Dodaj do ulubionych

WnŚ Toruń 17.11.06 + refleksje :-))

19.11.06, 12:19
Julia 4
Zofia 2

Amelia
Antonina
Katarzyna
Laura
Oliwia
Sandra
Wiktoria
Zuzanna


Jan 3
Filip 2
Maksymilian 2

Antoni
Bartosz
Dominik
Leszek
Marcel
Mateusz
Oskar
Paweł
Radosław
Tymoteusz


wiecie co... Czytam teraz książkę "Oblicza imion", z badań wynika (chociaż
nie znam dokładnej metodologii, więc może nie są one super wiarygodne), że
np. nauczyciele gorzej oceniają dzieci o rzadkich imionach, że takie dzieci
częściej mają problemy z akceptacją w grupie itp. W sumie nie zaskoczyło mnie
to bardzo, ale zaczęłam się zastanwiać, czy jak już miałabym potomka
nadałabym mu któreś z moich ulubionych imion słowiańskich. Tak myślę, że
mógłby być to problem dla rodzica, który z jeden strony chciałby przywracać
do życia nieco zapomniane elementy rodzimej kultury, ale z drugiej strony w
trosce o dziecko nie chciałby zwiększać liczby jego przyszłych potencjalnych
problemów.
No ale w końcu pomiędzy dwoma ekstremami (Mateusz-Gniewko smile) ) istnieje
bardzo duża przestrzeń i jak patrzę na WnŚ z tego tygodnia, to np. taka
Laura... wydaje się, że nie budzi kontrowersji, a jest mało popularna i jaka
ładna smile)

ot i takie refleksje niedzielne smile
Obserwuj wątek
    • abiela Re: WnŚ Toruń 17.11.06 + refleksje :-)) 19.11.06, 13:05
      Antonina, Laura, Leszek, Radosław i Tymoteusz cieszą!

      Co do badań pozwolę się nie zgodzić albo spekulowac, że dotyczą tylko Polski.
      Nie wyobrażam sobie tego np. u niemieckiego nauczyciela, który w każdej klasie z
      pewnościa ma kilka(naście) nietypowych imion. Moja mama jest nauczycielką i
      trafiła na wiele różnych nietypowych imion, pytałam ją o nie - nigdy nie
      trajktowała tych imion inaczej!
      • gaudencja Re: WnŚ Toruń 17.11.06 + refleksje :-)) 19.11.06, 13:09
        Na podstawie Płocka i Torunia można pokusić sie o tezę, że Antoniny już nie są
        zjawiskiem lokalnym warszawskim. Bardzo sie z tego cieszę smile
    • gaudencja Re: refleksje :-)) 19.11.06, 13:08
      Erbo, smile
      "Oblicza imion" znam od lat, ale nie cenię ich sobie. Nie jest tam opisane, co
      oznacza "rzadkie imię". Może "rzadkie imię" to Vanessa, może Gniewomir, a może
      Vanessa i Gniewomir razem wzięte? Kto to wie? Na pewno p. Doroszkiewicz nie
      mówi, co tak naprawdę ma na myśli. Podejrzewam, ze sama tego nie wie, bo nawet
      nie przyszło jej do głowy przeprowadzenie bardziej pogłębionych badań.

      "Rzadkie imię" interferuje też z mnóstwem innych czynników, np. ze "statusem
      rodziców", a także - ze "zdolnościami dziecka" i jego "osiągnięciami w szkole".
      Książka pani Doroszkiewicz jest, moim zdaniem, wyjątkowo niechlujna
      metodologicznie i niewiele z niej wynika.

      Grupa nauczycieli jest pełna uprzedzeń rozmaitego rodzaju, o czym Cię mogę
      zapewnić po ukończeniu (m.in.) pedagogiki i lekturze licznych pozycji z
      socjologii edukacji. Sukces szkolny natomiast gwarantuje właściwie jedynie
      wysoka sprawność językowa dzieci, tj. rozwinięty język, jakim się poslugują. Im
      bardziej rozwiniętym językiem posługuje się dziecko, tym większa szansa na
      sukces szkolny, niezależnie od jego rzeczywiście posiadanej wiedzy.

      Nosząc w swoim czasie b. rzadkie (choć powszechnie znane) imię mogę powiedziec
      tylko tyle, ze zawsze bez specjalnych wysiłków byłam prymuską, a zatem imię w
      niczym mi nie przeszkodziło; być może nawet pomogło, bo zapewniło pewną
      rozpoznawalność (byłam z nim w szkole czy na studiach jedyna, aż do ostatniego
      roku studiów pedagogicznych właśnie).

      Moim skromnym zdaniem nie ma się czego obawiać, a najważniejsze przy nadawaniu
      imion jest to, żeby się one rzeczywiscie rodzicowi podobały i żeby wymawiał je
      z radością i dumą. Czy jest ono statystycznie rzadkie, czy czeste, nie ma az
      takiego znaczenia. Autentyczne upodobanie rodzica do wybranego przez siebie
      imienia zapewnia dziecku informację zwrotną brzmiącą "masz piękne imię", która
      gwarantuje, że imię nie stanie się słabym punktem dziecka.

      I jeszcze jedno - pamiętam, że u nas w szkole rzadkie imiona (a było ich sporo)
      były otoczone raczej mirem niż śmiesznością. Eleonora, Emilian, Wilia,
      Światosław - cieszyli się poważaniem. Gorzej było z imionami "wczorajszymi",
      jak Roman (2 sztuki) czy Franciszek. Takie osoby musiały udowadniać swoją
      fajnośc i nie zawsze im się to udawało.
      • erba Re: refleksje :-)) 20.11.06, 22:47
        gaudencja napisała:

        > Erbo, smile
        > "Oblicza imion" znam od lat, ale nie cenię ich sobie. Nie jest tam opisane,
        co
        > oznacza "rzadkie imię". Może "rzadkie imię" to Vanessa, może Gniewomir, a
        może
        > Vanessa i Gniewomir razem wzięte? Kto to wie? Na pewno p. Doroszkiewicz nie
        > mówi, co tak naprawdę ma na myśli. Podejrzewam, ze sama tego nie wie, bo
        nawet
        > nie przyszło jej do głowy przeprowadzenie bardziej pogłębionych badań.

        no właśnie, Doroszewicz podaje, że zarówno imiona modne wśród naszych dziadków
        jak i nowomodne są gorzej traktowane niż popularne, choć te drugie odrzucane są
        częściej niż pierwsze. Ja też mam sporo zarzutów co do tej pracy, szczególnie
        jeśli chodzi właśnie o metodologię, jakoś nie mam zaufania do książek
        pretendeujących do miana naukowych, w których metodologia przeprowadzonych
        badań nie jest szczególowo opisana. Jednak przymierzając się do magisterki o
        imiennictwie chcę się zapoznać ze wszystkim co wyszło po polsku (na razie, bo
        myślę, jakby tu najtańszym kosztem zdobyć książkę liebersona) w tej tematyce.


        > "Rzadkie imię" interferuje też z mnóstwem innych czynników, np. ze "statusem
        > rodziców", a także - ze "zdolnościami dziecka" i jego "osiągnięciami w
        szkole".
        >
        > Książka pani Doroszkiewicz jest, moim zdaniem, wyjątkowo niechlujna
        > metodologicznie i niewiele z niej wynika.
        >
        > Grupa nauczycieli jest pełna uprzedzeń rozmaitego rodzaju, o czym Cię mogę
        > zapewnić po ukończeniu (m.in.) pedagogiki i lekturze licznych pozycji z
        > socjologii edukacji. Sukces szkolny natomiast gwarantuje właściwie jedynie
        > wysoka sprawność językowa dzieci, tj. rozwinięty język, jakim się poslugują.
        Im
        >
        > bardziej rozwiniętym językiem posługuje się dziecko, tym większa szansa na
        > sukces szkolny, niezależnie od jego rzeczywiście posiadanej wiedzy.

        O to akurat się nie obawiam, wiadomo, że na postrzeganie danej osoby wpływa
        wiele czynników.

        >
        > Nosząc w swoim czasie b. rzadkie (choć powszechnie znane) imię mogę
        powiedziec
        > tylko tyle, ze zawsze bez specjalnych wysiłków byłam prymuską, a zatem imię w
        > niczym mi nie przeszkodziło; być może nawet pomogło, bo zapewniło pewną
        > rozpoznawalność (byłam z nim w szkole czy na studiach jedyna, aż do
        ostatniego
        > roku studiów pedagogicznych właśnie).
        >
        > Moim skromnym zdaniem nie ma się czego obawiać, a najważniejsze przy
        nadawaniu
        > imion jest to, żeby się one rzeczywiscie rodzicowi podobały i żeby wymawiał
        je
        > z radością i dumą. Czy jest ono statystycznie rzadkie, czy czeste, nie ma az
        > takiego znaczenia. Autentyczne upodobanie rodzica do wybranego przez siebie
        > imienia zapewnia dziecku informację zwrotną brzmiącą "masz piękne imię",
        która
        > gwarantuje, że imię nie stanie się słabym punktem dziecka.
        >
        > I jeszcze jedno - pamiętam, że u nas w szkole rzadkie imiona (a było ich
        sporo)
        >
        > były otoczone raczej mirem niż śmiesznością. Eleonora, Emilian, Wilia,
        > Światosław - cieszyli się poważaniem. Gorzej było z imionami "wczorajszymi",
        > jak Roman (2 sztuki) czy Franciszek. Takie osoby musiały udowadniać swoją
        > fajnośc i nie zawsze im się to udawało.
        >
        Ale wiesz Gaudencjo... Ty uczyłaś się w specyficznym środowisku... Jednak
        myślę, że MIeszko czy Gniewko pośród 3 Mateuszów, 5 Jakubów itd w klasie mógłby
        być postrzegany jako dziwadło. W pewnym momencie życia rodzice przestają być
        dla dziecka całym światem, a bardziej zaczyna się liczyć opinia rówieśników.
        Oczywiście można poprzez atmosferę w rodzinie przepełnioną dumą z polskiej
        tradycji przekazać dziecku odpowiednią postawę, ale jednak socjalizacja nie
        determinuje wszystkiego, dużą rolę odgrywają też dyspozycje osobowościowe. Ja
        oczywiście uważam, że to jednak rodzina kształtuje poglądy, postawy życiowe
        człowieka (w dużej mierze), ale taka pani jak JUdith Harris twierdzi, że to
        grupa rówieśnicza w pewnym momencie zaczyna przeważać.
        Chciałabym nadać dziecku słowiańskie imię, ale zaczynam myśleć o jakiejś mniej
        hardcorowej smile) wersji.
        • abiela Re: refleksje :-)) 20.11.06, 23:36
          erba napisała:


          > >
          > Ale wiesz Gaudencjo... Ty uczyłaś się w specyficznym środowisku... Jednak
          > myślę, że MIeszko czy Gniewko pośród 3 Mateuszów, 5 Jakubów itd w klasie mógłby
          >
          > być postrzegany jako dziwadło. W pewnym momencie życia rodzice przestają być
          > dla dziecka całym światem, a bardziej zaczyna się liczyć opinia rówieśników.
          > Oczywiście można poprzez atmosferę w rodzinie przepełnioną dumą z polskiej
          > tradycji przekazać dziecku odpowiednią postawę, ale jednak socjalizacja nie
          > determinuje wszystkiego, dużą rolę odgrywają też dyspozycje osobowościowe. Ja
          > oczywiście uważam, że to jednak rodzina kształtuje poglądy, postawy życiowe
          > człowieka (w dużej mierze), ale taka pani jak JUdith Harris twierdzi, że to
          > grupa rówieśnicza w pewnym momencie zaczyna przeważać.
          > Chciałabym nadać dziecku słowiańskie imię, ale zaczynam myśleć o jakiejś mniej
          > hardcorowej smile) wersji.

          No tak alee chodzi o nauczycieli teraz a nie o uczniów. Nie pochodze ze
          specyficznego środowiska ale nauczyciele nie traktowali inaczej Dobromiły czy
          Liberaty.
          • erba Re: refleksje :-)) 20.11.06, 23:48
            ale pisałam też o akceptacji w grupie, a tu mogą być problemy...

            • gaudencja Re: refleksje :-)) 21.11.06, 00:28
              Tu nie ma co się bać - o ile dziecko ma zdrową samoakceptację. Moze jeszcze raz
              przywołam mój ulubiony post na ten temat:

              • Re: Goran - krzywda dla dziecka ???
              martael 25.08.04, 22:22 zarchiwizowany


              O rany... Znowu temat "krzydwa dla dziecka" i "dzieci się będą śmiały" obecny na
              tym forum... Ja tylko napiszę, że mam na imię Marta i dzieci mówiły do mnie
              "Marta Karta" albo Ta z Wielkim Nosem. A na mojego kolegę Adasia (prawda jakie
              ładne imię) mówili "Adaś g***o zjadaś". Nikt się natomiast nie wyśmiewał z
              Roksany i Kalina. Dajcie więc spokój z tymi "krzywdami", bo ludzie całego życia
              nie spędzają w przedszkolu a i istnieją też dzieci niegłupie (mam nadzieję takie
              wychować)
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=15203927&a=15214436

              Nadanie niepopularnego imienia wymaga wielkiej odwagi przede wszystkim...
              rodziców, którzy mnożą wątpliwości, rozważając ze wszystkich stron dobro
              dziecka (i dobrze, że aż tak o tym myślą), ale jeśli nadaja rzeczywiscie
              wymarzone imię i kochają swoje dziecko, dziecku nie powinno się nic stać.
              Pisałam chyba na forum, że jakiś czas temu poznałam Myślibora - jedynego w
              Polsce w tej pisowni imienia. Jego imie to wielki atut moim zdaniem (choć nie
              należy do moich najukochańszych imion staropolskich, jak Siemirad czy Sulibor),
              bo gość jest jedyny, natychmiast rozpoznawalny i nie potrzebuje nazwiska.
        • gaudencja Re: refleksje :-)) 21.11.06, 00:38
          erba napisała:

          > no właśnie, Doroszewicz podaje, że zarówno imiona modne wśród naszych
          dziadków
          > jak i nowomodne są gorzej traktowane niż popularne, choć te drugie odrzucane

          >
          > częściej niż pierwsze.

          Hmmm, wydanie drugie poprawione? Nie przypominam sobie nic takiego z jej
          ksiązki, którą zanabyłam na targu książek niechcianych z 10 lat temu; może
          muszę sobie odświeżyć pamięć, a może ten kawałek został dopisany z potrzeby
          chwili. W każdym razie badania - to chyba dobrze pamiętam - dotyczą RECEPCJI
          imion przez nauczycieli, a nie konkretnego traktowania przez nauczycieli dzieci
          w klasie, np. czasu poświęcanego, obiektywizmu nauczania itp., czyli nie są
          klasycznymi badaniami z socjologii edukacji.

          Jednak przymierzając się do magisterki o
          > imiennictwie chcę się zapoznać ze wszystkim co wyszło po polsku (na razie, bo
          > myślę, jakby tu najtańszym kosztem zdobyć książkę liebersona) w tej tematyce.

          A o czym konkretnie masz zamiar pisac? Uchylisz rąbka tajemnicy? I z jakiej
          dziedziny nauki będzie praca?

          > Ale wiesz Gaudencjo... Ty uczyłaś się w specyficznym środowisku... Jednak
          > myślę, że MIeszko czy Gniewko pośród 3 Mateuszów, 5 Jakubów itd w klasie
          mógłby
          >
          > być postrzegany jako dziwadło.

          Erbo, wszystko zależy od tego, do jakiej szkoły będzie chodzić Twoje dziecko i
          czy inne dzieci będą przyzwyczajone do imion Twoich dzieci od dzieciństwa. Mój
          synek chodził do przedszkola z tymi samymi dziećmi, z którymi chodzi do szkoły,
          i nie widzę, zeby wypowiadały one jego imię innym tonem, niż zwracają się do
          Kuby czy Pawła. A w klasie dominują imiona tzw. "normalne"; najrzadszym
          zjawiskiem poza moim synkiem jest chyba Jędrek.

          Ja
          > oczywiście uważam, że to jednak rodzina kształtuje poglądy, postawy życiowe
          > człowieka (w dużej mierze), ale taka pani jak JUdith Harris twierdzi, że to
          > grupa rówieśnicza w pewnym momencie zaczyna przeważać.

          Harris przegina w drugą stronę, bo uważa niemalże, że grupa rówieśnicza zaczyna
          w ogóle wychowywać nasze dzieci. Oczywiscie, ze grupa rówieśnicza jest istotna,
          ale jako rodzice też mamy na nią pewien wpływ i możemy mądrze nią manipulować -
          zwłaszcza zaistnieniem w życiu naszego dziecka tej, a nie innej grupy, w
          niewielkim zakresie jej składem czy układem relacji w jej obrębie.

          > Chciałabym nadać dziecku słowiańskie imię, ale zaczynam myśleć o jakiejś
          mniej
          > hardcorowej smile) wersji.

          Myśl o tym, które Tobie się podoba najbardziej, bo potem będziesz miała
          pretensje do siebie, ze się autoocenzurowałaś, prawdopodobnie bez żadnego
          wpływu na postrzeganie tego imienia wśród rówieśników ;| Są grupy, dla których
          naprawdę nie ma różnicy, czy syn będzie Siemiradem, czy Mieszkiem. Pozdrawiam smile
          • erba Re: refleksje :-)) 21.11.06, 12:55
            gaudencja napisała:

            >
            > A o czym konkretnie masz zamiar pisac? Uchylisz rąbka tajemnicy? I z jakiej
            > dziedziny nauki będzie praca?
            >
            Jeszcze nie sprecyzowałam konkretnego tematu, ale na pewno będzie to coś od
            strony społecznej (studiuję socjologię). Może rozszerzę i udoskonalę moje pełne
            błędów badanie z II roku smile) o społecznym uwarunkowaniu imiennictwa. Myślałam
            też o zbadaniu osób, które zmieniły imię, tylko w tym temacie będę musiała
            jakoś umiejętnie ukryć w tytule psychologiczną problematykę wink) Fragment z
            Freakonomii podsunął mi parę pomysłów... ale na razie jestem na etapie
            zdobywania tego co już napisano...

            Pozdrawiam smile)
            • gaudencja Re: refleksje :-)) 21.11.06, 14:14
              erba napisała:

              > Jeszcze nie sprecyzowałam konkretnego tematu, ale na pewno będzie to coś od
              > strony społecznej (studiuję socjologię).

              To by było baaaaardzo ciekawe, bo tego typu współczesnych badań w Polsce nie
              ma. Ciekawe byłoy zbadanie, czy sa zależności między poziomem dchodów a
              imionami, albo wykształceniem a imionami, albo wykształceniem dziadków a
              imionami.

              ale na razie jestem na etapie
              > zdobywania tego co już napisano...

              Gdybyś zdobyła cokolwiek, co nie było na forum jeszcze omawiane, koniecznie się
              podziel refleksjami! Pozdrawiam smile) g.
      • mamaemmy imiona wczorajsze 20.11.06, 23:17
        gaudencja napisała:


        Gorzej było z imionami "wczorajszymi",
        jak Roman (2 sztuki) czy Franciszek. Takie osoby musiały udowadniać swoją
        fajnośc i nie zawsze im się to udawało.

        No właśnie,dlatego bardziej od Julek,Kubusiów etc nie podoba mi się,jak rodzice
        teraz nazywają dziecko np Agnieszka,Basia,Monika,Elzbieta itp.Własnie z
        powyzszego powodu-Agnieszka za 12 lat będzie jak Wanda w mojej klasie,albo
        ofiara klasowa Stasiutongue_out(wszyscy sie smiali z jego imienia,a teraz pewnie
        niejeden ma Stasia w domusmile)
        • gaudencja Re: imiona wczorajsze 21.11.06, 00:22
          O to to, nasza Grażynka z równoległej klasy też była bardzo nieszczęśliwa.
          Chociaż co do konkretnych imion, można by się spierać; dziś na podstawie
          frekwencji ze statystyk Bartka Górnego do tej grupy zakwalifikowałabym np.
          Sylwestra, Marzenę, Ireneusza, Jolantę, Iwonę, może Edytę i Sławomira,
          Mariusza, Jarosława, Dariusza, Beatę, Seweryna, Anitę, Sylwię, może Dagmarę -
          to są imiona, które w pokoleniu dzisiejszych rodziców były popularne lub dość
          popularne, ale teraz bardzo spadly. Agnieszka już wygasa, ale jeszcze nie jest
          aż tak nisko i lokalnie może być nawet częsta (w klasie u mojego synka są 2
          Agnieszki).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.