rumunska_ksiezniczka
20.08.09, 07:57
natchniona zdaniem fripa z sąsiedniego wątku:
czy miłość to zawody??
zastanawiam się...
czy w związkach, w miłości w coś gramy? czy liczymy punkty? czy rywalizujemy?
może przez to rozpadają się nasze związki? a może niewystarczający jest system
kar i nagród?
w co gramy i o co?
a może gramy, dopóki nie poczujemy, że to jest TO i wtedy dopiero zdobywamy
się na szczerość i odkrywamy siebie?
cały czas mam wrażenie, że w którymś momencie się siłujemy jak zapaśnicy, mam
nawet wrażenie, że kobiety częściej urządzają rozgrywki.
a nie można prościej?
tak po prostu?