Poprzedni tydzień zaczął się od zjebki szefówki w poniedziałek. I tak do końca tygodnia.

Ten poniedziałek z obawami, ale jakoś minął.
A tu dziś jak tylko weszłam do fabryki to zjebka za zjebką.
Nie wiem, czy jutro iść w stoperach czy założyć kask?
I czy to oznacza prawo serii?
Gdzieś wyczytałam:
miałem gorszy dzień, miesiąc, rok, życie... albo coś podobnego.
Aż się boję iść jutro do roboty.
Poważnie

Nie wiem, jak gadać z koleżanką, która stała się moim zwierzchnikiem i jedzie po mnie jak po łysej kobyle, bo przecież się nie sprzeciwię szefowi. A za chwilę znowu jest koleżanką i chyba nieco zdziwiona, że ja mogę być co najmniej zakłopotana i zdezorientowana. Nie mówiąc, że nie chce mi się z nią gadać