Dodaj do ulubionych

moja mala ma chyba FIP :(:(:(

18.10.06, 14:00
boję się bo lekarze mówią ze to chyba to.....
a co jesli to FIP? stracę ją?
ona jest taka malutka ma dopiero 4 miesiące.....i taka kochana
Obserwuj wątek
    • pixie65 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 14:05
      Nie noooooooo....Znajomy weterynarz mówił mi ostatnio, że na FIP-a zrobiła się
      swego rodzaju...moda (?) Nie możesz skonsultowac małej z innym wetem? A przede
      wszystkim badania,badania, badania....Płyn z brzuszka jeśli jest i cała
      reszta...Trzymam kciuki, może to "zwykłe" zapalenie jelit, ale to też
      groźne...wczoraj umarł kot mojego znajomego...
      • magdalena295 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 14:11
        mała od 10 dni nie je, siedzi skulona miała robione wszystkie badania i wyszły
        ok poza wątrobą, a dzisiaj lekarz zauważył płyn w brzuszku....wział płyn do
        bdania i powiedzial ze to chyba FIPsadsadsadsad:
        z mała teraz na klinikach jest mój chłopak...... ale po głosie wiem ze nie jest
        dobrzesadsad
      • pixie65 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 14:15
        Jeszcze raz ja...przejrzałam sobie Twój wątek i teraz już wiem, że robiłas
        badania. trochę mnie zdziwiło, że najpierw były dobre, a potem (w trakcie
        leczenia) złe...Zastanawia mnie opór weta przed podaniem kotu parafiny po
        odrobaczaniu, zwłaszcza, że jak napisałas mała zwymiotowała glistę i wet sam
        powiedział, że może być mocno zarobaczona. Koleżanka straciła kota, maleńkiego,
        bo go własnie odrobaczyła, ale nikt jej nie powiedział, że trzeba
        go...hmmmm.."przepchnąć". Toksyny z obumarłych pasożytów spowodowały zatrucie,
        wstrząs i....niestety...Twoja kicia jest osłaniana antybiotykiem, ale może to
        wszystko własnie z zarobaczenia.Jak wyglądają qpale i czy są w ogóle???
        • magdalena295 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 14:19
          ostatnio zrobiła twardą i taką niewielką bo mało jadła.... z odrobiną krwi ale
          lekarz powiedział ze to z jelita grubego i żebym się nie przejmowała....
          juz nie wiem czy lekarz od poczatku źle jej nie leczył... może źle ją
          zdiagnozował? już sama nie wiem, teraz juz tylko czekam zeby isc do domu i ją
          przytulićsadsadsad
          • pixie65 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 14:31
            Podajesz jej w trakcie tej całej kuracji lakcid? Może ona jest już tym
            leczeniem bardzo osłabiona i ma problemy z florą bakteryjną, koniecznie napisz
            co powiedzieli w klinice o wyniku badania płynu z brzuszka. Jak u niej z
            serduszkiem, była osłuchiwana? Kciuki zaciśnięte!
            • magdalena295 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 14:35
              na klinikach powiedzieli ze ostatnio kazdy kot ze schroniska ( a ona jest
              schroniskowa) z tym przychodzi.... więc na 90% to FIP, wyniki bedą ok. 15:30
              ale po ogledzinach lekarz mówi ze to tak wygląda, boję się ze bedę musiał
              podjąć znowu tą trudną dla mnie decyzjęsad
              niedawno borykałam sie z decyzją o uśpieniu psiaka rok zajęło mi pozbieranie
              się a teraz kocinka.... a moze to ja jestem jakaś pechowa i nie powinnam mieć
              zwierzakasadsad:
              • claire_de_lune Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 14:42
                ej, tylko bez takich mysli. Nie jestes pechowa, tylko obdarzona wielkim SERCEM.
                Pomysl, ze gdyby nie Ty ta malutka nigdy w swoim zyciu nie zaznalaby ciepla i
                milosci. Wlasnie takie osoby jak Ty _powinny_ miec zwierzaki. Trzymam kiucki
                bardzo mocno.
              • ewung Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 18.10.06, 15:13
                ja tez mam nadzieje że jednak będzie dobrze.trzymam kciuki a moje kicie
                trzymają łapki. co do tego czy powinnas mieć zwierzaka zgadzam się z clarie -
                to własnie tacy kochający ludzie powinni je mieć. dzięki byciu z Tobą kocinka
                zaznaje miłosci, czułosci, opieki. To sa wartości których nie da się przecenić.
                nawet jesli obok tego jest cierpienie i choroba to zupełnie inaczej kiedy otula
                je miłość.Jeszcze raz przesyłam kciuki i dobrze mysli kocince i także Tobie.
                          • magdalena295 Re: o żesz.... 18.10.06, 18:38
                            lekarz powiedziałze tak
                            płyn w jamie brzusznej jest taki jak przy fio-ie żółtawe, klejący a poza tym
                            mała źle się czzuje...
                            lekarz powiedział, ze nawet jak test wyjdzie negatywnie to i tak nie oznacza,
                            że niejest na to chora a z jego doświadczenia i wiedzy wynika że to to cholestwo
                            kazałnam się zatanowić nad eutanazją...
                            edwo co widzę bo ryczę od momentu wyjścia od niego... moja małajest taka
                            kochana i słodka.... jeszcze nie zaczęła żyć a już umiera... Boże jakie to
                            niesprawiedliwe
                          • smillaaraq I jeszcze coś 18.10.06, 18:41
                            FIP co prawda ma pochodzenie wirusowe, ale obecność przeciwciał na tego wirusa
                            nie oznacza automatycznie tego, że kot zachoruje, albo że jest chory akurat na
                            to. Żeby doszło do choroby, wirus musi zmutować w organizmie konkretnego
                            osobnika, fakt, że Mała była w schronisku nie jest jednoznaczny z tym, że jest
                            chora na zapalenie otrzewnej.
                            Wiem, że trudno Ci teraz skupic się na szczegółach, ale proszę, jeśli dasz
                            radę, napisz, jakie badanie i jakie wyniki stały się podstawą tej diagnozy!

                            Bo niestety, ale bywa i tak, ze FIP staje się najprostszym wytłumaczeniem. Może
                            to tylko wątroba? Jaki jest ten płyn? Lepki, gęsty i ciemny? Bo jeśli nie, to
                            wcale nie musi być to.
                              • pixie65 Re: I jeszcze coś 18.10.06, 18:51
                                www.ukulele.pl/o_nas.html
                                Stan Silkiego pogarszał się, do tego doszło jeszcze wodobrzusze. Brzuch Silkiego
                                rósł, wypełniał się płynem, a my nic na to nie mogliśmy poradzić. Ilość lekarzy,
                                którzy byli zamieszani w jego leczenie była zastraszająca. Wszyscy koledzy z
                                Kliniki Zakaźnej i koledzy z Interny, profesor z Warszawy. I tu może się
                                zatrzymam. Dlaczego profesor aż z Warszawy? Profesor ten jest znany ze swej
                                wiedzy na temat chorób zakaźnych. Zdarzyło się, bowiem jednego wieczoru, że
                                zmęczony dniem i ciągle myśląc o Silkim wziąłem do ręki książkę profesora i
                                udałem się do łazienki wziąć relaksującą kąpiel. Przeglądając strony książki
                                nagle wpadłem na ciekawy rozdział. Przeczytałem o rzadkiej chorobie, która może
                                występować u kotów i której objawy bardzo dobrze pasowały do objawów choroby
                                Silkiego. Jak Archimedes krzyknąłem eureka i wypadłem z wanny z myślą, że mam w
                                końcu rozwiązanie sprawy z Silkim. Tą tajemniczą chorobą była zakaźna anemia
                                kotów. Objawy tej choroby idealnie pasowały do objawów naszego biednego kociaka.
                                Bakteria, która wywołuje tą chorobę co 60 dni wysiewa się do krwiobiegu,
                                przykleja się do czerwonych krwinek i tam sobie pasożytuje. Układ odpornościowy
                                kota zaczyna zwalczać te bakterie, przy okazji zjadając własne czerwone krwinki.
                                Tak powstaje anemia. Oprócz tego bakteria może niszczyć wątrobę, śledzionę i
                                inne organy wewnętrzne oraz może prowadzić do wodobrzusza. Natychmiast zebrałem
                                wszelkie informacje jakie tylko istnieją w książkach i Internecie na temat tej
                                choroby, a okazało się że zajmują się nią już od dawna amerykanie. Niestety
                                podstawowym warunkiem wyleczenia tej choroby jest bardzo wczesne uchwycenie
                                objawów, rozpoznanie jej i zastosowanie odpowiedniego leczenia. Tak szybka
                                reakcja ma szanse na powodzenie. Natomiast każdy następny atak choroby obniża
                                szanse na wyleczenie. Poza tym większe szanse na wyleczenie mają kotki niż
                                kocury i do dzisiaj nie wiadomo dlaczego. Może dlatego, że płeć żeńska jest po
                                prostu silniejsza lub z powodu jakiś uwarunkowań genetycznych.


                                To cytat...na razie spadam, trzymamy kciuki i pazury MIMO WSZYSTKO!
                              • smillaaraq magdalena... 18.10.06, 18:58
                                Trzymajcie się. Proszę.
                                Utul Maleńką ode mnie.

                                Nawet nie jestem w stanie wyrazić, tego co czuję w tej chwili. Ale jeśli to
                                FIP, to ani Ty, ani wet nie mogliście zrobić nic więcej. To najgorszy
                                przeciwnik sad
                                    • smillaaraq pixie 18.10.06, 19:23
                                      ale Mała nie ma anemii, o ile dobrze pamiętam, to morfologia jest w porządku.

                                      A co do tego, że się zawsze zdąży - no nie mogę się z Toba całkowicie zgodzić sad
                                      • pixie65 Re: smil 18.10.06, 19:29
                                        nie jestem za dręczeniem umierającego zwierzaka i oczywiście nie wiem, kiedy
                                        jest ten...właściwy moment. Staram się pomóc, bo już pisałam wcześniej, ostatnio
                                        zaprzyjaźniony wet mówił mi o "modzie" na FIPa...wcześniej była panleukopenia,
                                        wcześniej epidemia wścieklizny...no, to nie w tym wątku i to długa
                                        historia...Morfologia mogła być w porządku, ale o ile dobrze uważałam to te
                                        badania krwi jakieś takie pobieżne mi się wydawały. Wet powiedział w którymś
                                        momencie, że jest problem z wątrobą, a teraz FIP...
                                        • magdalena295 Re: smil 18.10.06, 19:46
                                          masz racje pixe... lekarz za kazdym razem jak przychodziłam mówił inną chorobę
                                          najpierw koci katar....jak nie przechodziłą to mówił ze to może być jedna z
                                          choró FIV albo białaczka wspomniał wtedy też o FIP ale to wykluczył... jak
                                          testy na białaczkę i FIV wyszły neatywne to zrobił testy na nerki i wątrobe...
                                          wyszło ze to podraźniona wątroba...powiedział, ze to wątroba.... a teraz
                                          FIP... ale skąd ten płyn ?
                                          dokąłdnie zapytałam chłopaka jak wyglądał płyn pobierany i okazuje sie ze nie
                                          był lepki i gęsty ... był normalny i w kolorze moczu- lekko zółty....
                                          juz samanie wiem co mysleć...
                                          mała pierwszy raz od 10 dni sama zjadła suchą karmę.... ale lekarz uprzedzał ze
                                          moze jej się polepszyć po tym zastrzyku co dostała...
                                          • smillaaraq Jeszcze o FIP 18.10.06, 20:11
                                            dziewczyny, przykro mi bardzo, że w takich okolicznościach, ale proszę,
                                            pamiętajcie, że FIP jest jedną z najtrudniej diagnozowalnych chorób, to nie
                                            jest tak, że od początku przebiega podręcznikowo.
                                            Mam pod opeką kota, u którego również podejrzewano FIP, troche się tym musiałam
                                            zainteresować. Niestety, wszystkie znane mi przypadki (potwierdzonych już po
                                            odejściu kotków) zaczynały się jak inna choroba. nawet morfologią się różniły.
                                            NIe zgodzę się też Pixie ze zdaniem lekarza, który mówi o modzie na FIPa.
                                            Prawda jest taka, że cześciej się diagnozuje to cholerstwo, bo są nowe
                                            doświadczenia, jakaś tam wiedza się pogłębia, a i opiekunowie są lepiej
                                            uświadomieni. Po prostu, robi się badania, robi się usg, część ludzi jednak
                                            decyduje się pójśc do lekarza, gdy coś się dzieje. Przecież nie wiemy, ani my,
                                            ani ten wet, ile kotów, których nikt nie zabierze do lekarza, umiera z powodu
                                            FIPa!

                                            magda, jeśli płyn jest jednak wodnisty i lekko zabarwiony, to to może być od
                                            wątroby.
                                            W tej sytuacji, może spróbować konsultacji z drem Molendą? Podać mu wyniki,
                                            historię choroby, no i przebieg leczenia - może on na coś wpadnie?
                                            Nie pamiętasz, co Malutka dostała za zastrzyk?
    • kotka81 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 19.10.06, 13:20
      Wlasnie przeczytalam historie Twojej koteczki.Bardzo , bardzo mi przykro.
      Trzymaj sie dzielnie.To bardzo niesprwaiedliwe , ze byla z Toba tak
      krociutko.Duze glaski dla niej ode mnie i miziania od Leona - kocura.Pozdrawiam
      cieplo i sciskam.
          • wiesia.and.company Re:Umów się z wetem do domu -mnie się tak wydawało 20.10.06, 08:47
            najlepszym rozwiązaniem. Jeśli dzisiaj nie może przyjechać, to niech przyjedzie
            jutro. Tu już nie ma pośpiechu (jeśli nie widać oznak cierpienia). Nie spiesz
            się ale zrób tak, żeby maleńka miała jak największy komfort do końca.
            Bardzo, bardzo Ci współczuję i bardzo mi szkoda maleństwa. Naprawdę dałaś jej
            wszystko co mogłaś, a dla każdego kota jest w życiu najważniejsze: mieć swojego
            człowieka. A Twoja malutka to miała.
            Pozdrawiam. Wiesia + 8
            • barba50 Re: a czy można potem żyć 20.10.06, 13:11
              A nie Kochanie, to nie Ty skazałaś swoją kruszynkę na śmierć. To zły los.
              A Ty jedynie pomożesz jej nie cierpieć... Tak trzeba, wiesz o tym, prawda?
              Myślę o Was cieplutko, w moim sercu od jakiegoś czasu tli się niepokój o los
              mojego zwierzaczka. Ehhh jakie to ciężkie wszystko...
              • angieblue26 Re: a czy można potem żyć 20.10.06, 13:35
                Podpisuje sie pod Barba...
                Twoj zwierzaczek cierpi, to nie Ty odebralas mu zycie, to los..
                Ale Ty mozesz dac mu nowe, wolne od cierpienia.
                jestem pewna, ze istnieje Teczowy Most, Koci Raj, ona bedzie czekala na Ciebie,
                zobaczysz...
                To tylko chwilowe pozegnanie.
                  • ma.witkowska Re: a czy można potem żyć 20.10.06, 13:48
                    Nie mysl tak o tym, proooosze... Wiem, ze jest ciezko w takich sytuacjach. Dla
                    mnie miazdzace bylo to, ze moj kotek umieral a kazda minuta, z ktora sie
                    zastanawialam i rozczulalam nad soba i nim, byla przedluzaniem jego
                    cierpienia... Trzymaj sie!!!
                    • ewung Re: a czy można potem żyć 20.10.06, 14:02
                      Twoja kicia schroniskowa była - dlatego myślę że własnie dzięki Tobie jej życie
                      chociaz krótkie nabrąło sensu. Poznała co to kochający człowiek, dobro,
                      bezpieczeństwo. Tobie zawdzięcza same dobre rzeczy.
                    • pixie65 Re: a czy można potem żyć 20.10.06, 14:05
                      To bardzo trudna decyzja, ale tak jak pisały wcześniej Dziewczyny, to nie Ty
                      zadecydowałaś tak do końca...To nie Twoja wina. A podjęcie takiej decyzji to
                      bardzo wielkie wyzwanie...wielka odpowiedzialność i wielki ból. Ale ten ból
                      jest nasz, a dla zwierzaka to może być wyzwolenie...Ściskam mocno...
            • magdalena295 Re: a czy można potem żyć 20.10.06, 14:49
              jeśli tylko Kruszynka by pokazała ze nie cierpi, to bym nie podjęła tej
              decyzji ale ona pokazywała nam że cierpi i jej wzrok mówi coś takiego czego nie
              można opisać słowami ale sercem.... tak jakby prosiła...
              dlatego nie patrząc na to jak jest mi ciężko pozwolę jej odejść...
              mój narzeczony mówi ze koty mają 7 żyć, dlatego powiedziałam mojej Małej
              Kruszynce żeby mnie szukała bo ja zawsze będę na nią czekała...
              wiem, że nie była ze mną długo bo tylko ponad miesiąc ale zabrała cząstkę
              mojego serca, pokochaliśmy ją od momentu ujrzenia w schronisku... wiecie o czym
              mówię... ostatnio ktoś mi powiedział : no co ty to tylko Kot.." a dla mnie to
              nie tylko kot, to aż Kot...
              • adrzewoj Jednak trzeba żyć 20.10.06, 15:00
                Moja Pani straciła swoją poprzednią ukochaną Pysię, ale kiedy przyniosłem do
                mieszkania Rozalkę - od razu ją pokochała, podobnie zresztą Jaśminkę.

                Niestety, wokół nas tyle kociego nieszczęścia, że choćby każdy z nas miał
                siedem żyć, to i tak nie wystarczyłoby to na ratowanie tych bidulów.

                Warto o tym pamiętać, bez względu na ból, jaki towarzyszy pożegnaniom.
    • agusiaaa666 Re: moja mala ma chyba FIP :(:(:( 20.10.06, 14:12
      Bardzo,bardzo mocno Ci współczujesad(<przytul>Ale pozwoliłaś jej odejść
      godnie..nie musiała sie juz męczyć..Stanełaś przed ogromnym wyzwaniem i każdy
      Ci powie ze podejełaś słuszną decyzje..nie pozwoliłaś sie swojemu skarbowi
      meczyć..Aż mi sie łezka zakręciłasad(Pozdrowienia odemnie i mojego księcia!
      Bardzo mocno Cię ściskamy!!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka