Dodaj do ulubionych

Zaatakowany pies

20.03.11, 10:50
Witam.
Postanowiłam założyć konto, bo potrzebuję rady.
Sytuacja przydarzyła się przed chwilą mojemu tacie, który był na spacerze z naszym psem. Szedł sobie z nim, trzymając na smyczy. Nagle zobaczył biegnącego do nich "pseudoamstaffa" (piszę pseudo, bo nie sądzimy, żeby miał rodowód). Tata nawet nie miał czasu nic zrobić, bo tamten był już za blisko. Tamten pies chwycił naszego psa za kark i oczywiście nie było szans, żeby puścił dobrowolnie. Nasz nawet nie miał jak się bronić. Tata odpiął mu tylko smycz, żeby w razie czego miał jak uciekać, ale na to było już za późno. W końcu właścicielowi amstaffa i mojemu tacie udało się ich rozdzielić, gdy tamten musiał poprawić uchwyt.
To już druga taka sytuacja, gdzie tata widział w akcji tamtego psa - za pierwszym razem trafiło na jakiegoś bezpańskiego. Pies chodzi z właścicielem, ale nie jest trzymany na smyczy, tym bardziej nie ma kagańca. Właściciel nie potrafi nad nim zapanować i w końcu może wydarzyć się jakiś poważny wypadek - może nie zaatakować psa, a np. jakieś dziecko. I tu moje pytanie, do kogo zgłosić problem? Tata poszedł poszukać tamtego właściciela, żeby z nim pogadać, że takiego psa powinno trzymać się na smyczy itd., i że jak taka sytuacja się jeszcze raz powtórzy to trzeba będzie zrobić już coś konkretnego z agresywnym psem. Ale właśnie co? Zgłosić to dzielnicowemu? Straży miejskiej?
Obserwuj wątek
    • albert.flasz1 Re: Zaatakowany pies 20.03.11, 17:10
      elaeis napisała:

      > Zgłosić to dzielnicowemu? Straży miejskiej?

      Moim zdaniem, jest to jedyne sensowne wyjście, choć na straż miejską za bardzo bym nie liczył...
      • minniemouse Re: Zaatakowany pies 21.03.11, 07:54
        nie wiem jakie w PL sa metody, powinno sie takiego od razu do schroniska i jesli wlasciciel chce go z powrotem to musi zaplacic kare i w ogole.

        Minnie
    • shecat Re: Zaatakowany pies 21.03.11, 10:30
      no coz, z tego co wiem, to wyprowadzany pies, amstaff czy nie, teoretycznie powinien byc na smyczy lub w kagancu - taki jest przepis. wiec moze i nawet mozna tego kolesia postraszyc policja. na pewno trzeba doprowadzic do konfrontacji. jesli wasz pies doznal jakichs urazow i poniesliscie koszty to mozna sprobowac nastraszyc kolesia zadaniem zaplaty za leczenie psa.

      nie zazdroszcze wam takich 'sasiadow'. sama codziennie idac do pracy mijam sie z wlascicielem wielkiego owczarka niemieckiego, ktory z nim spaceruje. doskonale wiem, ze pies ten raz rzucil sie na znajoma pania, bez powodu i ugryzl w reke. mimo to facet spaceruje z kagancem w reku, a nie na pysku psa. zawsze chce mu na to zwrocic uwage, bo po prostu boje sie tego psa, ale zawsze jestem nie dosc asertywna. takze rozumiem wasza sytuacje :(
    • szmaja Re: Zaatakowany pies 21.03.11, 12:41
      Znalazłabym właściciela - jeśli rozmowa nt. trzymania psa na smyczy potoczy się tak, jak sądzę - czyli niespecjalnie da się osiągnąć zapewnienie i obietnicę, że pies będzie ZAWSZE na smyczy/lince, to od razu poszłabym na policję.
      Nie jest to wina psa, że jest niewychowany, że ma problem z innymi psami, niestety jednak bezpieczeństwo innych zwierząt/ludzi jest tu kluczowe.
      Jeśli uda Wam się uzyskać zapewnienie trzymania psa na smyczy, zwrot kosztów leczenia Waszego psa (choćby kontroli u weta po zdarzeniu) - spisałabym oświadczenie potwierdzające te ustalenia i opis sytuacji, to jeśli kiedykolwiek zobaczycie tego psa bez smyczy, dzwoniłabym na policję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka