A tu taki mały prezen dla wszystkich którzym los ptaków jest bliski

======================================
KARMNIK
Jak co rano zimą,
drogi czytelniku,
mimo mrozu,
mimo śniegu,
do karmnika idę
by nakarmić ziarnem
skrzydlatą zwierzynę.
Sikorki z krzykiem
na śniadanie lecą:
"Daj to... to moje...
oddaj... spadaj...
tyś mądra boś bogatka!
tyś głupia boś modra!
tyś uboga krewna!
tyś sosnowa wiedźma!
Już się za łby biorą,
już dziobami piorą,
gdy nagle, od lasu
nadlatuje zwarta grupa,
to oddział dzwońców
karnie wodza słucha,
wszystkie jednakowe,
zielone mają mundury,
a jedynie na skrzydłach
błyszczą żółte sznury.
Zatoczyły łuk,
i karmnik wzięły szturmem
obwieściły zwycięstwo
i na łup rzuciły hurmem.
Z boku, na krzaku
przysiadła wróbli czereda
"Dla nas nic,
choćby okruszyny chleba"
Kos jak zwykle pełen gracji
W czarnym fraku,
dowodzi swoich racji:
"Słonecznik!? Nie łuskany?
Toż to barbarzyństwo!
Konopie? To narkotyk!
Ja mili państwo,
preferuje owoce.
Nie ma jak jabłuszko,
lub zielona gruszka.
Gardzę ziarnem wszelakim
i nie tknę nawet okruszka!"
Zięby jak zwykle
robią rewie mody
i o jedzeniu
nie ma nawet mowy.
Sroka karmnik
omija z daleka
"Nic dobrego
nie spotka mnie
z ręki człowieka"
Jak zwykle spóźniony
nadleciał grubodziób.
Nikt z nim nie zadziera,
każdy z drogi schodzi,
awantury nie wszczyna,
bo wie czym to grozi.
Jego wielki dziób
i przerośnięte piórka
wzbudzają respekt
całego podwórka.
Jak udzielny Pan
w karmniku władzę bierze
i spokojnie, bez nerwów
spożywa wieczerze.
Nagle wszyscy w krzyk!
Zgodnie uciekają,
bo wroga wspólnego
wszystkie ptaki mają.
To młody kotek
figlarz niesłychany
do karmnika się skrada,
i ma groźne plany.
Już się na słup wspina,
już w karmniku siedzi
tylko głowę wystawił,
i bacznie wszystkich śledzi.
Ogonem groźnie wywija,
i o udanych marzy łowach.
Lecz jak na złość,
kończy się tylko na słowach.
Żaden ptak nie przyleciał,
wszystkie go wyśmiały,
i do karmnika
innego poleciały.
by Abstrakt2003