23.07.03, 00:42
proszę, napiszcie jakie są minusy Japonii.

słyszałem o ogólnikach- atrofii życia społecznego, skrajnym materializmie,
niechęci do gaijinow...

opiszcie jakies konkretne negatywne rzeczy...
Obserwuj wątek
    • anchan Re: minusy 23.07.03, 14:25
      yawokim napisał:

      > proszę, napiszcie jakie są minusy Japonii.
      >
      > słyszałem o ogólnikach- atrofii życia społecznego, skrajnym materializmie,
      > niechęci do gaijinow...
      >
      > opiszcie jakies konkretne negatywne rzeczy...

      Od gaijina pobiera się przy zameldowaniu komplet odcisków palców.

      Urlopu mało.

      Kult zapracowania objawiający się absurdalnie.
      Np. cały zespół siedzi po godzinach, mimo że nie ma nic konkretnego do roboty,
      ale kierownik jeszcze nie wyszedł. Kierownik siedzi po godzinach, bo wreszcie
      może spokojnie poczytać gazetę (w domu dzieci wchodzą mu na głowę a jak wróci
      później to rodzina będzie mieć większy szacunek dla jego ciężkiej pracy).
      Ludzie mają ogródki, werandy, tarasy z leżakami, parasolami itp. Wszystko to
      nawet nie pokrywa się kurzem, bo jest starannie sprzątane, ale nie jest
      używane. Nikt nie walnie się wieczorem na leżak z książką i piwem, bo jeszcze
      by mu sąsiad powiedział „Ohima desu ne?”.
      Do wakacji też dokłada się jakąś ideologię i wyjeżdża w miejsca zdrowotne lub
      edukacyjne.

      Pora deszczowa.

      Tak naprawdę to jest raczej fajnie. Chyba zacznę tęsknić.

      Niskie ukłony.
      A.

      • anya.s Re: minusy 23.07.03, 15:04
        Z tymi odciskami palcow, to ostatnio dali sobie spokoj, ale jak pierwszy raz
        wyrabialam sobie tzw. gajjinke to pobrali odciski, a jakze.
        Poza tym uwazaja sie za dobrych kierowcow, a jezdza .... lepiej nie powiem
        jak. Polowa moich znajomych zostala potracona na rowerach...
        Z pora deszczowa sie zgadzam, jakos dlugo w tym roku i znow pada za oknem.
        Dodam jeszcze paskudne komary, mukade, weze w ogrodku ktore czasem wlaza do
        domu (mieszkam blisko gor, wiec moze dlatego).
        Ale generalnie znacznie wiecej jest plusow niz minusow, dlatego lubie tu
        mieszkac...

        pozdrawiam Ania
        • anchan Re: minusy 23.07.03, 16:22
          anya.s napisała:

          > Z tymi odciskami palcow, to ostatnio dali sobie spokoj,

          Wróciłam już dość dawno, ale cieszy mnie ta zmiana.

          > Poza tym uwazaja sie za dobrych kierowcow, a jezdza .... lepiej nie powiem
          > jak. Polowa moich znajomych zostala potracona na rowerach...

          Miałam do dyspozycji powypadkowy rower mojej gospodyni. Ona kupiła sobie nowy
          za odszkodowanie.

          > Z pora deszczowa sie zgadzam, jakos dlugo w tym roku i znow pada za oknem.

          Nie mów, że to jeszcze nie koniec. Czy też masz wrażenie, że zapleśniejesz?

          > Dodam jeszcze paskudne komary, mukade, weze w ogrodku ktore czasem wlaza do
          > domu (mieszkam blisko gor, wiec moze dlatego).

          Brr, nie lubię gadziny. Więcej węży widziałam w Polsce, w Japonii żadnego, ale
          prawie nie przebywałam tu na łonie natury (Mieszkałam w Osace). Znaki
          ostrzegawcze na trawnikach – owszem. Za to u moich znajomych w Porąbce jest
          zakaz pielenia jednej rabaty, bo mieszka tam żmija i mogłaby się biedaczka
          zestresować.

          > Ale generalnie znacznie wiecej jest plusow niz minusow, dlatego lubie tu
          > mieszkac...

          Też lubiłam. Mój kontrakt niestety się skończył a i wyjazd z rodziną już nie
          jest taki prosty.

          Pozdrawiam, Anchan
    • the_ladybird z pozycji turysty... 24.07.03, 09:41
      To co mnie denerwowało:

      tłumy, ciasnota - wszędzie, szczególnie w centrach miasta - przejść się nie da.
      nie raz utknęłam w ludzkim korku, bo coś tam się działo

      brak zieleni - mikroskopijne trawniczki lub kwiaty doniczkowe zamiast - ufff...
      To co miało być imponujące - ogrody cesarskie - we wrześniu prezentowały się
      wręcz żałośnie - trochę brudnych drzew, jakieś zielsko na trawnikach, to już
      byle park u nas jest lepszy. Podobno jak wszystko kwitnie - jest ładniej

      fatalnie oznakowane metro w Tokio - przynajmniej dla mnie - raz udało mi się
      zgubić, gdy już nauczyłam się, że czerwoną linią wracam do domu - okazało się
      że wsiadłam w inną czerwoną linię - wrrr.... ależ byłam zła na siebie!

      dojmujące wrażenie bycia analfabetą - to wiadomo znika przy dłuższym pobycie -
      ale właśnie przy krótkim jest najgorsze. Nigdy nie byłam pewna, czy to co
      kupiłam jest tym, co chciałam kupić - woda mineralna czasami okazywała się
      słodka na przykład smile

      drożyzna - piekielna!
      - najtańszy bilet na metro - 160 enów, dodam tylko, że praktycznie nigdy nie
      udało mi się nie dopłacić
      - paczka trochę lepszej kawy - około tysiąca
      - dwa jabłka w supermarkecie - 300 enów.
      - obiad na stołówce uniwersyteckiej - najmniej zapłaciłam 400, najwięcej -
      prawie tysiąc - przy czym do końca nie pojęłam subtelności różnic cenowych
      poszczególnych potraw big_grin, ale obiad w lepszej knajpie to już na pewno kilka, a
      nawet kilkanaście tysięcy
      - taksówka z ueno do hongo (później okazało się, że to piętnastominutowy
      spacer, ale zaraz po przylocie bałam się ryzykować big_grin) 700 enów
      - bilet na Tokyo Tower - gówne obserwatorium - 800, specjalne - 600
      - Sunshine City - Sunshine 60 Bldng (620) + Aquarium (1600) + Planetarium (800)
      - Bardzo średnio przyzwoity hotel w mieście - jednoosobowy pokój z łazienką
      (western style) - prawie 10 tysięcy - a taki naprawdę kiepski, choć
      baardzo "etniczny" wink w stylu japońskim - tu już oczywiście bez łazienki -
      ponad 5000

      ruch lewostronny - matkoboska - dla kogoś, kto nie mieszkał nigdy w kraju o
      takim ruchu przezycie wręcz koszmarne - ileż razy przed przejściem dla pieszych
      patrzyłam w lewo, prawo i znowu w lewo, po czym gwałtownie zastygałam z nogą
      już prawie na ulicy! ech... ileż razy omal nie straciłam życia... ileż razy
      pakowałam się kierowcy na siedzenie.... niesamowicie silnie wyrobiony odruch smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka