oznacza to, że pora na kolejną garść moich słów.
Nadal nic się w moim życiu nie zmieniło, nie było wielkiego bum. W związku z tym nadal jesteście na mnie skazani

.
Wiadomości oraz zaczepki, które wysłałam pozostały bez odpowiedzi. Do mnie też już mało kto pisze, także z każdej strony cisza. Już nawet mało kto zagląda w mój profil.
Do spotkanie w realu doszło tylko raz i to w biegu bo i pan zapracowany i ja. Pan był nawet sympatyczny (choć w profilu nakłamał

), no ale jakoś po tym jednym, krótkim spotkaniu kontakt się urwał.
Nadal nie dodałam zdjęcia i coraz bardziej przekonuję się w tym, że nie powinnam go dodawać.
Odkryłam na przykład, że na owym portalu swój profil ma jeden taki co podaje się jako rozwiedziony, a tak naprawdę ma żonę oraz dwójkę fajnych dzieci i według żony (którą jak się okazuje znam) są „szczęśliwą” rodziną. Gdybym ja miała takie znaki szczególne jak ten pan i żonę i dzieci to bym w życiu fotki na portalu nie dodawała, ale co kto lubi.
Odkryłam też gościa, który jeszcze niedawno był kobietą

.
Poza tym jest zalogowanych kilku mniej lub bardziej znajomych. To jednak bardzo małe miasto...
Od wczoraj mam jedną wiadomość w skrzynce, powinnam odpisać, ale pan, który ją przysłał jest zdaje się dyslektykiem, bo napisał z takimi błędami, o omijaniu polskich znaków nie wspomnę, nie do końca wiem o co chodzi w tej wiadomości. Muszę sobie najpierw poskładać jego słowa, żeby wiedzieć co odpisać.
No i to by było na tyle. Z każdym dniem przekonuję się, że to miejsce nie dla mnie, ale mam jeszcze tydzień więc może jeszcze coś się wydarzy i zmienię zdanie. Zobaczymy. Na dzień dzisiejszy wiem, że na pewno nie będę przedłużać abonamentu

.