co robić, gdy znajdziemy ptaka

13.10.04, 07:52
Witam, zdarzyło mi się otrzymać kilka razy maile z prośbą o radę co robić,
gdy znajdzie się pisklę lub dorosłego ptaka, który z jakiś przyczyn nie może
latać. Nie mam recepty na takie sytuacje, lecz mam propozycję dla Was drodzy
forumowicze - co Wy zrobilibyście lub zrobiliście będąc w takiej sytuacji.
Podzielcie się doświadczeniami...
    • yggdrassill Re: co robić, gdy znajdziemy ptaka 13.10.04, 09:05
      Jesli to jest pisklę to na ogół należy je zostawić w spokoju. Pisklęta często
      opuszczają gniazda zanim nauczą się latać lub dobrze się opierzą, ale rodzice
      się opiekują pisklęciem i je karmią. Jeśli mimo wszystko wydaje się nam, że coś
      jest nie tak najlepiej przez jakiś czas obserwować czy rodzice są w pobliżu,
      jeśli nie ma ich przez kilka godzin wtedy można interweniować.
      Z dorosłymi ptakami trochę inaczej, bo nie latające dorosłe to na ogół osobniki
      chore lub słabe. Czasem jest to po prostu zmęczony ptak w czasie przelotów,
      wiec też lepiej zostawić. W innych przypadkach prawdopodobnie potrzebna bedzie
      pomoc ale najlepiej postarac sie oddac ptaka komus kto sie zna, bo mozna wiecej
      szkody.
    • morgana_le_fay Re: co robić, gdy znajdziemy ptaka 13.10.04, 09:40
      W tym roku znalazłam się w takiej oto sytuacji:

      Będąc z córką i jej koleżankami w Mc Donaldzie (drive) zostałyśmy skierowane na
      parking, w ramach oczekiwania na zamówienie specjalne. Na wąskim pasie zieleni
      (wokół rozpędzone samochody) pod drzewem, siedziało wronię już podrośnięte, ale
      puchate jeszcze i krótkoskrzydłe. Widać było, że nie samodzielne. Dzieciaki
      uderzyły w płacz, że zginie, że ratunku, żeby je zabrać do ptasiego azylu. Jak
      pan każe - sługa musi... Wyszłam z samochodu i złapałam. Wrzask tego pisklaka
      umarłego by podniósł. Przez czerwień otwartej paszczy było widać ogon!!!
      Dalsze jednak wypadki potoczyły się bardzo szybko. Dostałam po głowie ostrym
      narzędziem. Później po szyi i znowu po głowie! Już nie w głowie było
      mi "ratowanie" ptaka, tylko salwowanie się ucieczką! Matka, która najwyraźniej
      cały czas siedziała na drzewie przypuściła na mnie atak tak okrutny, że kiedy
      już dotarłam do samochodu zdążyła jeszcze dziobnąć mnie przez otwarte okno, a
      następnie z premedytacją mściła sie na samochodzie zrzucając na jego maskę
      oddziobywane metodycznie gałązki...

      Ptaszę zostawiłam. Do tej pory zastanawiam się, czy przeżyło...

      morgana,
      • yggdrassill Re: co robić, gdy znajdziemy ptaka 13.10.04, 10:43
        Miejmy nadzieję, że tak. Rodzice byli wiec z glodu nie padlo, jedyne zagrożenie
        to samochody. Ale wrony to bardzo inteligentne ptaki więc można przyuszczać, że
        nie wlazło pisklę pod samochód.
        Czytałem kiedyś, że nauczyły sie wykorzystywać samochody do rozłupywania
        orzechów. Zrzucały je na ruchliwą ulicę, ale nie byle gdzie, tylko na przejściu
        dla pieszych. Po zrzuceniu orzecha czekały cierpliwie na krawężniku czekając na
        zielone światło dla pieszych i dopiero wtedy dobierały się do swoich
        smakołyków. smile))
        • morgana_le_fay Re: co robić, gdy znajdziemy ptaka 13.10.04, 11:06
          Jeśli chodzi o krukowate, to nie będę ukrywać, że darzę je specjalnymi
          względami. Z wzajemnością zresztą, co poczytuję sobie za zaszczyt. Często
          obserwuję, jak postępują z "kłopotliwym" pożywieniem, które uda im się
          znależć. Otóż nagminne jest rzucanie orzechem z wysokości, a później
          sprawdzanie, czy rozbity i tak do skutku, aż uda się wydziobać cały
          dobry "wśrodek". Można też rzucić twarde do kałuży, zostawić na trzy
          kwadranse, po czym cieszyć się rozmiękłym - dobrym.
          Ciekawy jest też przykład konfliktu, który powstał między dwoma moimi
          sąsiadami, z których obydwaj mają w ogrodzie stare orzechy włoskie, ale tylko
          jeden cieszy się zebranymi owocami. Jeden drugiemu zazdrościł zbiorów,
          podejrzewał o niecne praktyki, napuszczanie wron na teren za płotem. Przyczyna
          doszczętnego obdziobywania tylko jednego drzewa okazała się prosta. Otóż jeden
          z orzechów rodził owoce o delikatniejszej łupinie niż drugi i wrony nawet nie
          spojrzały na twarde. Ogołocały wygodniejsze drzewo do imentu.
          • uwazna Re: co robić, gdy znajdziemy ptaka 14.10.04, 00:34
            Ja też obserwuję czasami krukowate rozbijające orzechy przez upuszczanie ich na
            np. asfalt. A co do znalezionych ptaków, podpisuję pod tym, co pisze
            yggrassill. Nie należy pochopnie i bez zastanowienia ptaka zabierać. Jeśli jest
            ewidentnie chory, to oczywiście trzeba mu pomóc. Mieszkańcy Warszawy i okolic
            mogą oddać biedaka do ptasiego azylu w zoo. Z ptakiem wpuszczą nas nawet poza
            godzinami otwarcia ogrodu i oczywiście bez biletu.
Pełna wersja