jedrus1a
10.10.06, 11:33
Poligamia dzięciołków
Link ogólny:
serwisy.gazeta.pl/nauka/0,0.html
Link szczegółowy:
serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3674195.html
Adam Wajrak
2006-10-10, ostatnia aktualizacja 2006-10-10 10:29
Słoneczne jesienne dni mają to do siebie, że w ogrodzie pojawia mi się cała
masa ptaków, których wcześniej w nim nie widywałem. Część tak jak piecuszki i
pierwiosnki to ptaki będące w drodze na zimowiska. Natomiast takie jak jery
to te, które na zimowiska właśnie dotarły
Są też ptaki, które jesienią wpadają do mojego ogrodu, by coś przekąsić. Do
tej kategorii należą z pewnością wszelakie dzięcioły. Mają one swoje dziuple
gdzieś w lesie tak jak dzięcioł średni lub duży albo na skraju lasu jak
dzięcioł zielonosiwy.
Przez całą wiosnę i lato w ogrodzie się nie pokazują. Ich odwiedziny
zaczynają się jesienią, a kończą wczesną wiosną. Kilka dni temu do tej
dzięciolej trójki dołączył kolejny gatunek - dzięciołek, czyli nasz
najmniejszy dzięcioł. Dzięciołek to naprawdę maleństwo. Jego waga nieznacznie
przekracza 20 gramów. Jednak to nie rozmiary stanowią o tym, że jest to
niezwykle interesujący gatunek. Otóż gdy tylko zobaczyłem, jak ten dzięcioli
pigmej przeszukuje szpary w korze w poszukiwaniu różnych owadów, przypomniało
mi się, co o nim opowiadał mi dr Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu
Zoologii w Warszawie. I bynajmniej nie dotyczyło to pożywienia, ale relacji
rodzinnych u dzięciołków, które - jak się okazuje - są dość skomplikowane.
Moi czytelnicy już zapewne się przyzwyczaili do opisów ptasich zdrad
małżeńskich polegających na tym, że samica, widząc ładniej ubarwionego, czyli
lepszej jakości samca, pozwala sobie z nim na skok w bok. I choć u całkiem
sporej liczby gatunków ptaków zdarza się, że pisklęta w jednym lęgu pochodzą
od różnych tatusiów, to poza "rozwiązłą" żoną w ich wychowaniu bierze zawsze
udział jej "prawowity mąż". Poza tym zawsze jest to jeden lęg w jednym
czasie. A u dzięciołka?
Otóż jak wykryli naukowcy z uniwersytetu w Lund (Szwecja), kilkanaście
procent samic ma niemal w tym samym czasie dwa lęgi z dwoma różnymi samcami.
Taka samica składa jaja w jednej dziupli, dwa-trzy dni wysiaduje na zmianę z
samcem, po czym go zostawia i leci do innego samca i innej dziupli (może być
oddalona nawet o kilka kilometrów). By było bardziej skomplikowanie, ta
pierwsza dziupla nie zostaje porzucona. Samica kursuje między dziuplami,
dzieli swój czas między dwa domy, wysiadując jaja, a później karmiąc pisklęta
do spółki z dwoma mężami. Szwedzcy naukowcy znaleźli nawet samicę, która
miała trzy lęgi w tym samym czasie. Być rozdartym między trzy domy - to
dopiero wynik. Przyrodniczy sens takiego zachowania jest oczywisty. Samica co
roku ma szansę wychować znacznie więcej młodych, niż gdyby miała jeden lęg.
Ale jak to nazwać z naszego ludzkiego punktu widzenia, nie wiem. Bo zwykła
małżeńska zdrada to chyba nie jest.
Pozdr.
Jędruś