Dodaj do ulubionych

nadwrażliwosc - u mnie

31.12.07, 14:33
Po przejrzeniu wątków zaczynam zastanawiac się czy nie występuje u
mnie nadwrażliwosc na krzywdę zwierząt. Od kiedy pamiętam - nie
oglądam nawet filmów ze zwierzętami, gdzie biedne
pieski/kotki/ptaszki zagubiły się właścicielom i po perypetiach
docierają do domu. Nie byłam nigdy w schronisku (i nie będę), bo
serce by mi pękło. Na Animalu czasem pooglądam reportaże o ratowaniu
zawierząt po np. powodzi, huraganie, bezdomnych kotów czy psów ale
NIE JESTEM W STANIE patrzec na skatowane zwierzęta. Po sterylizacji
mojej Nuci płakałam jak bóbr, bo na stole z otwartymi oczami w
narkozie wyglądała jak umarta... Jak zaginął mi mój pierwszy pies i
nigdy nie wrócił - nie mogłam dojśc do siebie przez pół roku.
Nie wiem czy to dobrze czy źle, bo jakbym wypierała świadomosc na
nieszczęścia zwierząt.
I jeszcze coś: moja babcia zawsze powtarzała, że jak ktoś nie jest
dobry dla zwierząt i one nie akceptują go lub wręcz nie lubią, to
nie jest dobrym człowiekiem.

Tak mnie jakoś naszło na koniec roku :)
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: nadwrażliwosc - u mnie 31.12.07, 15:30
      wiesz, ja też nie mogę patrzeć na krzywdę zwierząt. Ale czasem się nie da -
      choćby ostatnio włączyłam Wydarzenia i obejrzałam reportaż ze schroniska (a
      raczej katowni) dla zwierząt. Przepłakałam pół nocy i do teraz o tym myślę.
      Z tym, że nie jest kwestią do dyskusji czy jestem nadwrażliwa czy nie - tylko co
      z tym robię. Ja się staram ze swojej pensji wspomagać fundacje (lokalne - bo
      widzę na co idą pieniądze i krajowe - z rekomendacji osób, którym ufam),
      dokarmiam bezdomne koty i staram się tym niezdziczałym znaleźć dom, itd. Kwestią
      dla mnie najważniejszą jest to - czy robię wszystko (na miarę swoich
      możliwości), żeby zwierzętom wokół mnie nie działa się krzywda. W każdym
      miasteczku, wsi znajdzie się jakiś człowiek, któremu los zwierząt nie jest
      obojętny. I jeśli każdy z tych ludzi zamiast płakać i użalać się - zakasa rękawy
      i zacznie coś robić - to w końcu w naszym kraju będzie lepiej.
    • evula Re: nadwrażliwosc - u mnie 31.12.07, 15:42
      kawa_inka1 napisała:

      > I jeszcze coś: moja babcia zawsze powtarzała, że jak ktoś nie jest
      > dobry dla zwierząt i one nie akceptują go lub wręcz nie lubią, to
      > nie jest dobrym człowiekiem.

      Bo to święta prawda:-) A to co piszeszo sobie i o tym jak reagujesz na krzywdę
      zwierząt to tylko dobrze świadczy o Tobie;że jesteś osobą wrażliwą i masz dobre
      serce, a zwierzęta to czują;-)
      Wszystkiego Dobrego!

      >
      > Tak mnie jakoś naszło na koniec roku :)
    • baremi Re: nadwrażliwosc - u mnie 31.12.07, 18:47
      I z tego się nie wyrasta :)
      Fakt, trudniejsze jest takie życie, ale ja nie żałuję, bo jest bogatsze o wiele, wiele bardziej niż tych z klapkami na oczach , widzących tylko czubki swoich nosów. Mamy dwa światy do dyspozycji za to - ludzi i zwierząt :)
      Samych dobrych spotkań ze zwierzątkami w 2008 Roku!
    • albert.flasz1 Re: nadwrażliwosc - u mnie 01.01.08, 03:44
      Kup sobie ibuprofen - w promocji przy kasie, podobno dobrze robi na
      ból głowy.
      --
      Born to be Wild...
      • baremi Re: nadwrażliwosc - u mnie 01.01.08, 14:51
        Czekaj, czekaj! Niech no tylko wzejdzie The Sun! Czyżbyś był jednym z producentów środków przeciwbólowych?;)))
        Dobrego 2008 :)
    • ewika11 Re: nadwrażliwosc - u mnie 01.01.08, 14:54
      Jesteś dobrym człowiekiem,życzę Ci samych radosnych chwil w nowym roku
    • blue.berry nadwrażliwosc? 02.01.08, 14:41
      no dobrze... a czy za ta "nadwrażliwoscia na krzywdę zwierząt"
      cokolwiek idzie dalej?
      nie trzeba chodzic do schronisk zeby pomagac zwierzetom. czasem
      wielka pomoca jest wplata niewielkiej nawet kwoty dla jakiejs
      fundacji lub sprawy. przekazanie karmy, kocy czy zabawek.
      wydrukowanie ogloszen i rozwieszenie ich w okolicy. namowienie
      znajomych zeby adoptowali psa ze schroniska. itp.
      przepraszam ze tak wypytuje ale probuje zrozumiec Twoj wpis.
      bo dla mnie "nadwrażliwosc na krzywdę zwierząt" objawia sie w
      dzialaniu a nie w niemozliwosci obejrzenia programu na animalplanet.
    • anurma Re: nadwrażliwosc - u mnie 10.01.08, 16:41
      Nie jesteś sama! Też tak mam. Jak byłam dzieckiem i oglądałam jakiś
      film, w którym ktoś skrzywdził zwierzę, to ryczałam jak bóbr i nie
      mogłam się uspokoić. A filmy sensacyjne, gdzie ludzki trup słał się
      gęsto a krew lała strumieniami, nie robiły na mnie najmniejszego
      wrażenia. Może cierpienie zwierzęcia wydawało mi się bardziej
      prawdziwe?
      Jak słyszę w tv, że ktoś gdzieś maltretuje zwierzęta, to mnie szlag
      trafia, jakbym dorwała takiego drania to bym chyba zatłukła.
      7 miesięcy temu umarła moja ukochana sunia. Do dziś się nie
      pozbierałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka