Dodaj do ulubionych

Home sweet home

29.09.04, 21:10
tak sluchalem sobie bluesa dzis rano, melodia plynela, chropawy glos,
sweet home chicago... moze nie wszyscy z Was wiedza, ale ten blues powstal 70
lat temu bo w 1934, zaspiewany przez Arnolda Kokomo, pozniej wielokrtonie
rehabilitowano miedzy innymi przez Roberta Johnsona, bardzo zasluzonego dla
tego gatunku... ale nie o tym chcialem, bo jak tak sobie sluchalem to
przypomnial mi sie inny koncert, unplugged, mam go chyba w polsce na kasecie
video, byl to konsert Iry, a Sweet Home spiewal Artur Gadowski z
towarzyszacym mu Olkiem z Proletaryatu. hmmm, to byly czasy, niesamowicie sie
o tym pamieta, koncertry "wielkiej wojny z trzema schodami", nawet nie wiem
czy wojna jeszcze trwa, cos tam im sie udalo wygrac. Od razu wrocily slowa
Proletaryatu :
"Heeej piata rano podniescie glowy czas zbudzic sie
Heeej noc minela do pracy wszyscy zrywajmy sie
Heeej slychac spiew a w naszych zylach dudni krew"
i najbardziej uderzaly mnie bebny w tle i slowa
albo Ira, ciagle na czasie:
"Moglbym byc teraz w USA tamtamtam (onomatopeja)
w pocie czola zbijac gruby szmal tamtamtam
bawic starsze panie i miec kredyt z kart tamtamtam
ale nie nie nie, nie uciekne staaaaad

moj dom to te szare ulice, moj dom to kolejka po prace
moj dom to ci smutni ludzie, moj dom to Ty i ja"

ciekawy jestem ilu z Was to pamieta, w koncu to bylo jakies 12 lat temu,
trzeba byc na to odpowiednio starym, ale wyglada ze niewiele sie zmienilo
i wiecznie dylematy - gdzie dom, no gdzie?!
slyszalem od kilku osob, ktore po wielu latach wracaja do polski na tydzien,
zobaczyc jak tam jest, ze glownie sa rozczarowane, ze nie moglyby juz tam
zyc, ze jakos to kiepsko wyglada
i tak sobie mysle, ze to za czym tesknimy, to nie w polsce zostalo, to w
naszych sercach sa wspomnienia, ktore kaza myslec, wracac, tesknic, tam jest
dom w ktorym sie zaczynalo, a im czlowiek starszy tym trudniej sie chyba
naprawde "zagniezdzic", to cos w powietrzu , milion pierwiastkow, ktore
sprawiaja ze czujesz sie w Polsce, i co teraz
ja osobiscie wracam niedlugo i ciesze sie z tego, wiem ze nie bede tam
mieszkal i pracowal dluzej niz rok-dwa, potem wyjade w europe, ale chyba chce
byc blizej o te pare tysiecy kilometrow
wiem ze wiekszosc ( a moze czesc?) z pozostajacych tu jest troche rozdarta,
musi wybierac, i tak sie zastanawiam czy w swoich wyborach kieruja sie
bardziej negatywem czy pozytywem? czy to ze zostaja jest efektem tego ze tu
jest tak pieknie czy tego ze tam jest tak brzydko? czy "o tym marzylem",
czy "nie mam do czego wracac- brak pracy, pieniedzdy, mozliwosci"???
niestety obawiam sie ze chyba bardziej ten negatyw odstrasza nas od polski
niz to eldorado przyciaga

dlugo bym mogl tak pisac, refleksje same sie cisna do glowy, na temat
swiadomosci narodowej, poczucia przynaleznosci etc. , nie chce Was zanudzac,
ale ciekawym Waszego zdania, do uslyszenia
Obserwuj wątek
    • igorek04 Re: Home sweet home 30.09.04, 04:14
      Ibi patria, ubi bene.
    • marxx Re: Home sweet home 01.10.04, 02:06
      Teksty jak teksty.... lekko buntowniczo/proletariacko/naiwne , oczywiscie to
      nie oznacza ze sa glupie , albo jakies takie bez sensu zupelnie, i nie
      oznacza ,ze zupelnie juz zdziadzialem, tylko rozchodzi mnie sie , ze autor
      chcial koniecznie cos napisac przeciwko czemus o czym niezupelnie nie mial
      pojecia.
      Jestem swiecie przekonany do samego szpiku moich starych kosci, ze mozemy sobie
      dom zorganizowac (przy sprzyjajacych okolicznosciach) prawie wszedzie, to
      zalezy od nas!
      Jakimi jestesmy ludzmi, otwartymi na innych czy nie, czy np. potrafimy zalapac
      obcy nam jezyk aby w koncu komunikowac sie z ludnoscia tubylcza czy nie . A
      przede wszystkim czy wstajemy co rano z wieczna pretensja wymalowana na
      twarzy , ze jestesmy tu a nikt nie chce nas zabrac do mamusi.
      Te teksy sodomasochistyczne , ze moj dom to szare takie czy inne, juz mnie
      znudzily, jestem przekonany, ze dom jest czyms bardzo uczuciowym, gleboko
      schowanym w sercu, w naszym charakterze... po nowemu nasz dom jest zajeb$%@&
      wirtualna substancja zawieszona gdzies pomiedzy bolem dnia dzisiejszego,
      wspomnieniami z dziecinstwa a marzeniami o przyszlosci. Ale wlasnie dlatego,
      gdy zrozumiemy, ze dom to tak naprawde niekoniecznie nasza rodzinna miejscowosc
      i jesli stukniemy sie czolo, albo jak nam kuleczka zastuka w czache
      jak "Pomyslowemu Dobromirowi" wszystko nam sie rozjasni, i zeby nikt mi tu nie
      pisal , ze jestem taki internacjonalistyczny, bo postawie pod sciane i
      rozstrzelam!!!
      Nasz stary dom, nasza stara ojczyzna, nasze miasto, smieciory, byle dziewczyny,
      stare orgazmy, bardziej niebieskie niebo, muzyka ktora byla bardziej ambitna
      niz ta grana aktualnie, to wszystko to tesknota za czasami przeszlymi!!!!!
      To nie jest problem gdzie jest moj dom!!! To jest problem jak ja widze swoja
      przyszlosc (jesli widze!), jakie sa moje priorytety (standardowa sprawa) jak
      chce dojsc aby osiagnac upragnione cele (w milosci , pracy, w czym kolwiek)
      Jesli czlowiek znajdzie ten moment aby sie nad tym zastanowic , te jest ogromna
      szansa, ze zacznie realizowac sie w danym miejscu i nagle zycie stanie sie
      zupelnie inne.
      Byleby tylko nie myslec, ze nasz dom to np. wyidealizowane nasze ukochane
      rodzinne miasto ze znajomymi ktorzy na nas czekaja z otwartymi ramionami....to
      marzenia... nic wiecej.......... owszem tak jak pisalem, trzeba zobaczyc
      przyszlosc i ciagnac lub pchac ten wozek z naszym zyciowym bagazem.... a jesli
      nadal bedziemy zyc marzeniami , to moze byc jeszcze gorzej niz obecnie.....toz
      to przwdziwy koszmar na jawie, zyc w "domu" w ktorym jestesmy obcy.

      A jesli chodzi o moj wybor...... ja tam wole byc gdziekolwiek z osobami ktore
      kocham nad zycie, no i jeszcze zeby muzyczka sobie leciala, moze byc DB, albo
      jakies drzezowe pianinko...takie delikatne Billa Evansa śp. no i jakis
      alkohol...ja lubie alkohol.


      Qrde nie chce mi sie pisac


      • marxx Re: Home sweet home 01.10.04, 02:14
        Jeszcze dopisze, bo moze ktos mnie zle zrozumie... marzenia OK albo i jeszcze
        bardziej SUPER OK!!!!!!!! ale takie marzenia ktore nas pchaja do przodu, a nie
        takie ktore nas wbijaja w wyro i trzymaja nas tam godzinami powodujac ze
        patrzymy nic nie widzacymi przekrwionymi oczyma w sufit...ble ble ble






        Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnia szansa aby otrzymac
        promocje do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
        - Jasio, przeliteruj slowo TATA
        - T, A,T, A
        - Swietnie! Zdales!
        - A teraz Monika, przeliteruj slowo MAMA
        - M, A, M, A
        - Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy...
        - A teraz ty Ahmed...
        - Przeliteruj prosze.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W SWIETLE POLSKICH PRAW
        KONSTYTUCYJNYCH

        Oto Schadoki
      • smiechy.w.ciemnosci Re: Home sweet home 01.10.04, 20:25
        Zgadzam sie z autorem. Do przodu, wozek ewentualnie na plecy i do roboty:)
        Cos co bylo przyjemne, sympatyczne, itp. kiedys... BYLO...
        a teraz mamy innych ludzi obok siebie, nowe sytuacje, nowe problemy, radosci i
        trzeba sie odnalezc w rzeczywistosci TU NA MIEJSCU.
        Chociaz faktycznie fajnie jest czasami powspominac sobie...

        pozdrawiam

        swc
      • lekel Re: Home sweet home 01.10.04, 20:52
        splyciles marxx.
        widze ze sie nie zrozumielismy. poza tym nie odpowiedziales na pytanie, "co
        mnie tu trzyma?", to ze tu tak ladnie czy ze tam brzydko?
        splyciles pojecie "domu", bo dom to nie rodzinne miasteczko, mamusia i
        znajomi, dom to szeroko pojete uwarunkowania spoleczne i kulturalne, na gruncie
        ktorych wyrastales i wszystko co sie z nimi wiaze, to cos co sprawia ze polacy
        sa inni niz amerykanie, "mentalnosc", mam nadzieje ze z tym ze sa inni nie
        bedziesz sie klocil, wiem ze uogolnianie i ze indywidualizacja, ale sa
        niezaprzeczalne roznice.
        "zorganizowac dom", chyba zartujesz, zorganizujesz tu sobie gdansk i neptuna,
        zorganizujesz kluby studenckie z trojmiejska atmosfera, zorganizujesz ludzi z
        sasiedztwa?
        teksty wedlug Ciebie sadomasochistyczne, wedlug mnie sa po prostu prawdziwe i
        mysle ze to autor mial na mysli, nie doluje sie , tylko stwierdza fakty - moj
        dom to szare ulice, bo szare sa, bo do takich sie przyzwyczailem, bo tu czuje
        sie jak w domu i dlatego zostal. I bardziej mu odpowiadaja niz rowno
        przystrzyzone trawniczki, ciagnace sie po horyzont jednakowe domki i uderzajacy
        mnie brak zwiazku ze wspomnieniami.
        Przyszlosc, priorytety, marzenia, to nie zalatwia sprawy, gdyby to bylo takie
        proste jak piszesz, nie mialbys Polonii Amerykanskiej, bo po co? co oni staraja
        sie zachowac? wystarczyloby nauczyc sie jezyka, zeby dogadac sie z tubylcami i
        zaczac zycie w innym miejscu... ale im brakuje domu, brakuje wspomnien, probuja
        ten dom przyniesc ze soba, tyle ile mozna... a nie tak latwo nie byc obcym w
        tym "domu", nie wystarczy status rezydenta i znajomosc jezyka ...
        negujesz istnienie tesknoty za domem, negujesz potrzebe takiej tesknoty, a ona
        jest, ja sie do niej przyznaje, i nie chodzi o to co mysle, ale co czuje, bo
        czuje ze brakuje mi Polski, chociaz bezrobocie, chamstwo, szare ulice i tysiac
        innych wad.
        "To nie jest problem gdzie jest moj dom!!! To jest problem jak ja widze swoja
        > przyszlosc (jesli widze!), jakie sa moje priorytety (standardowa sprawa) jak
        > chce dojsc aby osiagnac upragnione cele (w milosci , pracy, w czym kolwiek)
        > Jesli czlowiek znajdzie ten moment aby sie nad tym zastanowic , te jest
        ogromna szansa, ze zacznie realizowac sie w danym miejscu i nagle zycie stanie
        sie zupelnie inne."
        Dla mnie to jest problem, bo nawet jesli osiagne wszystko inne o ktorym
        piszesz, to podejrzewam ze ciagle bede mial uczucie ze czegos brakuje. I mysle
        ze niestety stanie sie ono moim udzialem, bo jak na razie nie widze mozliwosci
        zycia w kraju. Ciesze sie ze wychowalem sie w Polsce, a nie w Stanach i
        chcialbym zeby moje dzieci tez tam sie wychowywaly. Dlaczego?
        • marxx Re: Home sweet home 02.10.04, 03:35
          E! E!
          Nie splycilem tylko podpuscilem:)
          Pytanie: " Co mnie tu trzyma? to ze tu tak ladnie czy ze tam brzydko?"

          Nie jest to kwestia estetyczna , tym bardziej ze obaj wiemy, ze jest to bardzo
          wzgledne... po pierwsze primo co jest piekne w Polsce niekoniecznie byloby
          uznane za piekne tu w Usa czy innej Korei Pn czy nawet Pd , o Czechoslowacji
          nie wspomne. Po drugie primo nie wierze, ze my jestesmy zdolni wszystko
          dostrzegac, to co jest naprawde piekne. NASZ pobyt tu, nie ma nic wspolnego ze
          tam tak "pieknie" a tu ze "brzydko" lub odwrotnie, jesli juz jestesmy tu , to
          sadze ze jedynym powodem jest to, ze w Polsce nie mozna bylo Żyć w miare
          bezstresowo, nie chodzi mi o zycie z wodotryskami, co drugi dzien spa i drink w
          pubie, ale o normalne zycie czlowieka ktory chce sie uczyc/pracowac, ktory
          chce po rozliczeniu sie z podatkow wyjechac do Zakopca raz w roku, lub kupic
          sobie co miesiac dwie plyty CD (np DB) lub nowa ksiazke Kapuscinskiego, o
          takich atrakcjach jak koncert w Katowicach czy w W-wie nie wspomne. Chyba
          trzyma nas to , ze normalnie pracujac o to wszystko nie musimy sie martwic,
          pijaczki maja bez problemu kase na alkohol, maniacy muzyczni maja kase na
          koncert i plyty itp.... A jesli ktokolwiek ma "wyzsze" wymagania tez mozna isc
          do teatru, opery, lub zatopic sie w rozmyslaniach po rozmowie z ksiedzem.
          Sadze ze trzyma nas to miejsce poniewaz najzwyczajniej w swiecie podstawowe
          rzeczy nie sa tu problemem tak jak w Polsce:((

          A jesli chodzi o pojecie domu, czy dom to mamusia, stare zabawki, rodzinna
          wioseczka czy uwarunkowania spoleczne i kulturalne, tradycja wyniesiona z
          rodziny badz kosciola......... pewnie dom to wszystkie punkty tu wymienione, bo
          (dopiero teraz upraszczajac) raczej nie mozna mowic ze dom nasz to np. blok
          dziesieciopietrowy z cuchnacym zsypem na polskim osiedlu, lub moglibysmy tez
          przesadzic , ze najwazniejsze sa kultura z tradycja z innymi uwarunkowaniami
          spolecznymi , bo okazaloby sie , ze gdziekolwiek znajdziemy odpowiednia duza
          grupe polakow ktorzy bez problemu moga pielegnowac przyzwyczajenia/tradycje z
          kraju ojczystego to tam mamy do czynienia z domem/mala ojczyzna (jakkolwiek
          bysmy to nie nazwali)

          Jesli chodzi o roznice, nie ma co szukac roznic, zawsze znajdzie sie ich
          tysiace, miliony, ja szczerze piszac , sadze ze wszyscy powinni szukac
          podobienstw (tych pozytywnych) wtedy wlasnie gdy zobaczymy ze tak naprawde
          bialostoczczaki i np warszawiacy sa tacy sami , a nawet tarnowiacy i
          gdanszczanie uscisna sobie dlonie, to bedzie naprawde nasz dom, poniewaz
          bedziemy np. Do siebie sie lepiej odnoscic, lepiej niz w Polsce (chcialbym
          dozyc tej chwili)

          Przyszlosc , priorytety , marzenia, toz to sa najwazniejsze rzeczy w naszym
          zyciu (milosc tez tu powinna sie znalezc) tylko dzieki takiemu spojrzeniu na
          swiat cokolwiek moze sie posunac do przodu. Cala Polonia amerykanska jest tu
          wlasnie z tego powodu , ze miala marzenia i ma je nadal!!!!!! Te marzenia
          dotycza lepszej przyszlosci , dla siebie , dzieci, bliskich, marzenia
          dotyczace, domu, samochodu, podrozy, tylko w priorytetach jest zamet, ale to
          chyba normalne u jakiejkolwiek nacji. W spisie powszechnym 2000r. (wyniki dla
          miasta Chicago) okazalo sie , ze polacy posiadaja najlepsze nieruchomosci
          (pomijam Downtown, tym bardziej ze to nie samo czikago) dlaczego??? Marzenia
          jeszcze w polsce byly takie, ludzie pragneli posiadac wlasne gniazdko!!!!!
          Priorytet, marzenie, patrzenie w przyszlosc, budowanie stabilnego miejsca do
          bezpiecznego wychowania dzieci, proba znalezienia sobie miejsca w ktorym
          czlowiek chcialby spedzic reszte zycia...to wszystko mozna w tym znalezc.

          „jestem przekonany, ze dom jest czyms bardzo uczuciowym, gleboko
          schowanym w sercu, w naszym charakterze... po nowemu nasz dom jest zajeb$%@&
          wirtualna substancja zawieszona gdzies pomiedzy bolem dnia dzisiejszego,
          wspomnieniami z dziecinstwa a marzeniami o przyszlosci „ Jeszcze raz
          musialem zacytowac samego siebie aby przypomniec, ze ja nie naguje tesknoty za
          czymkolwiek, tesknota to uczucia, a ja jestem zdania, ze „dom tam gdzie serce
          nasze” (jak to podobno powiedzieli templariusze:))) ) Czyli tez po czesci tam
          gdzie mieszkalismy przed laty , chodzi o ojczyzne, miasta, budynki., ludzi ,
          zdarzenia. Ot co!



          Lekel tak naprawde , jesli chodzi o moj post, to zostal przez Ciebie dosc
          opatrznie zrozumiany, moze napisalem go za bardzo pokretnie, poniewaz to co
          chcialem napisac lezy gleboko w sercu. Caly czas tesknie i tesknic bede, za
          duzo lat spedzilem w Polsce zanim tu przyjechalem, i oczywiscie jak wiekszosc w
          marzeniach widze siebie w Polsce:) Ale to nie nie oznacza ze zle bym sie czul
          tu gdyby moje marzenia sie spelnily a do Polski wpadalbym na wakacje, a moje
          dzieci urodzone tu w stanach jestem przekonany ze rozmawialyby po polsku, tak
          jak ja, a one same uczylyby tego swoje dzieciaki!

          A dlaczego?
          bo jestes POLAKIEM I ja tez jestem!


          co nie zmienia faktu, ze w mojej krwi plynie krew niemiecka, jakas tam litewsko
          ruska, a idac dalej, wszyscy polacy pewnie maja w sobie krew mongolska, ruska,
          i jeszcze dodam, ze podobno kazdy mial w rodzinie zyda. A nasza tradycja to
          takie skrzyzowanie religii katolickiej ze 100% obrzedami poganskimi, piszemy
          alfabetem lacinskim a cyferki piszemy po arabsku, niby wladcy byli zawsze tacy
          prozachodni a korupcja jak na wschodzie.

          To qrna gdzie jest nasza ojczyzna?!?!

          Aby jakos to madrze zakonczyc , to samo pytanie moze przyniesc dwie
          odpowiedzi...obie dobre!!! A oto cytata z filmu zdaje sie " Konwoj" z Krisem
          Kristoffersonem, pani redaktor z mikrofonem pyta sie starego kierowce
          ciezarowki
          -Gdzie sie pan urodzil???
          -W cipie !!! odpowiedzial


          afiderzejn ewrybady
          m











          • mika_1 Re: Home sweet home 02.10.04, 04:09
            Kazdy z nas teskni, bo kazdy z nas ma w sobie wlasnie ten "dom" - to co zostalo
            w Polsce, co ukasztaltowalo nas wlasnie takimi, jacy jestesmy. Jakby na to nie
            patrzec to wlasnie w Polsce biegalismy boso po deszczu, lazilismy po drzewach,
            chodzilismy na wagary, poznawalismy pierwsze milosci, pielismy pierwszy alkohol
            i wiele wiele innych rzeczy. jesli bysmy to negowali, czy wyrzucali z pamieci
            znaczyloby, ze cos jest z nami nie tak. Tak samo jak wkurza mnie kiedy kot tak
            bardzo narzeka na POlske -ze wszystko jest zle i do bani. Nie wszystko!
            Tu jest latwiej... Jak dla mnie z roznych wzgledow. Pomijam te podane przez
            Marxxa - ze stac nas na wiele rzeczy - bez zbytnich wyrzeczen i poswiecen. I to
            jest fajne. W moim przypadku jest jeszcze inna kwestia. Musialam przyjechac
            tutaj, zeby spotkac ludzi, ktorzy sa w stanie zrozumiec moje wybory. I chyba
            dla mnie to jest najwazniejsze. Czuje sie tutaj dobrze, otoczona ludzmi, ktorzy
            mnie akceptuja. Dlaczego? Bo wielu z nich jest podobnych do mnie.
            Przez dlugi czas mowilam sobie, ze nic mi sie tutaj nie podoba, chcialam od
            razu wracac. Ale potem popukalam sie w czolo, bo doszlam do wniosku, ze do
            niczego nie dojde. Nie mozna zyc wspomnieniami. Trzeba miec marzenia, patrzec w
            przyszlosc, ale zyc w dniu dzisiejszym - robic wszystko, zeby marzenia
            zrealizowac. Porzucic malkontencka postawe, usmiechnac sie i ciagnac wozek, czy
            cokolwiek innego...
            Problem pojawia sie tylko w jednej kwestii. W kwestii wolnosci - szeroko
            pojetej... Z tego wlasnie powodu wracam do Polski. Kupila dzis bilet na 28
            listopada...:( Wcale sie nie ciesze jakos, zal mi rozstawac sie z tym
            wszystkim, z tymi wszystkimi tutaj... Ale swoja wolnosc cenie sobie bardzo
            bardzo wysoko. Jade wiec. Mam jednak nadzieje, ze szybko uda mi sie przyjechac
            znowu, na innych zasadach i dokonczyc realizowanie swoich marzen. Bo realizowac
            marzenia, jak i miec swoj dom mozna miec wszedzie. Zeby to wszystko umiec
            zbudowac, trzeba polaczyc terazniejszosc, przeszlosc i przyszlosc - wtedy
            powinno miec to swoj sens...

            Pozdrawiam...

            przestraszona Mika....
    • lekel Re: Home sweet home 03.10.04, 23:19
      no pieknie.
      ja prawde mowiac jak bylem na piwku tydzien temu to sie czulem jakbym z gdanska
      nie wyjezdzal. zaluje ze dzisiaj nie moge tam do Was podskoczyc.
      roznie jest z Polakami za granica, ja jednak mam to szczescie , ze spotykam sie
      z niespotykana w Polsce uprzejmoscia i pomoca, najczesciej. i wtedy bardzo sie
      ciesze ze jestem akurat z Polski. dam przykladzik:
      jakies 6-7 lat temu pojechalem z dziewczyna do Szwecji, na wariata, zeby cos
      zarobic. nie mielismy bladego pojecia gdzie, co i jak. kiedy stalismy na stopa,
      po wyjsciu z promu, bez pomyslu gdzie jechac i jak to wszystko zaczac,
      zatrzymalo sie dwoch polakow... dalej bylo jak w filmie-przejezdzalismy przez
      Sztokholm, a w radiu gralo "i co ja robie tu?" Sienkiewicza, dostalismy od nich
      dwupokojowe mieszkanie na miesiac,2 rowery, telefon komorkowy i wszelka pomoc
      jaka mogli nam dac, tak po prostu. jezdzilismy razem (w sumie 8 osob polonii)
      nad jeziora, do danii, do Sztokholmu, pilismy piwko wieczorem, a jak sie
      skonczylo to winko, a jak sie skonczylo to cos mocniejszego (w Szwecji nie ma
      mozliwosci kupienia alkoholu w weekendy)spedzilismy ten miesiac w dobrym
      towarzystwie, potem spotkalismy sie jeszcze w Polsce, ale do dzis krece glowa
      ze zdumienia jak przypomne sobie ten zatrzymujacy sie samochod i pytanie "nie
      jestescie moze z Polski?" (mielismy spore plecaki) i co bylo dalej.
      pozdrawiam
      • mika_1 Re: Home sweet home 04.10.04, 00:52
        Ja moge chyba to samo powiedziec. Spotkalam tu mase tak fantastycznych ludzi,
        ze trudno to opisac.
        Nie bylo mi wesolo, kiedy tu zaczynalam "byc". Ale wszystko sie odbrze
        poukladalo. W kazdym miejscu, gdzie bylam, zawsze znalazl sie ktos, kto dal
        duzo wsparcia. Z jednym wyjatkiem, trafiam na ludzi, ktorzy bezinteresownie mi
        pomagaja. Ludzi, z ktorymi czuje sie po prostu komfortowo. I cieszy mnie to
        bardzo.
        Znam ludzi roznych narodowsci, ale to z POlakami trzymam sie najblizej - ciesze
        sie, ze sa. BO ktoz nas lepiej zrozumie? Kto poczuje te same klimaty??
        Tylko "swoj";)
        Jest dobrze... Oby tak dalej:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka