marti_1983
28.07.08, 13:50
Nowy kot nadal jest w szoku. Nie wychodzi spod kanapy. Jak parę razy
wyszedł na mój widok syczał i chował się znowu. Mimo Feliwaya nowy
cały czas płacze. Nie spałam całą noc bo płakał. Kot płacze i nie ma
mowy żeby go pocieszyć czy pogłaskać, nawet dotknąć. Zjadł tylko
kilka chrupek (grzechotały, pewności nie mam) pić też raczej nie
pije. Z kuwety nie wiem na 100% czy korzystał, nie mogę się pojawić
kiedy on nie jest pod kanapą. Ogólnie nie wiem czy mam udawać, że
mnie nie ma czy nadal do niego "gadać" jak płacze. Oba zachowania
nic nie dają. Kot probował rano uciec na klatkę schodową. Jak mu się
uda to nie wiem jak go złapię.
Sądziłam, że główny problem, to jak się dogadają koty (trochę fuczą,
ale głównie się kryją przed sobą) nie czy kot zaakceptuje nas.
Ten nas najwyraźniej nie akcetuje. Nie chcę się poddać ( kot ma małą
szansę na następną adopcję) ale nie mogę słuchać jak on się męczy)
Pierwszy raz w życiu widzę takiego kota ( miałam różne koty i psy)
poza tymi żyjącymi dziko. Ten miał być udomowiony. Chyba nie jest.
Albo jest tak związany z tymczasową opiekunką.