Dodaj do ulubionych

tłumaczyć czy nie tłumaczyć?

24.03.08, 13:00
Ciekawa jestem Waszego zdania w temacie tłumaczenia imion na języki obce.
Podam Wam dwie sytuacje: w szkole, w której uczę angielskiego często pojawiają
się dzieci, które już styczność z tym językiem miały. I nierzadko właśnie one,
na pytanie "What's your name?" odpowiadają "I am Simon, I am Johnny, I am
[dżulia, I am Adalbert]".
Zazwyczaj staram się zwracać do uczniów tak, jak mi się przedstawili, szanując
to że jedna chce być nazywana "Uleńką", druga "Apolonią", trzecia "Po",
czwarty "Krzysiem" a piąty "Tymonem". Ale z drugiej strony ja osobiście jestem
przeciwna wmawianiu dzieciom, że nazywają się "Chris, Matthew, Steve, Ann,
Kate" itd.
Jeśli mnie pytają jak po angielsku czy hiszpańsku brzmi ich imię, to chętnie
im to mówię w ramach ciekawostki, ale wolałabym, żeby moje dzieci były
zadowolone ze swoich imion w polskim brzmieniu, a jak gdzieś wyjadą to niech
sobie obcokrajowcy języki łamią i próbują wymówić.

A druga sytuacja: wpadł mi w ręce nowy kurs angielskiego (tym razem dla
dorosłych) - no i odpadłam. W wielu przykładach pojawiają się imiona. To jest
w porządku, należy się osłuchać z różnymi imionami w kulturze, której język
poznajemy. Układ kursu jest taki: po lewej stronie zdania po angielsku, po
prawej po polsku. I cóż tam widzimy? Wszystkie angielskie imiona są
przetłumaczone na polski. Te, które mają odpowiedniki, oczywiście. Znosiłam to
dzielnie, dopóki Sally nie przetłumaczono na Sylwię a Susan na Zuzę. Czy w
ogóle jest taka potrzeba, by imiona tłumaczyć?
A jak to jest jak czytacie książkę zagranicznego autora przetłumaczoną na
polski? Wolicie jak imiona są przetłumaczone na polski, czy jak są w
oryginalnym brzmieniu?

Tłumaczyć czy nie tłumaczyć?
Obserwuj wątek
    • dagis.1 Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 13:20
      moim zdaniem nie tlumaczyc!!!

      nie tylko imion ale np nazw geograficznych - nie rozumiem np dlaczego wyspa
      Öland na ktorej mieszkam ma byc nagle Olandia??? czy nie mozna uzywac
      oryginalnych nazw? tzn przyjmuje ze jesli nie umiemy wymowic czegos w danym
      jezyku to czytamy jak piszemy i tak np Öland moze byc wyspa Oland ale blagam nie
      Olandia...

      to samo dotyczy imion - zwlaszcza ze wileu nie da sie przetlumaczyc albo
      tlumaczy sie je blednie

      poza tym jeszcze jedna od dawna nurtujaca mnie sprawa - imiona a globalizm-
      gdyby nagle tlumaczyc wszystkie imiona na wersje uniwersalna czyli zakladam ze
      angielska ta stanie sie dominujaca az wyprze inne wersje ....pomyslecie ile
      imion zniknie!

      • aneladgam Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 13:48
        hm, nie wyobrażam sobie, żebyśmy nagle zaczęli mówić jadę do Milano, jadę do
        Torino, lecę do New York itd smile te nazwy już się zleksykalizowały.
        • gobisha Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 13:57
          Imiona nie. Nazwy geograficzne tak.
        • dagis.1 Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 16:20
          a jak najbardziej sobie wyobrazam smile
          • dagis.1 Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 16:42
            moze niekoniecznie wszystkie - okej niech nazwy panstw lub obszary
            "ogolnoludzkie" - jak oceany morza itd sa tlumaczone...

            ale po cholere ta olandia, gotlandia, lub o zgrozo kolonia? wiecie kiedys
            slyszalam zlosliwie jak pewnien obcokrajowiec mieszkajacy w polsce zmeczony
            naszymi tlumaczeniami miast tlumaczyl nazwe gdynia - "g- pumpkin" i wlasnie
            uwazam ze to takie samo udziwnienie jak wspomniana juz olandia - jesli juz nie
            wiemy jak czytac czemu nie pozostwaic oland wlasnie? po co te dodatki -ia? i
            czemu gdansk nie ma pozostan gdanskiem a ma byc dancysiem jakims???

            sorry ale co mam powiedziec "i live in kolonia???" (köln) bo nie wiem jak to
            powiedziec??? paranoja ciekawa jestem czy ktokolwiek na swiecie poza polakiem
            wiedzialby o co mi chodzi...

            nie mowie zeby nagle to zmieniac ale uwazam ze takie tlumaczenie to pomylka od
            poczatku
            • aneladgam Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 16:54
              jeżeli mówię po polsku, do Polaków, to używam nazw polskich. takich, jakie
              istnieją, jakie znamy i z jakimi jesteśmy obeznani. nie będę nagle łamać sobie
              języka wykrzywiając dziób "Byliśmy latem w Kyyyln" albo "Moja babcia ma
              przyjaciółkę w Wien" bo będzie to co najmniej dziwne, jeśli nie snobistyczne.
              ale rozmawiając z Hiszpanem nie powiem [sewilla] tylko [sebija], rozmawiając z
              Anglikiem nie będę mu wmawiać, że mieszka w Londynie tylko "in London". nie ma
              co się kopać z koniem, ale zawsze i wszędzie powiem "I am from Wrocław" i co
              najwyżej później mogę się tłumaczyć jak się moje miasto nazywa w czeskim,
              angielskim albo niemieckim
            • gunka2 "i live in kolonia???" - "I live in Cologne" 25.03.08, 14:22
              > sorry ale co mam powiedziec "i live in kolonia???" (köln)

              Poprawie jest "I live in Cologne", patrz:
              en.wikipedia.org/wiki/Cologne
              (wynowa mniej więcej: "Ko-loń" - "Kolonia" jest tu znacznie
              podobniejsza niż "Kyyln").
              Zresztą Niemcy zrozumieją "Kolonia" gdyż w wersji
              originalnej "Colonia" ma on do dziś zastosowanie np. w karanwale -
              patrz znana piosenka karnawałowa "Viva Colonia". wink
              www.youtube.com/watch?v=Hw5HmEjSyM4
              Anglojęzyczni używają nazwy francuskiej, niemiecka nic im nie mówi.
              Podobnie jak mówią "Munich" zamiast "Muenchen", "Vienna"
              zamiast "Wien" lub "Warsaw" zamiast "Warszawa". Używanie nazw
              niemieckich po angielsku jeśli ten ostatni ma przyjęte swe własne
              nazwy jest błędem językowym.
      • magia Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 13:51
        Imion nie tlumaczyc, nazwy tak.
        mieskzam za grnica i dla tubylcow mam na imie tak samo na imie jak w
        PL, choc moje imi9e ma swoj odpowednik chyba w kazdym popularnym
        jezyku. Nikt nigdy nie probowal go przerabiac i po kilku probach
        jest ono wymawialne dla obcokrajowcow.

        Nazwy, zwlaszcza te popularne tlumaczyc.
        Przykladowy Nowy Jork. Jak oryginalna nazwe powienien wymowic Polak?
        New York? (niu jork), Jade do New York czy Jade do New Yorku?
        To sprzeczne z Polska gramatyka.
        Inny przyklad - Zurych. W oryginale jest Zürich czytane jako mniej
        lub bardziej Zuirichś. I co, pomijajac karkolomna wymowe, jak to
        zapisac po polsku, bo ktos kto niemieckiego sie nie uczyl moze nie
        wiedziec jak po naszemu U-umlaut zapisac.
        • dagis.1 Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 17:13
          moze i snobistyczne... nie wiem. wiem natomiast ze mialam z tym problemy bo od
          dziecka uczono mnie wlasnie takich spolszczonych nazw i gdy zwiazalam sie z
          obcokrajowcem stalo sie to dla mnie uciazliwe... wlasnie dlatego ze nie mialam
          pojecia jakie sa nazwy miast niespolszczone smile on nie ma tego problemu bo w jego
          kraju nie zmienia sie nazw a uzywa oryginalnych... uwazam ze to ulatwienie
          patrzac z tej perspektywy smile
          • dagis.1 post wyzej odnosnie snobizlu :) do aneladgam 24.03.08, 17:17
            smile i naprawde nie zachlysnelam sie inna kultura a po prostu uwazam ze tak byloby
            praktyczniej smile oczywiscie jak wspomnialam trudno byloby to teraz zmieniac i
            byloby to raczej smieszne... niemniej jednak uwazam ze to niepotrzebana
            komplikacja. gdyby od dziecka uczona nas jak wymawiac te nazwy nikt nie
            zastanawialby sie czy polamie sobie ptzy tym jezyk smile

            jest jak jest i okej smile
            • aneladgam dagis, nie piłam do Ciebie :-) 24.03.08, 17:41
              tylko zaznaczyłam, że takie wstawianie oryginalnych nazw mogłoby komuś takie się
              wydać smile absolutnie nie twierdzę, że Twoja chęć, by miejsce gdzie mieszkasz,
              było nazywane tak, jak się nazywa w Szwecji, to "zachłyśnięcie inną kulturą" smile
              nic takiego.

              tak jak piszesz - nie zmienimy nazw już funkcjonujących. a swoją drogą ciekawe,
              czemu nazw szczytów się nie tłumaczy (tych słynnych), ale to już temat na inne
              forum smile
              • dagis.1 Re: dagis, nie piłam do Ciebie :-) 24.03.08, 18:02
                ja tak tylko woli wytlumaczenia sie...

                smile wogole to temat tak sobie na to forum smile

                sorry

                jednak podtrzymuja co do imion - nie tlumaczyc smile
                pozdr.
    • olianka Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 13:26
      Jestem przeciw tłumaczeniu.
      Kilka lat temu czytałam artykuł o "Janinie" Joplin, "Kubie" Morrisonie i "Janie"
      Lennonie. Razi mnie to.
      W szkole podstawowej nasza germanistka tłumaczyła nasze imiona na niemiecki.
      Germanistka w liceum musiała nas na powrót uczyć używania prawdziwych imion,
      podczas gdy anglista zaczął nas amerykanizować. Co dziwne, amerykanizował nas
      tylko anglista - Polak, natomiast Amerykanka, która też prowadziła lekcje w
      naszej klasie starała się mówić poprawnie, po polsku.
      • aneladgam Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 13:46
        Właśnie. Czy ktoś by wiedział kim jest Jerzy Krzak? Bo jeśli tłumaczyć imię, to
        czemu nie nazwisko? A przecież kojarzymy Jerzego Waszyngtona...
        Dla mnie imię jest czymś, co identyfikuje w jakiś sposób człowieka, nie w 100%
        oczywiście. Ale od dziecka słyszymy jak do nas się inni zwracają i staje się to
        jakby cząstką nas. A osoby, które zmieniają imiona, bo im się ich imiona nie
        podobają, tym bardziej mają prawo być nazywane tak jak sobie wybrały...

        Co do tej Amerykanki smile Wydaje mi się, że szanując inną kulturę, szanujemy
        również to bogactwo, jakie reprezentują imiona w danym języku. Pewnie nie było
        jej łatwo (pamiętam jak gimnastykowali się w mojej szkole Amerykanie z naszymi
        imionami), tym bardziej ją doceniam.

        a co z imionami, które są tłumaczone różnie? W przypadku imienia "Jack"
        spotkałam się z tłumaczeniem "Jacek" oraz "Jakub". Hiszpańskie imię Isabel może
        być po polsku zarówno Izabelą, jak i Elżbietą.

        A'propos Elżbiety, szczytem niekonsekwencji chyba było tłumaczenie "Dumy i
        uprzedzenia", gdzie imię bohaterki było przetłumaczone jako Elżbieta (ok, czemu
        nie), ale zdrobnienie "Lizzy" już pozostawione tak jak w angielskim. Stąd moja
        siostra była przekonana, że Bennetowie mieli 6 córek a nie 5 wink
    • Gość: Tawananna* Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 13:38
      Jestem przeciwna tłumaczeniu imion (może poza literaturą; tam też nie przepadam
      się za tłumaczeniami, ale jeśli są uzasadnione i udane - to czemu nie).
      Natomiast jak najbardziej jestem za tłumaczeniem nazw geograficznych - nie
      zamierzam mówić po polsku München, Suomi, London i Roma, i nie oczekuję, że
      obcokrajowiec będzie mówił Polska i Warszawa.
    • Gość: mmaupa Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? IP: 92.3.161.* 24.03.08, 13:49
      Jestem za tlumaczeniem literatury, ale nie prawdziwego zycia. Czyli: wole Anie z
      Zielonego Wzgorza od Anne z Green Gables, ale niech za granice wyjedzie Szymon z
      Wroclawia, a nie Simon z Breslau.

      Swoja droga, co jest nie tak w przetlumaczeniu Susan na Zuze?
      Susan/Susanna/Sue/Susie - polski odpowiednik to wlasnie Zuza/Zuzanna/Zuzia.
      • aneladgam Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 14:25
        > Swoja droga, co jest nie tak w przetlumaczeniu Susan na Zuze?
        > Susan/Susanna/Sue/Susie - polski odpowiednik to wlasnie
        > Zuza/Zuzanna/Zuzia.

        nie twierdzę, że przetłumaczone jest źle, tylko już mi się przy tej Zuzie
        cierpliwość skończyła wink
        • mal_art Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 18:03
          Do moich uczniów zwracałam się polskimi imionami, ale oni często domagali się
          angielskich odpowiedników (najbardziej poszkodowany był np. Mirek, który nie
          miał odpowiednika swojego imienia). Traktowałam to jako formę zachęcania do
          nauki (to były lekcje dla b. opornych, tzw. trudna młodzież). I często działało.
          W szkole ważniejsza od mojego poczucia estetyki jest skuteczność.
          A co do nazw geograficznych, to najczęściej znam obie nazwy, i polskie
          tłumaczenie, i oryginał. Ale w Polsce stosuję tylko spolszczenia. I nieprawda,
          że tylko Polacy tak robią. Żaden Chińczyk nie powie że mieszka w Pekinie, żaden
          Taj nie mieszka w Bangkoku, tylko w Krung Thep, w Wietnamie jest miasto Ho Szi
          Min a nie Sajgon, a stolicą Laosu tylko w Europie jest Vientiane. Podobnie
          niewiele osób wie co to Myanmar czy Sri Lanka, a nazwy Birma i Cejlon już
          więcej. I to nie Polacy tu namieszali z nazwami, one są po prostu
          zniekształcane, żeby uczynić je lepiej pasującymi do naszego systemu językowego
          albo po prostu się utarły na świecie i są używane bez zastanowienia, że
          mieszkańcy tego kraju nazywają te miejsca inaczej. Bo kto mi powie, dlaczego
          tylko nazwy europejskie mielibyśmy wymawiać w oryginale a azjatyckie zmieniać?
          Za to nasi właśni odkrywcy i podróżnicy, nadając patriotyczne nazwy obcym
          miejscom przyprawiają niewinnych tubylców o szczękościsk. Np. Góra Kościuszki w
          Australii (Mount Kozjusko w wymowie pewnego znajomego), a jeszcze gorzej z
          nazwiskiem jej odkrywcy, Pawła Strzeleckiego (Streleky - i to z ogromnym
          trudem!!!) Australijczycy raczej nie stosują naszych zasad wymowy do tych
          pięknych, słowiańskich, chrzęszczących nazw, więc i ja czuję się zwolniona z
          dostosowywania się do cudzego nazewnictwa, póki rozmawiam z Polakami.
          • aneladgam Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 19:41
            Przypomniałaś mi jedną rzecz! Niedawno miałam kurs metodyczny z wykładowcami z
            uniwerku w Salamance i jedna pania opowiedziała nam, jaki to mają problem latem.
            Prowadzą otóż miesięczne kursy językowe, na które przyjeżdża mnóstwo młodych
            Japończyków. I o co są proszeni na samym wstępie? Aby na czas kursu wybrali
            sobie jakieś hiszpańskie imię, którym wykładowcy będą się do nich zwracać smile Bo
            nie są w stanie ich imion prawdziwych rozróżnić, wymówić ani zapamiętać, brzmią
            dla nich wszystkie tak samo...
            Może i ciekawa forma nauczania poprzez "zabawę w Hiszpanów", ale mi by było
            chyba przykro pojechać do Japonii i być nazywana np. Sakura smile
            • mal_art Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 24.03.08, 20:50
              Nie wiem jak to wygląda w Japonii, ale w Chinach ludzie pracujący np w firmach z
              kapitałem zachodnim przybierają sobie dodatkowe imiona, np. John czy inna
              Heather. Bo to takie modne (no i praktyczne - tych kilku rodzajów samogłosek
              długich i krótkich, wysokich i niskich, całkowicie zmieniających znaczenie
              wyrazu trudno nam, Europejczykom, rozróżnić). Może podobnie w Japonii?
              Ale mam też historyjkę o tym, jak w Polsce szanuje się cudze imiona. Moja
              koleżanka pracuje w przedszkolu, do którego chodzi kilkoro dzieci wietnamskich i
              - z niejakim trudem - nauczyła się ich pełnych imion i nazwisk (każde dziecko to
              trzy zazwyczaj jednosylabowe wyrazy, najpierw nazwisko, potem imię, nam się te
              ich imiona z niczym nie kojarzą - po prostu ciągi bezsensownych dla nas sylab,
              czyli coś bardzo trudnego do zapamiętania). Na codzień, wołając dzieci, używa
              formy zdrobniałej typu "Win" ale potafi podpisać ich rysunki pełną formą i
              prawidłowo wymówić pełną formę imienia i nazwiska (fonetyka jest oczywiście
              dość skomplikowana i różni się od naszej, chociaż alfabet prawie ten sam). Czyli
              da się smile
              • aneladgam Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 25.03.08, 11:51
                Podziwiam jej samozaparcie smile

                Problem chyba rzeczywiście leży w skojarzeniach - imiona azjatyckie z niczym się
                nam nie kojarzą, więc ciężko je spamiętać, natomiast europejskie kojarzą się aż
                za bardzo, czasem wręcz błędnie, więc je "adaptujemy".

                Co do biednego poszkodowanego Mirka, to w Pirenejach będąc spotkałam
                Portugalczyka, który na trzecie imię miał Estanislao i był z tego bardzo dumny i
                wszędzie się trzema imionami przedstawiał, podkreślając to trzecie (które dostał
                po polskim pradziadku). A Mirosław w formie Mirko pojawia się i w innych krajach smile
    • aneladgam Lauren! 26.03.08, 09:59
      Dziś w lekcji 44 to imię zostało przetłumaczone jako Janina! Dwukrotnie, więc
      raczej specjalnie niż przez pomyłkę...
      • mmaupa Re: Lauren! 26.03.08, 11:26
        Hehe, pewnie w lekcji 45 Jessica to bedzie Stasia smile
    • abiela Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 26.03.08, 10:55
      Nie jestem zwolenniczką tłumaczenia imion - staram się uźywac ich
      zawsze w odpowiedniejw ersji językowej. Jeśli chodzi o nazwy
      geograficzne zdecydowanie nie zgadzam się z mieszkanką Olandii. Gra
      tu oghromną rolę uzus językowy, przecież nie wszystkie nazwy
      geograficzne mają swój odpowiednik po polsku. Nie wobrażam sobie
      używania nazw oryginalnych w języku polskim, nie mówiąc już o
      próbach dostosowania ich do gramatyki naszego języka. Dla mnie
      oczywistym jest znajomość obu nazw geograficznych, a jeśli nie znam
      to się szybko douczam.
    • ania_1609 Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 27.03.08, 15:17
      Czasem ciekawie wypada, kiedy polska miejscowość nie ma "obcego"
      odpowiednika. Szwajcarski dyrektor mojego męża zawsze kiedy dzwonił,
      podawał miasto, w którym mąż miał wykonać zlecenie. Pół biedy, kiedy
      było "Wroklaf, you know, Breslau", ale hitem był "Lankat", który
      okazał się Łańcutem smile)
      • mal_art Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 27.03.08, 21:31
        To chyba Lotka kiedyś pisała, że jakiś Francuz kłócił się z nią, że Płock
        wymawia się Plok? Ślicznie...
        • abiela Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 27.03.08, 21:46
          mal_art napisał:

          > To chyba Lotka kiedyś pisała, że jakiś Francuz kłócił się z nią, że Płock
          > wymawia się Plok? Ślicznie...

          MOje koleżanki Islandki wmawiały mi, źe to nie Płock tylko Plonk!!!
    • manarai Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 27.03.08, 20:15
      Moim skromnym zdaniem nie tłumaczyć. Jeśli już, to spolszczać,
      a i to bez zbędnej przesady.

      Sytuacja z "angielszczeniem" własnych imion przez dzieci na lekcji
      przypomniała mi, jak kiedyś strasznie się zdziwiłam, kiedy znajoma
      z USA opowiadała mi o swojej pierwszej lekcji hiszpańskiego.
      Nauczycielka na dzień dobry kazała dzieciom nadać sobie hiszpańskie
      imię - obojętne, czy hiszpański odpowiednik ich własnego imienia,
      czy przypadkowe imię, które dziecku się podoba, a daje się wygodnie
      używać w języku, którego właśnie zaczyna się uczyć. Pomysł moim
      zdaniem zły nie jest, szczególnie jeśli chodzi o pokazanie różnicy
      między językiem niefleksyjnym, jakim jest angielski, a językiem
      fleksyjnym.
      No bo hej, jeśli mamy do czynienia z taką na przykład Susan, która
      się po polsku nie odmienia, to można zgłupieć - jest Susan, nie ma
      Susan, powiedz Susan, widzę Susan, bądź tu człowieku mądry. Już
      z męskimi imionami jest lepiej, przynajmniej dają się odmieniać.
      Niektóre. (Ale przy takiej odmianie czasem dochodzą apostrofy...)

      I nie chodzi mi o wmawianiu dzieciom, że nazywają się Matthew czy
      Kathy, ale po prostu o kwestie praktyczne. Na przykład o to, że
      apostrof+s dołączony do polskiego imienia zazwyczaj brzmi śmiesznie
      albo jest to zestaw niewymawialny (Kasia's, Mateusz's). Albo o to,
      że mówiąc w języku obcym nieświadomie przekształcamy nawet takie
      imiona, których de facto nie tłumaczymy - Barbara po angielsku brzmi
      zupełnie inaczej niż Barbara po włosku - czyli de facto robimy
      właśnie to, czym jest użycie Matthew zamiast Mateusza.
      • aneladgam Re: tłumaczyć czy nie tłumaczyć? 27.03.08, 22:39
        A mnie dzisiaj rozczuliła nowo przybyła dziewczynka - po kilkuletnim pobycie w
        Anglii (rodzice tam pracowali, ona chodziła do angielskiego przedszkola),
        przyjechała do Polski i rodzice zdecydowali się zapisać ją na angielski u mnie,
        żeby nie straciła nabytych już umiejętności i kontaktu z obcym językiem.
        Dziecię ma 6 lat, zachwyca pięknym akcentem (i po polsku, i po angielsku), a na
        samym wstępie powiedziała "Hello, my name is Karolinka".
        Powiem Wam, że ciepło mi się na sercu zrobiło, że są rodziny, które dbają o to,
        żeby nawet na obczyźnie dzieci wiedziały i czuły kim są i skąd pochodzą smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.