dolores2222
27.06.19, 18:22
Właśnie się dowiedziałam, że tatuś zabiera Młodą w nasze miejsce...
Nasze, bo tam najbardziej lubiliśmy jeździć na wakacje, mieliśmy swoje ulubione miejsca, tam byliśmy tacy szczęśliwi...
Dobrze, że rozmawiałam z nią przez telefon, bo zaczęłam krztusić się łzami. Udałam, że naszła mnie reakcja alergiczna. Teraz siedzę i jestem jak odrętwiała. Tyle wspomnień...
Jeśli nie wyleczę się z tej miłości, to mnie w końcu zabije. Rozpadam się na kawałki, kiedy pomyślę o tym, jak było cudownie, jak mi z nim było... Boję się, że zwariuję od tego. Wiem, jaka jestem żałosna, nie musicie mi uzmysławiać. Wiem. I wszystko mi jedno... Jak mam się uwolnić? Jak mam normalnie funkcjonować? Jezu, podpisałabym pakt z diabłem, żeby poczuć się lepiej. Ma ktoś namiary?