Jakiś czas temu w tygodniku "Angora" nr 14/2012 czytałam artykuł o jedynym Jezusie żyjącym w Polsce. Otóż pan piszący artykuł znalazł w jakiejś bibliotece słownik Rymuta, rzucił mu się w oczy ten Jezus i postanowił go odnaleźć. Udało mu się przez znajomego policjanta. Nie mam już tej gazety, ale napiszę, co pamiętam
Wg Rymuta ów Jezus urodził się w latach siedemdziesiątych, co okazało się błędem. Autor artykułu pojechał do Wałcza, aby spotkać się z panem Jezusem Zającem. Jest nim starszy pan, rocznik 1925, prowadzi warsztat samochodowy ze swoim synem Tomaszem. Na co dzień używa wyłącznie swojego drugiego imienia - Józef.
Rodzice nadali mu to imię, ponieważ był długo wyczekiwanym dzieckiem, ciąża była zagrożona itd. Były oczywiście problemy z rejestracją, ale po jakichś interwencjach się udało. Pan Jezus Józef opowiadał, że jako dziecko w szkole miał przechlapane, rówieśnicy ciągle się z niego naśmiewali, bili go. Ogólnie jego wypowiedź była bardzo ciekawa, jak komuś uda się dorwać gdzieś archiwalny numer, to polecam