onsen
08.12.03, 14:16
Wyobrazcie sobie, ze pisze te slowa z samego centrum Tokio, z, jakze by
inaczej, gigantycznego ONSENU otwartego kilka miesiecy temu w Suidobashi.
Zazylem kapieli, siedze w kimonie na 6 pietrze oszklonego tarasu, dookola
drapacze chmur, neony (juz wieczor), kreca sie jakies Japonki.... "to lubie,
rzeklem, to lubie.."
Ale mialem napisac o czyms innym, o Takao. "Takao san" to paradoks, cos
czego nie powinno byc, to 600 metrowa gora polozna w poblizu Tokio. Wystarczy
wsiasc w Shinjuku (dzielnica drapaczy chmur) w kolej podmiejska by po pol
godzinie znalesc sie w zuplenie innym swiecie: bez betonu, panoszacych sie w
Tokio salarymenow, spalin i tloku. Jest za to cisza i las, czyste powietrze,
oraz domy, sklepy i restauracje w tradycyjnym japonskim "drewniano-ukosnym"
stylu. Slowem japonski kurort, tym ladniejszy teraz, na zakonczenie jesieni.
Na szczyt prowadzi kilka sciezek (wchodzi sie ok. 1,5 godziny). Podobno, o
czym informuja tablice , w okolicy zachowalo sie duzo rzadkich okazow flory
oraz roznych dziwnych robakow, pajakow i obrzydliwych stworow. Za to z fauny
ludzkiej dominuja emeryci. Japonczycy maja zwyczaj pozdrawiania kazdego
mijanego turyste, wypada wiec odpowiedziec uprzejmie "konichiwa" i pomnozyc
to razy co najmniej kilkadziesiat.
Wbrew pozorom wejscie na szczyt to nie jest bulka z maslem- po drodze trzeba
troche potu zostawic. Na przyklad sciezka nr 2, ktora wybralem, prowadzi
czesciowo posrodku gorskiego potoku - trzeba przejsc dobrych 200 metrow pod
gore przeskakujac z kamienia na kamien.
Z innych atrakcji dorzucam duza swiatynie, polozona na zboczu ponizej
wierzcholka oraz, mniej wiecej w polowie drogi, restauracje z tarasem. Tam w
lecie maja zawsze tzw "bija gaaden" (beer garden) za 2-3 tys. jenow mozna
podziwiajac z daleka panorame Tokio jedzac i pijac na umor.
Sam szczyt jest plaski-jest wiec miejsce na kilka malych sklepikow, sa
automaty na napoje i informacja turystyczna. Z gory przy ladnej pogodzie
widac ni tylko, jak zwykle, Tokio i prefekture Yamanashi (slynie z dobrego
wina), ale takze Fuji a z drugiej strony japonskie Alpy w Nagano.
I tyle. Ta opowiesc nie ma ani zakonczenia ani moralu. Ale wybrac sie warto.
To nie jest nawet jednodniowa wycieczka z Tokio (jak do Nikko czy Kamakury),
bo wystarczy na nia 5 godzin.
Ps. Mam przed soba 3 najnowsze numery miesiecznika Asia-Pacific. Kolorowe
niezle czasopismo, najnowszy numer poswiecony jest Japonii jako atrakcji
turystycznej. Jest kilka ladnych zdjec i informacje turystyczne. Jesli ktos
z Was, szanowni pasjonaci Japonii, bylby zainteresowany, to moge Wam to
czasopismo w okresie swiateczno-noworocznym sprezentowac. Przesle je poczta,
ale juz z Polski do ktorej sie za kilka tygodni wybieram. Wszelkie informacje
prosze kierowac na adres prywatny.
Ach, i jeszcze linki- tyle co udalo mi sie pobieznie wyszukac, w
rzeczywistosci jest jeszcze ladniej!
www.35degrees.com/PhotoPages/takaosan.html
henrisson.net/photos/2002/20021006/navigate/medium/10_Temple